PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: praedzio
Pią 13 Sie, 2010 08:31
Paranormalne i różne takie
Autor Wiadomość
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 22:06   Paranormalne i różne takie

pisałyście, że poczytałbyście troche o paranormalnych ciekawostkach.
Niedawno Sam i Dean walczyli z bytem "powołanym" przez internautów...

Myślokształty
Czy można samymi myślami powołać do życia człowieka lub zwierzę? Podobno jest to możliwe, ale skutki tego mogą okazać się bardzo groźne...

Można nadać swym myślom i wyobrażeniom konkretny i solidny kształt, widzialny dla innych. Powstaje wtedy myślokształt, zwany w języku tybetańskim - tulpa.
Myślokształty to widzialne formy, jakie mogą przybierać myśli lub emocje. Inaczej mówiąc, jest to myśl lub emocja, która w skutek natchnięcia jej energią staje się dostrzegalna. Może stać się to niezależnie od woli człowieka. Potrafi tego dokonać mag, szaman lub jogin. Ale w wyjątkowych przypadkach – pod wpływem strachu, rozpaczy lub nienawiści – także „normalny” człowiek. Zwykle taki myślokształt przejawia się w formie klątwy, ciążącej na jednej osobie lub całym rodzie (doprowadzając niekiedy do jego wygaśnięcia), a bardzo rzadko w formie „ucieleśnionej”.
W zależności od warunków myślokształt-tulpa może być widziany przez wszystkich albo tylko przez osoby o szczególnych predyspozycjach (np. mające zdolność spostrzegania aury).

Metoda stara jak... człowiek

Myślokształt jest wytworem ludzkiej myśli, a jego trwałość zależy od energii, w jaką wyposażył go „rodzic” i od częstotliwości zasilania go (przez powtarzanie tej myśli przez tę samą lub inną osobę czy osoby). Myślokształty podobne przyciągają się i wzajemnie wzmacniają.
Od najdawniejszych czasów ludzie próbowali oddziaływać na rzeczywistość myślą, między innymi za pomocą magii. Jedną z podstawowych technik magicznych była wizualizacja – tworzenie w wyobraźni obrazów, tak aby nabierały mocy stawania się rzeczywistością. Ogromna pomocne były przy tym rozmaite metody medytacji, zagłębiania się w swoje „ja” i osiągania odmiennych stanów świadomości.
Jednym z badaczy problemu tworzenia myślokształtów była Annie Besant (1847-1933), słynna przywódczyni Towarzystwa Teozoficznego). Obdarzona darem jasnowidzenia, podała wiele szczegółów dotyczących myslokształtów. Według niej, są to obrazy mentalne, ukształtowane przez umysł, złożone z szybko drgających atomów materii wyższej, które rozsyłają te drgania we wszystkich kierunkach, wywołując wrażenia barwy i dźwięku.
Specjalistami od „ucieleśnionych” myslokształtów są mnisi tybetańscy. Dzięki medytacji, powtarzaniu zaklęć i wpatrywaniu się w mistyczne diagramy potrafią zmaterializować wyobrażoną postać.
Osoby niewtajemniczone mogą uznać taki myślokształt za zwykłego człowieka lub zwierzę. Mogą nawet z nim rozmawiać lub jadać wspólnie posiłki. Tulpa potrafi czasem przeżyć swego twórcę.
Ale tulpa może także uniezależnić się od swego twórcy, zmienić całkowicie charakter. Dobrotliwy, niegroźny myślokształt czasem zmienia się w swoje przeciwieństwo.

Śpiewająca podróżniczka

Przekonała się o tym Francuzka Alexandra David-Neél (1868-1969), podróżniczka i buddystka. Była pierwszą Europejką, którą przyjął dalajlama. I pierwszą, która w przebraniu zwiedziła tybetańskie „zakazane miasto” –Lhasę.
Urodzona w Paryżu Alexandra David była zawsze niespokojnym duchem. Jako piętnastolatka po raz pierwszy zetknęła się z okultyzmem, gdy w jej ręce wpadło angielskie czasopismo, wydawane przez Society of the Supreme Gnosis. Przebywała wtedy z rodziną na wakacjach w Holandii. Nastolatka wybrała się samowolnie do Anglii, by skontaktować się z redaktorką czasopisma. Dwa lata później znowu opuściła rodzinny dom: pieszo, przez alpejską Przełęcz Św. Gotharda wybrała się do Włoch.
W następnym roku rozpoczęła studia w Królewskim Konserwatorium w Brukseli (miała piękny sopran!) i podtrzymywała kontakty z okultystami (m.in. z założycielką Towarzystwa Teozoficznego, Heleną Bławatską). Potem studiowała na Sorbonie. Wtedy to – przebrana za mężczyznę – przyłączyła się do sekty Sri Anandy Saraswatiego, który używał haszyszu w celu wywoływania wizji. Pod jego wpływem udała się w roczną podróż po Indiach i Cejlonie. Studiowała tam sanskryt pod kierownictwem Annie Besant, potem jogę w świętym mieście Benares.
Pieniądze się skończyły, wróciła więc do Brukseli i przez sześć lat zarabiała na życie jako śpiewaczka i aktorka, potem występowała w miejskiej operze w Tunisie. Tam poznała Philipa Neèla, inżyniera kolejnictwa i w 1904 r. Wyszła za niego za mąż.
W`1911 r. Wyjechała ponownie do Indii, badała rytuały tantryczne i studiowała sanskryt (otrzymała na uniwersytecie w Benares doktorat honoris causa z filozofii). Rok 1912 zastał ją w Himalajach, w państewku Sikkim. Poznała tam przebywającego na wygnaniu Dalaj Lamę, który zachęcił ją do nauki języka tybetańskiego, oraz – w klasztorze Laczen – swojego guru, pustelnika Gomczena.
Podczas pobytu w Himalajach spotkała młodego człowieka, Aphura Yongdena, który został jej przyjacielem, a potem – adoptowanym synem. Razem z nim podróżowała, m.in. do Japonii, Chin i Mongolii.

Niebezpieczny stwór

Podczas swych podróży Alexandra miała okazję zaobserwować tworzenie się tulpy. Na przykład podczas obrzędu wtajemniczenia joginów tybetańskich. Młodzi uczniowie musieli „wytworzyć” grupę demonów oraz swoich sobowtórów. Demony miały zaatakować sobowtóry, rozerwać je na strzępy i pożreć. Jeśli uczeń zachował spokój podczas tego rytuału – nic mu nie groziło. Jeśli nie – mógł stracić zmysły, a nawet umrzeć ze strachu.
Nie zrażona tym zagrożeniem Alexandra postanowiła „wyprodukować” sobie towarzysza podróży – pogodnego buddyjskiego mnicha.
Alexandra udała się na kilka miesięcy do pustelni Kum Bum, gdzie wyobrażała sobie pogodnego, pyzatego mnicha, przypominającego nieco braciszka Tucka, towarzysza Robin Hooda... Najpierw zauważała go tylko kątem oka, stopniowo jednak stawał się coraz bardziej realny. Wreszcie był już tak wyraźny, że jego twórczyni nie musiała się już więcej koncentrować.
Alexandra udała się w dalszą podróż w towarzystwie „mnicha”. Wykonywał jej polecenia, ale potrafił też sam podejmować decyzje.
Minęło kilka tygodni. „mnich” zaczął się zmieniać. „Gruby, pucołowaty człowieczek wyszczuplał... Zrobił się bezczelny i kłopotliwy”. Alexandra wspominała po latach: „Wymykał się spod mojej kontroli i zaczął mi grać na nerwach... Postanowiłam zniszczyć ducha”.
Łatwo powiedzieć, dużo trudniej jednak tulpę zniszczyć, odesłać w „niebyt”.
Alexandrze udało się to dopiero po sześciu miesiącach wytężonej koncentracji i medytacji. Dlaczego wytwór wyobraźni Alexandry tak bardzo się zmienił? Być może podróżniczka miała silne poczucie winy, że para się magią, że wpłynęło ono i na jej tulpę. A może stworzoną przez nią istotę opanował prawdziwy, niezbyt sympatyczny duch?
Alexandra nie powtórzyła już więcej tego doświadczenia. Miała zresztą juz inny cel: w lutym 1921 r. Ona i Yongden w przebraniu żebraków udali się do Tybetu i świętego miasta, Lhasy. Podróż trwała trzy lata, sam pobyt w Lhasie – dwa miesiące!
Od 1925 roku mieszkała z synem we Francji, ale mając lat 70 wybrała się do Chin (trwała tam wojna z Japonią), a jako 78-latka – do Indii. Zmarła, mając lat 101, przeżyła Yongdena o lat 14...

Wilk z mitów

Słynna angielska okultystka i psychiatra Violet Firth, bardziej znana pod pseudonimem Dion Fortune (1890-1946), stworzyła tulpę całkiem przypadkowo.
Leżała w łóżku, rozmyślając o Fenrirze, przerażającym wilku-demonie ze skandynawskich mitów. Jednocześnie stale wędrowała myślami do kogoś, kto wyrządził jej krzywdę. Nagle poczuła, że obok niej na łóżku pojawił się olbrzymi, potworny szary wilk. Potem tak to opisała: „Nie miałam pojęcia o sztuce tworzenia duchów, ale przez przypadek wpadłam na właściwy sposób, Polegało to na pogrążaniu się w myślach naładowanych silnymi emocjami, wezwaniu odpowiedniej siły naturalnej i osiągnięciu stanu pomiędzy jawą a snem, w którym z łatwością pojawia się ludzki sobowtór”.
Dion znała się na tajemniczych zjawiskach. Zrozumiała więc, że musi przejąć kontrolę nad „wilkiem”. Dała mu sójkę w bok i powiedziała: „Jak nie będziesz grzeczny, to wylądujesz na podłodze”. Następnie skoncentrowała się i skupiła wszystkie wysiłki na usunięciu zjawy.
Jak to zrobiła? Zauważyła, że jej ciało łączy z „wilkiem” cienka struna. Wyobraziła sobie, że przez nią wysysa z wilka życie. Jednocześnie czuła w sobie narastającą wściekłość i „chęć zniszczenia wszystkiego, co znalazłoby się pod ręką”. Tak tulpa walczył o życie. W końcu stał się bezkształtną, szara masą... i znikł. Bez śladu. Ale... tej samej nocy widzieli go także inni mieszkańcy domu..

Philips rozrabiaka

W 1972 roku ośmiu działaczy Stowarzyszenia Badań Paranormalnych z Kanady pod nadzorem dwójki parapsychologów A. R. G. I Iris M. Owenów przeprowadziło eksperyment.
Skupili wysiłki na „wytworzeniu” siedemnastowiecznego ducha o imieniu Philip. Wymyślili mu życiorys, a jeden z członków wyrysował jego portret.
„Philip Aylesford” był więc angielskim arystokratą z czasów rewolucji angielskiej, zwolennikiem króla Karola I. Mieszkał w dworze Diddington, miał piękną choć oziębłą żonę, Dorotheę. Pewnego dnia, jadąc konno przez granice majątku, Philip napotkał gromadę Cyganów. Była wśród nich piękna, czarnooka i kruczowłosa dziewczyna, Margo. Zakochali się w sobie. Szlachcic zabrał Cygankę do swego domu i przez pewien czas udawało mu się ukrywać ją przed małżonką. Dama jednak w końcu dowiedziała się o wszystkim i oskarżyła Margo, że ta ukradła jej męża za pomocą czarów. Dziewczynę spalono na stosie. Philip nie obronił kochanki, ale – męczony wyrzutami sumienia – popełnił w końcu samobójstwo.
Uczestnicy eksperymentu urządzali seanse spirytystyczne, podczas których starali się nawiązać kontakt z wymyślonym „duchem”.
Po miesiącach prób osiągnęli sukces: nie dość, że Philip się pojawił, to jeszcze stukał, poruszał stolikiem, śpiewał piosenki dla dzieci. Udało się zarejestrować jego wyczyny na 16-milimetrowym filmie, kręconym w pełnym świetle. „Rozrabiał” też przed kamerami telewizyjnymi oraz zgromadzoną w studiu publicznością.
Latem 1974 r., kiedy grupa badawcza urządziła przerwę wakacyjną, niektórzy jej członkowie narzekali, że w ich domach „zagnieździł się” poltergeist, czyli złośliwy, hałaśliwy duch.
Czyżby to tulpa Philip rozrabiał z nudów? A może grupa nawiązała kontakt z prawdziwym duchem, który „podszył się” pod Philipa?
Sukces „Philipa” zachęcił inne grupy Kanadyjczyków z Toronto i Ottawy do powtórzenia tego doświadczenia. Stworzyły one „Lilith” – Kanadyjkę francuskiego pochodzenia, która podczas II wojny światowej została rozstrzelana przez Niemców we Francji jako szpieg; średniowiecznego alchemika „Sebastiana” i „Axela” – człowieka z przyszłości. Wszystkie „osobowości” komunikowały się z badaczami za pomocą „stukania”.


Ramka:

Myślokształt niejedno ma imię...

• Tulku – ludzka tulpa, ma fizyczne ciało i osobowość. Ciało zawdzięcza biologicznym rodzicom, ale mieści ono w sobie bóstwo lub demona, osobę zmarłą, nadzieję lub intencję. Jednym słowem: to, co zainspirowało myśli, które tulku sformowały. Gdy ten proces powtarza się, powstaje łańcuch ludzi-tulku, będących w gruncie rzeczy tą sama osobą. Na przykład – dalajlamą.

• Zjawy – mogą być myślokształtami, tworzonymi w chwili śmierci przez umierającego, który intensywnie pragnie kogoś zobaczyć czy wyjawić tajemnicę (np. miejsce ukrycie testamentu). Na miejscach zbrodni pojawiają się myślokształty wytworzone przez zbrodniarza, który obsesyjnie rozmyśla o okolicznościach popełnienia zbrodni. Czasem energia zjaw „wyczerpuje się”. Na przykład w pewnym angielskim domu widywano w XVIII w. Widmo kobiety w czerwonej sukni i czarnym czepcu. Około siedemdziesiąt lat później jej suknia była już różowa, w XIX w – biała. W 1939 r. słychać było już tylko kroki i szelest sukni. Gdy w 1971 r. Rozbierano dom, robotnicy zaledwie wyczuwali czyjąś obecność...

• Elementale – powołuje je do życia zarówno błogosławieństwo jak i przekleństwo. Elemental jest jakby wyposażonym w baterię mechanizmem zegarowym, nastawionym na określoną godzinę, dzień, rocznicę lub szczególny moment. W Szkocji czy Irlandii np. występuje często rodzaj elementali, ukazujący się przed śmiercią kogoś z rodu. Są to myslokształty, wytworzone przez przodków, których zadaniem jest ostrzeganie. Takim elementalem jest Czarna Dama z Darmstadtu, której pojawienie się zwiastuje śmierć książętom Hesji, dobosz z angielskiego zamku Cortach (po ukazaniu się go, umiera jeden z członków rodu Arlie).

• Serwitor - to jakby robot, sługa stworzony przez maga dla wykonania jednego, konkretnego zadania. Na przykład tzw. strażnik, związany z konkretnym przedmiotem lub miejscem. Może np. strzec zakopanego skarbu lub ostrzegać niewtajemniczonych przed użyciem magicznego przedmiotu. Serwitor może czasem się usamodzielnić, a nawet – zwrócić przeciwko stwórcy.

• Godformy – Istoty z mitów, które zostały „stworzone” przez swych wyznawców. Ich istnienie podsycane jest energią wierzących w nie ludzi.

* UFO – według niektórych badaczy, nie są realnie istniejącymi statkami powietrznymi ani przywidzeniami. To myślokształty, podtrzymywane informacjami i energią, czerpaną z „kolektywnej nieświadomości”, czyli „banku danych”, zawierającego myśli wszystkich ludzi żyjących i zmarłych.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 22:15   

Sofi, dzięki :kwiatek:
Bardzo interesujący tekst :)
Elementale skojarzyły mi się z żywiołakiem - na jakimś forum wyczytałam, że chyba tak na angielski należałoby to przetłumaczyć.
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 19:48   

hmm. Ja tez slyszalam o zywiolakach, ale bardzo malo i jesli to to samo, to szalenie mnie cieszy, ze wreszcie mam jakies konkrety. :kwiatki_wyciaga:
 
 
Calipso 
Mama Mayi <3



Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 6748
Skąd: Manchester
Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 20:05   

Bardzo ciekawy tekst :-D Ze swej strony proszę o więcej :kwiatek:
Aragonte napisał/a:
Elementale skojarzyły mi się z żywiołakiem

Ja Elementale kojarzę z jednego filmu,właśnie jako myślokształty występujące w charakterze proroków :-)
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 20:19   

ten z Nikopolem?
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10628
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 21:42   

Chyba czytałam książkę Alexandry David-Neel :mysle: bym sobie może to przypomniała...
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 21:44   

AineNiRigani napisał/a:
hmm. Ja tez slyszalam o zywiolakach, ale bardzo malo i jesli to to samo, to szalenie mnie cieszy, ze wreszcie mam jakies konkrety. :kwiatki_wyciaga:

Nie wiem, czy o tym samym mówimy :)
Moje skojarzenie dotyczyło grupy muzycznej Żywiołak. To jej nazwę ktoś próbował roboczo tłumaczyć na "elementala".

A żywiołaki według wikipedii to:
"Żywiołaki - w fantastyce istoty magiczne o nieokreślonym kształcie, utożsamiane z żywiołami (woda, ogień, ziemia, powietrze), stanowiące ich ucieleśnienie. W grach komputerowych i literaturze fantasy powstają na skutek przywoływania przez druida, bądź kogoś posiadającego taką umiejętność, np: elementalistę. Nadprzyrodzone moce żywiołaków związane są z siłami natury, które reprezentują.

Żywiołaki jako istoty magiczne po raz pierwszy zostały opisane przez Paracelsusa w XVI wieku:

* gnom - żywiołak ziemi,
* ondyna - żywiołak wody,
* sylf - żywiołak powietrza,
* salamandra - żywiołak ognia."

Tak w ogóle to szkoda mi trochę, że ten wątek nie siedzi w fantastyce - ale może tutaj więcej zainteresowanych do niego zajrzy? :)
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 06 Kwi, 2009 22:47   

Nie, nie chodzilo mi o zespol (aczkolwiek jest mi znany :D ) - kiedys czytalam dyskusje na ten temat (nie wiem czy na ezo, czy gdzies indziej), ale albo tam tych informacji bylo niewiele, albo ja ich nie pamietam...
 
 
Calipso 
Mama Mayi <3



Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 6748
Skąd: Manchester
Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 18:03   

AineNiRigani napisał/a:
ten z Nikopolem?

A wiesz że już nie pamiętam czy w tym filmie były Elementale ? :mysle: Miałam na myśli Kroniki Riddicka,tam był przynajmniej jeden ich przedstawiciel.
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 18:18   

Tamara napisał/a:
Chyba czytałam książkę Alexandry David-Neel :mysle: bym sobie może to przypomniała...

fajnie to się czytało, podziwiam tę panią
a tu jest jej portójne zdjęcie: panna-matrona-starucha :mrgreen:
http://www.wilsonsalmanac...david_neel3.jpg
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10628
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 18:25   

W tej ostatniej wersji to nawet rysy jakby sie ciut tybetańskie zaczęły robić :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 18:28   

mnie to kniahinię Kurcewiczową przypomina... :mrgreen:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10628
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 07 Kwi, 2009 18:34   

Możliwe :mysle: ale najbardziej to z czapki :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
zuza 
chetna na hr. de La Fere



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 603
Skąd: z Nowodworów
Wysłany: Pon 23 Lis, 2009 20:02   

Jaki ciekawy ten tekst, wspaniala postac tej kobiety, podziwiam ja :)
ZAwsze obawialam sie pozylania ku komus zlych mysli i, jak widze, slusznie :)
_________________
"Zawsze istnieje przepaść miedzy tą książką, którą ma się w głowie, a tą na kartce przed sobą"
("Żebracy na koniach" Nancy Kress)
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Nie 10 Lip, 2011 19:50   

Całkiem ciekawy artykulik na temat paranormalny:
http://strefatajemnic.one...55,artykul.html

I może treść, bo nie wiem, ile tam powisi:

Skoki w czasie - fakt czy fikcja?
Piotr Cielebiaś / Onet.pl

Jeszcze niedawno podróże w czasie uważane były za temat, o którym pisać wypadało jedynie twórcom fantastyki naukowej. Dziś sprawa wygląda inaczej i nawet poważni uczeni spekulują na temat możliwości i konsekwencji przenosin w czasie.

Spacerkiem do przeszłości

Powszechne wyobrażenie o maszynie czasu prezentuje się mniej więcej w ten sposób: podróżnik zamyka drzwi, ustawia pokrętło na odpowiednią datę, po czym udaje się do określonego punktu w przeszłości lub przyszłości. Ale nic bardziej mylnego. Choć stanowiska naukowców w kwestii możliwości podróży w czasie są podzielone, zgadzają się oni co do tego, że na chwilę obecną jest to niemożliwe i jeszcze przez długo nie będzie. Tymczasem wielu ludzi twierdzi, iż doświadczyli „przeskoków w czasie” – jednego z najbardziej tajemniczych paranormalnych fenomenów, podczas którego świadkowie mają możliwość przebywania i obcowania z rzeczywistością innych epok.

Jedna z najbardziej znanych historii o „czasowym mirażu” pochodzi z 1901 r. Pewnego słonecznego popołudnia dwie angielskie nauczycielki, Annie Moberly (lat 55) i Eleonor Jourdain (38), zdecydowały się odwiedzić Wersal. Z przewodnikiem w ręku spacerowały po ogromnym kompleksie, jednak po drodze do pałacyku Petit Trianon stało się coś bardzo dziwnego. Kobiety znalazły się bowiem w ogrodzie, który w 1901 r. już nie istniał. Idąc dalej, obserwowały sceny z życia codziennego w XVIII w. Czuły także dziwną atmosferę tego miejsca, a rozgrywające się naokoło sceny wyglądały jak „zatrzymane w czasie”.

Po chwili błądzenia po rzeczywistości sprzed ponad wieku panie znalazły się nagle w tłumie ludzi ubranych normalnie, jak na początek XX stulecia, co oznaczało, że w jakiś sposób wróciły do swoich czasów. Zdając sobie sprawę, że ich przeżycie było co najmniej niezwykłe, kobiety zdecydowały się zaryzykować swą reputację i opisać przygodę po powrocie do Wielkiej Brytanii.

Jak się okazuje, był to tylko jeden przypadek z całej gamy podobnych, a inni świadkowie mieli okazję podróżować w drugą stronę, tj. do wydarzeń, które miały dopiero nastąpić…

Lunapark, którego nie było

Księgowa w filii pewnego polskiego przedsiębiorstwa w jednej z byłych radzieckich republik Pribałtiki odbyła przedziwną wyprawę w przyszłość. Bohaterka tej opowieści była świadkiem zdarzenia, które doskonale wpasowuje się w historie o czasowych przeskokach, choć swój finał sprawa ta znalazła całkiem niedawno. Jak to możliwe?

Była połowa lat 80. Pewnego dnia kobieta, w towarzystwie dyrektora przedsiębiorstwa odwiedziła miejsce, w którym ujrzała cudowny, jak na ówczesne radzieckie standardy, park rozrywki. Wywarł on na niej ogromne wrażenie, przypominając Disneyland. Kobieta nadal doskonale pamięta tłumy ludzi, gwar, przebierańców w kostiumach bajkowych postaci, ogromne karuzele i rollercoastery – wszystko jak z opowieści o parkach rozrywki na Zachodzie.

Wkrótce czekało ją jednak ogromne rozczarowanie skutkujące załamaniem. Kiedy w odwiedziny przybyli do niej z Polski mąż z dzieckiem, bohaterka chcąc pokazać im cudowny lunapark, zastała na miejscu jedynie szary sowiecki plac zabaw. Nie mogąc zrozumieć, co stało się z tamtym wesołym miasteczkiem, zaczęła ona kwestionować swą zdolność trzeźwej oceny rzeczywistości. Po pewnym czasie zwróciła się nawet do psychiatry, jednak okazało się, że jest zupełnie zdrowa. Nie mogąc znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, postanowiła zgłosić swój przypadek grupie zajmującej się zjawiskami paranormalnymi. Jedna z teorii próbujących wyjaśnić jej niezwykłe doświadczenia zakładała, iż kobieta mogła znajdować się pod wpływem sugestii człowieka dysponującego zdolnościami hipnotycznymi, przez co widziała rzeczy, których w rzeczywistości nie było. Wkrótce okazało się, że nie było to do końca trafne założenie, a przedziwna epopeja polskiej księgowej wcale się nie zakończyła.

Wiele lat po tym doświadczeniu i zakończeniu kariery zawodowej, kobieta natknęła się w internecie na wiadomość, której treść bardzo ją zdziwiła. Jak się okazało, widmowy lunapark istnieje naprawdę, lecz… powstał dopiero teraz. Jak to możliwe, że kobieta widziała go niemal ćwierć wieku temu? Ona sama nie potrafi tego wyjaśnić i nie ma chęci wracać do tak trudnej sprawy z przeszłości, która, jak się okazało, ciągnie się za nią do tej pory.

Przypadkowi podróżnicy w czasie

Relacji o niespodziewanych wojażach w czasie jest znacznie więcej. W 1935 r. podczas lotu z Edynburga do Andover, Sir Victor Goddard przeżył najbardziej zagadkową przygodę swego życia. Wracając swym Hawker Hartem ze stolicy Szkocji zdecydował się przelecieć nad zarośniętym pasem startowym opuszczonego lotniska w miejscowości Drem. W międzyczasie wpadł jednak w nietypową chmurę, a kiedy z niej wyleciał, znalazł się jakby w innym świecie. W dole lśniły nowe hangary, obok których znajdowały się pomalowane na żółto samoloty, z których jednego Goddard (wówczas jeden z dowódców skrzydła RAF) nie potrafił rozpoznać. Krzątający się wokół maszyn mechanicy ubrani byli w niebieskie kombinezony, choć w tym okresie wszyscy nosili brązowe ubrania robocze. Całe zajście zdziwiło go dość mocno, jednak po chwili znalazł się on z powrotem w swojej rzeczywistości. Jak się okazało, niebieskie kombinezony, malowane na żółto samoloty i typ jednopłatowca widziany w czasie dziwnego doświadczenia RAF wprowadził dopiero kilka lat później. Czy Goddard przeżył zatem lot do przyszłości?

Podobna historia z przeskokiem w czasie, tyle że do przeszłości, przydarzyła się w 1996 r. pewnemu mieszkańcowi Liverpoolu. Będąc z żoną na zakupach postanowił on udać się do sklepu muzycznego. W pewnym momencie zauważył jednak, że miasto stało się nadzwyczaj spokojne. Kiedy mężczyzna podniósł wzrok, ujrzał mknącego ulicą starodawnego vana, a wokół ludzi ubranych według mody z lat 40. W przeszłość swym samochodem wybrała się także pod koniec lat 90. pewna Australijka. Jak twierdziła, nagle poczuła dziwną „zmianę atmosfery”, a po chwili okazało się, że znajdująca się przed nią asfaltowa droga zniknęła i zastąpiła ją piaszczysta dróżka w buszu, po której przejechał stary wóz z kierowcą ubranym według mody z lat 50. Mężczyznę bardzo zszokował widok nowoczesnego auta.

Istnieje wiele innych opowieści, w których świadkowie mijali pojazdy lub spotykali postaci z innej epoki, jednak najdziwniejsza z historii przydarzyła się dwóm brytyjskim małżeństwom, które w 1979 r. wybrały się w podróż po Europie. Podczas pobytu we Francji turyści natknęli się na przedziwne prowincjonalne miasteczko, gdzie postanowili przenocować. We wskazanym przez miejscowych punkcie znajdował się starodawny hotel z przestarzałym wyposażeniem, w którym brak było nawet telefonu. Co ciekawe, następnego ranka, po śniadaniu, na miejscu zjawili się żandarmi ubrani w historyczne stroje (jak się potem okazało, według wzoru sprzed 1905 r.), którzy poinstruowali ich, jak dojechać do Awinionu. Po uiszczeniu bardzo niskiej zapłaty turyści udali się w dalszą drogę. Po dwutygodniowym pobycie w Hiszpanii Anglicy postanowili w drodze powrotnej spędzić jeszcze raz noc w dziwnym tanim hotelu, jednak, jak się wkrótce okazało, nie mogli go znaleźć, gdyż od dawna… nie istniał.

Klucz do przyszłości

Ludzie, którzy z niewytłumaczalnych powodów dokonali „przeskoku” w czasie twierdzili, że ich przeżycia były zaskakująco realne i wzbudzały szereg pytań oraz wątpliwości odnośnie naszego pojmowania czasu i rzeczywistości. Oczywiście wśród nich znajdowały się także bardziej egzotyczne relacje: np. o przeniesieniu się w odległą przyszłość Polaka jadącego windą czy często powtarzana w internecie historia funkcjonariuszy KGB, którzy w czasie Igrzysk w Moskwie złapali… swego rodaka z przyszłości.

Zejdźmy jednak na ziemię. Co o podobnych przypadkach mówią fizycy i parapsycholodzy? Ich podejście jest oczywiście radykalnie odmienne. Jeszcze niedawno podróże w czasie uważane były za temat, o którym pisać wypadało jedynie twórcom fantastyki naukowej. Dziś sprawa wygląda inaczej i nawet poważni uczeni spekulują na temat możliwości i konsekwencji przenosin w czasie. Wśród rozważań dominuje problem, czy hipotetyczna umyślna ingerencja w przeszłe zdarzenia może wpływać na przyszłość. Według niektórych modeli nie jest to konieczne, bowiem istnieć może nieskończona ilość równoległych rzeczywistości, w których możliwy jest każdy scenariusz każdej czynności, a zmiana dokonana przez hipotetycznego podróżnika w czasie stanie się „nową odnogą” przyszłości, odmienną od naszej.

Nauka nie potrafi jednak wytłumaczyć, dlaczego dochodzi do przeskoków w czasie. Teoretycy widzą ich przyczynę w hipotetycznych wirach czasowych, których natury i mechanizmu nie da się na chwilę obecną pojąć. Jeszcze inni upatrują ich źródeł w tzw. pamięci miejsca - zdolności otoczenia do rejestrowania przeszłości i „odtwarzania” jej obrazów ludziom o odpowiednich predyspozycjach. Jakkolwiek nie wygląda prawda na ten temat, na maszynę czasu wytworzoną ludzką ręką przyjdzie nam poczekać jeszcze bardzo długo…
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38110
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 10 Lip, 2011 20:08   

Nawet jeśli to nieprawda, to zawsze mnie takie historie jakoś dziwnie interesowały. A co do fikcyjnych podróży w czasie - ciekawym literackim wykorzystaniem tego motywu są dwie książki Connie Willis - Nie licząc psa i Księga Sądu ostatecznego. Ta pierwsza wysyła podróżników w czasy wiktoriańskie. Polecam :)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Nie 10 Lip, 2011 20:14   

Czy ta pierwsza ksiązka jest jakąś aluzją do "Trzech panów w łódce, nie licząc psa"?

Mnie też takie historie kręcą :)
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38110
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 10 Lip, 2011 20:17   

Tak, to jest aluzja. Książka jest urocza, zabawna i nieco szalona miejscami. Księga sądu ostatecznego jest poważniejsza.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26341
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Nie 10 Lip, 2011 23:13   

Też lubię takie historie, lubię wszelkie niesamowitości. Nomen omen czytam teraz "Anioła Stróża" Koontza (tzn "Grom" pod nowym tytułem, jak się okazało) - czyli książkę o człowieku z przeszłości ingerującym w przyszłość. A za Connie Willis pogrzebię w bibliotece, a nuż będą mieli.
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38110
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 11 Lip, 2011 09:44   

Koontza kiedyś czytywałam namiętnie, jak byłam na studiach ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26341
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 11 Lip, 2011 12:24   

Ja też :mrgreen: , nawet mam prawie wszystkie jego książki - te starsze, bo nowsze są tak na "odwal się" pisane, bez polotu, bez humoru, bez językowych smaczków, na jedno kopyto... Nowsze czytam, owszem, ale z biblioteki, natomiast Anioła Stróża kupiłam w taniej książce za kilka zł i odkryłam, że to to samo, co już posiadam od lat na półce. :roll: No ale czytałam lata temu, więc prawie nie pamiętałam ;)
_________________

 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Sob 16 Lip, 2011 11:06   

Link do artykułu o "zombie", a tak naprawdę o czymś, co nazywa się zespołem Cotarda.
Niby oczywiste jest, że człowiek, który żyje, nie może być martwy. Jules Cotard wykazał jednak, że nie jest to takie proste. Ten francuski lekarz neurolog jako pierwszy dokładnie opisał specyficzny zespół urojeń, znanych dziś jako zespół Cotarda. Jest to rzadko występujące zaburzenie, które może pojawiać się, między innymi, w przypadkach ciężkiej depresji.
Charakteryzuje się występowaniem urojeń, nieraz bardzo szczegółowych, w których człowiek widzi siebie jako zmarłego, któremu rozkładają się narządy wewnętrzne. Czasem pacjent opisuje ruszające się pod skórą robaki i odór gnijącego ciała. Przekonany o własnej śmierci, odczuwa silny lęk, czasem także silne pobudzenie psychoruchowe, co może przypominać charakterystyczne „ruchy zobmie”. Ludzie dotknięci zespołem Cotarda mają osłabione czucie bólu, więc często nie zauważają skaleczeń bądź innych poważnych urazów.


Reszta tu:
http://ciekawe.onet.pl/me...79,artykul.html
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38110
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 16 Lip, 2011 11:09   

Zerknęłam na to - lekko przerażające...
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Aragonte 
niedostosowana :/



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21835
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Sob 16 Lip, 2011 11:11   

Ja nie przeszłam na drugą stronę - brrrr!
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Sob 16 Lip, 2011 12:50   

Straszne...
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.