PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Moving On: Drowning Not Waving (2009)
Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 03 Sie, 2009 12:51   

Admete, jak już będziesz posiadać, to się czarująco pouśmiecham :mrgreen:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37312
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 03 Sie, 2009 12:59   

Nie ma sprawy :D
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 25939
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 03 Sie, 2009 21:47   

A ja z moim czarującym wyszczerzem ustawię się w kolejeczce :mrgreen:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37312
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 04 Sie, 2009 10:34   

To dziękujemy ze szczerego serca :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 04 Sie, 2009 12:12   

Mag13 napisał/a:
*Mrs.M. bije się w wątłę piersi z radości*
dyć wiemy, doceniamy :kwiatki_wyciaga: a że dobrem trzeba się dzielić :mrgreen: uśmiechamy się do kolejnych ogniw łańcuszka :hug_grupowy:
(bo do samego źródełka nie śmiemy ;) )
_________________

Ostatnio zmieniony przez BeeMeR Wto 04 Sie, 2009 12:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 04 Sie, 2009 12:24   

Toć pisałam o tym tu (fakt, trochę enigmatycznie ;) ):
http://forum.northandsout...p=223636#223636
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 04 Sie, 2009 22:29   

W związku z łańcuszkiem ;)
Jak mówiłam, chętnie bym porozmawiała o postaci Johna Mulligana. Mam nadzieję, że wkrótce będzie taka możliwośc :mrgreen:

Mag, co sądzisz o nim?

Apeluję do tych, co filmu JESZCZE nie widzieli, żeby nie zaglądali do spoilerów! Odbierzecie sobie większość przyjemności z oglądania filmu.
Moim zdaniem:

SPOILERY!!!!!
O co tak naprawdę mu chodziło? Co czuł do Ellie? Czy naprawdę mu na niej choć trochę zależało?
Ja go odbieram tak:
W szkole był nieudacznikiem. Ona prymuską. On obracał się w złym towarzystwie, został ćpunem. Wywalili go ze szkoly. Nie ukladalo mu się. W koncu znalazł zajęcie. Dorobił się nielegalnie i legalnie.
Czy z jego strony to było odbicie sobie za przeszłość? Zauważ, jaki jest dla niej okrutny, trochę ją dręczy - choćby na tej kolacji - przypomina o tym, że jej się nie wiedzie, że ona nie ma kasy, że nie ma wyjścia. Teraz jest w trudnej sytuacji, a kiedyś była na górze. Teraz on ma kasę i może jej pomóc. I ona się zgadza, bo nie ma wyboru.
Jednocześnie pewnie mu się podobała kiedyś ( w koncu się z nią całował). Imponowała mu. Teraz on ma nad nią przewagę i korzysta tego, tym bardziej, że i on jej się kiedyś podobał, więc łatwo mu ulega.
Co naprawdę jednak on do niej czuje? Czy to co mówił jej przyjaciółce to prawda czy nie?
Bardzo ważna jest ostatnia rozmowa. Jest cyniczny. Jednak uświadamia jej, jak trudne jest życie, zwłaszcza kogoś, kto nie był w szkole prymusem. Jeśli ona sobie nie radzi (choć była najlepsza), to jak może sobie radzić on? Skoro ona, choć była najlepsza, straciła prawie wszystko, to jak może sobie radzić taki jak on "nieudacznik", "człowiek z nizin", ten któremu w szkole się nie wiodło...
(zabawne, że ona wcześniej mówi troszkę podobne rzeczy przyjaciółce - że przyjaciółka nie uświadamia sobie jak trudno jest się utrzymac za jej pensję. Z drugiej strony to dziwne, że taka prymuska z matematyki, nie potrafiła poradzić sobie z własnym budzetem i trafiła jej się tak kiepska praca - skoro pensja była zbyt mała na utrzymanie domu).
Moim zdaniem więc z jego strony to odwet za przeszłość, a jednocześnie uświadomienie Ellie jej własnej niedoskonałości.
Z drugiej strony on udaje, że jest z tym swoim życiem pogodzony, ale chwilami widać, ze tak nie jest, zwłaszcza na końcu, kiedy spuszcza ze smutkiem głowę. Czy żałuje, że nie jest inaczej?
A czemu wkłada jej do torby paczkę, kiedy i czemu? Moim zdaniem wtedy, gdy wysłał ją, żeby sprawdziła poziom benzyny. Ale czy naprawdę miał zamiar z nią jechać do NY czy od początku wiedział, że nie pojedzie? Czy wykorzystał ją do przeszmuglowania niebezpiecznej zawartości, czy wcześniej miał zamiar jechać z nią, ale dostał telefon. Czy naraził ją świadomie na niebezpieczeństwo? Czy jednak zamierzał do niej przyjechać?

A jak Ty go odbierasz?
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 05 Sie, 2009 19:32   

W sumie więc nasze opinie są zbieżne:

SPOILERY!!!!!!

John nią manipuluje, ale jest kilka kwestii, które odsłaniają drugie dno, właśnie w tej rozmowie na końcu:
1. tak jak wspomniałaś - wzmianka o rodzicach
2. mówi, że mu jest dobrze, z tym jaki jest, że śpi dobrze, ale powiedziałabym, że jego oczy i gesty mówią co innego,
3. słowa: "jak coś takiego mogło się zdarzyć komuś tak perfekcyjnemu jak ty" (to jest okrutne, ale jak dla mnie oznacza - "to jak ja mam żyć?"
4. pytanie - "czy ona coś czuje ?" - być może chciałby innej odpowiedzi, bo po jej odejściu bez słowa on ze smutkiem pochyla głowę - w tym momencie jest najbardziej ludzki i w sumie można mu współczuć.
5. Scena w parku na huśtawce także jest znamienna, on może chciałby nieświadomie cofnąć czas do dzieciństwa? Gdy się buja, jest bardzo zamyślony i smutny.

Jeśli chodzi o nią, myślę, że coś do niego czuła, ale jego słowa, cały ten wywód, dość agresywny i niemiły, spowodował, że nie mogła odpowiedzieć inaczej. Odeszła bez słowa, bo uznała, że on nie miał skrupułów. A jeszcze dodatkowo skłaniał ją do tego, by zastanowiła się nad sobą - nikt tego nie lubi. I jeszcze wypominał jej te pieniądze, które od niego przyjęła.

Zupełnie nie rozumiem, jak Ellie mogła wszystko stracić. Z tego jak jest pokazana w filmie nie wynika to, że kiedyś w ogóle mogła być prymuską. W sumie nie widzimy, żeby gdzieś pracowała. Straciła pracę? Wydaje się zupełnie niezaradna i naiwna życiowo. Zupełnie też nie dostrzega tego swoistego okrucieństwa Mulligana - przyjmuje za dobrą monetę wszystko, co on mówi. A przecież od początku trochę się z niej podśmiewa i wypomina jej trudną sytuację, w jakiej się znalazła. Zaprasza ją na obiad, przynosi żarcie, składa ofertę - bo domyśla się, że ona nie ma kasy i musi się zgodzić na jego propozycje.

Co nie zmienia faktu, że on jest do schrupania. ;) No i ma poczucie humoru.

Jeśli chodzi o Marię - ona chciała w oczach Ellie uchodzić za osobę doskonałą, ze szczęśliwą rodziną, dobrym, bogatym mężem, przyjaciółkę która ma wszystko. Dlatego nie chciała się przyznać do zdrady męża i romansu.

43-minutowy film to właściwie telenowela, a jednak jest spójna, niemal teatralna. Cieszę się, że wreszcie Ryś zagrał w czymś ambitniejszym.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:46, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 00:02   

Ja jeszcze zwróciłam uwagę na jedną sprawę.
Otóż właściwie Mulligan myli się co do niej, bo i ona nie ma łatwo.

UWAGA! SPOILERY!!!!

Jej rodzice, mam wrażenie, żyją osobno (a nie tak jak on uważa - że razem i że jej życie było beztroskie).
Jej przyjaciółka ma wszystko, czego ona nie ma - co budzi jej zazdrość (tak jak zazdrość Mulligana budzi pozornie bezproblemowe jej życie).
Podobnie jak on, boryka się z trudnościami. Ona mówi do Marii, że nie zdaje sobie sprawy z tego, co to jest martwić się każdego dnia o dach na głową.
A jej się nie powiodło w życiu;: jest sama, bez pieniędzy, sfrustrowana i bezradna (mimo swojej inteligencji i zdolności).
A przyjaciółka nie mówi jej wszystkiego, ukrywa przed nią pewne fakty. W dodatku radzi jej znaleźć bogatego faceta, co jak widać, nie jest proste.
W pewnym sensie Ellie i John są w troche podobnej sytuacji, ale on postanowił działać nielegalnie, a ona daje się nieść fali i ponosi porażkę, bo nie widzi wyjścia (nie chce prosić mamy o pomoc).

W scenie na huśtawce on wyraźnie się cieszy na jej widok. Ma taki szczęśliwy uśmiech - uwielbiam go (który jest poprzedzony wczesniejszym smutkiem).
To fakt, w ciekawy sposob zmienia Ryś nastroje. To w tym filmie jest wyraźne.
A o jakim momencie Guyowym w tym filmie mówisz ?

Zastanawiam się nad jego uczuciami do Ellie i nie wiem, czy to nie jest mieszanka faktycznego zainteresowania z pewnego rodzaju chęcią jej zdobycia, choć właściwie, to już się stało wcześniej, ale mieszkanie jeszcze wtedy chyba kupione przez niego nie było.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 08:47   

Mag13 napisał/a:
Źródełko czuje się niepocieszone :cry2: , bowiem chętnie każdego spragnionego by napoiło
Aaaa, to ja się z radością pouśmiecham do źródełka :kwiatki_wyciaga: , bo czekanie na łańcuszek wymaga cierpliwości, gdyż czasem czekając można zapomnieć, na co się czekało :co_stracilam: a wasze spoilerowe rozmowy tylko zachęcają :mrgreen:
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 10:48   

Spoilerowych rozmów się nie czyta. :-P
Ja w najbliższym czasie oferuję wersję (staro)polską ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 06 Sie, 2009 11:02   

nie czytam - obserwuję :P
Gosia napisał/a:
Ja w najbliższym czasie oferuję wersję (staro)polską ;)
:mrgreen:
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 08 Sie, 2009 23:03   

Przy okazji wersji (staro)polskiej, która jest już ukończona ;)
Zauważyłam jeden szczegół:

SPOILERY!!!

Jest tam kwestia: "Założyli się, który z nich corrupt you first. Ale ja ich pokonałem".
Słowo to w języku angielskim ma kilka znaczeń :
Przymiotnik corrupt znaczy zepsuty (moralnie), nieprawy, niemoralny, uszkodzony \. Może mieć znaczenie skorumpowany, ale generalnie znaczenie przymiotnika corrupt jest znacznie szersze, np. The entire city was corrupt because of indecent practices (Całe miasto było zepsute z powodu niemoralnych praktyk ). Podobne konotacje ma czasownik corrupt (uszkadzać, deprawować ) i rzeczownik corruption ( zepsucie, deprawacja, uszkodzenie, korupcja).
Ja bym to przełożyła tu na: zdeprawować.
W pierwszym kontekście w filmie znaczyć to może: poderwać, przespać się itp.
Ale już w kontekście tego, co stało się dalej, oznacza to raczej: skorumpować, przekupić.
Bo właściwie John miał zamiar ją przekupić. Mówił o tych wszystkich ładnych rzeczach, które miała na sobie, a które kupiła za pieniądze, które dostała od niego ze sprzedaży domu. A on faktycznie w pewnym sensie ich pokonał, bo jednak poderwał ją, a poza tym przyjęła od niego pieniądze, chociaż mogła mieć wątpliwości co do ich pochodzenia. Nie wierzyła słowom Marii, bo nie chciała wierzyć. Ufała Johnowi.
To kolejna kwestia, która pozwala ocenić charakter Mulligana.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 10 Sie, 2009 09:43   

Potrafię docenić sos oryginalny, ale jeśli zadano sobie fatygę sporządzenia sosu staropolskiego - szkoda byłoby, ażeby się marnował :mrgreen:
Poczekam cierpliwie - ale gdyby dostawa się opóźniała - wiem do kogo się zwrócić :kwiatek:
_________________

 
 
Mara 



Dołączyła: 25 Wrz 2009
Posty: 69
Skąd: Demeure du Lac
Wysłany: Pon 09 Lis, 2009 17:09   

Właśnie obejrzałam fragmenty tego filmu z Richardem i poczytałam Waszą dyskusję. Fascynującą rola RA! Ciarki miałam na plecach po ostatniej rozmowie Johna z Ellie.
_________________
Ciemność jest szczodra, jest cierpliwa i zawsze zwycięża, lecz w samym środku jej siły leży jej słabość: wystarczy jedna, jedyna, samotna świeca, by ją pokonać. Miłość jest czymś więcej niż świecą. Miłość potrafi zapalić gwiazdy.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 17 Lis, 2009 22:11   

Ja w kwestii formalnej. Czy obejrzałyście "Moving On"?
Bo zdaje się, że część z Was miała okazję go widzieć (także w wersji staropolskiej), ale nie wiem, czy zdążyła/miała ochotę, bo jakoś nikt się nie wypowiedział w tej kwestii i zastanawiam się dlaczego :rumieniec:
Moim zdaniem film jest ciekawy, to jedna z najlepszych ról Rysia i jest go dużo na ekranie. A sam film jest dość krótki...

A on czeka i jest mu smutno...



A miałby coś do zaoferowania: ;)

_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Mara 



Dołączyła: 25 Wrz 2009
Posty: 69
Skąd: Demeure du Lac
Wysłany: Sro 18 Lis, 2009 21:13   

Dzięki Dobrym Duchom tego forum obejrzałam „Moving On” kilka dni temu, ale nie mogłam się zebrać by coś konkretnego napisać. A warto polecić tę rolę Richarda i zobaczyć ją. Wrażenie jakie na mnie nią wywarł przypomina mi z grubsza Paula z „Between the Sheets” (znanym tylko w nędznych kawałkach z YouTube niestety), z którego na koniec wyłazi inny człowiek niż moglibyśmy się spodziewać.
Spróbuję umieścić opinię w spoilerze, ale robię to po raz pierwszy, więc proszę o wyrozumiałość jak mi nie wyjdzie.

SPOILERY!!!

Dręczy mnie pytanie czy John wybrał Ellie bo faktycznie „stara miłość nie rdzewieje” i nadal coś do niej czuł czy zrobił to z wyrachowania. Liczył na to, że uda się upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, ale Ellie okazała się zbyt uczciwa na związek z kimś kto zarabia na życie sprzedając narkotyki. Mógł być także wyrafinowanym manipulantem, który uznał, że dawna koleżanka będzie łatwiejszym celem niż kompletnie obce kobieta. O ile w ogóle potrzebował kobiety do prowadzenia interesu. Mam wrażenie, że i bez tego szło mu całkiem dobrze. Nawet przykrywka developera się sprawdzała i zakup domu Ellie nie był mu potrzebny. Sądzę, że kupił go z sympatii dla niej, by móc jej pomóc i nie był to jakiś wyrachowany sposób na rozwinięcie szemranych interesów. Wydaje mi się, że wciąż czuł do niej przynajmniej miętę, chciał się zbliżyć i otoczyć ją opieką jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Kiedy jednak ona poznała prawdę o źródle jego pieniędzy nie umiała z tym się pogodzić. W ich ostatniej rozmowie czuję bijący od niego żal, że jej miłość okazała się słabsza niż zasady moralne i praworządność. Jest zły, że nie miała skrupułów, by go zadenuncjować. Dlatego tak ostro przemawia, by wzbudzić w niej poczucie winy. W końcu korzystała z jego brudnych pieniędzy. To dla niej swoista terapia szokowa, by zdjęła klapki z oczu. Nawet nieświadomie może żyć z czyjejś krzywdy. Nie powinna chować głowy w piasek i uciekać od rzeczywistości w wyidealizowany świat, który tak naprawdę nie istnieje. Trzeba nauczyć brać się z życiem za bary. On wie, że nie jest doskonały, że robi źle. Nawet jeśli w tej ostatniej scenie robi dobrą minę do złej gry i wcale nie jest mu tak lekko jak mówi, to jednak sobie radzi, w przeciwieństwie do Ellie. Chciałby zapewne od niej usłyszeć, że jest jej przynajmniej żal, że im nie wyszło, że zmuszona była go wydać, bo nie umiała inaczej, ale wcale nie czuje się z tego dumna i łatwo jej to nie przyszło. A ona przychodzi niczym urażona królewna, której wymarzony książę okazał się żabą. Czuje się tak dotknięta tym oszustwem, że jej miłość pryska jak bańka mydlana. Może to tylko poza, ale nie dziwi mnie, że wywołała taką reakcję Johna. Jego cyniczne zachowanie i ostre słowa to skutek jej swoistego okrucieństwa względem niego. Fakt, że nie był wobec niej uczciwy, ale ona otrzepała się z uczucia do niego jak z kurzu (albo takie stwarzała pozory). To mogło zaboleć go bardziej niż sam fakt trafienia za kratki. Wiedział, że robi źle i liczył się z konsekwencjami. Nie spodziewał się natomiast ciosu ze strony Ellie.
_________________
Ciemność jest szczodra, jest cierpliwa i zawsze zwycięża, lecz w samym środku jej siły leży jej słabość: wystarczy jedna, jedyna, samotna świeca, by ją pokonać. Miłość jest czymś więcej niż świecą. Miłość potrafi zapalić gwiazdy.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 18 Lis, 2009 21:39   

Sporo już o moich wrażeniach pisałam, ale dodam jeszcze, że:

SPOILERY!!!!

Pisałam już o tym, myślę, że ona nie była mu całkiem obojętna. Z drugiej strony, może chciał się na niej odegrać za przeszłość. Teraz on był górą (jakby życiowym prymusem), a ona była w życiowym dołku. Tak jak kiedyś ona była najlepsza w szkole, a on był na marginesie. Poradził sobie (ale nieuczciwie), a ona - żyjąc uczciwie - mimo swoich kwalifikacji i zdolności przegrała - straciła pracę, prawie straciła dom.
Nie potrzebował kobiety do prowadzenia interesu, co to to nie! Może chciał, żeby była z nim mimo wszystko, ale ona była uczciwa. Może jednak chciał ją sprawdzić?

Cytat:
To dla niej swoista terapia szokowa, by zdjęła klapki z oczu. Nawet nieświadomie może żyć z czyjejś krzywdy. Nie powinna chować głowy w piasek i uciekać od rzeczywistości w wyidealizowany świat, który tak naprawdę nie istnieje. Trzeba nauczyć brać się z życiem za bary.

Zgadzam się!
Cytat:
ona otrzepała się z uczucia do niego jak z kurzu (albo takie stwarzała pozory)

Tak, ale z drugiej strony, czy my także, wiedząc, że ktoś nas zwodził, nie mówił prawdy, w dodatku naraził nas niemal na więzienie, skłonne byłybyśmy mu wybaczyć? I go kochać?
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mara 



Dołączyła: 25 Wrz 2009
Posty: 69
Skąd: Demeure du Lac
Wysłany: Sro 18 Lis, 2009 21:59   

Uwaga! SPOILERY!!!!!

Cytat:
Tak, ale z drugiej strony, czy my także, wiedząc, że ktoś nas zwodził, nie mówił prawdy, w dodatku naraził nas niemal na więzienie, skłonne byłybyśmy mu wybaczyć? I go kochać?

Na pewno nie byłoby to łatwe, ale jak się kogoś mocno kocha to nawet jak nas mocno zrani nie od razu da się "odkochać". Można być złym na tę osobę, wściekłym, zawiedzionym, ale mimo wszystko nadal kochać. Sprawiedliwość została Johnowi wymierzona. Gdyby pokazała, że żałuje iż tak się to skończyło, że być może kiedyś mu wybaczy, da mu szansę o ile się zmieni, miałby na co czekać w tym więzieniu i do kogo wrócić jako go wypuszczą. Nie zostawiła mu cienia nadziei.
_________________
Ciemność jest szczodra, jest cierpliwa i zawsze zwycięża, lecz w samym środku jej siły leży jej słabość: wystarczy jedna, jedyna, samotna świeca, by ją pokonać. Miłość jest czymś więcej niż świecą. Miłość potrafi zapalić gwiazdy.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 18 Lis, 2009 22:11   

Ja jednak ..

Spoilery!

Ja jednak uważam, że on w więzieniu tak się zachowywał, że przypomniałabym sobie wszystkie zdarzenia i rozmowy (on wcześniej przy swoim uroku mówił jednak i trochę nieprzyjemne rzeczy, pod jego słowami było drugie dno). I pomyślałabym, że cały czas mną manipulował, a to nic przyjemnego.

Zacytuję to, co kiedyś napisałam:
przecież od początku trochę się z niej podśmiewa i wypomina jej trudną sytuację, w jakiej się znalazła. Zaprasza ją na obiad, przynosi żarcie, składa ofertę - bo domyśla się, że ona nie ma kasy i musi się zgodzić na jego propozycje.

Ona (także, tak samo jak on) myślała wcześniej, że on ją kocha, a w więzieniu chciała potwierdzenia i przekonała się (on ją w tym utwierdzał), że nie, skoro w słowach jest tak cyniczny.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 27 Lis, 2009 18:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 19 Lis, 2009 09:32   

hm... zabieram się do obejrzenia w najbliższej przyszłości, coby nadgonić te spoilery :mysle:
póki co ominięte szerokim łukiem :P
Gosiu :kwiatek:
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 26 Lis, 2009 13:32   

Obejrzałam sobie z lampką czerwonego winka wczoraj - I na początek kilka fotek (tak, wiem, że niektóre kilkakrotnie były i to w dużo lepszej rozdzielczości, ale co tam - dobrego nigdy za wiele :mrgreen: )









Próby wejścia do domu (jako żywo kojarzyło mi się z wilkiem w przebraniu owcy :-P )


Szalenie zgrabny ten skurczybyk: :serce: :serduszkate:
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 26 Lis, 2009 15:39   

Podobało mi się - i to bardzo :oklaski:
Przede wszystkim świetnie jest zagrane - każde spojrzenie, każdy najdrobniejszy gest głównych postaci ma znaczenie. :oklaski:

spoilery!
To piękne, kameralne (pomijając jedną większą scenę w restauracji prawie wszystko odgrywa się w domu, ew. na sterylnie czystej i pustej ulicy ;) ) studium bardzo sfrustrowanych ludzi, przy czym studium to chyba za daleko idące słowo, bo nie znamy i nie poznamy ich wszystkich motywów działania, a kolejne karty odkrywane są w trakcie gry, niemniej cała trójka nosi w sobie żal, że coś się ułożyło nie tak jak powinno - że praca/mąż nie dają takiej satysfakcji/pieniędzy jak się za młodych lat marzyło, że inni mają/mieli lepiej, a przemieszane jest to ze złośliwą satysfakcją (u Johna zwłaszcza), że komuś się jednak udało przytrzeć nosa.

Przy czym ja absolutnie nie postrzegam Johna jako romantycznego kochanka, wracającego do swojej miłości sprzed lat - w żadnym calu :confused3:
Dla mnie to jest cholernie seksowny skurczybyk, który dobrze wie, że Ellie ma do niego słabość, bo inaczej w życiu nie dałaby się pocałować wcześniej ani nie zapierałaby się tak desperacko teraz :mysle: Być może i on ma do niej jakąś słabość (zwłaszcza, że wygrał zakład, nawet nie biorąc w nim udziału ;) ), ale do miłości to jest bardzo, bardzo daleko :roll:

Tym bardziej, że on od początku wie - nie domyśla się, wie - o jej dramatycznej sytuacji finansowej, obserwował desperackie obniżki cen, obserwuje i teraz jej szarpanie się (świetnie zagrana scena w restauracji :oklaski: on - ostoja spokoju i uroku, ona nerwowa, udająca, że wszystko jest ok - i w pewnym momencie oboje zapominają się na chwilę - tzn. co mieli grać przed drugą osobą - :oklaski: ) z codziennością, domem, finansami.

A już nie miałam żadnych wątpliwości przy (naprawdę spoilery! ;) ) pojawieniu się wzmianki o Tracy i gładkim tłumaczeniu, że to siostra - ech, naiwność kobieca :zalamka:
Ciekawe swoją drogą, kim naprawdę była Tracy :mysle:
No i przy telefonie tuż przed wyjazdem - to aż się chciało powiedzieć, otrząśnij się kobieto! :bejsbol:
Ale Rysiu wygląda pięknie, w tym , to fakt :serduszkate:
A to. że jeszcze lepiej gra niż wygląda to można tylko na plus zaliczyć :mrgreen:
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 26 Lis, 2009 23:55   

Dzięki za wrażenia. Bardzo fajnie napisałaś :oklaski:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26680
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pią 27 Lis, 2009 07:51   

Ja nawet połowy nie napisałam, jak musiałam wyjść (z pracy :rumieniec: )
a dziś już nie pamiętam co jeszcze miało być :mysle: - może mi się przypomni :mrgreen:
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.