PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
North and South - wspólna lektura
Autor Wiadomość
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 26 Wrz, 2010 10:29   

RaczejRozwazna napisał/a:
Poza tym rozumiem ją bardzo. Np. w scenie pierwszych oświadczyn zareagowałabym podobnie...

Jak Trzykrotka pisze, mogła odrzucić, ale argumentacja jest za ostra w życiu bym AŻ tak językowi nie pofolgowała, w takiej sytuacji.
 
 
stawrogi 
stawrogi



Dołączyła: 12 Wrz 2010
Posty: 184
Skąd: :)
Wysłany: Nie 26 Wrz, 2010 11:37   

Tutaj chyba duże znaczenia miała jej urażona duma, jak u Elżbiety w DiU. Żeby tylko nikt nie podejrzewał, że rzeczywiście "polowała" na Johna i świadomie broniła go w tym celu przez tłumem robotników.... Ale rzeczywiście potraktowała go okropnie i podziwiam, że zarówno on jak i Darcy po takim falstarcie pozostali niezmienni w swoich uczuciach i ponowili starania .....A my współczesne czytelniczki uwielbiamy takich facetów a potem nachodzi nas ta smutna refleksja, ze w realnym życiu tak nie jest niestety.....
_________________
stawrogi
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 26 Wrz, 2010 11:45   

absolutnie się nie zgadzam, Lizzie miała powody, zeby nie lubić Darcy`ego, był niemiły, arogancki, według jej informacji również podły, na dodatek sposób w jaki zaoferował jej małżeństwo był wyjątkowo nieprzyjemny. Natomiast Małgosia przeholowałą. Obiektywnie rzecz biorąc. Mogła mu odmówić, ale grzecznie.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1992
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 26 Wrz, 2010 14:09   

Hm, słów rzeczywiście użyła nieodpowiednich. Ale stan jej ducha rozumiem. Dobrze wyczuwała, że Thornton (dzięki M. :wink: ) został tak jakby 'zmuszony" do tych oswiadczyn przez jej zachowanie. A dla dziewczyny, której ostatnią z możliwych cech było ganianie za mężczyznami coś takiego mogło się wydać wyjątkowo upokarzające. Stąd też jej słowa...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 06 Paź, 2010 23:21   

RaczejRozwazna napisał/a:
A dla dziewczyny, której ostatnią z możliwych cech było ganianie za mężczyznami coś takiego mogło się wydać wyjątkowo upokarzające. Stąd też jej słowa...

To też prawda... Zdaje się, że pani Thornton sugerowała, że za ślub z Johnem każda panna dałaby się pokroić, a Margaret roześmiała jej się w twarz... Może dlatego tak ostro broniła sie przed choćby sugestią, że wieszała mu się na szyi na oczach tłumów, żeby okazać mu uczucia i zmusić do oświadczyn.
Wobec tak pogardliwego odrzucenia jego propozycji, jak on musiał sie poczuć, kiedy niedługo potem zobaczył ją sam na sam z mężczyzną, nocą, w ciemnościach stacji kolejowej :shock:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 14:38   

Zatrzymałam się na sprawie z Fryderykiem - w filmi wyglądalo to trochę inaczej. W powieści Margaret praktycznie go nie zna... Ale ona i Fryderyk w tym jednym są bardzo podobni - on też pogardliwie wyraża się o Thorntonie.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 15:10   

no bo niestety zarówno mamusia jak i tatus wpoili im snobizm i przekonanie, ze są "z lepszej gliny"
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1992
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 16:03   

A czy to nie było przypadkiem powszechne mniemanie w tzw. 'arystokracyi"? Przypomina mi się panna Łęcka z 'Lalki", czy chociażby Pani Andrzejowa z "nad Niemnem", która Zygmusiowi bratać się z "plebsem" nie pozwalała. Pani Benedyktowa takoż.
ja bym tu Margaret nie winiła, raczej całą klasę, w której wzrastała.

Poza tym większą antypatię wzbudza we mnie Pani Thornton z jej ślepym uwielbieniem syna, niż rodzice Margaret z z wadami, które wyssali "z mlekiem matki'...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 18:51   

a ja nie winię, ale biednemu pastorowi Hale i Małgosi daleko było do Łęckich, a nawet pani Anrdrzejowej, a i tak nosa zadzierał. A w Anglii ten "przedział klasowy" był bardzo wyraźny!
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Grażyna 


Dołączyła: 19 Lut 2010
Posty: 8
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 21:13   

Nie rozumiem co Was tak razi w postępowaniu Margaret.
Przemysł dopiero raczkował i to daleko od Londynu,a jego przedstawiciele uważani byli za klasę gorszą,bo bez znanych przodków i osiągnięć.Margaret też przyjechała uprzedzona,ale dosyć szybko się zorientowała że to są tacy sami ludzie jak ona.
Kilkanaście lat temu do szkoły mojej córki przyjechała wycieczka z Danii na wymianę i bardzo byli zdziwieni,że u nas z kranu leci ciepła woda z elektrociepłowni.I wcale nas to nie śmieszyło,bo widać jak nas postrzegały społeczeństwa,które uważały się za bardziej rozwinięte.
Natomiast pani Thornton to typowy okaz kobiety tzw "nowobogackiej".
Uważała się za osobę z wyższej klasy,ale mentalnie jeszcze była w niższej, a świadczy o tym to że najbardziej liczyło się dla niej zdanie służby.
Oświadczyny Johna też raczej nie były romantyczne.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Czw 07 Paź, 2010 22:22   

Grażyna napisał/a:
,a jego przedstawiciele uważani byli za klasę gorszą,bo bez znanych przodków i osiągnięć

Margaret nie miała za bardzo podstaw do takiego myślenia, tak mogła sobie myśleć panna z tysiącami, koneksjami, albo pochodzeniem. Margaret faktycznie była córką eks pastora, na dodatek możemy przypuszczac, ze pochodzenia też nie miała wspaniałego, albowiem ani pani Hale ani jej mąż nie wywodzili się z zamożnego domu. Więc nie miała prawa oceniać Thorntona.
Grażyna napisał/a:
Natomiast pani Thornton to typowy okaz kobiety tzw "nowobogackiej".

Czy Hannah była nowobogacka? Szczerze wątpię, dobrze za mąż wyszła, tylko jej mąż stracił wszystko. Per analogiam, czy Scarlett O`Hara gdy się dorobiła była nazywana nowobogacką? Nie! Wywodziła się z bogatej rodziny, tyle, że owszem straciła wszystko w pewnym okresie.
Sięgnijmy do słownika
Nowobogacki
Cytat:
tyczący się ludzi niedawno wzbogaconych niekoniecznie ciężką pracą, nuworyszy i ich charakterystycznego braku kultury, dobrego smaku

nuworysz
Cytat:
pogard. «człowiek, który dzięki wzbogaceniu się lub wykształceniu znalazł się w wyższej warstwie społecznej, ale nie jest przez nowe środowisko akceptowany»

O ile pamiętam pani Thornton była raczej taktowna, nie miała tej bezczelności charakterystycznej wspominanym nuworyszom, owszem miała cięzki charakter, ale Margaret też aniołkiem nie była.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 08 Paź, 2010 08:34   

Owszem, w Anglii granice podziałów społecznych są bardzo wyraźne, nawet chyba dziś. Ale - co do Margaret - jakież ona miała prawa wywyższac się nad Thorntona do tego stopnia, żeby powiedzieć mu, że jego propozycja jest dla niej obelgą? Mogę zrozumiec, że uważała go za niższego od siebie na tyle, żeby się z nim nie wiązac, ale to była sytuacja na danie harbuza grzecznego, z wszelkimi szykanami. Przecież Thornton nie wypadł sroce spod ogona, był owszem, zamożny, ale przede wszystkim szanowany w mieście (sędzia pokoju, ważny głos opiniodawczy wśród fabrykantów, mimo młodego wieku). Sama Margaret wiedziała, że może nie czytuje Platona do poduszki, jak ona, ale myśli, rozumuje, wyciąga logiczne wnioski.
Nie, ta ledwo ukrywana pogarda nadal mi sie nie podoba - i u niej i u Fryderyka.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 08 Paź, 2010 10:08   

mnie też, choc rozumiem, że wychowana na południu Margaret przesiakła tamtymi obyczajami i pogladami. Tam pastor Hale - duchowny i człowiek wykształcony - pomimo niezamozności uważany był za coś lepszego, był "dżentelmenem" w znaczeniu przynalezności do "wyższej sfery. Na północy był tylko byłym duchownym i nauczycielem, a o jego pozycji decydował przede wszystkim majątek.
Fred, choć niby "dżentelmen" jest dla mnie dooopkiem, a John - prawdziwymy dzentelmenem :mysle:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1992
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pią 08 Paź, 2010 15:28   

Ale czy te słowa Margaret na pewno dotyczyły jego niższego (wg niej) stanu? Może ta "obelga" miała zwiazek z tym, że on (jak sądziła), myślał, że ona "na niego leci".Może Margaret uważała, że Thornton nie miał podstaw do oświadczyn, że nie było tego "czasu przed", tego "docierania się", które dawało podstawę do oświadczyn? ja raczej tak odbierałam reakcję Margaret..
W sumie czytając książkę często się z Margaret utożsamiałam. Czytając opinie Thorntona, które wyrażał o "humanistach" (;)), czy o robotnikach i mnie się nóż w kieszeni otwierał...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 08 Paź, 2010 21:03   

RaczejRozwazna napisał/a:
Czytając opinie Thorntona, które wyrażał o "humanistach" (;)), czy o robotnikach i mnie się nóż w kieszeni otwierał...

Coś w tym jest :wink: . Ale Thornton patrzył na świat "od dołu:" gdyby wszedł w londyńskie towarzystwo salonowe, założył nogę na nogę i głosłi tam swoje poglądy, prawdopodobnie spotkałby się z ostrym przyjęciem. On jest człowiekiem pracy, czynu, zaczynał od samych nizin. Po prostu wie, o czym mówi, choćby jego opinie brzmiały szorstko i obcesowo. Podobnie, jak Margaret lekceważy ludzi jak on, on ma naturalne politowanie dla pięknoduchów. A ona i pan Hale wchodzą w kompletnie nowy kosmos z bagażem swoich uprzedzeń i fumów... I Margaret nie waha się autorytatywnie zabierać głosu w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia. Na szczęście stara się czegoś dowiedzieć i z czasem weryfikuje swoje opinie.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 19:50   

Skończyłam czytanie (i już podejmuję, obiecuję! :kwiatek: ) na skandalicznej - w oczach Thorntona - eskapadzie Margaret nocą na dworzec kolejowy, w objęciach Pięknego Nieznajomego.
Biedactwo... :lol: Nie było jej do śmiechu, rzecz jasna, ale ja zawsze tutaj mam refleksję, że cnotliwe niewiasty nie stać na ani jedno potknięcie tego rodzaju. Co on sobie o niej pomyślał...
Jak ona musiała tę jego myśl odczuć - jak totalne upokorzenie...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39374
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 20:39   

Gdyby tylko mogła szczerze z Thorntonem porozmawiać...mam wrażenie, że Fred i jego sytuacja zmusiły Margaret do swoistego życia w cieniu i że tego nienawidziła.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 20:49   

Że wytłumaczyłaby mu, sytuację? Ja bym się na to nie porwała, takie tłumaczenie jest strasznie nieprzyjemne dla kobiety. Zresztą, czy Margaret nie mogła pogadać z Johnem? Przecież wiedziała, że jest dyskretny...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39374
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 20:54   

Jako czytelnicy - zdajemy sobie sprawę z faktu, że Thornton przyjąłby to ze zroumieniem. Margaret tego nie wiedziała. Zresztą to już wszystko było po tych nieszczęsnych oświadczynach.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 21:12   

Admete napisał/a:
Margaret tego nie wiedziała.

Nawet nie mogła zaufać mu w tym jednym: wiedziała, że "nie jest dżentelmenem," który zapewne w tej sytuacji milczałby jak grób na prośbę kobiety. No i fakt - po nieudanych oświadczynach panowała między nimi dość niezręczna atmosfera. I on sobie dopisał cały scenariusz - nie chciała mnie, a potem publicznie obściskiwała się z jakimś innym. Musi - szczęśliwy rywal.
Biedak, jego wyobraźnia przysporzyła mu - pięknie opisanych - cierpień.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 21:26   

My wiemy, że jest godny zaufania, a Margaret nie? Przecież wie, ze pomógł jej i wstrzymał Policjanta od dalszych działań...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39374
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 21:32   

lady_kasiek napisał/a:
My wiemy, że jest godny zaufania, a Margaret nie? Przecież wie, ze pomógł jej i wstrzymał Policjanta od dalszych działań...


Margaret nie znała prawdziwych motywów działania Thorntona. Nie mogła mu powierzyć rodzinnej tajemnicy. Jeszcze niedawno nim gardziła.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 21:33   

I właśnie wszystkie problemy się biorą z jej głupoty, złej oceny sytuacji, oraz nbezpodstawnego wygórowanego mniemania!


A jakie motywy mógł mieć Thornton? No na chłopski rozum?
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11374
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 21:50   

W zdradzeniu jej tajemnicy, czy zatajeniu przed policją jej bytnosci na dworcu?
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Paź, 2010 22:00   

Skupmy się chwilę na zatajaniu przed policjantem?
A czy motywy tego drugiego czyny byłyby inne?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.