PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziedziczenie w czasach Jane Austen
Autor Wiadomość
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Czw 18 Maj, 2006 22:53   Dziedziczenie w czasach Jane Austen

Myślę, że możemy w ten sposób oddać hołd Adze z poprzedniego forum... :D
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Czw 18 Maj, 2006 22:57   Re: Dziedziczenie w czasach Jane Austen

Gunia napisał/a:
Myślę, że możemy w ten sposób oddać hołd Adze z poprzedniego forum... :D


Guniu, wolałabym, żebyśmy nie wracały tu do nieprzyjemnych rzeczy, które się pojawiły w związku z nagromadzonymi emocjami...
 
 
Agata



Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 4
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 14:46   

Mimo, że nie darzę Agi sympatią, jej tekst na temat dziedziczenia wnosił wiele cennych informacji i może watro by go jakoś utrwalić.
Choć gdy się nad tym zastanowic, nie ma takiego sposobu, który nie byłby łamaniem praw autorskich...
_________________
Pozdr. Agata vel Fringilla
gg 5739618

 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 19:30   

Pozostaje nam tylko napisać nowy :D
W weekend postaram sie cos poskrobać :D
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 20:14   

Więc czekamy, Aine! :)
 
 
niya 



Dołączyła: 02 Cze 2006
Posty: 8
Skąd: Kraina Wrocław
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 22:07   

że też nie wiem o co chodzi... :P
mam nadzieje, ze nikt sie specjalnie nie kloci. takim damom nie wypada :)

:)
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 17:52   

o to ja mam problem z dziedziczeniem - bo tak u Jane zawsze dziedziczyli faceci, najstarsi synowie, jak nie było syna to żyjący krewniak pci męskiej. Dobrze kumam??? ;) oczywiscie wiedzionam przykładami "Rozważnej" i"Dumy" ale też w owej drugiej padają słowa, że córka lady Katarzyny dziedziczy cały majątek. A ona chyba była pci żeńskiej (chyba że o czymś nie doczytałam :mrgreen: ). Któś mógłby mię rozjaśnić :lol:
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 17:57   

Sama nie wiem. Przecież wg. tych zasad wszystko powinien zgarnąć płk Fitzwilliam lub Darcy. Może po prostu w tych bardziej znaczących rodach kobiety miały większe prawa?
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 18:04   

To chyba nie do końca było tak. Majątek Bennetów był majoratem i dlatego odziedziczyć go miał pan Collins. Ale nic przecież nie wiadomo o tym, żeby Emma i jej siostra miały nie mieć praw do majątku po jcu - przecież brata nie miały. Lady Katarzyna wspominała coś kiedyś, że nie widzi konieczności zapisywania majątku tylko linii męskiej i w rodzinie jej nieboszczyka męża to nie było konieczne. Może to była tylko kwestia - że tak powiem - familijnej tradycji, czy jakichś zapisów sprzed lat ?
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 18:14   

A w rozważnej to jakos tak było że majątek od dawna przypadal bratu cos mi świta.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 18:31   

Tak, cioteczny dziadek (czy jakoś tak) tak bardzo się rozmiłował w synu swojego domniemanego spadkobiercy, że w końcu zapisał majątek dziecku, a nie ojcu. I dlatego po śmierci męża pani Dashwood z córkami musiała się wynosić - dom należał do jej pasierba.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Nie 28 Sty, 2007 18:53   

Maryann napisał/a:
Tak, cioteczny dziadek (czy jakoś tak) tak bardzo się rozmiłował w synu swojego domniemanego spadkobiercy, że w końcu zapisał majątek dziecku, a nie ojcu. I dlatego po śmierci męża pani Dashwood z córkami musiała się wynosić - dom należał do jej pasierba.


dzieki dobre kobiety :thud: :hello:
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007 11:13   

Maryann napisał/a:
Majątek Bennetów był majoratem i dlatego odziedziczyć go miał pan Collins.
Maryann napisał/a:
Lady Katarzyna wspominała coś kiedyś, że nie widzi konieczności zapisywania majątku tylko linii męskiej i w rodzinie jej nieboszczyka męża to nie było konieczne.


Z tego co kojarze majorat szedł linią męską z nazwiskiem, nie mozna było go zadłużać ani wyprzedać. Eliotowie z "Perswazji" też mieli "dać" majątek z tytułem kuzynowi.

Bardzo trudno było zlikwidować majorat.
W biografii JA "Niezłomne serce" brat Jane , Edward adoptowany przez ciotkę Knight objął dwa majątki, które wcześniej były majoratem i musiał sądownie dowodzić swoich praw do spadku, a potem zapłacić 15 tys, funtów "odstępnego" i 15 tys funtów kosztów sądowych.
Skarżyli go ludzie, którzy przy zachowaniu majoratu dostali by ten majątek.

W "D&U" też jest chyba wspomniane, że p. Bennet próbował zapobiec utracie majątku, ale było to zbyt kosztowne i czasochłonne, co później jego córki starały się wytłumaczyć żonie.
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 10:57   

Cóz, ja to już piasałam, więc zapomniałam że i tutaj miałam wkleic ... :oops:
Zasada majoratu ustalała, że dziedziczy zawsze najstarszy syn, z braku potomka, najstarszy bratanek itd. Zawsze po mieczu. Dziedziczenie po kądzieli było jedynie w wszczególnych przypadkach, z góry ustalone, obwarowane i ograniczone czasowo - tzn aż do XIX w. kobieta była właścicielką jedynie do zamązpójścia. Potem stawała się żoną właściciela.
Jeśli natomiast w rodzinie pojawiło się kilku synów, to w zasadzie ich los również bywał przesądzony. Majątek dziedziczył najstarszy syn, zwykle bez prawa sprzedaży. W zasadzie inwestycja jaką w niego wkładano, to szkoła publiczna dla młodzieży szlacheckiej (oczywiście arystokracja wysyłała synów do w Eton), gdzie nie tyle się uczył, co po prostu miał tam być i zdobywac kontakty towarzyskie. Zadaniem najstarszego było bywanie w towarzystwie, polowanie i bardzo często - szukanie żony o godnej pozycji społecznej.
Młodsi synowie uczyli sie do jakiegoś zawodu. Drugi syn najczęsciej kończył prawo lub teologię. Pochodzenie warunkowało jego przyszłość (szczególnie w przypadku duchownych - im bogatszy ojciec, tyl lepsza i bogatsza prebenda lub funkcja). To właśnie ich potomkowie uchodzili za najlepiej wykształconych i przy zdolnościach, mógli zrobić sporą karierę.
Trzeci syn zwykle wstępował do wojska lub floty i jeśli był inteligentny, miał szczęście żyć w okresie wojennym, bardzo syzbko mógł się piąć po stopniach kariery i zrobić majatek.
Najmłodsi synowie zwykle mieli ograniczone pole do popisu i zajmowali się handlem lub przemysłem (co w Anglii było traktowane normalnie, nie stanowiło dyshonoru).
Trzeba przyznać, że arystokracja angielska nie była tak hermetyczna i zasklepiona jak arystokracja polska. Lista była bardzo mobilna, arystokracja nie traktowała baronetów tak nietolerancyjnie jak w Polsce. Pragmatyzm i praktycyzm angielski i tutaj dał o sobie znać. Odmładzanie krwi było jak najbardziej na miejscu, każdy zdolny i potrafiący się wykazać człowiek mógł otrzymać tytuł z rąk królowej (i do tej pory królowa angielska jest chojna w ich podpisywaniu. System i wartość tytułów uległa zmianie, ale to już zupełnie inna bajka big_smile) i kariera niczym z amerykańskiego filmu od żebraka do księcia była w tym kraju teoretycznie jak najbardziej możliwa.

Jeslic hodzi o dziedziczenie i tytuły, to dokopałam się do pewnych informacji. Otóż:
Szlachta brytyjska była 5-stopniowa: książe, makriz, hrabia, wicehrabia i baron. Baroneci byli niejako gorszego gatunku, (ich tytuł nie był odziedziczony, a nadany, co czyniło ich arystokarcję gorszego gatunku) PIerwszeństwo było dość złożonym kodeksem, w którym tak łatwo możnma się było pogubić, a jednocześnie takie pogubienie się było zakazane. Dlatego też corocznie powstawała lista sporządzona na podstawie starszeństwa, tytułów, datę jego nadania, oraz wieku. Listę tę corocznie przedstawiano w Burke's Peerage. Kogo na tej liście nie było (a liczyła kilkaset tysięcy miejsc big_smile) nie liczył się.
Co do tego kiedy używa się imienia, kiedy nazwiska, a kiedy tytułu, zależało to od kilku czynników, ale najważniejsze było pochodzenie tytułu oraz sprawoaana fukcja w państwie.
Feudalne pochodzenie arysatokracji angielskiej powodowało, że tytuły związane były z określonym terytorium. Do wszystkich wyższych tytułem parów zwracano się nie używając imienia i nazwiska ,a tytułu. Stąd też np. wspomniany wyżej John Dudley, książę Northumberland nazwany i znany był nie jako John Dudley, tylko jako "Northumberland" (podobnie zresztą było w przypadku biskupów, gdzie używano nazwy diecezcji).
I teraz dochodzi jeszcze sprawa urzędów big_smile
Tytuł poniżej hrabiowskiego był traktowany inaczej, tzn można było zamiennie stosować albo nazwisko (np. lord Cotton albo wicehrabia Combermere), ale jedynie wówczas, gdy jego włascieciel pełnił funkcję para* Jeśli baronet nie pełnił funkcji państwowych stosowano jedynie imię (np. do sir Francisa Drake'a zwracano się sir "Frances", nigdy "sir Drake"

Co do nazwisk w obrębie rodziny, to to już chyba wyjaśniałyśmy...

* tytuł osoby posiadającej prawo zasiadania w Izbie Lordów
 
 
Pemberley 



Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 11:07   

AineNiRigani napisał/a:
Feudalne pochodzenie arysatokracji angielskiej powodowało, że tytuły związane były z określonym terytorium. Do wszystkich wyższych tytułem parów zwracano się nie używając imienia i nazwiska ,a tytułu. Stąd też np. wspomniany wyżej John Dudley, książę Northumberland nazwany i znany był nie jako John Dudley, tylko jako "Northumberland" (podobnie zresztą było w przypadku biskupów, gdzie używano nazwy diecezcji).
I teraz dochodzi jeszcze sprawa urzędów big_smile
Tytuł poniżej hrabiowskiego był traktowany inaczej, tzn można było zamiennie stosować albo nazwisko (np. lord Cotton albo wicehrabia Combermere), ale jedynie wówczas, gdy jego włascieciel pełnił funkcję para* Jeśli baronet nie pełnił funkcji państwowych stosowano jedynie imię (np. do sir Francisa Drake'a zwracano się sir "Frances", nigdy "sir Drake"


dzieki Aine, swietne wyjasnienie!!! :smile: zawsze sobie lamalam glowe z tymi imionami w stosunku do osob publicznych i zastanawialam, czy to jakis dowod " sympatii" spolecznej. :roll:
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 16:09   

AineNiRigani napisał/a:
(co w Anglii było traktowane normalnie, nie stanowiło dyshonoru)

Więc dlaczego wszyscy w "DiU" uważali za dyshonor krewnych Elżbiety trudniacych się kupiectwem? I dlaczego w "Paniach z Cranford" przyznawianie się do krewnych - kupców było dyshonorem? Czy to tylko takie docinki wrednych ludzi, czy ogólna dyskryminacja?
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 16:54   

wśród ludzi zawsze są ci, którzy mają kompleks. Zwróc uwagę, któ jest zwykle autorem tych docinek? Najczesciej ci, których szlachectwo czy pozycja jest niewiele starsza (patrz Karolina Bingley)
A po drugie i najważniejsze - zajmować się handlem, a kupiectwem, to jednak moze stanowić zasadniczą róznicę. :D
Może nie wyraziłam się precyzyknie - w społeczeństwie gdzie majatek lub zasługi są najwazniejszym kryterium podziału społecznego pochodzenie nie jest tak ważną sprawą. Tym Anglia rózniła się od Francji czy Polski.
Jak wszędzie zdarzali się snobi, ale ci naprawdę wykształceni zdawali sobie sprawę, że napływ świeżej krwi działa tylko na korzyść, konkurencja sprawiała, że każdy musiał trzymać poziom, bo najsłabsi odpadali (samo nazwisko niewiele znaczyło), przez co jednak i wykształcenie i ogólny poziom doradców króla był naprawdę wysoki. I uważam, że ta taktyka się sprawdziła. Zwróccie uweagę na inneówczesne monarchie - Francja, Hiszpania, Polska praktycznie wszystkie upadły. Coś tak potem podrygiwało, ale tak stabilnej pozycji władzy (mimo stopniowego ograniczenia do funkcji .reprezentacyjnych) nie ma chyba żadne państwo. Dzisiaj droga z nizin społecznych do najwyższych stanowisk państwowych (ot chociażby nasz Lech Wałęsa) nie budzi większych emocji, bywa dość czezsta. W tamtych czasach (a nawet i dużo wcześniej) była możliwa jedynie w Anglii. Żywy przykładem jest znany w pewnych kręgach Horatio Hornblower, który z syna felczera z malutkiego miasteczka w hrabstwie Kent, awansował do wicehrabiego, lorda admirała floty.
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 17:08   

Dziękuję, za rozwianie moich wątpliwości. :D
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 17:16   

czyli rozwiałam?
ufff (Aine ściera pot z czoła), nie byłam pewna czy wypowiadam sie precyzycjnie. Odwykłam od forumowego pisania, natłok myśli sprawiał ze przeskakuje z tematu na temat itp :D
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 05 Lut, 2007 17:25   

Bez obawy, to było bardzo zrozumiałe. :D (Szczególnie, że wszyscy mi zawsze zwracają uwagę na podobną tendencję do wprowadzania chaosu do dłuższych wypowiedzi, więc nawet jeśli i u Ciebie jest coś podobnego, to nawet tego nie zauważyłam.)
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
migotka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 1461
Skąd: mazowsze
Wysłany: Wto 06 Lut, 2007 07:41   

Aine tłumaczysz prosto i "nauczycielsko" ;) z przyjemnością sie czyta Twoje wywody;)
_________________
http://slowemmalowane.blogspot.com/
http://maribeaart.blogspot.com/
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 06 Lut, 2007 16:56   

bardzo mnie to cieszy :D
 
 
Karenina 



Dołączyła: 25 Sie 2006
Posty: 223
Skąd: Gliwice, Legnica
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007 20:22   

A potem, jak cytuję "taką" Aine w rozmowach rodzinnych, wszyscy patrzą się na mnie, jak na dziwoląga... :lol: Ale i tak dziękuję :grin:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 08 Lut, 2007 21:50   

Hmmm... to znaczy, że jednak nie bardzo?
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Pią 09 Lut, 2007 04:41   

Aine, dzięki za wykład :mrgreen: A można wiedzieć, skąd zaczerpnęłaś te informacje? To naprawdę jest ciekawe :grin:
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.