PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Robótki i inne damskie zajęcia
Autor Wiadomość
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11524
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 30 Sie, 2008 17:56   Robótki i inne damskie zajęcia

Jak wszystkie porządne kobiety swoich czasów , bohaterki Gaskell musiały zajmować się robótkami ręcznymi . Panie z Cranford zawzięcie szydełkowały i robiły na drutach , szyły i cerowały , a jak inne? Polskich tłumaczeń brak :cry2: , więc pytanie-prośba do Dam znających oryginały - czym zajmowały ręce inne bohaterki - jeżeli się robótkami w ogóle zajmowały ? Przyznam , że temat robótek zajmuje mnie niezmiernie , również pod kątem ewentualnego wykonania takowych :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2253
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 18:46   

Czasem frywolitkowały, chociaż czy robiły to w powieściach Gaskel to nie wiem, bo nie czytałam. Ale u Orzeszkowej frywolitkują zawzięcie :mrgreen:
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 18:56   

Sprawdze w "Mary Barton", choc bohaterka nie jest damą. No tak, przeciez jest corka tkacza i pracuje w pracowni krawieckiej :zalamka:
Jej przyjaciolka, Margaret tez dorabiala sobie szyciem.

Zastanawiam sie nad Margaret... :mysle: bo jesli chodzi o pania Thornton, to wiemy, ze wyszywala inicjaly :mrgreen:

Kilka razy jest wzmianka o robótkach Margaret, m.in. tu:

Margaret przygotowywała wełnianą robótkę dla matki, wzdragając się na myśl o długim wieczorze i pragnąc nadejścia pory snu, by móc ponownie przemyśleć wydarzenia minionego dnia.
- Margaret - powiedział wreszcie pan Hale w nagły i desperacki sposób, który sprawił, że aż drgnęła. - Czy ta makatka jest pilną sprawą? Myślę, że możesz to zostawić i pójść do mojego gabinetu? Chcę z tobą pomówić o czymś bardzo ważnym dla nas wszystkich.


Rozmowa przebiegała dobrze, i Margaret, po tym jak nakrycia do herbaty zostały zabrane, odeszła ze swoją robótką w róg pokoju, bliżej matki. Czuła, że może pozwolić swoim myślom powędrować bez obawy, że nagle będzie potrzebna, by wypełnić przerwę w konwersacji.

Dom Thorntonów:
Ładne koszyki z robótkami były rozrzucone w różnych miejscach, a książki, bez względu na ich oprawy, leżały na stole, jakby dopiero co zostały tam odłożone.

Pani Thornton nic nie powiedziała, ale położyła robótkę na stole i wyglądała na zamyśloną.

Pan Thornton wyglądał na rozdrażnionego. Oczy jego matki skierowane były na robótkę, którą właśnie energicznie zszywała.

Margaret była zajęta wyszywaniem małego fragmentu batystu do sukieneczki dziecka Edith.
– Licha, nieprzydatna praca. – powiedziała pani Thornton do siebie.
O wiele bardziej spodobała się jej robótka na drutach pani Hale, była praktyczna. Pokój był pełen bibelotów, których odkurzanie musiało zabierać dużo czasu, a czas dla ludzi o ograniczonych dochodach to pieniądz.


Była wytwornie ubrana w gruby, czarny jedwab, w którym nie było ani jednej nitki wytartej czy odbarwionej. Obszywała duży, długi obrus o pięknej fakturze, podnosząc go od czasu do czasu pod światło, by przyjrzeć się delikatnym miejscom, które wymagały specjalnej uwagi. Nie było książki w tym pokoju, z wyjątkiem sześciu tomów „Komentarza do Biblii” Matthew Henry`ego, które leżały w środkowej części potężnego kredensu, mając po jednej stronie podgrzewacz do herbaty, a po drugiej lampę. W odległym pokoju ktoś grał na pianinie. Ćwiczył jakiś fragment utworu muzycznego, grając naprawdę szybko. Każda tercja grana była niedokładnie, niektóre były całkiem opuszczane, a głośne akordy na końcu brzmiały fałszywie, ale to nie zmniejszało zadowolenia wykonawcy.

Zmusiła swoje myśli do przejścia na zwykłe domowe tory. Przyszli nowożeńcy będą potrzebowali świeżych zapasów lnów, pani Thornton miała przyniesione stosy koszy na bieliznę pełne obrusów i serwetek i zaczynała je przeglądać. Było pewne zamieszanie w związku z tym co należało do niej i zostało oznaczone „G.H.T.” (George i Hannah Thornton) i tym, co należało do jej syna, kupione za jego pieniądze i oznaczone jego inicjałami. Część wyprawy oznaczonej „G.H.T” wykonano z holenderskiego adamaszku starego gatunku, wspaniałego i okazałego, któremu żaden współczesny nie dorównywał. Pani Thornton stała patrząc na nią długo, była jej dumą, gdy wychodziła za mąż. Ściągnęła brwi, zacięła i ścisnęła mocno usta i zaczęła uważnie wypruwać „G.H.”. Zaszła tak daleko, że zaczęła szukać czerwonej, tureckiej nici, aby umieścić nowe inicjały, ale cała była zużyta, a nie miała jeszcze serca by posłać kogoś po więcej. Patrzyła więc tylko nieruchomo na puste miejsce i seria wizji przesunęła się przed jej oczami, a w każdej z nich jej syn był najważniejszym, jedynym obiektem – jej syn, jej duma, jej własność. Nadal nie przychodził. Bez wątpienia był z panną Hale, nowa miłość już usuwała ją z pierwszego miejsca w jego sercu.

Fanny:
Przyniesiono świece i Fanny zabrała się za swoją niekończącą się robótkę z włóczki, nad którą ziewała, od czasu do czasu odchylała się na krześle, by przyjrzeć się brakującym kawałkom i rozmyślać o niczym bez skrępowania.
To świetna charakterystyka Fanny :mrgreen:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11524
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 19:28   

Dzięki Gosiu :kwiatek:

Dorfi , masz na myśli straszną ciotkę Wacławy i bawełnę nr.100 po która Franuś ganiał do miasteczka ? :mrgreen:
W "Middlemarch" też jedna panna frywolitkuje , imienia nie pamiętam , ale wyszła za mąż za doktora :mysle:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 20:43   

Nie, uczyla sie w Londynie razem z Edith, jest o tym wzmianka na poczatku powiesci.
Tlumaczylam tez jakis artykul gdzie byla mowa o wyksztalceniu Margaret, poszukam...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Dorfi 
Królowa Śniegu



Dołączyła: 22 Kwi 2007
Posty: 2253
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 20:50   

Tamara napisał/a:

Dorfi , masz na myśli straszną ciotkę Wacławy i bawełnę nr.100 po która Franuś ganiał do miasteczka ? :mrgreen:

Dokładnie. Ja tam bym chciała mieć taką ciotkę. Nieoceniona skarbnica wzorów. A coś czuję, że miałabym szanse stać się jej ulubienicą :mrgreen: (a to nie była jakaś cioteczna babka? Muszę jeszcze raz to przeczytać)
_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 01 Wrz, 2008 20:51   

Zacytuje fragment tlumaczonego przeze mnie artykulu:

W „North and South”, Margaret musiała uczyć się czytać i pisać, i wykonywać czynności domowe. Została wysłana do Londynu, kiedy miała 9 lat aby „dzielić dom, zabawę i naukę z kuzynką Edith” Shaw. Narrator nie wspomina o szerokiej edukacji dla Margaret i Edith, ale robi wzmiankę o guwernantce i kilku nauczycielach.
Inteligentne kobiety należące do tej samej klasy społecznej co Gaskell, kontynuowały edukację poprzez formalną naukę. W liście do Harriet Carr, Gaskell pisze o czytaniu, studiowaniu i nauce tańczenia mazurka dla młodszych dziewcząt. W październiku 1831 roku wspomina o osiedleniu się z „moimi różnymi książkami, materiałami do pisania i pomocami do nauki”. W 1836 roku, już jako żona i matka, Gaskell pisze o studiowaniu i pisaniu o Coleridgu, Byronie, Crabbie i Pope. Badacze łączą dzieła wypożyczone przez Williama Gaskella z Portico Library (bo tylko on był uprawiony do tego) z Panią Gaskell, z jej pisaniem i edukacją trwającą przez całe życie.
Podobnie „North and South” pokazuje, że poważna młoda kobieta kontynuuje edukację w domu. Regularny porządek dnia Margaret i Edith jako nastoletnich kobiet w Londynie to „czytanie, lekcje, doskonalenie umysłu w inny sposób, tak aż do połowy dnia”. (NS 12-13). Po powrocie do domu na probostwo w Helstone, Margaret żałuje, że biblioteka ojca jest tak ograniczona i studiuje włoski Dantego [..] pracuje nad Paradiso, zawartość którego Gaskell nazywa „nudną listą słów” (NS 23).
Trochę później, w Milton, jej plan dnia obejmuje pisanie listów, studia nad Dantem i chodzenie do domu biednej rodziny.
Narracja wykazuje formalną wiedzę i umiejętności Margaret w dziedzinie literatury, muzyki, rysowania, botaniki, Pisma Świętego, robótek ręcznych, geografii, społecznych zachowań, tyle socjologii, ile jest przydatne do pracy społecznej i na tyle arytmetyki, aby móc prowadzić domowe rachunki.
Margaret twierdzi, że ona i jej rodzice są „wykształconymi ludźmi” i tym samym są co najmniej równi majętnym Thorntonom (NS148). Ona zna Biblię, po śmierci matki recytuje rozdział 14 Księgi św. Jana. Rozumie łacińskie cytaty i czyta po francusku uduchowionych klasyków jak „Wprowadzenie do życia pobożnego” Franciszka Salezego. Miała lekcje gry na pianinie i lekcje rysowania, przygotowywała się do szkicowania, kiedy Henry Lennox przyszedł do niej z wizytą w Helstone. Znała trochę botaniki, znała specyficzne nazwy roślin, np. rojnik i rozchodnik (NS26).
Oczywiście Margaret uczyła się robótek ręcznych, w Helstone pomagała matce wykonać wełniany gobelin, w Milton haftowała mały fragment batystu na ubranko dla oczekiwanego dziecka Edith (NS96). Inne użyteczne umiejętności Margaret obejmowały czytanie mapy i planowanie podróży, potrafiła sprawdzić coś w „wielkim atlasie” ojca, znajdowała „przyjemne małe kąpielisko” (NS51), gdzie matka mogłaby ulokować się poza wielkim przemysłowym miastem. Umie krochmalić i prasować rzeczy (NS76). Potrafi także dekorować wnętrza i umie przyjmować gości: kiedy John Thornton podziwia salon Hale`ów w Milton, wydaje się jemu, że „te wszystkie eleganckie rzeczy były wynikiem ... głównie starań Margaret” (NS79).
[Margaret] przyswoiła sobie użyteczne społecznie maniery. Kiedy Margaret wita Thorntona pod nieobecność ojca, Gaskell pisze: „. Nie czuła żadnego zakłopotania; zbyt wiele bywała już wcześniej w towarzystwie” (NS61).
Wykazuje umiejętności opiekuńcze, gdy odwiedza ludzi z New Forest i Bessy Higgins.
Slowem, Margaret wykonuje z niezwykłą elegancją całkiem użyteczne czynności wykształconej młodej wiktoriańskiej kobiety.
Co ważniejsze, Margaret podejmuje decyzje, bierze odpowiedzialność i przyczynia się do zwiększenia wygody swoich rodziców. Jeszcze jej brakuje rzeczowej wiedzy i też tego, co nazywa „mądrością”. Uznając, że nie ma zbyt wielkiego zainteresowania formalną edukacją biednych, ani na Południu, ani na Północy, [Margaret] usiłuje wyjaśnić, co oznacza prawdziwa edukacja: „Ale wiedza i niewiedza ...- mówi „ nie wiąże się z pisaniem i czytaniem”. Tego Margaret szuka dla swojej otoczenia [...] i mówi: „mądrość powinna kierować kobietami i mężczyznami” (NS119).
Gaskell podkreśla, że jej bohaterka potrzebuje więcej edukacji, aby osiągnąć tą mądrość,


Calosc jest tu:
http://forum.northandsout...p?p=12801#12801
i tu:
http://forum.northandsout...p?p=11496#11496
Ten watek (wsrod innych watkow w dziale Gaskell) widac tylko wtedy, gdy jest sie nie zalogowanym (o dziwo!)
Chyba powinnam to skopiowac ...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11524
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 02 Wrz, 2008 09:15   

Dorfi napisał/a:
Tamara napisał/a:

Dorfi , masz na myśli straszną ciotkę Wacławy i bawełnę nr.100 po która Franuś ganiał do miasteczka ? :mrgreen:

Dokładnie. Ja tam bym chciała mieć taką ciotkę. Nieoceniona skarbnica wzorów. A coś czuję, że miałabym szanse stać się jej ulubienicą :mrgreen: (a to nie była jakaś cioteczna babka? Muszę jeszcze raz to przeczytać)

Była to cioteczna babka Hortensja , a druga łagodniejsza była Ludgarda . Hortensja była wielką zwolenniczka robótkowania i ja też mogłabym wkraść się w jej łaski :mrgreen: mimo że okrutnie surowa *dygocze ze strachu*

"Suknia twoja zszyfonowana w podróży i koafiura także w wielkim nieładzie." - czyż to nie pięknie brzmi ? Gdzie te czasy...*wzdycha tęsknie i idzie zmywać gary*
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.