Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12626 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Nie 15 Lut, 2009 08:36
Aine, Anaru - przede wszystkim ekstrawertyk nigdy do końca nie zrozumie introwertyka, to jest w zasadzie niemożliwe. Ekstrawertyków jest zawsze więcej i dobrze - ludzi czynu potrzeba zawsze. Z drugiej strony ludzi nastawianych na kontemplację też powinno trochę być i natura zadbała, żeby ich nie zabrakło
Tak jak pisze Trifle - nie da się w naszym przypadku uniknąć roztrząsania i zastanawiania się nad pewnymi sprawami, chociażby dlatego, że nasze systemy nerwowe tak a nie inaczej odbierają świat. Pewnie dlatego literatura i poezja tak mocno do nas przemawiają.
Cytat:
przeczytawszy ostatnio kilka wierszy Tetmajera doszłam do wniosku bardzo prozaicznego - wydały mi się po prostu kiczem!
Coś w tym jest Mag Część twórczości modernistycznej może sprawiać takie wrażenie ze względu na dobór tematów i motywów. Pamiętam jakim źródłem radości była dla nas lektura "Próchna" Berenta Nawet Wyspiańskiemu zdarzały się kiksy ( w takim Bolesławie Śmiałym na przykład ). Mimo tego jednak w tych utworach był taki niepokój duszy.
Cytat:
Ale w tej rozmowie zauwazylam u siebie inna rzecz - postacie literackie nie sa dla mnie jakims sztucznym tworem. Sa dla mnie istotami, ktore mysla, czuja i żyją, bedąc niejako projekcją osobowosci swoich autorów, ale są istotami realnymi.
Ja tak jednak nie mam - to pewnie wynik studiów. Pierwsza rzecz, jakiej uczą, to nie traktować bohatera literackiego, podmiotu lirycznego jako projekcji autora. Oczywiście autor korzysta ze swoich doświadczeń, z tego co przeżył lub zaobserwował w świecie, ale jednak jego twór jest konstruktem literackim.
Ogólnie nie ma dla mnie znaczenia, kim jest poeta - szaleńcem, społecznikiem, tchórzem...Często artyści, ludzie genialni, także naukowcy - nie są życiowymi wzorami, mają wiele problemów. Mają też jednak talent, rodzaj geniuszu i dają nam efekty tego talentu.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Nie 15 Lut, 2009 10:17
[quote="Admete"Ja tak jednak nie mam - to pewnie wynik studiów. Pierwsza rzecz, jakiej uczą, to nie traktować bohatera literackiego, podmiotu lirycznego jako projekcji autora. Oczywiście autor korzysta ze swoich doświadczeń, z tego co przeżył lub zaobserwował w świecie, ale jednak jego twór jest konstruktem literackim. [/quote]
I to chyba jest podstawowa roznica pomiedzy amatorem i profesjonalistą Studia warunkuja nasz odbior swiata.
Raczej najpierw osobowość warunkuje wybór studiów , dopiero potem kierunek studiów modyfikuje sposób odbierania świata , ale tylko w pewnym stopniu . Aine , jak sądzę nigdy nie poszłabyś na filologię , właśnie ze względu na wrodzone upodobanie do czynów , nie do rozbierania słów na części i dopatrywania się , "co autor miał na myśli" .
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Nie 15 Lut, 2009 10:54
Ha !! I tutaj sie mylisz. Ja rzucałam monetą i wypadł orzeł. Gdyby wypadła reszka byłabym właśnie po polonistyce Oba kierunki są na swój sposób statyczne, wymagają dużo czytania i w obu zamiłowanie i wyczucie psychologiczne bardzo ułatwia badania. No i oba gwaranuja poznanie ludzkiej natury
Aczkolwiek muszę przyznać, ze zarówno wybór historii jak i filologii był uwarunkowany pewnego rodzaju lenistwem umysłowym i niedojrzałością ...
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Nie 15 Lut, 2009 11:34
Tiaaa, ale w jakich okolicznosciach !! Zreszta odzew społeczenstwa najlepiej obrazował stosunek do wieszcza i jego pomyslow.
Moze nauczylabym sie lubic romantykow? Biorąc pod uwagę jak na studiach pozmieniały się moje odczucia wobec epok historycznych - niczego nie wykluczam
Ale jednak orzeł nakierował moją drogę życiową i teraz do wszelkich pokrewnych moim studiom dziedzin podchodze jako historyk. Nie mogłabym być już dobrym filologiem...
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Nie 15 Lut, 2009 12:26
Społeczeństwo było rozczarowane hasłami romantyków, które przyniosły więcej szkody niż pożytku. Zgodnie z koleja rzeczy romantycy stali się ramolami, których idee stały się wczorajsze. A ludzie po prostu byli rozczarowani - stad chyba powstala idea pracy organicznej i pracy u podstaw, aby uniknąć takich Wysockich, Mierosławskich, a wyprodukować więcej Trauguttów (ktory byl już bardziej pozytywista niż romantykiem). Czy przyniosło to efekty? Na swój sposób chyba tak, ale przemiany społeczne są bezpośrednim efektem wydarzeń historycznych, a wydarzenia historyczne bezpośrednim efektem przemian społecznych. Ten związek jest nierozerwalny
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum