Nie wiem czy ktoś to widział, ale będzie do tego okazja. TVP 2 w ramach nowego cyklu "Czas na miłość" wyemituje ten film w dwóch częściach 5 września o 22.30 oraz 12 września o 22.35.
Premiera. Melodramat, 2 części. Adaptacja opublikowanej w 1847 r. znanej powieści Emily Bronte. Akcja filmu toczy się w Thrushcross Grange, w okolicy nazywanej Wichrowymi Wzgórzami. Młody Heathcliff wychowuje się w bogatej rodzinie, przez którą został adoptowany. Zakochuje się w Cathy - córce swych przybranych rodziców. Pewnego dnia dziewczyna poznaje Edgara Lintona, który oczarowuje ją swoją elegancją i nienagannymi manierami. Kiedy Heathcliff dowiaduje się, że Edgar poprosił jego ukochaną o rękę, ucieka z Wichrowych Wzgórz. Wraca po trzech latach nieobecności jako bogaty człowiek z silnym postanowieniem zemsty na rodzinie Lintonów.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Nie wiem czy ktoś to widział, ale będzie do tego okazja. TVP 2 w ramach nowego cyklu "Czas na miłość" wyemituje ten film w dwóch częściach 5 września o 22.30 oraz 12 września o 22.35.
Oooo! Czy mogę prosić o przypomnienie w odpowiednim czasie? Pamięć jak dziurawy kociołek, te sprawy, a ja MUSZĘ to obejrzeć!
Gosia napisał/a:
O to super! Gdy nadawali "Wojnę i pokój" rozmawialysmy o tym filmie, ze wzgledu na rolę Alessio Boni
No głównie to gadałyśmy o fryzurze Alessia, jeśli mnie pamięć nie myli.
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 19 Sie, 2008 21:23
Tak, ale takze o tym, ze fajnie by bylo obejrzec ten film.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 26 Sie, 2008 13:46
Przypomni, przypomni. Bedziemy polowac na Alessio
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Niedawno znalazłam na filmwebie info o tym filmie i jest też gdzieś klip na youtube. Bardzo się cieszę, że będzie można u nas obejrzeć. Dzięki za info.
_________________ "To wszystko czego sercu było brak, wszystko o co modlę się przez sen...
Wszystko na co czekam tyle lat, jest tu- gdzie Ty"
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 05 Wrz, 2008 18:29
To DZIS!!!!!
TVP 2, 05 września, g. 22:40
Czas na miłość - Wichrowe wzgórza cz.1/2
Melodramat kostiumowy, 97 min, 2 części, Włochy 2004
Reżyseria: Fabrizio Costa
Scenariusz (na podst. powieści Emily Bronte): Salvatore Basile, Enrico Medioli
Aktorzy: Alessio Boni, Anita Caprioli, Franco Castellano i inni
Dwuczęściowa adaptacja powieści Emily Bronte z 1847 r., która - choć źle przyjęta przez wiktoriańskich krytyków - na stałe weszła do kanonu światowej literatury i była wielokrotnie przenoszona na ekran.
Tytułowe Wichrowe Wzgórza to posiadłość rodziny Earnshawów. Pewnego wieczoru podczas śnieżycy do drzwi puka podróżny, pan Lockwood. Z powodu pogody nie może jechać dalej i prosi o nocleg. Gospodarz, Heathcliff, wpuszcza go niechętnie. Służąca wskazuje mu pokój gościnny zabraniając zaglądać obok. Lockwood jednak tam wchodzi i widzi na ścianie portret pięknej damy. Gdy usiłuje zamknąć okno, które nagle się otworzyło, kobieca dłoń chwyta go za rękę, a za szybą pojawia się twarz z portretu. Krzyk Lockwooda zwabia Heathcliffa i służącą. Na wieść o tym, co się stało, Heathcliff wybiega na dwór rozpaczliwie przyzywając zjawę, a służąca opowiada gościowi historię tajemniczej kobiety.
Jej początki sięgają 30 lat wstecz, gdy Earnshaw przywozi z podróży cygańskiego sierotę. Chłopiec jest oddany swojemu dobroczyńcy. Jego córka Catherine początkowo traktuje go z rezerwą, ale z czasem niechęć zamienia się w serdeczną przyjaźń i gorącą miłość.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 31 Lip 2008 Posty: 3375 Skąd: z Krakowa
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 00:19
Jestem zniesmaczona . Jak dla mnie ekranizacja kompletnie do kitu. Dlaczego tam jest ciągle zima? Czy takie jest wyobrażenie Włochów o angielskim klimacie? Poza tym wrzos raczej rośnie na wrzosowiskach, a nie na skałach. Alessio mnie nie przekonał swoją grą. Z mrocznej i dość dwuznacznej postaci zrobiono tu szlachetnego bohatera nieszczęśliwie zakochanego i krzywdzonego przez brata Kaśki (który chyba nie miał na imię Ivory). Sama Catherine też sztywna, nie umiejąca pokazać pasji i namiętności. Brakuje mi aury tajemniczości, ponurego domu, krajobrazu wrzosowisk Dużo by tu się jeszcze można czepiać. Całość ckliwie melodramatyczna. Nie wiem czy przebrnę przez druga część
No i język włoski mi przeszkadzał. Zafiksowałam się na wersji angielskiej.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 09:49
Ja obejrze na pewno, choc nie jestem zachwycona.
Ivory przypomina mi Pawła Wilczaka, nie macie takiego skojarzenia?
Wrzos na skalach mnie nieco zaskoczyl... i ciągla zima.
Wiem, ze pewnie chodzilo o surowosc krajobrazu.
Dosc melodramatycznie to wszystko wyglada.
Alessio zarosniety, z grzywą wlosow podoba mi sie mniej.
Nikt nie przebije Ralpha Fiennesa jako Heathcliffa.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
biję się w piersi, że nie dołączyłam do dam przed telewizorem i nie oglądałam tej wersji wichrowych, ale może russel crowe w filmie pan i władca - na krańcu świata trochę mnie tłumaczy
Gosia napisał/a:
Nikt nie przebije Ralpha Fiennesa jako Heathcliffa
zgadzam się, to może i nie będę psuła sobie tego wrażenia?
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 19:37
Przypomne tylko pro forma:
12 września 2008
22:35 TVP 2 odc. 2 ost.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 9519 Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 21:12
Oglądałam fragment. Ale z racji tego, że dziś wczesnie musiałam wstać, żeby dotrzeć jakoś do Katowic, nie obejrzałam całości. No, faktycznie, ta zima mnie zaskoczyła. Alessio zarośnięty może być - zwłaszcza jak błyskał rzadkimi uśmiechami....
_________________ Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.
Jestem zniesmaczona . Jak dla mnie ekranizacja kompletnie do kitu. Dlaczego tam jest ciągle zima? Czy takie jest wyobrażenie Włochów o angielskim klimacie? Poza tym wrzos raczej rośnie na wrzosowiskach, a nie na skałach. Alessio mnie nie przekonał swoją grą. Z mrocznej i dość dwuznacznej postaci zrobiono tu szlachetnego bohatera nieszczęśliwie zakochanego i krzywdzonego przez brata Kaśki (który chyba nie miał na imię Ivory). Sama Catherine też sztywna, nie umiejąca pokazać pasji i namiętności. Brakuje mi aury tajemniczości, ponurego domu, krajobrazu wrzosowisk Dużo by tu się jeszcze można czepiać. Całość ckliwie melodramatyczna. Nie wiem czy przebrnę przez druga część
Zgadzam się. Nie ma porównania z wersją z udziałem Ralpha Fiennesa.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 13 Wrz, 2008 08:17
Obejrzalam wczoraj 2 odcinek "Wichrowych wzgórz" i nawet momentami mi sie podobaly. Ale to moze glownie z powodu sceny, w ktorej powraca Heathcliff i przychodzi w odwiedziny do posiadlosci Lintonów. Mozna by powiedziec, ze "Bołkoński is back".
Alessio ma w tej scenie sciagniete wlosy, ma bokobrody i jest ubrany w czarny plaszcz, a pod spodem białą koszulę i wyglada zupelnie jak Andriej Bołkoński.
W tej wersji on i Izabela w zaden sposob poza formalnym malzenstwem nie sa ze sobą zwiazani, nie ma Haretona, ale Cathie rodzi dziewczynke.
Heathcliff zeby sie odurzyc chodzi do palarni opium.
No i oczywiscie powraca mroźna zima.
W duzej czesci przy tym filmie, jak wynika to z napisow koncowych, pracowali Czesi.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 13 Wrz, 2008 11:05
Produkcja ma jednak wloskiego ducha - to widac, slychac i czuc. Zawsze bylam przekonana, ze jedynie wlasny narod moze dobrze zekranizowac klasyke powiesci...
Zrozumienie mentalnosci, kultury, historii jest tutaj niezbedne - i chyba to jest najwiekszy czar angielskich ekranizacji. I chyba stad sie biora porazki ekranizacji amerykanskich...
Włosi zrobili po swojemu - jest słodko, słodko i jeszcze raz słodko. Aby tego dokonac dokonali olbrzymich (chce sie rzec nikczemnych) zmian w scenariuszu - jak zwykle wykorzystali motyw i zrobili po swojemu. Ale ekranizacja to nie jest.
Mnie sie w sumie podobalo - moze dlatego, ze wiedzialam na co sie nastawic. Zaluje tylko lektora. Chcialabym posluchac w oryginale. To naprawde piekny jezyk...
Ale to moze glownie z powodu sceny, w ktorej powraca Heathcliff i przychodzi w odwiedziny do posiadlosci Lintonów. Mozna by powiedziec, ze "Bołkoński is back".
Alessio ma w tej scenie sciagniete wlosy, ma bokobrody i jest ubrany w czarny plaszcz, a pod spodem białą koszulę i wyglada zupelnie jak Andriej Bołkoński.
Też tak miałam! I to spojrzenie chmurne...
Za to cała reszta... Litości! W pewnym momencie ta zima tak mnie zaczęła denerwować, że ledwo wytrzymałam do końca. To zabawne, że film jest taki długi, a oni i tak tam nie zmieścili połowy wątków.
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 13 Wrz, 2008 18:12
Gumisku - toz Wlosi sa swiecie przekonani, ze na polnoc od linii buta wieczna zima i zmarzlina. Anglia - pol biedym - inne pory roku sie pojawiaja, ale ich wiedza na temat Polski ogranicza sie do istnienia Krakowa, Czestochowy, zimy przez 10 miesiecy w roku i bialych niedzwiedzi chodzacych po ulicach (i nie jest to w zadnym wypadku ironia, a autentyczny fragment rozmowy).
Gumisku - toz Wlosi sa swiecie przekonani, ze na polnoc od linii buta wieczna zima i zmarzlina. Anglia - pol biedym - inne pory roku sie pojawiaja, ale ich wiedza na temat Polski ogranicza sie do istnienia Krakowa, Czestochowy, zimy przez 10 miesiecy w roku i bialych niedzwiedzi chodzacych po ulicach (i nie jest to w zadnym wypadku ironia, a autentyczny fragment rozmowy).
Toż ja już gdzie indziej pisałam, że dla nich to obszary to już pogranicze tundry i tajgi. W pierwszej części to jeszcze bawiła mnie ta rodzina Polarneone, ale wczoraj miałam parszywy nastrój.
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6736 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 23:20
Obejrzałam te Lodowe Wzgórza - Wichrowymi nazwać je trudno
Śniegi, śniegi, śniegi - albo zima albo jeszcze mroźniejsza zima.
Wybaczcie, ale padłam, gdy Ojciec mówi, że musi objechać pola przed zmrokiem - ani chybi musiał sprawdzić jak zboże rośnie... w śniegu
A już wrzosom to największą krzywdę zrobili - mówią o nich, piękne metafory lecą, ale jak jadą je oglądać, to widz ma wrażenie że chodzi o to białe, czego wszędzie pełno
Abstrahując od śniegowych kadrów, pięknych zresztą, i biegania/jeżdżenia po tychże śniegach w mniej lub bardziej lekkich sukienkach, to Heatcliffowi też zrobili wielką krzywdę - tak odtrąca żonę, że aż mi się zdał impotentem
Niemal do końca miałam nadzieję na dziecko, ale płonne jak się okazało
Nie podobał mi się zbytnio Alessio w tej roli - zbyt mało werwy, tajemniczości, gniewu, pasji a za dużo udawania.
W sumie oglądało mi się przyjemnie, ale bez emocji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum