PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Cesarzowa Elżbieta" - Brigette Hamann
Autor Wiadomość
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 12 Maj, 2013 20:42   "Cesarzowa Elżbieta" - Brigette Hamann


Biografia żony cesarza Franciszka Józefa I ukazuje kobietę, która nie chciała podporządkować się ówczesnym regułom, dążącą do celu sformułowanego dopiero przez ruch kobiecy XX wieku w haśle ''samorealizacja'' - i osiągnęła go. W książce Brigitte Hamann Elżbieta jest kobietą z krwi i kości ze swoją dumą, obsesjami, egzaltacją i uporem. Powszechnie znamy ją jako kobietę inteligentną, oryginalną, prekursorkę pewnych współczesnych zachowań. Pedantyczna dbałość o urodę i kondycję, forsowne codzienne marsze, wyczynowa jazda konna, pływanie, surowa dieta, a przy tym podróżowanie i nauka języków obcych, to wszystko zbliża ją do modelu współczesnej kobiety [z LC]

To poczytamy sobie i pogadamy.
Chętnych zapraszamy.
Okładkę widzicie, wydał ongiś PIW. Ja mam wydanie z 2008 roku. Książka pierwszy raz w Polsce wydana jakieś 13 lat temu.
Jak było sprawdzane (Evea?) na allegro w kosmicznych cenach, ale w bibliotekach pewnie będzie.


To jak umawiamy się na takie rozmówki luźne? A te pierwsze 55 stron do kiedy czyatamy?

Nad urodą Sissi tez możemy bojczyć, nad jej strojami, ja się zobowiązuję zdjęcia z książki wklejać tutaj, a i na kompiku mam nieco.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 12 Maj, 2013 20:49   

postaram się
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35635
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Nie 12 Maj, 2013 21:26   

Poszukam w bibliotece, jak znajdę, to dołączę, jeśli nie - będę czytała wasz wątek. :-)
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 17:46   

Pytałaś Kasiek czy Elżbieta była ładna - na pewno była, choć nie uważam jej za piękność. Te długie włosy bym jej trochę skróciła ;) Na jednym ze zdjęc w książce ma talię osy.
Co za bzdurny sposób wydawania dziewczyny-dziecka za mąż :roll: Wcale się nie dziwię, że potem była krytyczna wobec małżeństwa. I to ogromne państwo, którego cesarzowa miała być u boku młodego władcy. Świat się wtedy zmieniał szybko ( jak niemal zawsze ), to i taki kolos musiał w końcu upaść.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Pon 13 Maj, 2013 18:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 17:58   

I dokładnie bym się z Tobą zgodziła, dla mnie pięknością nie była. Taką olśniewającą. Tylko wiadomo inaczej wtedy urodę postrzegano




Według mnie, na wszystkich tych zdjęciach ma coś, co przeszkadzałoby mi zbliżyć się do niej. Ja podobno mam wiecznie wkurzoną twarz(obok wiecznego zdziwienia), co sprawia, że ludzie się mnie boją...
Ale u mnie jest to jakaś srogość, coś co trzymało ludzi na dystans.


W tej biografii(przeczytałam sobie wczoraj I rozdział) są przytoczone słowa Sissi z późniejszego okresu dotyczące ślubu zaręczyn, które ona widziała jako sprzedaż, zmuszenie jej do wypowiedzenia obietnicy której słów i doniosłości nie rozumiała, a później, mimo to, była zmuszona się jej trzymać. Podobno życie sypialniane nie obfitowało dla Sissi w fajerwerki. Zofia chciała zminimalizowac potencjalne niebezpieczeństwo, że Sissi będzie wpływała na Frania w ten sposób. Chociaż według tej biografii na początku była przyzwoitą teściową.

Z drugiej jednak strony, niemalże wszystkie kobiety jej czasów doświadczyły takiego losu. Stryjenka Frania została wydana za następcę tronu, który był dosłownie idiotą, był chory psychicznie i na ciele a od niej oczekiwano dziedzica, chociaż niemalże od początku wiadomo bylo, że raczej nie ma na to szans, jednakże presja była. Matka Franciiszka Józefa też nie miała wspaniałego małżeństwa, no o Ludwice - matce Sissi nie wspominając.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 18:03   

Czytałam właśnie o tych wszystkich dynastycznych mariażach bez odrobiny uczuć. Niby się o tym wie, ale jak się poczyta o tych wszystkich podchodach, prezentacjach, listach wymienianych przez mamusie i nie tylko przez mamusie, to się człowiekowi słabo robi.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 18:32   

Ale tu Mamusie wierzyły, że będzie happy end, że dzieci będą miały to czego im nie wolno było zaznać.
Małżeństwo z miłości, czy małżeństwo dynastyczne, nie ma znaczenia i tak karty rozdaje fortuna, co na pstrym konie jeździ,
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2254
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:23   

Postać Sissi darzę sentymentem, ale to chyba raczej zasługa filmów i tego, że lubiła robótki ;) No i kilka jej portretów zostało przerobionych na wzory do haftu :wink: .
Biografii nie czytałam, ale chętnie się zapoznam. Mam nadzieję, że w bibliotece będzie.
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:27   

Dorfik a masz jakiś wzór? Mam ochotę mieć jej portret wyszyty. Chociaż będzie to pewnie mój ostatni haft, bo życia braknie
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35635
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:28   

Patrzę na te zdjęcia i pozwolę sobie zauważyć, że rozumiem, dlaczego uważano ją za piękność. Raz że kanon urody inny, a dwa - patrzę na nią najobiektywniej jak mogę. Ma ładną, jasną cerę, przepiękne, długie, gęste włosy, na ostatnim obrazku jest w niej coś takiego... uroczego. Może jestem dziwna (jestem), ale uważam, że w pełni zasługuje na zachwyty. W dzisiejszych czasach może by się zachwycano jej włosami, choć pewnie by takich nie nosiła długaśnych, ale wtedy zapewne jej uroda zwalała z nóg. Niekoniecznie sama jej uroda robiłaby wrażenie. Ale wszystko jeszcze rozbija się o to, jak ją widzimy na zdjęciu i jak ją byśmy widziały na żywo. No i na współczesnych zdjęciach przyjęłaby inną pozę. :mrgreen:
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:36   

Ja rozumiem ten zachwyt i fascynację, sama mam wiele, wiele jej zdjęć i lubię je oglądać.
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2254
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:51   

lady_kasiek napisał/a:
Dorfik a masz jakiś wzór? Mam ochotę mieć jej portret wyszyty. Chociaż będzie to pewnie mój ostatni haft, bo życia braknie

Mam z Wiehlera i z GK. Uprzedzam, że kolosy (czyli co najmniej rok czasu na wyszycie trzeba zarezerwować).
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Maj, 2013 23:54   

Rok to ja mulinę na raty będę kupować. A na wyszycie rezerwuję, 24,5 lat, które mi zostały do przeniesienia się na łono Abrahama.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 07:55   

Ale mam wrażenie, że ona taka ładna zrobiła się później. Cesarz zakochał się ( ?) w dziecku.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 09:18   

Piękna podobno zrobiła się po urodzeniu dzieci, ale dbałą o urodę, aż do przesady.
Mimo, że miała szesnaście lat, faktycznie była dziecieca jeszcze.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 10:36   

Ja się jej nie dziwię, że głównie wyglądała wtedy na przestraszoną i płakała. A Zofia się zachwycała, że ładnie wygląda jak płacze.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 17:39   

Agn napisał/a:
Ale wszystko jeszcze rozbija się o to, jak ją widzimy na zdjęciu i jak ją byśmy widziały na żywo.


Też tak myślę :mrgreen: powszechnie wiadomo, że istnieją kobiety piękne, ale nie fotogeniczne. Dużą rolę myślę odgrywa tu wdzięk i urok osobisty. Na przykład piękności ery napoleońskiej Paulina Borghese i Julia Récamier też dzisiaj nie zrobiłyby furory, a były uznawane swego czasu za najpiękniejsze kobiety epoki. Miały swoje portrety w malarstwie i rzeźbie robione przez najlepszych artystów.

http://pl.wikipedia.org/w...Bonaparte_2.jpg
http://images.search.cond...6&start=0&pos=0
http://pl.wikipedia.org/w...vid_in_1800.jpg

Ciekawe jak Sissi wyglądała jak się uśmiechała czy śmiała :mrgreen:
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 18:12   

Madame Récamier Dorfi ładnie wyszyła.



Za dużo powodów do śmiechu nie znała.

Ale z Wikipedi, jak ją widzieli ludzie, którzy widzieli na żywo

Cytat:
Cesarz Fryderyk tak opisał Elżbietę:
Cesarzowa nie siada, tylko majestatycznie zajmuje miejsce; nie wstaje, tylko się podnosi; nie chodzi, tylko kroczy z godnością. Jej pojawienie się wprawiło mnie w niemy zachwyt.
Szach perski także nie krył podziwu:
To najbardziej czarująca ze wszystkich znanych mi kobiet. Co za godność! Co za śmiech! Co za dobroć! Jeśli tu wrócę, to tylko dlatego, by ją jeszcze raz ujrzeć
Prezydent Francji, Felix Faure:
Cesarzowa jest boska. Niczym Francuzka.


Mówiono też, że miała "magiczne", "Hipnotyzujące" oczy ale ciężko coś na ten temat znaleźć
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Wto 14 Maj, 2013 18:43   

Świetne zdjęcie :mrgreen: oczy faktycznie ma piękne.
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
Eeva 
Rtyhm is my life



Dołączyła: 06 Wrz 2010
Posty: 4529
Skąd: Land Down Under
Wysłany: Sro 15 Maj, 2013 08:55   

Bardzo podoba mi się komplement "Cesarzowa jest boska. Niczym Francuzka." :D
_________________
I live in the real world where vampires burn in the sun.

I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.

The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 15 Maj, 2013 09:11   

Cytat:
Sprawa 005/X: Oczy Cesarzowej Sissi


Jest to kolejny odcinek "Dziewiętnastowiecznego Archiwum X" z książki Miloša Jesensky'ego pt. "Zahády devatenáctého století" (Ústi nad Labem, 2000), w którym postaramy się przedstawić jedną z najbardziej tajemniczych postaci na świeczniku tamtych czasów - cesarzową c.k. Monarchii Austrowęgierskiej - Elżbietę - żonę Franciszka Józefa I, znaną bardziej jako Sissi, którą odtwarzały w filmach słynne z urody aktorki: Romy Schneider ("Sissi") i Ava Gardner ("Mayerling"). Jak bardzo tajemniczą była ta postać, pokażemy Czytelnikowi w tym artykule. Wiążą się z nią dwie tajemnicze zbrodnie polityczne - ona sama padła ofiarą tej drugiej. Dlaczego? Postaramy się odpowiedzieć i na to pytanie.


Nabrzeże Quai du Mont Blanc
Genewa, 10 października 1898 roku, godzina 12:30.

Z westybulu hotelu "Beau Rivage" wyszły o godzinie 12:30 dwie damy, z których jedna była ubrana w gęsty kir. Obydwie kobiety przeszły obok gnącego się przed nimi w pas wygalowanego mężczyzny, znalazły się na ulicy i udały się w kierunku statku, który stał przy molo jeziora Genewskiego. W tej samej chwili, umundurowany mężczyzna z obsługi hotelu zauważył młodego człowieka z wielkimi czarnymi wąsami, który wybiegł z zaułka i pognał w stronę kobiet. Dopadłszy do nich pchnął ostrym narzędziem tą w czerni. Cios powala ją na ziemię. Potem świadkowie zeznawali, że człowiek ów szybko oddalił się biegiem w głąb ulicy. Zbiegają się ludzie, ktoś pomaga czarnej damie wstać - ot, zwyczajnie, jak to bywa w takich przypadkach. Obie damy wsiadają na statek, który o godzinie 12:35 daje sygnał syreną i odpływa. Czarna dama siada na ławeczce i przyciskając dłonie do lewej strony klatki piersiowej osuwa się ponownie bezwładnie na pokład. Druga dama wzywa pomocy. Kapitan Roux zawraca statek do brzegu, wzywają lekarza. Ktoś pomaga rozpiąć jej ubranie, ktoś podaje eter... Jakaś kobieta rozpina jej ubranie i widzi na staniku czerwoną plamę. Druga dama krzyczy przeraźliwie: Krew! Na Boga! - on zabił Madame! I hrabina Szataryi zanim straciła przytomność z emocji, zdążyła jeszcze krzyknąć: Zabito cesarzową Austrii!!!


Magiczne oczy


Księżniczka Elżbieta, którą miliony ludzi znało jako cesarzową Sissi, urodziła się w roku 1837, w rodzinie bawarskiego księcia Maximiliana i siostry króla Bawarii - księżniczki Ludwiki. Dorastała wraz z siedmiorgiem rodzeństwa w rodowym zamku Possenhoffen.
W dniu 16 sierpnia 1853 doszło do pierwszego spotkania Sissi z Franciszkiem - Józefem. I właśnie wtedy padają słowa władcy imperium austrowęgierskiego: Oczy Sissi dosłownie urzekły mnie... No i stało się - dwudziestoczteroletni Franciszek - Józef I zakochał się w szesnastolatce. A potem był huczny ślub i życie, jak w holywoodzkiej bajce.

No tak, te oczy... Na filmach widać je wyraźnie - i Romy Schneider i Ava Gardner podkreślały je przy pomocy odpowiedniego makijażu. Dzisiejsi badacze twierdzą, że oczy te miały paranormalne właściwości, co stanowi jedną z największych tajemnic jej życia. Wszyscy ówcześni biografowie Sissi unisono punktują ten szczegół jej urody - "magiczne oczy", "cudowne oczy", "magnetyczne oczy"... Ciemne, niezgłębione. Dwa portrety Elżbiety: Antona Romaka z 1884 roku i Fridricha von Kaulbacha z 1898 roku ukazują cesarzową jako 47- i 60-letnią damę, która na obu płótnach ma niewiarygodnie sugestywne, wprost magiczne spojrzenie swych czarnych oczu. Pisze tak o tym psychiatra dr Frank P. Jones w swej książce "Magic Eyes" (Nowy Jork, 1994):

Cesarza doprawdy oczarowały żywe oczy Sissi, od czasu, kiedy je ujrzał po raz pierwszy w 1853 roku, aż do śmierci. Czy była to tylko miłość? Czy były w to wplątane jakieś inne, nieziemskie, paranormalne siły, niewyjaśnione do dziś dnia?
Sprawa hipnotyzerskich właściwości oczu Elżbiety nie dawała spokoju także jej współczesnym. Podobnie pisał o niej słynny kompozytor węgierski Ferenc List (1811-1866) w liście do swego przyjaciela Karoly'ego:

Jej oczy mnie fascynują, dosłownie mnie inspirują do niezliczonych muzycznych pomysłów i wariacji. Kiedykolwiek cesarzowa na mnie spojrzy, czuję się jak zahipnotyzowany...
Hmmm... - jeżeli idzie o Lista, to mówiło się, że tylko diabeł mógł skomponować jego arcydzieła...

Austriacki arcyksiążę i marszałek polny Albrecht, cesarski najbliższy doradca i bohater bitwy z Włochami pod Custozzą w roku 1866, w swych memuarach napisał tak:
Nie mogłem się w żaden sposób obronić przed spojrzeniem jej oczu. Kiedy w jej obecności chciałem zaoponować, to nie mogłem spojrzeć w jej oczy, bo z mego oporu nie byłoby niczego. Ta kobieta była obdarzona nieprawdopodobna siłą duchową, która przejawiała się obezwładniającym spojrzeniem jej magicznych oczu...

Czymś takim dysponowała rosyjska władczyni, szczecinianka - Sophia Augusta Anhalt-Zerbst znana potem jako Katarzyna II, złowroga caryca Rosji...
Pewien major o nazwisku High, który towarzyszył jej w Anglii, tak opisał swe wrażenia z jej wyczynów w szkółce jeździeckiej:

Cesarzowa nie bała się wsiąść na żadnego, nawet najdzikszego konia. Ostrzegaliśmy ją przed ich dzikością, ale na próżno. Ona zawsze postawiła na swoim. Po prostu patrzyła koniowi w oczy, pogłaskała czy poklepała po szyi czy pysku - a koń miękł jak wosk. Kogoś innego by skopał czy pogryzł, jej nie odważył się uczynić krzywdy. Jej wzrok miał magiczna siłę, która działała nie tylko na zwierzęta.

I tak dalej, i temu podobnie... Świadectwa te można mnożyć, a wszystkie wskazują na to, że cesarzowa dysponowała ogromną mocą sugestii, która umożliwiała jej osiąganie wielu celów. I kto wie, czy to właśnie ona, a nie Franciszek - Józef I n a p r a w d ę rządziła imperium...

Niektóre jej popisy wskazywały także na możliwość posługiwania się psychokinezą - co opisała jej córka księżniczka Maria Waleria w swym pamiętniku, na początku roku 1892.
Elżbieta dużo podróżowała i częściej przebywała za granicą, niż w kraju. Nasiliło się to w roku 1889, po tajemniczej śmierci jej syna - arcyksięcia Rudolfa.


Nostradamus to przewidział...

... i w swych "Centuriach" opisał to tak:
Widzę człowieka urodzonego przez kobietę żyjącą,
Jak zakonnica, którego ojciec straci przy pomocy broni.
W Austrii wszystko zostanie pokryte milczeniem.
Do siebie strzeli kulą w głowę, zabiwszy kochankę.
Nostradamus, Cen. VIII,79

Znany polski astrolog i ezoteryk dr Leszek Szuman (1903-1987) ze Szczecina w swej pracy "Astrologia i polityka" (Warszawa, 1981, 1992) pisze, że z całą pewnością rzecz dotyczy tragedii w podwiedeńskim zameczku myśliwskim Mayerling, gdzie w dniu 30 stycznia 1889 roku doszło do zagadkowej tragedii. Wedle władz, popełnił tam samobójstwo następca tronu austrowęgierskiego, wspomniany już tutaj arcyksiążę Rudolf. Zginął on wraz ze swą kochanką - 17-letnią baronówną Marią Vetserą. Do dziś dnia nikt nie wie, co stało się owej fatalnej dla kochanków nocy 29/30 stycznia 1889 roku. Pewne jest jedno - władze austriackie założyły absolutny knebel na wszystko, co ma związek z tym wydarzeniem! Zebrano i spalono wszelkie dokumenty śledcze, sądowe i policyjne. Spalono całą korespondencję Rudolfa i Marii. Czapa ścisłej tajemnicy stanu nakryła dokładnie wszystko, co mogło dać możliwość przeniknięcia tej zagadki. Rodzi się uzasadnione pytanie - dlaczego?
Arcyksiążę nie był postacią świetlaną i kryształową - hulaka, narkoman-morfinista, birbant i szaławił, znany uwodziciel kobiet oraz bohater wielu skandali i plotek. Obraz niezbyt ciekawy. Zawiódł zaufanie swego potężnego ojca nie idąc w jego ślady - drogą władzy. Lekkoduch i lekkomyślny marzyciel, który wspierał - przynajmniej werbalnie - ruchy niepodległościowe Węgrów, spotykał się z socjalistami i stanowił zagrożenie dla całości Imperium, podminowanego przez narodowe antagonizmy, któremu coup de grace zadała I Wojna Światowa.
Ale to wszystko było jeszcze do zniesienia i wybaczenia. Jeżeli to, co pisał Nostradamus pokrywa się z prawdą, to nie jego prowadzenie się było przyczyną śmierci jego i baronówny Vetsery. Przyczyna była znacznie głębsza. Czy była nią...


Zdrada stanu?


Fakt spotykania się z węgierskimi konspiratorami był znany Franciszkowi - Józefowi I chociażby dlatego, że znając nieprzewidywalność swego syna kazał go śledzić swej tajnej policji. Realizatorom filmu "Mayerling" udało się wyeksponować dziwny stosunek Rudolfa do cesarzowej Elżbiety. I to właśnie - jak uważamy - jest kluczem do tajemnicy Mayerlingu.

Sissi ślepo kochała swego syna, i to nie tylko matczyną miłością, co skrzętnie ukrywano. Póki na drodze nie stanęła konkurencja ze strony drugiej potencjalnej żony Rudolfa, (pierwszą była belgijska księżniczka), wszystko było w miarę OK. i pozory zostawały zachowane. W momencie, kiedy Sissi zorientowała się, że sprawy zaszły za daleko, postanowiła usunąć kochankę swego syna. Sprawą zajęła się tajna policja cesarza, która korzystając z nieobecności Rudolfa w zameczku myśliwskim najpierw zlikwidowała Marię Vetserę strzałem w ciemię z wielkokalibrowego rewolweru - użyto broni o kalibrze 11,43 mm (czyli .45 według standardów amerykańskich ) z pociskami grzybkującymi (dum-dum). Bardzo humanitarna broń - zabija na miejscu właściwie bez względu na miejsce trafienia... Potem funkcjonariusze poczekali na Rudolfa, a kiedy ten się zjawił - zastrzelili go także. Rudolfa zabito strzałem w tył głowy, celując w potylicę, skierowując lufę naganta lekko w górę, dzięki czemu pocisk wniknął w głowę Rudolfa tuż za lewym uchem, przeszedł przez czaszkę i wyszedł przez prawą skroń, wyrywając niemal cały policzek i wybijając fragment kości skroniowej. Obrażenia te dowodzą, że użyto broni wielkokalibrowej o małej prędkości początkowej i grzybkujących pociskach, których uderzenie jest w stanie spowodować takie spustoszenia. NB, takiej broni używają brygady antyterrorystyczne na całym świecie. Pocisk wystrzelony z takiej broni zostaje w ciele terrorysty, a nie przeszywa go raniąc czy zabijając po drodze kilku Bogu ducha winnych ludzi...

Rudolf n i e m ó g ł strzelić sobie w tył głowy z potężnego naganta, bo takie coś jest po prostu niewykonalne. Strzał w potylicę oddany lewą ręką nie zawsze może spowodować natychmiastową śmierć, ofiara postrzału może żyć jeszcze jakiś czas, czego dowiedli hitlerowscy i stalinowscy kaci w czasie II Wojny Światowej w obozach zagłady i piwnicach egzekucyjnych NKWD. A zatem ktoś strzelał do Rudolfa tak, by mieć pewność, że strzał położy go trupem na miejscu, stojąc za nim i trzymając broń oburącz. Strzelano z bezpośredniej bliskości. Dlatego użyto tej, a nie innej broni, np. naganta o kalibrze 7,63 mm (kaliber .30), który miał słabszy odrzut i podrzut przy strzale... W opisywanym przypadku broń Rudolfa zostałaby mu wyrwana z dłoni po wystrzale, a nie wypadła z bezwładnej dłoni, jak to pokazano w amerykańskim filmie z 1969 roku... Takich nieścisłości jest więcej, a każda z nich wskazuje na morderstwo, a nie samobójstwo.

Zeznania stangreta i pokojowca nie wnoszą niczego, ale nie zapominajmy, że obaj byli także powiązani z Sissi - byli jej oczami i uszami. I nie tylko jej. Na pewno zostali pozyskani do współpracy a tajną policją i śpiewali w śledztwie to, co im kazano.
No, a potem zaczęło się to, co opisuje Nostradamus - nakładanie "czapy" i "knebla" na wszystko, co miało związek ze sprawą. Franciszek - Józef I postąpił dokładnie tak, jak Borys Godunow po śmierci Dymitra Samozwańca, tylko robił to w znacznie bardziej cywilizowany sposób - zniszczył dowody i dokumenty, a nie ludzi...
Motywem jego działania była urażona duma cesarza i mężczyzny. Myśl, że jego własny syn ma "niewłaściwe stosunki" z jego własną żoną musiała być na dłuższą metę nie do zniesienia, i wreszcie musiało to się skończyć definitywnie i ostatecznie - śmiercią Rudolfa, który i tak był diabła wart. Zabito trzy różne zające dwoma strzałami:

* Zdławiono możliwość wybuchu kolejnego powstania w granicach Imperium Habsburgów;

* Pozbyto się Rudolfa, którego nieobliczalne posunięcia wystawiały na szwank reputację dworu cesarskiego;

* Z dławiono w zarodku dojrzewający skandal obyczajowy na cesarskim dworze, który w arcykatolickiej Austrii odbiłby się potężną czkawką... Nie mówiąc już o tym, że dwór wiedeński miał w Watykanie potężne "tyły" za rozwód Rudolfa z belgijską żoną! Lepsze już było samobójstwo od kolejnego skandalu, które uderzało w osobę panującego imperatora!

Można powiedzieć, że romans Rudolfa z Marią Vetsera stał się przyczyną wydania nań wyroku skazującego, który wykonano.


Śmierć Sissi


Czy zamachowiec mógł być związany z Rudolfem i go po prostu pomścił? Niemożliwe, chociaż...

Po śmierci syna, Sissi podróżowała po świecie i mieszkała poza Austrią. Wszyscy twierdzą, że podróżowała incognito, podając fałszywe nazwiska w hotelach, w których stawała. Czyż to nie jest dziwne? Kobieta, którą znała cała Europa pragnęła być anonimową i "żyła jak zakonnica"... Bez ojczyzny, domu, należnych jej splendorów... - ciekawe, nieprawdaż?

Oczywiście, że to jest ciekawe, ale zarazem łatwe do wyjaśnienia. Cesarz nie mogąc jej zastrzelić, jak Rudolfa, po prostu skazał ją na wygnanie. Być może pomogły jej w ocaleniu życia jej magiczne oczy... - do czasu.

Zamordował ją anarchista Luigi Lucheni. Motywował to tym, że chciał zabić jakąś znaczącą osobę i wtedy nawinęła mu się Elżbieta. Resztę znamy. Pchnięcie pilnikiem i śmierć. Sekcja zwłok stwierdziła przyczynę zgonu jako: cios zadany trójgrannym ostrym narzędziem 4 cm nad prawą brodawką sutkową i 14 cm od mostka. Narzędzie zbrodni przebiło czwarte żebro i wniknęło w lewą komorę serca na głębokość 8,5 cm w ciało denatki. Rana była wąska i nie spowodowała większego krwawienia, co pozwoliło jej na przejście 120 kroków na pokład statku, zanim straciła przytomność.

Zatrzymano mordercę - był nim 23-letni Włoch Luigi Luccheni. Zważ Czytelniku jeden fakt, do dziś dnia nie wyjaśniono, dlaczego wybrał on na cel swego zamachu właśnie cesarzową Austrii. Osobiście jej ponoć nie znał, ale kilka lat przedtem widział ją w B u d a p e s z c i e . A zatem mogli w tym mieszać palce węgierscy przyjaciele arcyksiecia... Sissi podróżowała incognito, więc nie mógł wiedzieć o jej pobycie w hotelu "Beau Rivage". Logiczne, tyle że w takie przypadki już dawno przestaliśmy wierzyć... Podejrzewamy, że o miejscu pobytu Elżbiety ktoś go bardzo dokładnie poinformował. I zainspirował - zresztą fanatyka jakiejś poronionej idei jest bardzo łatwo zainspirować do dokonania jakiegoś czynu. Tak zatem korzenie tej zbrodni tkwią nie nad Lac Leman, ale nad Dunajem, w Budapeszcie. Ale wydaje się jeszcze bardziej prawdopodobne, że była robota służb specjalnych Franciszka-Józefa I, który kazał zamordować swą niewierną żonę o magnetycznym spojrzeniu.

I tak może wyglądać zaskakująca prawda o tym wydarzeniu. W końcu skandale obyczajowe zdarzają się zawsze na szczytach władzy, że wspomnę wpadkę prezydenta Billa Clintona z Moniką Levinsky czy ostatni skandal z abp Paetzem. Takie sprawy w XIX wieku załatwiało się po cichu, boż cierpiał na tym autorytet monarchii i rodów. No i nie było jeszcze wolnej prasy, mediów i Internetu! Te dwa morderstwa mają związek ze sobą i nasze uzasadnienie wyjaśnia je w stu procentach, a w szczególności tak szczelną zasłonę tajemnicy wokół śmierci arcyksięcia Rudolfa i jego kochanki.

W kilka lat później śmierć innego arcyksięcia o imieniu Ferdynand i jego żony w Sarajewie rzuci żagiew wojny, w której spłonęło i rozsypało się c.k. Imperium Austrowęgierskie. I pomyśleć, że w tych czasach podróżowało się z Krakowa do Dubrownika czy Konstancy via Bratysława, Budapeszt czy Wiedeń bez wiz i paszportów, a wszystko w granicach jednego państwa! I komu to przeszkadzało?

Miloš Jesenský, Robert K. Leśniakiewicz


Z internetu wygrzebane - teoria spiskowa, na teorii spiskowej
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pią 17 Maj, 2013 18:59   

Nic nie piszecie o wrażeniach z lektury!! Czyta ktoś??
Ja sobie podczytuję i jestem już przy pogłębiającym się kryzysie małżeńskim. Maks jedzie do Meksyku. Armagedon się szykuje. A Sissi skoro ino do Wiednia przyjedzie - baaaaaaardzo chora.

Tu Helena, już wreszcie mężatka odwiedziła Sissi podczas kuracji(z tego co czytałam to zdjęcie zostało zrobione na jednej z wysp, gdzie kurowała sie Cesarzowa)


A tu Helena, którą wiele osób chętniej widziało na tronie


A jeśli przy Rodzinie jesteśmy to oto Cesarskie Mości
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 17 Maj, 2013 19:01   

Od środy nie przeczytałam nawet stroniczki. Sajgon mam w pracy, festyn się zbliża, święto patrona i takie tam...Ale chętnie pooglądam zdjęcia i poczytam, co napiszesz tutaj.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Pią 17 Maj, 2013 19:07   

Na tym pierwszym Helena wygląda jak facet w kiecce. Taki wkurzony facet :mrgreen:
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
Eeva 
Rtyhm is my life



Dołączyła: 06 Wrz 2010
Posty: 4529
Skąd: Land Down Under
Wysłany: Pią 17 Maj, 2013 19:10   

No najpiękniejsza to ta Helena nie była
_________________
I live in the real world where vampires burn in the sun.

I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.

The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.