PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Symbolika róży w "North and South" i inne artykuły
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 30 Gru, 2008 23:11   

Wiesz, do końca nie wiadomo, czy Thorntonowi nie chodziło o tą finansową propozycję ;)
Oczywiście prosił Margaret o rękę już wcześniej.

Ale jeśli chodzi o Jane Eyre upierałabym sie o tyle, że żyła życiem osoby biednej, dorastała w przytułku, a ten majątek odziedziczyła będąc już kobietą dojrzałą (chociaż nie wiekiem, bo jest młoda).
Co do Lizzie - status Darcy`ego był jednak wysoki, miał zamek, ziemie i świetny dochód roczny. Tyle dzieliło arystokratę od szlachetki.
A Margaret.. nie była majętna wcześniej, była córką pastorą, a Thornton należał do właścicieli, którzy do tego co posiadali doszli własną pracą (pogardzanym w niektórych kręgach handlem) - był tym, co można określić nowobogackim (?), w każdym razie nie odziedziczył majątku po przodkach.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 11:37   

Moim zdaniem w powieściach bardzo często pojawia się informacja, że biedna dziewczyna, (abstrahując od jej pozycji społecznej) aby poprawić swój status materialny musi bogato wyjść za mąż. Ten pogląd stawia pod znakiem zapytania jej uczucia do poszczególnych obiektów uczuć. Czytelnik może domniemywać, że nie jest to bezinteresowne uczucie a raczej, że pod płaszczykiem miłości kryje się wyrachowanie. Nawet na tym forum zastanawiano się czy Elizabeth nie zakochała się w Darcy'm, gdy zobaczyła Pemberley. Poprowadzenie fabuły tak, że bohaterki stają się w pewnym momencie osobami majętnymi (dla pewności główny bohater męski zostaje zubożony), moim zdaniem ma podkreślić siłę i czystość uczuć. Z tej tezy wyłamuje się Jane Austen ale ona tworzyła jednak dużo, dużo wcześniej, niż Bronte czy Gaskell. Twórczość tych dwóch ostatnich pisarek przypada mniej więcej na ten sam okres.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 11:48   

Pod względem stanowym z pewnością i Jane, i Rochester należeli do szlachty, ale pozycji nie określało się tylko tym, ale i majątkiem, koneksjami, pochodzeniem...a Jane przecież miała wyrzuty sumienia z powodu swojej niższej pozycji- dopiero spadek i wypadek Rochestera je rozwiały :?

Co do Darciego i Elżbiety- to dokładnie przeciwieństwo tego, o czym mówię. Tam nie ma żadnego "zrównania"- cała przewaga pozycji jest po stronie Darciego- on jest bogaty, jest wnukiem hrabiego, ma szlacheckie koneksje, jest panem majątku, ponadto jest przystojny i wykształcony. A Lizzy?- ładna i bystra- ale przy tym biedna i posiadająca krewnych spoza sfery.
U Austen przykładem owego "zrównania" byłyby "Perswazje"- ojciec baronet bohaterki traci majątek, podczas gdy bohayter go zdobywa.
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 12:11   

nicol81 napisał/a:
U Austen przykładem owego "zrównania" byłyby "Perswazje"- ojciec baronet bohaterki traci majątek, podczas gdy bohater go zdobywa.

Masz rację, nie wspomniałam o tym bo poruszono tu DiU. Jest to także argument potwierdzający moją tezę. W uproszczeniu oczywiście. Żadna z bohaterek nie istnieje bez szeroko pojętego otoczenia, które determinuje takie a nie inne zachowanie.
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 12:20   

Ich wysoki status społeczny i materialny pozwala im na większą swobodę w wyborze partnerki życiowej, niż na odwrót.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 13:03   

damamama napisał/a:
Ten pogląd stawia pod znakiem zapytania jej uczucia do poszczególnych obiektów uczuć. Czytelnik może domniemywać, że nie jest to bezinteresowne uczucie a raczej, że pod płaszczykiem miłości kryje się wyrachowanie. Nawet na tym forum zastanawiano się czy Elizabeth nie zakochała się w Darcy'm, gdy zobaczyła Pemberley. Poprowadzenie fabuły tak, że bohaterki stają się w pewnym momencie osobami majętnymi (dla pewności główny bohater męski zostaje zubożony), moim zdaniem ma podkreślić siłę i czystość uczuć.

A jak to ma się do siły i czystości uczuć głównego bohatera męskiego? :roll: Na tym forum też się zastanawiano nad wpływem owych 15 tysiów na Thortona :-P
Ja akurat doceniam wpływ Pemberley na uczucia Elizabeth- ale jego piękna, nie bogactwa. O zamożności to raczej ilość tysiów świadczyła, bo wielu zrujnowanym arystokratów w pięknych domach żyła...

Gosia napisał/a:
Tez tak myślę, że dla ówczesnych kobiet to było bardzo budujące, że początkowo biedna lub w każdym razie niemajętna dziewczyna awansuje społecznie, a w dodatku jest równa (również pod względem finansowym) mężczyźnie. Ten wątek zrównania kobiety i mężczyzny pojawia sie także w prozie Catherine Cookson.

W "Ćmie" to akurat w drugą stronę... :?
Czy nie było bardziej budujące czytać, jak taka przeciętna Elizabeth Bennett złowiła ciasteczko z najwyższej półki? I nie musiała do tego okazywać się księżniczką zaginioną po urodzeniu?
A co do równości- to chyba dochodzi tu do pomieszania równości pozycji z równością małżeńską. Austen nie pozostawia wątpliwości, że małżeństwo Darcych było "równe", choć ich pozycje nie (co miałoby miejsce, gdyby poślubił kuzynkę Annę).

Mag13 napisał/a:
Odkupienie win, o które pyta Rochester, które stałoby się możliwe dzięki Jane, zrównuje ich status w sensie głębszym, niematerialnym.....

:oklaski: Świetna idea... Czyli "zrównanie" takie bardziej subiektywne :mysle:
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 13:27   

nicol81 napisał/a:
A jak to ma się do siły i czystości uczuć głównego bohatera męskiego?


Tak jak pisałam.
Kod:
Ich wysoki status społeczny i materialny pozwalał im na większą swobodę w wyborze partnerki życiowej, niż na odwrót.

nicol81 napisał/a:
A co do równości- to chyba dochodzi tu do pomieszania równości pozycji z równością małżeńską.

Jeśli chodzi o równość małżeńską, to w tamtych czasach trudno o takiej mówić jak jedynie o równości pozycji czy majątku małżonków. Jeśli mówimy o równości intelektualnej to ona była w tych trzech omawianych przypadkach. Nie wyobrażam sobie aby którykolwiek z bohaterów zainteresował się nimi, gdyby właśnie nie dorównywałyby im intelektualnie. Biedna i głupia? To zestawienie raczej by ich nie przyciągnęło.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 31 Gru, 2008 13:31   

Faktycznie w "Ćmie" to akurat kobieta, osoba majętna, z wyższej półki, traci majątek, dom i wprowadza się do chatki mężczyzny, który był robotnikiem, ale potem odziedziczył trochę kasy.
Trochę podobnie jest w "The Girl", gdy dziewczyna wychowywana we dworze, poślubia handlarza, ale ostatecznie wybiera mężczyznę biednego, są oczywiście pewne różnice pochodzenia, ale...
Mówiłam o innych jej powieściach, choćby ostatnio przeze mnie opisywanym "Ptaku bez skrzydeł" (wątek: Ekranizacje prozy Catherine Cookson), który jest dobrym przykładem awansu "panny sklepowej". Tyle, że tym razem są to późniejsze czasy - I wojny światowej.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 01 Sty, 2009 10:54   

damamama napisał/a:
Tak jak pisałam. Kod:
Ich wysoki status społeczny i materialny pozwalał im na większą swobodę w wyborze partnerki życiowej, niż na odwrót.

:mysle: ALe czy to odsuwa podejrzenia o ewentualną interesowność? Zresztą nie wszyscy mężczyźni mieli wysoki status- a zresztą zawsze można chcieć mieć więcej :wink: Np. Knightley z "Emmy" był zamożny, ale miał niewiele wolnej gotówki... :-P
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10815
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Czw 01 Sty, 2009 16:47   

Nie zapominajmy , że wtedy kobieta nie miała innej kariery przed sobą niż małżeństwo - im lepsze tym lepiej , a jakby się przy okazji zakochali w sobie , to los na loterii . Sztandarowym przykładem jest Charlotta Lucas . I chyba najbardziej zbliżonym do rzeczywistości , pozostałe pary są niestety wydaje mi się wyłącznie fikcją literacką , rzadko mającą odpowiednik w realnym świecie . Trudno więc , żeby panny w minimalnym chociaż stopniu nie były interesowne , przecież od pozycji męża zależał jej status , zamożność i co za tym idzie los przez resztę życia .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 02 Sty, 2009 16:12   

Bajka na swoim miejscu: „North and South”
cz. 2

Ale magia jest też obecna w drugim miejscu akcji powieści – wiosce Helstone, w której pastorem jest ojciec Margaret. Helstone to świat sam w sobie, o którym Margaret nie potrafi opowiedzieć, gdy jest w Londynie:
"- Nie sądzę, by można było nazwać ją wsią. Jest tam kościół i kilka domów w pobliżu, zielonych domków, z różami rosnącymi wszędzie wokół nich.
- I kwitnącymi przez cały rok, zwłaszcza na Boże Narodzenie – co uczyni twój obraz kompletnym - powiedział.
- Nie – odpowiedziała Margaret, trochę rozdrażniona - Nie tworzę obrazu. Próbuję opisać Helstone, takim jakie ono jest. Nie powinieneś tak mówić.
- Jestem skruszony – odpowiedział – Tylko że to naprawdę zabrzmiało jak wieś z bajki, a nie z realnego życia.
- Ale tak jest – odpowiedziała Margaret ochoczo. - Wszystkie inne miejsca w Anglii, które widziałam, wydawały się takie surowe i prozaiczne po New Forest. Helstone jest jak wioska z jednego z poematów Tennysona. Ale nie będę próbowała opisywać nic więcej. Śmiałbyś się tylko ze mnie, gdybym powiedziała ci, co o nim myślę, czym naprawdę jest.
- W istocie. Nie mógłbym. Ale widzę że jesteś zdecydowana. Dobrze więc, powiedz mi co powinienem wiedzieć o probostwie.
- Och, nie mogę opisać mojego domu. To jest dom, i nie potrafię oddać jego uroku słowami".


Zrównoważona Margaret opisuje Helstone jako wioskę z jednego z poematów Tennysona, miejsce z poezji w odróżnieniu od pozostałej części Anglii. Jednocześnie jednak nie bierze na siebie ciężaru porównania, nie chce opowiadać o wiosce. W przeciwieństwie do miejsc, które mogą być zrozumiane dzięki opisowi i wyobraźni, Helstone nie może wyobrazić sobie nikt, kto tam nie był. Margaret mówi, że Helstone jest jak miejsce z bajki, ale broni jego realności, malując mocną, aczkolwiek piękną, granicę między historią jako zmyśleniem, a sposobem zrozumienia rzeczywistości.
Margaret zmienia sposób myślenia na ten drugi, kiedy wraca do domu do Helstone.
Ona sama, przebywając tam i obserwując to miejsce, jest pod wpływem idei Helstone jako wioski z bajki. Widzi innych mieszkańców Helstone jako ludzi lasu, prawie jakby byli elfami:
"Była dumna ze swego lasu. Ci ludzie byli jej ludźmi. Uczyniła z nich swoich serdecznych przyjaciół, uczyła się ich specyficznych słów i znajdowała upodobanie w używaniu ich języka. Przebywała wśród nich, pielęgnowała ich dzieci, rozmawiała ze starszymi ludźmi lub czytała im wolno i wyraźnie, nosiła smakowite posiłki chorym. Wkrótce zdecydowała się uczyć w szkole, gdzie jej ojciec chodził każdego dnia, aby wypełniać wyznaczone sobie zadania. Mimo to wciąż nakłaniano ją do odwiedzenia któregoś z przyjaciół – mężczyzny, kobiety lub dziecka - w jakiejś chatce w zielonym cieniu lasu".

Margaret nie jest w rzeczywistości jednym z ludzi lasu w tym samym sensie, w jakim są nimi mieszkańcy wsi. Jest dla niej czymś nowym mówić tak jak oni; czyni im uprzejmości, jakby chciała żyć jak oni, jej decyzja o nauczaniu w szkole jest płonna, bo zapomina o niej, kiedy odrywają ją zajęcia w lesie. Pochodzenie i wykształcenie różni Margaret od prostszych i zaczarowanych ludzi, którzy należą do New Forest, ona żyje raczej swoim własnym życiem, a nie uczestniczy w życiu tamtejszej społeczności.
Czar Helstone jest oczywiście nie tak silny, żeby każdy kto tam mieszka go odczuwał. Matka Margaret ma otwartą niechęć wobec tego miejsca, i dla niej ten sam las, który Margaret służy, jest przytłaczający i nawet nieprzyjemny:
„Pani Hale twierdziła, że bliskie sąsiedztwo tak wielu drzew źle wpływa na jej zdrowie”.
Gaskell sugeruje, że korzyść kogoś takiego jak Margaret, pochodząca z kontaktu z naturą, jest korzyścią dla niej, która wynika z samej natury, a nie pochodzi od zewnętrznego nauczyciela.
„Rzeczywistość jest sceną, na której emocje mają swoje źródło w istocie ludzkiej, jednak przedmioty pomagają określać lub umiejscawiać te emocje"*.
Magia także jest subiektywnie doświadczana, to uczucie, które ma źródło w istocie ludzkiej, więc to co Margaret postrzega jako zaczarowany las jest dla jej matki nieprzyjemnym, prawie złośliwym środowiskiem.
Rzutowanie magii na życie Margaret w Helstone pociąga za sobą intensywne utożsamienie magii z naturalnym otoczeniem wioski, ale także z małymi częściami tego środowiska, zwłaszcza z ogrodem Hale`ów. Ten ogród ma duże znaczenie w jej życiu emocjonalnym, to miejsce, w którym dochodzi do jej najważniejszych rozmów w Helstone. Po pierwsze, Margaret musi powiedzieć matce, że opuszczają Helstone i otoczenie odgrywa rolę w przemowie Margaret. Ona korzysta z ogrodu jako fizycznej manifestacji swojej siły woli, zmuszając siebie do powiedzenia, tego czego powiedzieć nie chce:
„Jej oczy uchwyciły pszczołę, która wleciała do dzwonka kwiatu. Kiedy odleci ze zdobyczą, Margaret zacznie mówić, to będzie znak”.
To dlatego Margaret ma taką ufność do ogrodu, który koresponduje z jej uczuciami; kiedy Henry Lennox się jej oświadcza, miejsce zaczarowuje ją w jakiś sposób. Oświadczyny Henry`ego, jej odmowa i niezręczna rozmowa – wszystko to dzieje się w czasie jednego spaceru wokół ogrodu i Margaret jest zaskoczona, uświadamiając sobie na końcu, jak mało czasu upłynęło – jakby na chwilę trafiła do bajkowej krainy.
„To dobrze, że robiąc rundkę po ogrodzie, nagle natknęli się na pana Hale`a, o którym całkiem zapomnieli. On jeszcze nie skończył gruszki, którą z upodobaniem i rozmyślnie obrał delikatnie, tworząc ze skórki długi cieniutki pasek. To było jak historia o wschodnim królu, który na polecenie magika zanurzył głowę w misie z wodą i wkrótce natychmiast wyjął, przeżywając doświadczenie swego życia”.
Podobnie jak w przypadku bajkowych odniesień z Harley Street, Gaskell pokazuje jak magia działa – pan Hale wciąż je swoją gruszkę, ponieważ robi to tak umyślnie wolno – ale wrażenie pozostaje, świadczy to o tym, jak Margaret rozumie swoje życie w tym miejscu. Magia wydarza się każdemu, kto postrzega to miejsce jako magiczne.
Kiedy rodzina przenosi się na północ do Milton, wydaje się jakby wiara Margaret w zalety Helstone w przeciwieństwie do innych miejsce była uzasadniona. Milton z jego zadymionym powietrzem i chłodnym stosunkami międzyludzkimi jest daleko bardziej przytłaczający, nawet bardziej niż pani Hale wydawało się Helstone.
cdn.

*
Angus Easson, “The Sentiment of Feeling: Emotions and Objects in Elizabeth
Gaskell,” The Gaskell Society Journal 4 (1990), 64-78; 68


Tłumaczenie artykułu: Gosia
Fragmenty powieści N&S w tłumaczeniu: Gosia z pomocą Caroline.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 21:28   

Mag13 napisał/a:
W powieści Bronte wyraźnie zaznacza dylematy Jane Eyre wobec nierównego jej statusu materialnego w porównaniu z Rochesterem

No własnie o te mi chodziło... :? Jakby te nieszczęscia, które go spotkały, były jej na rękę :? Czy naprawdę to było potrzebne dla ich szczęścia? :?
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 21:30   

Chyba chodziło także o to, żeby w ostatecznym rachunku Jane miała nad nim przewagę. Nawet fizyczną.
Podczas gdy wcześniej on miał przewagę nad nią. Jako jej pracodawca, człowiek majętny i ustosunkowany.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 21:43   

Ale po co ta przewaga i czy nie dałoby się bez niej obejść? :?
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10815
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 21:54   

A zasady stworzenia dobrej opowieści miłosnej wzmiankowane w wątku o literaturze :wink: ? za prosto by było gdyby ot tak się zakochali i pobrali bez problemów :mrgreen: Nie byłoby o czym czytać :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:02   

Myślę, że to takie odreagowanie ówczesnych kobiet na przewagi mężczyzn ;)
Mnie się ten wariant historii podoba :mrgreen:
Dlaczego to mężczyzna ma być górą?
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:06   

Tamara napisał/a:
za prosto by było gdyby ot tak się zakochali i pobrali bez problemów

Chyba żywa żona to problem wystarczający do szczęścia? :roll:

Gosia napisał/a:
Dlaczego to mężczyzna ma być górą?

Ale czemu górą? On był majętny, ale po ślubie mogłaby korzystać z jego majątku. I wszyscy szczęśliwi, a jej dylematy się przytrafiają... :?
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:09   

Ale on był wcześniej jej panem i pracodawcą.
Myślę, że tu na jaw wyszła niezależna natura sióstr Bronte.
Jednym by to przeszkadzało, innym nie.
Właśnie tak:
Gdybym tylko miała nadzieję, że z czasem przysporzę panu Rochesterowi majątku, łatwiej zniosłabym to, że on mnie będzie utrzymywał teraz.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:30   

Mag13 napisał/a:
przynależna jednak do tej samej kategorii społecznej

Ale czy Rochester o tym wiedział ? Przecież Jane utrzymywała, ze nie ma żadnej rodziny, a potem przyznała, że do przytułku oddała ją ciotka. Nazwisko ciotki chyba nie padło. Nie mógł więc wiedzieć, czy była z wyższej sfery.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10815
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:41   

Chyba , że pomyślał jak Emma o Harriet :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:48   

A ja myślę, że nie miało to dla niego znaczenia. Ważny był fakt, że była inteligentna i miała własne zdanie, była dla niego odpowiednią towarzyszką pod względem intelektualnym. A fakt, ze nie miała rodziny był tylko jej atutem "nikt nie będzie się wtrącał".
Upps :rumieniec: chyba wychodzi dyskusja o JE :rumieniec:
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 13:45   

Gosia napisał/a:
Ale on był wcześniej jej panem i pracodawcą.
Myślę, że tu na jaw wyszła niezależna natura sióstr Bronte.
Jednym by to przeszkadzało, innym nie.
Właśnie tak:
Gdybym tylko miała nadzieję, że z czasem przysporzę panu Rochesterowi majątku, łatwiej zniosłabym to, że on mnie będzie utrzymywał teraz.

Ale czy spadek od wuja to większy przejaw niezależności niż pienądze na szpilki od męża? :?
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 13:48   

Moim zdaniem większy, wolałabym być niezależna finansowo od męża...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 15:40   

I tak nie była niezależna finansowo, bo po ślubie cały jej majątek stawał się własnością męża- ona miała tylko to, co zapisane w intercyzie.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10815
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 16:45   

Czyli wszystko zależało od sformułowania intercyzy czyli dobrego prawnika . A skoro miała pieniądze , mogła takowego znaleźć i opłacić , żeby spisać intercyzę korzystnie dla niej .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.