Ja wszystkie indiańskie sprawy - nazwy szczepów , imiona wodzów , rozlokowanie terytorialne , słynne bitwy itp. długie lata pamiętałam , więc nic nie pisałam , za to zaczęłam kiedyś układać słownik szwedzko-polski na podstawie szwedzkiego komiksu o historii Dzikiego Zachodu , nota bene wydrukowanego w Łodzi w 1969 r .
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 6332 Skąd: obóz pracy
Wysłany: Sob 10 Sty, 2009 14:04
praedzio napisał/a:
:rotfl:
Czy ja choć jedną w życiu książkę o tematyce indiańskiej przeczytałam?
Ja wybitnie nie lubiłam, choć coś pewnie przeczytałam..
Ja od zawsze w XIX wieku tkwiłam - Montgomery, wszystkie Anie, Sary w Avonlea i inne, których tytułów już nie pomnę.
Nie prowadziłam żadnego zeszytu, niestety. Szkoda, bo fajnie by było teraz coś takiego sobie przejrzeć.
Miałam okres na czytanie serii "Trzech detektywów" - pamiętam, jak potem mój brat starszy się wciągnął i oboje lataliśmy do biblioteki, a potem wymienialiśmy się przeczytanymi egzemplarzami. Ech, to były czasy
_________________ For the first time in my life, I can't see my future. Ever day goes by in a haze. But today, I decided, will be different.
Nie wiem, czy moge Was przebić, ale ja napisałam western i opatrzyłam go kopiami ilustracji z książek Wernica
Bohaterką była Polka, która była córką powstańca styczniowego i przyjechała na Dziki Zachód do wujostwa, a tam zakochała się w rewolwerowcu
Hyhy Mnie też zdarzyło się popełnić jakiś romansik z rewolwerowcami w tle
Ale bez ilustracji. I na szczęście atrament wyblakł i nie daje się już tego odczytać
Wernica naturalnie czytałam. I Maya, i Czarne sombrero, i Złoto Gór Czarnych... i sporo innych rzeczy, których nie pomnę, bo nie prowadziłam żadnego zeszytu z listą lektur
Ogółem najwięcej to czytałam w podstawówce, zwłaszcza pod koniec - uwsteczniam się, niestety
Ogółem najwięcej to czytałam w podstawówce, zwłaszcza pod koniec - uwsteczniam się, niestety
Ja do pójścia na studia potem zasadniczą lekturą stały się podręczniki
A do dziś nie przeczytałam Faraona zabrałam się do niego jakoś mając 12-13 lat i był za ciężki , na tyle skutecznie za ciężki , że do dziś mnie nie ciągnie . Lalka przy pierwszym podejściu też w tym wieku nie przeszła , ale rok czy dwa później została wręcz wchłonięta i do dziś należy do najukochańszych lektur
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 10 Sty, 2009 17:09
Pamietam, ze kiedys z inspiracji ktorejs z forumowiczek (bodajze fringilli), zaczelismy u Vasco tworzyc Ogniem i Mieczem w realiach Dzikiego Zachodu. Glowny bohater nazywal sie Sparkhawk - od tlumaczenia Skrzetuskiego Był szeryf McSherry, wychowanica wlascicielki farmy (nie pomne jak ja nazwalismy), Sitting Bull bodajże zamiast Chmielnickiego... Fajnie sie zapowiadalo, ale ostatecznie nigdy nie wyszlismy poza I rozdzial.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 10 Sty, 2009 18:19
Mam - az sie usmiechnelam do tego. Kurcze chyba kiedys jak bede stara i poczytam mnostwo literatury tematu - wroce do tego?
Zastanawialiśmy sie nad realiami historycznymi - które plemię wybrać: czy Huronów - oni się nazywali Wolnymi Ludźmi, ale byli ludem rolniczym, czy Paunisów ze względu na wojowniczość i charakterystyczny fryz. Ale ostatecznie padło na plemie Dakota i rok 1876. Jest bardzo duża zbieżność do naszego powstania kozackiego. Poza tym można dopasować postacie historyczne, które tak są do siebie podobe charakterami Custer-Wiśniowiecki, Siedzący Byk - Chmielnicki. Ważna też jest to, że bitwa pod Little Big Horn zakończyła się zwycięstwem Indian, ale ostatecznie bunt przegrali. Nad Bohunem nie doszlismy do jednoznacznego rozwiazania - czy bedzie Cheyennem wychowanym i adoptowanym przez białych, czy Metysem, potomkiem córki wodza Cheyennów wychowanym przez ojca na jednej z najbogatszych farm w okolicy. tymczasowo przyjelismy, ze był wychowywany przez białych, przybył znikąd, ale miał duże wpływy i wsród białych i indian. Z całą pewnoscia mial miec cos wspolnego konkretnie z Cheyennami, bo ich część przyłączyła się do powstania. Tej części mógł przewodzić nasz indiański Bohoon, albo przynajmniej być prawą ręką wodza.
Jest rok 1875. grupy plemienne Siuksów zjednoczyły się i nawiązały współprace z Czejenami. Młody ranczer John Sparkduck wchodzi do saloonu. Opowiada o swojej przygodzie - przypadkiem wziął udział w strzelaninie w wąwozie. Banda rewolwerowców urządziła zasadzkę. Bardzo szybko udało mu się jednak ich unieszkodliwić ratując w ten sposób pewnego Indianina. Ten żegnając przedstawił mu się jako Tatanka Yotanka.
W barze doszło wówczas do bójki z miejskim zabijaką - O'Heronem. Rewolwerowcy byli z bandy O'Herona, który chciał otrzymać nagrodę za poszukiwanego listem gończym Tatanka Yotanka, znanego bardziej jako Siedzącego Byka - wodza plemienia Siuksów. Johnowi pomagają kumple: George the Kid (pierwszy colt Dzikiego Zachodu), Onufus McGouba. Do walki przyłącza się również młody cowboy, który przedstawia się potem jako Longinusa Underheel. Przy szklaneczce whisky Underheel opowiada swoim przodku - który uczestniczył w wielkiej bitwie pod Savannah, gdzie jego przodek we wspaniałej szarży ustrzelił z muszkietu 3 Anglików za jednym razem. Strzał był tak precyzyjny, że przeszedł na wylot przez dwóch i zatrzymał się w trzecim. Underheel złożył przysięgę, że nie ożeni się dokąd nie uda mu się powtórzyć osiągnięcie pradziada.
John Sparkduck zakochuje sie w Helen Henderson z która zareczony jest sąsiad, Metys spadkobierca zmarłego kilka lat wczesniej generala Bohoona.
Był tez i O'Heron - jako Czapliński, gen. George McCherry - szeryf miasteczka Checktown,Szalony Koń jako Tuhaj-bej, a Pizi z plemienia Hunkpapa jako Krzywonos.
a nawet ukłon w stronę JA w postaci Banku Dashwoodow. Do tego dziennikarz Jonathan Rowling, jako Rzędzian.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 10 Sty, 2009 22:40
na razie stricte indianerskie. Jakby co mam eksperta-indianiste w podoredziu. Dla Barbarelli nie ma nic nieznanego w historii plemienia Dakota, a jesli dzis ma, to za kilka lat nie bedzie. My mamy nasze czasy austenowskie, ona indianerskie
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6504 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 10 Sty, 2009 23:22
"Ogniem i coltem"
a ja odkopałam moje zeszyty książek - w ilości pięciu, z czego w ostatnim zapisana jest ino jedna strona
Na pierwszej pozycji figuruje ambitnie Rok 1984, a zaraz potem Szklany klosz, Krzesła, Czerwone i Czarne, Władca Much, Gilgamesz, Królowie Przeklęci, Katedra Marii Panny w Paryżu, Słowo o wyprawie Igora i wiele, wiele innych bardzo znanych i zupełnie nieznanych pozycji: książki historyczne, fantastyczne, religijne, obyczajowe, romanse, horrory - słowem wszystko - a wszystkie to pięknie, starannie opisane W 1995 roku zaczynając, na 2008 kończąc
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Jak lubicie takie podróżnicze ksiązki, to osobiście polecam "Drogi do Santiago". Autor jako pretekstu używa pielgrzymki do Santiago, ale tak naprawdę włóczy się po Hiszpanii i opowiada o jej historii, tradycjach, kulturze. Mi czytało się fenomenalnie.
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Dobry wybór. Powinna Ci się spodobać. Mója fatalna średnia to wynik tego, że miałam książkę przy sobie i zamiast się uczyć było "jeszcze tylko jeden rozdzialik..."
Obiecałam sobie, że nie nabędę żadnych książek do czerwca... co ja poradzę, że lista wciąż mi rośnie?
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum