Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5074 Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 15 Sty, 2009 09:45
Nie fersztejam. I co ma mi wyjść z sumy cyfr pod górnymi diodami? Wychodzi 31 - i co dalej? A pod dolnymi diodami to ja żadnych cyfr nie widzę (może to z powodu astygmatyzmu? ) Proszę mię to wyłuszczyć dokumentnie, bom za stara na takie szatańskie wynalazku, tfu.
_________________ W życiu kobiety jest taka chwila, kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać - Maria Czubaszek
Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 9247 Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 15 Sty, 2009 10:01
Marijo, interesują cię sumy liczb koło świecących na niebiesko diod. Godziny są nad pierwszym rządkim diod, a minuty są nad drugim rządkiem.
_________________ Nie warto uciekać przed nieuniknionym, gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce, gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka. (T. Pratchett)
Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5074 Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Czw 15 Sty, 2009 10:07
No kurna chata, NAD górnymi diodami! A co jest napisane w wyjasnieniu? " 1. Dodajcie wszystkie liczby znajdujące się pod świecącymi diodami w rzędzie górnym w celu określenia godziny" I człowiek wychodzi na przygłupa
Teraz to BEZ PROBLEMU widzę, co należy, wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
_________________ W życiu kobiety jest taka chwila, kiedy musi określić swój wiek i się tego trzymać - Maria Czubaszek
Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 6332 Skąd: obóz pracy
Wysłany: Czw 15 Sty, 2009 21:50
Obejrzałam te allegrowe i też mi się nie podobają. Mogłabym taki binarny mieć w pokoju, taki stojący. Ot, ciekawostka. Gdyby tylko nie był taki drogi.
A swój mam taki zwyczajny, ze wskazówkami z ciemnoniebieskim paskiem. Znaleziony i zakupiony na allegro, bo nerwów na łażenie po sklepów to u mnie niet
_________________ For the first time in my life, I can't see my future. Ever day goes by in a haze. But today, I decided, will be different.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Czw 15 Sty, 2009 21:53
Mialam kiedys taki kapitalny - wszyscy mysleli, ze jestem fanka Queen, bo mial logo zespolu. A on mi sie po prostu podobal. Zmienial barwe w zaleznosci od temperatury, mial kapitalnie i oryginalnie wmontowany kalendarz. Niestety ten kalendarz mu sie spieprzyl - zgubila sie nakladka. bez niej to juz zupelnie inny zegarek...
Szukam czegos niebanalnego, ale sama nie wiem czego. Bede wiedziec, jak znajde. A tymczasem - wszedzie ogladam i wszystko wszedzie jest takie samo.
Dołączyła: 11 Sie 2006 Posty: 5318 Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pią 16 Sty, 2009 22:16
Calipso napisał/a:
A ja nie mam zegarka na rękę...nawet nie pamiętam od ilu lat takiego nie noszę Wystarczy mi zegarek w telefonie
Ja nawet w dwóch telefonach , czasem się przydaje jak przez któryś gadam dłużej poza domem
Kiedyś, lata temu, byłam uzależniona od zegarka na rękę, nie zdejmowałam nawet do spania czy mycia naczynia. Potem dostałam prześliczny rzut AZSu m.in. na nadgarstkach, taki trwający wiele miesięcy, a częściowo już ze 3 lata i po prostu przestałam go nosić. Teraz nawet chyba nie mam, bo jak się mojej Mamie zepsuł, to jej po prostu jeden z moich również dwóch ręcznych dałam . A drugi jest nie wiadomo gdzie . Komórka idealnie starcza.
Mnie komorka nie wystarcza. Muszę mieć zegarek na ręku choćby po to, żeby wiedzieć kiedy przestać gadać A komórkę w pracy mam zawsze wyłączoną.
_________________ Co robiły Damy w wolnym czasie? http://dorfi.blox.pl/html
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
Moi studenci o tym wiedzą... Niech no któremu zadzwoni na zajęciach....
mi na zaliczeniu sms przyszedł u Cudnego Magistra a dzwonek miałam naśladujący syrenę... udanie naśladujący bo Magister jął wyglądać przez okno.... teraz staram się pamiętać...
No za mną chodzi zegarek na rękę... może po allegro się poszlajam i coś nabędę...
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 6332 Skąd: obóz pracy
Wysłany: Sob 17 Sty, 2009 13:35
Mag13 napisał/a:
Komórkę mam na ogół z sobą, ale traktuję ją wyłącznie jako zabezpieczenie na wypadek klęsk elementarnych, nagłego ataku amnezji albo złamania nogi.....
Do wściekłości doprowadza mnie obecność w pobliżu osób kwadransami rozmawiających... Zupełnie nie pojmuję, jaką to przyjemność sprawia np. robienie zakupów czy spacer z telefonem przy uchu. Poza tym naprawdę uważam, że nie muszę słuchać czyichś głośnych wynurzeń na tematy prywatne, i tępię używanie publiczne komórek.
Moi studenci o tym wiedzą... Niech no któremu zadzwoni na zajęciach....
Tak! Otóż to! Zwłaszcza kwestie pogrubione
Kiedyś jechałam autobusem - ok 25 minut z centrum do siebie, był tłok, a jakaś dziewczyna obok całą drogę rozmawiała przez komórkę. Głośno. I obgadywała kogoś tam z pracy, mówiła, co to ona tak, a co nie, co ciekawsze - miałam wrażenie, że osoba po drugiej stronie tylko potakuje, bo to ta dziewczyna głównie mówiła. Miałam słuchawki w uszach! Z muzyką! Podgłośnioną tak, że aż mnie samą irytowało! A i tak wszystko właściwie słyszałam. I razem ze mną cały autobus. Było to po południu, po zajęciach, byłam zmęczona i taka się we mnie agresja obudziła, że hej...
_________________ For the first time in my life, I can't see my future. Ever day goes by in a haze. But today, I decided, will be different.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6504 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 17 Sty, 2009 13:46
Mnie rozmowy przez komórkę, nawet długie nie denerwują, o ile nie angażują pół autobusu, jak wyżej opisane
Za to nic mnie tak nie denerwuje, jak oglądanie filmu z kimś, kto stuka smsa, wydawałoby się - bezszelestnie
Może i bezszelestnie, ale wkurzająco
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6173 Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sob 17 Sty, 2009 13:51
Mnie niesamowicie drażni, jak ktoś staje przy kasie i w tym momencie dzwoni komórka, a człowiek nie może odebrać 5 sekund później, tylko teraz natychmiast i blokuje kolejkę, bo musi sobie pogadać. Kiedyś się wnerwiłam i zrobiłam niefajną rzecz, ale sorry, ile można. Facet nabrał książek, otworzyłam paragon, wzięłam kartę, czekam na PIN. W tym momencie telefon i facet oczywiście odebrał i zamiast skończyć albo poprosić rozmówcę, żeby zadzwonił za minutę, zaczyna gadać. A za nim ustawiła się kolejka. Czekałam na PIN, w końcu zarówno mnie jak i kolejkę ludzi trafił szlag na miejscu. Anulowałam paragon, odłożyłam kartę i zaczęłam kasować innych. Po kwadransie facet skończył rozmawiać i zaczyna się wciskać, że on tu stał. Powiedziałam mu, że bardzo przepraszam, ale niektórym się spieszy i nie mogą czekać, aż pan skończy rozmowę telefoniczną i że zostałam ZMUSZONA do rezygnacji z paragonu. Uciechę miałam, bo NIKT nie chciał go przepuścić i musiał czekać na koniec kolejki. Był strasznie zły, ale grzecznie go jeszcze raz przeprosiłam, że nie miałam wyjścia bla bla bla. Łyknął kit i nawet się tak bardzo nie złościł.
_________________ I can see the sun is on the rise
the pulse is strong, it warms you but it's you they left behind
but in the breath before you go
in the arms of a miracle
I'll come back and see where you've gone
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum