PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Thornton- dziewica?
Autor Wiadomość
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 11:28   Thornton- dziewica?

Mój pierwszy samodzielny temat- z góry przepraszam, jeżeli gdzieś był już omawiany.
Na C19 od dłuższego czasu toczy się dyskusja na ten temat. Czy John Thornton był czysty i nieskalany, czy też miał już nieco doświadczenia- i która opcja byłaby lepsza dla Margaret, no i dla nas (bo przecież JT króluje w naszej wyobraźni)
Muszę przyznać, że bardzo zdziwiłam się, że prawie wszystkie panie z UK i USA (krajów, które raczej na świecie kojarzą się z dużą swobodą obyczajową) bardzo gorąco przemawiały za tym, że JT jednak był prawiczkiem i każda opcja utraty przez niego dziewictwa wydawała im się niemoralna.
Zapraszam do dyskusji.
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 11:40   

To wklejam głos za dziewictwem Jaśka z C19:

Sądzę, że głównym powodem celibatu JT było to, że od trzynastego lub czternastego roku życia, jego głównym celem było przetrwanie.

Jest młodym chłopcem, prawdopodobnie czuje pierwsze przebudzenie pociągu fizycznego, ale nagle jego ojciec umiera. Odbierają go ze szkoły, a matka i siostra oczekują, że nie pozwoli rozpaść się rodzinie.

Trafia do sklepu z materiałami, pracuje 10, 12, nawet 16 godzin na dobę. Po tak długiej pracy, sześć razy w tygodniu, nie zamierza przeznaczać czasu, który może spędzić w łóżku na rozważania, co się dzieje w jego ‘strefie południowej”. Chce jak najszybciej zasnąć.

Po latach nieprawdopodobnie ciężkiej pracy, jakiej nigdy nie doświadczy 16-letni uczeń, pracujący w McDonaldzie, wreszcie ma szansę spłaty długów, ale wtedy pradopodobnie zakłada własną przędzalnię. Każdy, kto prowadził własną firmę, może zaświadczyć, że nie dojdzie się do czegoś, pracując od 9 do 17, a potem uganiając się za pracownicami nocy.

Jedyne kobiety, z którymi miał styczność to pracownice przędzalni [ a dwudziestoparolatek, próbujący rozkręcić interes, strzeliłby sobie samobója, gdyby uganiał się za pracownicami] i panie, spotkane w kościele, a te panie nie interesowałby romans, lecz poślubienie go. Lecz on haruje bez wytchnienia i nie myśli o małżeństwie.

Do tego czasu wyrósł z okresu „Stałego Podniecenia” [u przeciętnego mężczyzny pomiędzy 17 a 19 rokiem życia] i przyzwyczaił się do "Życia Bez". Jestem pewna, że w mroku i samotności sypialni budzą się pożądliwe myśli, ale przy tak ciężkiej pracy, ile czasu mógłby spędzać w sypialni, marząc o otaczających go kobiecych ramionach?

Więc gdy dobija trzydziestki, ma za sobą prawie dwie dziesiątki lat ciężkiej pracy i samowyrzeczeń. Dopiero teraz ma czas, by powrócić do nauki, którą kochał, i czas, by zwrócić uwagę na uroczą córkę nauczyciela. Po raz pierwszy, miłość uderza mu do głowy, podsuwając najróznorodniejsze, rozkoszne myśli, na które wcześniej nie miał czasu. Czy można się dziwić, że marzenia doprowadzają go do szaleństwa i że rzuca mało inteligentne spojrzenia?

Chciałabym również porównać sytuację Margaret z sytuacją dziewcząt, które widuję codziennie w pracy.

Na skutek naszego permisywizmu, widuję 15-lub 16-letnie dziewczęta w pierwszej ciąży. Niektóre z nich uprawiały seks od 12. roku życia, bo nikomu nie przyszło do łowy, żeby powiedzieć im, by tego nie robiły. Większość ich doświadczeń nie należy do udanych, bo ich partnerzy również mieli po 12, 13, 14 lat. I żadnych romantycznych pomysłów, wyobrażeń, co robić na randce, poza uprawianiem seksu. Więc te kilkunastoletnie dziewczęta współżyły z kilkoma chłopcami, niektóre złapały choroby, nie śmiertelne, ale dokuczliwe i paskudne, i z seksu miały niewiele poza wirusami i dziećmi.

A teraz weźmy Margaret. Prawdopodobnie ma niewielkie pojęcie o tych sprawach, ale najprawdopodobniej ktoś [ Edith, pani Thornton} z rumieńcem na twarzy objaśni jej szeptem, czego może oczekiwać i co powinna robić.

Więc, wiedząc co nieco, ma przed sobą noc poślubną, w pokoju z pięknym, czyściutkim łożem, zasłanym najdelikatniejszymi (bawełnianymi} prześcieradłami, z mężczyzną, który pragnął jej od prawie trzech lat.

Ten mężczyzna zachował cnotę, ponieważ dla niego seks i miłość to jedno, a do tego równania dorzuca jeszcze Boga, więc wszystko wskazuje, że podejdzie do całej sprawy bardzo poważnie.

Bardzo poważnie zajmie się zadowoleniem jej, ponieważ ją kocha i nie zamierza pójść na łatwiznę. Zamierza być delikatny, ponieważ ją kocha i ponieważ jest takim typem człowieka [a ona nie będzie palić papierosa w jego przędzalni}. A ponieważ czekał tak długo i na pewno gorąco tego pragnął, zamierza postawić jej potrzeby na pierwszym miejscu. Dodawszy to wszystko do faktu, że ona naprawdę go kocha – jestem pewna, że ich noc poślubna była naprawdę udana.

Hmmm, czternastolatek, którego nic nie obchodzę, który uprawiał seks z innymi, które uprawiały seks z innymi [i tak dalej] na tylnym siedzeniu samochodu albo w paskudnej sypialni nastolatka... albo 33-letni mężczyzna, który uwielbiał mnie od lat i czekał na mnie całe życie [i nie ma żadnych paskudnych chorób]. Wiem, kogo ja bym wybrała.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 11:46   

I - żartobliwe - contra


Następny fragment z C19 – skorzonera wymysliła:

To wydaje mi się dobrym scenariuszem, dlaczego Thornton NIE jest prawiczkiem (przepraszam, jeśli przypomina w czymś napisany już fanfik)...

Thornton jest pomocnikiem sukiennika – właśnie skończył 18 lat. Pozbawiony wyobraźni pan Sukiennik i biuściasta pani Sukiennikowa mają 47 i 28 lat, są małżeństwem od lat 5; pani Sukiennikowa zaczyna zastanawiać się, czy to wszystko, co czeka ją w życiu.

Tego wyjątkowo parnego wieczora pan Sukiennik wybrał się na bal sukienników i polecił Thorntonowi oraz żonie, żeby zrobili inwentaryzację.

Pani Sukiennikowi jest wściekła: dlaczego mąznigdy nie zabrał jej na bal! Wchodzą i wychodzą z magazynu, Thornton przesuwa bale materiału, pani S. pakuje wstążki do koszyka. Jest gorąco i Thornton prosi, by mógł zdjąć krawat. W pewnej chwili Thorenton odwraca się z belą perkalu na ramieniu i potrąca koszyk pani S, Ona traci równowagę i przewraca się na belę barchanu. „Więcej kłopotu niż pożytku z tego pani koszyka” śmieje się Thornton i podaje jej rękę, aby pomóc jej wstać. Ale ona łapie i pociąga na belę barchanu, obok niej...

Kilka miesięcy później Thornton jest w magazynie bawełny – pan Sukiennik posłał go po więcej beli barchanu, ponieważ te, które są w jego magazynie wyglądają jakos na w niewyjaśniony sposób sfatygowane.

Właściciel przędzalni zwraca uwagę , jak Thornton sprawdza bele bawełny – bada ich sprężystość i twardość. Jest pod wrażeniem. Ten młody człowiek naprawdę zna się na barchanie, wydaje się też promieniować pewnością siebie, niespotykaną w tak młodym wieku. Zastanawia się, dlaczego wcześnie tego nie zauważył. Zaprasza młodzieńca do biura I wtedy uświadamia sobie, że to ten sam Thornton, który ratami spłaca długi ojca.

Właścieicel proponuje mu spotkanie w przędzalni za dwa dni, a dwa tygodnie później proponuje mu dobrą posadę w swoim biurze. Thoprnton wywiera na nim takie wrażenie, że postanawia zaproponowac mu stanowisko młodszego partnera, jeśli wszystko ułoży się dobrze. Coś w Thorntonie przypomina mu syna, który były w tym samym wieku, gdyby żył...

Thornton mówi pani S,. że odchodzi i że to koniec romansu. Ona pada – jak madame Bovary – na kolana, obejmuje go za nogi I błaga, aby jej nie porzucał. On ją kocha, ale przede wszystkim czuje litośc. Ona go kocha, ale przede wszystkim boi się samotności. T. nie może znieść jej widoku w tej sytuacji, ale postepuje, jak każe mu sumienie. I- szczęśliwie dla niego – sumienie i interes żądają tego samego


Reszta to już historia. Thornton wyrzeka się miłości dopóki nie spotka i nie poślubi Margaret. Po ślubie Margaret dziwi się, dlaczego czasami mąż przynosi bele barchanu do ich sypialni, żeby mogli się po nich tarzać. Ale przypisuje to jego wyjątkowemu oddaniu pracy...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Justine 



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 62
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 11:52   

ja bym wolała żeby nie był prawiczkiem :D
nie wydaje mi się żeby mężczyzna w jego wieku nigdy z nikim :) myślę, że nie był na tyle zapracowany żeby nie znaleźć czasu na mały romans, w końcu jaki by nie był cudowny i jak bardzo nie jesteśmy nim urzeczone, jest facetem ;)
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 12:14   

To wklejam następny fragment: ZA

To był odmienny świat, z bardzo odmiennymi normami społecznymi, I kiedy widzę twierdzenie, że większość ludzi robiło to i to, zastanawia mnie, czy istnieje na to prawdziwy dowód albo czy “urban legends” powstają dlatego, że nie potrafimy sobie wyobrazić, iż większość ludzi z epoki wiktoriańskiej przestrzegało zupełnie innych zasad w dziedzinie seksu pozamałżeńskiego niż my.

Sądzę, że normy społeczne tak dramatycznie zmieniły się na przestrzeni ostatnich 150 lat, że trudno nam uwierzyć, że ludzi ci mogli być aż tak bardzo zamknięci w sobie, ale w owym czasie religia znaczyła dla społeczeństwa o wiele więcej niż dzisiaj. Jedna z różnic polega na wpływie religii na ich życie.

Dziś niewielka ilość Brytyjczyków w sposób aktywny uczestniczy w życiu religijnym. Wtedy większość przedstawicieli klasy średniej chodziło do kościoła, uczono ich, że seks przedmałżeński i masturbacja są bardzo grzeszne – a nie sprawą normalną. Łamanie tych zasad wydawało się bardzo niebezpieczne ludziom, którzy byli chrześcijanami i wierzyli, że po śmierci czeka ich piekło, jeśli będą grzeszyć. To był światopogląd bardzo różny od naszego.

Byli mężczyźni światowi, jak Dickens i Wilkie Collins, którzy łamali te zasady. I z pewnością było bardzo wiele prostytutek w Londynie i w innych miastach, ale było to naprawdę społeczeństwo, w którym WIĘKSZOŚĆ mężczyzn było członkami kościołów lub kaplic, nauczających, że czystość jest błogosławiona, nieczystość – godna potępienia.


To oszałamiające, że zasady, które odrzuciliśmy, znaczyły tak wiele dla ludzi, ale większość z nich brała je na serio, czuli się okropnie, gdy czuli pokusę, by zrobić coś, co uważali za grzech, a jeśli złamali nakazy biblijne, często dręczyło ich poczucie winy.

Rodzi się tez pytanie, czy bezpieczny seks był łatwo dostępny. Nie mieli wiele okazji, by uprawiać seks z dziewczętami z klasy średniej, bo były zbyt strzeżone; prostytutki często były nosicielkami wielu chorób, wówczas nieuleczalnych – na przykład syfilisu, który prowadził do okropnej śmierci. Ojciec Churchila zmarł w obłąkaniu, wywołanym syfilisem. Manet także zmarł na tę chorobę. A ostatnie stadium było w ich przypadku przerażające – taka śmierć służyła jako argument za unikaniem przypadkowego seksu.

Więc jestem bardzo nieufna wobec twierdzeń, że mężczyźni byli zaznajamiani z prostytutkami przez swoich ojców. Jeśli ojciec zadawał się z prostytutką, raczej odczuwał wyrzuty sumienia, niz traktował to jako kawał, którym można podzielić się z synem.

Większość mężczyzn nie było stać na uwiedzenie porządnej dziewczyny, a potem umieszczenie jej w jakimś domku, jako stałej kochanki.

John Thornton z ksiązki ma głęboką i szczera wiarę, dzięki czemu jest jedyną osobą, która może pocieszyć pana Hale’a po śmierci pani Hale; jest też sedzią pokoju – gdyby został przyłapany z prostytutką, raczej ona niż on zostałąby aresztowana. Ale dziwiłoby mnie, gdyby chciał się narażać na przesłuchiwanie przez policję.

Romansowanie z bardziej godnymi szacunki kobietami było trudne do zorganizowania i dość ryzykowne, ponieważ mogły prowadzić do pojawienia się bardzo wyraźnego dowodu grzechu – ciąży.

Wydaje mi się nieprawdopodobne, by John nigdy nie odczuwał pociągu fizycznego lub nie miał „grzesznych” mysli. Ale nie wydaje mi się nieprawdopodobna możliwość, że był prawiczkiem. A jeśli pozostał nim do końca opowieści, najprawdopodobniej byłby dumny, że zachował czystość, choć dziś może to się nam wydawać dziwne.

Muszę się tez zgodzić, że Gaskell pokazywała mężczyzn, którzy uwodzili niewinne młode dziewczęta lub próbowali to zrobić, jako nikczemników, a w „Mary Barton” i w innych opowieściach dawała bardzo żywy opis okropnych śmierci prostytutek.

W dziełach i listach współczuje kobietom, które złamały reguły i uprawiały seks pozamałżeński – jak w „Ruth”, gdzie mężczyzna, który skłonił do grzechu biedną dziewczyne jest całkowitym i niepoprawnym skunksem.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 13:59   

No właśnie sprawa tej biologii mnie najbardziej zastanawia. Wydaje mi się, że nie zależnie od epoki mężczyźni po prostu mają swoje potrzeby i libido, przeciętnie znacznie wyższe od kobiet. Nie pamiętam już ile razy przeciętnie mężczyzna myśli o seksie w ciągu dnia, ale wnioskując z badań (oraz niektórych tekstów i zachowań facetów) wychodzi na to, że myśli bardzo często. Nawet zakonnicy, czyli ludzie bardzo religijni i uduchowieni często nie są w stanie dochować celibatu, a co dopiero normalny, zdrowy facet, średnio religijny (Panie z C19 uważają go za bardzo religijnego, dla mnie jednak niektóre jego wypowiedzi wskazują bardziej na nastawienie "religia swoją drogą a życie swoją"), żyjący nie w odosobnieniu, ale między ludźmi, a co za tym idzie otoczony kobietami, był w stanie dotrwać do trzydziestki w stanie nienaruszonym. Jak by sobie poradził z takimi problemami jak (przepraszam za brutalną szczerość) szalejące hormony w okresie dojrzewania, nieoczekiwane erekcje, niezaspokojone erekcje, prowadzace do frustracji seksualnej itp. Jedyna inna opcja to...hmmm...jakby to ładnie ująć...robótki ręczne :ops1: w końcu nie byłby już w stanie myśleć o niczym innym, co byłoby dość niezdrowe dla interesu, do czego pan Thornton nie chciałby zapewne dopuścić :mrgreen:
Żeby jednak "ideał nie sięgnął bruku"- pomyślmy o sposobie w jaki pan Thornton mógłby ulzyć tym potrzebom, jednocześnie nie deprawując nikogo i nie pogrążając się w zgniliźnie moralnej.
Przychodzi mi do głowy tylko jedna opcja: biedna, spragniona czułości młoda mężatka, którą mąż zaniedbuje i zdradza, a którą nasz JT jest zauroczony (ale nie zakochany- sam przecież mówi, że nigdy wcześniej nie kochał kobiety), którym ona też jest zauroczona (ale nie zakochana, bo wtedy musiałby jej złamać serce), a z którą utrzumywał przez czas jakiś niezobowiązujący romans, nabierając...hmm..wprawy i szczęśliwie unikając typowych pułapek typu ciąża, syfilis itp.
Czy to jest w ogóle możliwe?
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 19:51   

Ja bym zostawiła ten temat jako odrębny :mrgreen: Jest ciekawy.

Zastanawiałam się już nad tą kwestią. Jakoś nie wyobrażam sobie JT w domu publicznym, ale także nie w objęciach mężatki. Z drugiej strony był młodym człowiekiem i miał swoje potrzeby.
Jednak Thornton z pewnością (tu sie zgodzę z wyrażaną wcześniej opinią) nie miał zbyt wiele czasu na myślenie o seksie. Jako młody chlopak stracił ojca, musiał zająć się matką i siostrą, myslę, że to co się stalo w jego życiu z pewnością je ukierunkowalo tak, że swoją energię wyładowywał w pracy. Gdzie w takiej sytuacji mu było co innego w glowie?
Kiedy jednak stał się właścicielem (a raczej zarządcą) przędzalni, a sam interes jakos prosperował - miał czas zająć się czym innym.
W rozmowie z Margaret mówi, że nigdy wcześniej nie pokochał żadnej kobiety, bo był zbyt zajęty innymi sprawami, i w to wierzę. Ale czy nigdy nie miał zadnej kobiety? Tego ewna nie jestem. Oczywiście wykluczam definitywnie jakieś romanse z pracownicami. Ale nie wykluczam innych rozwiązań. Nawet nie musiało to być w Manchesterze (gdzie go dobrze znali), choć mogło, miewał przecież "delegacje". Słowem: może i korzystał z rzadka z usług pewnych pań, choć gdyby to zostało opisane w powieści, to pewnie bym się odkochała ;)

Z drugiej strony przekonuje mnie argument o znaczeniu religii w życiu Anglików w tym czasie. Thornton był prawym i uczciwym człowiekiem. Wierzę, że przestrzegał norm i zasad, które potrafił sobie narzucić. W powieści Gaskell wielokrotnie pisała o twardej sile woli Thorntona, umiał nad sobą panować. Może potrafił panować i nad tą sferą swego życia?

Ja tu mam jeszcze uwagę - nie zauważyłam, żeby Thorntona w scenie pocałunku miał jakis problem z nosem, on po prostu robi to delikatnie, żeby nie przerazić Margaret ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pią 18 Kwi, 2008 20:21   

Gosia napisał/a:
Z drugiej strony przekonuje mnie argument o znaczeniu religii w życiu Anglików w tym czasie. Thornton był prawym i uczciwym człowiekiem.

wydaje mi się, że religijnośc i dobre prowadzenie nie szły w parze. Bo tak jak było napisane w artykule o kobiecie w XIX wieku seks małżeński był środkiem w przedłużeniu rodu.. Wydaje mi się więc, że obowiązki obowiązkami a panowie przyjemnosci szli szukać poza małżeńską sypialnią.
I chyba Thorton miał jakieś doświadczenie, to byłoby chyba korzystniejsze dla MArgaret, bo noc poślubna dwójki nowicjuszy(poza szlachetnosćią i pieknem 'czekania na drugą połówkę') nie byłaby chyba przyjemna dla zadnego a dla panny młodej najmniej przyjemna. chyba...
 
 
Darcy 



Dołączyła: 18 Kwi 2008
Posty: 202
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 00:29   

Szczerze mówiąc, wolę myśleć o Thortonie jak o doświadczonym mężczyźnie. W przeciwnym wypadku, czy wyobrażacie sobie jego noc poślubną z Margaret? Total disaster. Dziewictwo dziewictwem, może i szczytnie moralnie, ale średnio przydatne, gdy obie strony są zupełnie niezaznajomione z tematem. A co do dziewictwa Margaret nie mamy chyba wątpliwości.

Na dobre rady mamy Thornotna nie liczyłabym. Ostatni raz robiła to pewnie w chwili poczęcia swojej córki. :roll:
_________________
Look back at me...
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 08:08   

Hihihihihi

Z C19
Przeczytawszy znowu fragment książki doszłam do wniosku, że pani Gaskell sugerowała, iz JT zachował cnotę. Ale najpowazniej w świecie zastanawiałam sie, skąd mężczyzna, będący "całkowitą dziewicą" będzie wiedział, CO robić podczas nocy poslubnej? A poniewaz mój mózg od dawna nie potrafi skupic się na powaznym temacie, napisałam scenariusz zachowania Thorntona podczas nocy poslubnej, gdyby BYŁ prawiczkiem.
--------------
JT: Cóż, mój słodziutki pączuszku, lezymy w małżeńskim łożu od dwudziestu minut. Jak sądzisz, kiedy dojdzie do spełnienia aktu małżeńskiego?

MT: Tego, z pewnością, nie wiem, panie Thornton., gdyż jestem prawdziwie dziewiczą dziewicą i nic nie wiem o takich sprawach!

JT: Och! Bądź pewna, moja ćwierkająca ptaszyno, że nie zamierzam podawać w wątpliwość twojej cnoty! Po prostu miałem nadzieję....hmmm....podejrzewałem, eeee, słyszałem że - abyśmy mieli dzieci - musi między nami zajść coś, co ma związek z namiętnością. Żyjemy w czasach wiktoriańskich, mój ukochany króliczku, i oczekuje się od nas, że będziemy płodni jak króliki.

MT: Naprawdę, panie Thornton? Coś, co ma związek z namiętnością? Zastanawiam się, mmmmm.... W tym przypadku, podejrzewam, że to mogło się juz stać!

JT: Już stać? Jak to, Margaret, mój dźwięczny dzwoneczku?

MT: No cóż, panie Thornton, w rozdziale 23, po buncie, pana matka powiedziała panu, że jestem w panu zakochana, a pana ogarnęła namiętnośc. Czy to mogło być to?

JT: Hmmmmmm... tak było, moja gruchająca gołąbko! Ale... miałem nadzieję...eee... Chciałem powiedzieć, że kiedyś, w młodości, obiło mi się o uszy coś innego.

MT: Istotnie, panie Thornton, w rozdziale 23 jest także mowa, że "oczy panu zapłonęły, postawa zmężniała, zaczął pan oddychać szybko i ciężko". Czy to nie była namiętność?

JT: Moja postawa....zmężniała?

MT; Jestem tego pewna, panie Thornton. Ponadto w rozdziale 52, kiedy złożyłam panu swoją ofertę finansową, pan znowu 'zadrżał z namiętności". Prawdę mówiąc, przez większość ksiązki, opisywany jest pan jako ogarnięty namiętnością, ilekroc jestem w pobliżu!

JT: To prawda, moja boginko miłości. Ale miałem nadzieję... eeee.... Słyszałem, że TY równiez powinnaś odczuwać namiętność.

MT: Och! Cóż, w tym samym rozdziale jest mowa, że "mój puls przyspieszył", kiedy wypowiedział pan moje imię. i że "zarumieniłam się z pieknego zawstydzenia". Nie mogłabym odczuć tego rodzaju zawstydzenia bez namiętności, prawda?

JT: Wielka nieba, moja migotliwa wróżko, myślę, że możesz miec rację! To JUŻ się wydarzyło! Jak mogłem zwątpić w twój wyższy intelekt we wszystkich sprawach! To musiało być to... Jakże będę się radował, zostając ojcem!

Niestety, z jakiegoś powodu, Thorntonowie nie mieli dzieci...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Darcy 



Dołączyła: 18 Kwi 2008
Posty: 202
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 09:44   

Genialne! Zakrztusiłam się ze śmiechu przy śniadaniu. :lol:

A tak serio, wydaje mi się, że nawet gdyby Thornton BYŁ dziewicą, wiedziałby co robić. Może bez specjalnej finezji, może trwałoby to 60 sekund i może Margaret nie byłaby wówczas najszczęśliwszą kobietą na świecie, ale COŚ by się jednak wydarzyło. Jeśli nie doświadczenie, to coś INNEGO poprowadziłoby Thorntona hm... we właściwym kierunku. :wink:
_________________
Look back at me...
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 22651
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 11:38   

Sofi, oplułam monitor :rotfl:

Prawdę mówiąc, wolę zakładać - dla dobra Margaret ;) - że Thornton prawiczkiem nie był. Może nie zebrał tych doświadczeń za dużo, ale jakieś chyba miał... Mam nadzieję :roll:
_________________
Jesień...
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 28153
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 13:32   

Urocze rozważania :D
Podobają mi się zarówno niektóre ZA jak i niektóre PRZECIW. :mrgreen:
Scenka quasi miłosna rozbawiła mnie bardzo :rotfl:

Niemniej przychylam się do zdania, że Thronton doświadczeń zbyt wielkich w tym temacie nie miał - dotychczasowy brak zainteresowania konkretną kobietą może ("może", nie "musi" :D ) przeważać ogólne zainteresowanie "jak to jest?", a jak dodamy pewną nieśmiałość i brak obycia w relacjach z płcią nadobną i religijne zakazy - jakoś nie wyobrażam sobie, żeby mógł zainicjować romans.

Poza tym brak wcześniejszych doświadczeń nie musi się wiązać z zupełną ignorancją i brakiem jakiejkolwiek wiedzy/domysłów - chyba zawsze były szeptane na uszko słówka. A instynkt jest silny. Jesli wiedział jak całować, to dlaczego nie miałby wiedzieć.... :serduszkate:
Tak więc pierwsza noc nie musi być totalną katastrofą -może być ciut nieporadnie, ale też pięknie - takie wspólne odkrywanie "o co w tym chodzi". :serduszkate:
Nie od razu Kraków zbudowano - ale zbudowano i piękny jest! ;) :-P
_________________

 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 13:58   

ja byłabym za wersją, że jakieś doświadczenie miał, ale bez przesady i wilk syty i owce całe :wink:
 
 
Anetam 


Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 597
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 14:03   

Gosia napisał/a:
Ja bym zostawiła ten temat jako odrębny :mrgreen: Jest ciekawy.

Zastanawiałam się już nad tą kwestią. Jakoś nie wyobrażam sobie JT w domu publicznym, ale także nie w objęciach mężatki. Z drugiej strony był młodym człowiekiem i miał swoje potrzeby.
Jednak Thornton z pewnością (tu sie zgodzę z wyrażaną wcześniej opinią) nie miał zbyt wiele czasu na myślenie o seksie. Jako młody chlopak stracił ojca, musiał zająć się matką i siostrą, myslę, że to co się stalo w jego życiu z pewnością je ukierunkowalo tak, że swoją energię wyładowywał w pracy. Gdzie w takiej sytuacji mu było co innego w glowie?
Kiedy jednak stał się właścicielem (a raczej zarządcą) przędzalni, a sam interes jakos prosperował - miał czas zająć się czym innym.
W rozmowie z Margaret mówi, że nigdy wcześniej nie pokochał żadnej kobiety, bo był zbyt zajęty innymi sprawami, i w to wierzę. Ale czy nigdy nie miał zadnej kobiety? Tego ewna nie jestem. Oczywiście wykluczam definitywnie jakieś romanse z pracownicami. Ale nie wykluczam innych rozwiązań. Nawet nie musiało to być w Manchesterze (gdzie go dobrze znali), choć mogło, miewał przecież "delegacje". Słowem: może i korzystał z rzadka z usług pewnych pań, choć gdyby to zostało opisane w powieści, to pewnie bym się odkochała ;)

Z drugiej strony przekonuje mnie argument o znaczeniu religii w życiu Anglików w tym czasie. Thornton był prawym i uczciwym człowiekiem. Wierzę, że przestrzegał norm i zasad, które potrafił sobie narzucić. W powieści Gaskell wielokrotnie pisała o twardej sile woli Thorntona, umiał nad sobą panować. Może potrafił panować i nad tą sferą swego życia?

Ja tu mam jeszcze uwagę - nie zauważyłam, żeby Thorntona w scenie pocałunku miał jakis problem z nosem, on po prostu robi to delikatnie, żeby nie przerazić Margaret ;)


Zgadzam się w 100% z Gosią. Ja również uważam,że Thornton był prawiczkiem,ale "jakieś" doświadczenie miał. Może gdy pracował jeszcze jako nastolatek (ale to brzmi) słyszał gdzieś jak jego koledzy chwalili się swoimi "przeżyciami" :roll:
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 14:21   

E gdyby pn był bez żadnego doświadczenia straciłby chyba w naszych oczach. Bo to znaczyłoby, że coś z nim jest nie tak. Podobno był okres w histoorii chyba Słowian ze mąz nie był zadowolony z niewinnej żony oznaczalo to sygnał w stylu skoro nikt Cię nie chciał to znaczy, że coś z Tobą nie tak
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11308
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 15:40   

lady_kasiek napisał/a:
skoro nikt Cię nie chciał to znaczy, że coś z Tobą nie tak

To funkcjonuje do dziś , przeżyłam to na własnej skórze na studiach :shock:
Nie oglądałam N&S (czekam na polskie wydanie :slina: ) , ale czytając ,co piszecie , myślę ,że mało prawdopodobne jest ,żeby facet w tym wieku i o takiej pozycji tudzież takiej przeszłości był że tak powiem , nienaruszony .Biologia ma swoje prawa , w końcu jest to jeden z trzech podstawowych instynktów , a nieukojona gra hormonów daje w końcu ujemne skutki zdrowotne - i fizyczne i psychiczne . Zaś okazji w postaci rozmaitych dziewcząt i kobiet niekoniecznie zawodowo się tym parających raczej w tamtych czasach nie brakowało - służące , robotnice , sklepikarki , kwiaciarki... Młodemu przystojnemu/bogatemu się nie odmawia... Ewentualnie bierze się go w obroty na belach bawełny , gdy nieśmiały :mrgreen:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 18:46   

Czy Higgins chciałby, by Bessie pracowała u Thortona, gdyby ten miał takie skłonności? :roll:
Ja jestem za niewinnością Johna, co nie oznacza totalnej nieświadomości... :-P
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 21:37   

on musiał mieć doświadczenie jakieś najmniejsze, nie musiał być babiarzem i chodzić na prawo i lewo, ale coś musiał wiedzieć bo inaczej ich małżeństwo byłoby takie jak w tej żartobliwej scence
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 19 Kwi, 2008 22:45   

Myślę, że jest jeden ważny aspekt charakteru Thortona- po bankructwie i samobójstwie ojca musiał nienawidzieć wizji skandalu. Dlatego jego reputacja musiała być nieskazitelna podwójnie- za siebie i za ojca. Dlatego wykluczam kontakty z mężatkami, młodymi panienkami, pracownicami i prostytutkami..I tak, drogą eliminacji :-P
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 20 Kwi, 2008 13:30   

nicol81 napisał/a:
z mężatkami, młodymi panienkami, pracownicami i prostytutkami..

no tak jesłi popatrzec tak w ten sposób, ale jestem pewna, że znalazłoby się na pewno kilka niewiast, które by poleciały na prawy profil nieco skompromitowanego młodziana :wink:
 
 
Darcy 



Dołączyła: 18 Kwi 2008
Posty: 202
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 20 Kwi, 2008 14:28   

nicol81 napisał/a:
Myślę, że jest jeden ważny aspekt charakteru Thortona- po bankructwie i samobójstwie ojca musiał nienawidzieć wizji skandalu. Dlatego jego reputacja musiała być nieskazitelna podwójnie- za siebie i za ojca. Dlatego wykluczam kontakty z mężatkami, młodymi panienkami, pracownicami i prostytutkami..I tak, drogą eliminacji :-P


Nie jestem pewna, czy kontakty z pokojówkami i prostytutkami mogłyby stać się pretekstem do skandalu. Wydaje mi się, że była to raczej codzienność, aczkolwiek pozostająca w sferze tabu. Skandalem był wówczas raczej mezalians, ucieczka (Lydia i Wickham), niedotrzymanie obietnicy małżeństwa, czyli wszystko to, co działo się w sferze publicznej ocenianej przez społeczeństwo. Seksualne przygody z guwernantkami, pokojówkami i dziewkami ulicy okryte były milczeniem. Gdy panienka zachodziła w ciążę, po prostu się jej dyskretnie pozbywano.
_________________
Look back at me...
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11308
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Nie 20 Kwi, 2008 16:46   

Zważywszy ilość domów publicznych i ilość ludzi chorujących i umierających na choroby weneryczne , również tych z najlepszego towarzystwa , kontakty z prostytutkami były raczej normą . Skoro z żoną można było raz na miesiąc maksymalnie... :roll:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2008 08:35   

No to następny fragment z C19:
Nie chodzi przecież o "ilość doświadczeń", którymi mężcyzna dysponuje w noc poslubną. Przecież facet typu: "wham, bam, thank you ma'am" moęze nie zdawać sobie sprawy, że seks małzeński powinien różnić sie od bycia obsłużownym przez protytutkę lub utrzymankę. Jeśli chodzi mu tylko o niego samego i jego potrzeby, w łożu małżeńskim czy poza nim, kobiecie lepiej byłoby mieć do czynienia z mężem-prawiczkiem, który jest w stanie rozxkoszować się nowym doświadczeniem i wielbić jej ciało, jak zaleca Book of Common Prayer.

Sądzę, że w pocałunku na stacji większość z nas zachwyciło to, że RA potrafił sprawić, że był on właśnie taki, jak zaleca scenariusz: cnotliwy ORAZ erotyczny. Rozumiemy, że po wszystkim, co musieli przejc, te dwie dusze łączą się zarówno emocjonalnie jak fizycznie. JT nie całuje w stylu macho z lat 50 - jak gdyby znakował ją jako swoja własność. Patrzy jej w oczy, szukając nie wypowiedzianego "tak", które DDA delikatnie mu przekazuje, a w pocałunku jest tyleż samo szacunku i miłości jak pożądania i [nareszcie] zdobycia.
Podsumowując:czyją twarz wolałybyście zobaczyć we własną dziewiczą noc poslubną - pożądliwą gębe Willoughby'ego czy rozpalone oblicze Thorntona?
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Darcy 



Dołączyła: 18 Kwi 2008
Posty: 202
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 21 Kwi, 2008 17:03   

Sofijufka napisał/a:
Jeśli chodzi mu tylko o niego samego i jego potrzeby, w łożu małżeńskim czy poza nim, kobiecie lepiej byłoby mieć do czynienia z mężem-prawiczkiem, który jest w stanie rozxkoszować się nowym doświadczeniem i wielbić jej ciało, jak zaleca Book of Common Prayer.


Mąż-prawiczek rozkoszujący się nowym doświadczeniem? :rotfl: A to dobre!
Autorka ma chyba bardzo idealistyczne wyobrażenie o mężczyznach. Jeśli Thornton byłby dziewicą, to dopiero byłoby "Wham, Bam, Thank you Ma'am". Chociaż tak naprawdę, to i tego "Bam" by nie było, bo facet skończyłby, zanim biedna Margaret zdążyłaby się zorientować, że coś W OGÓLE się dzieje.

Rozkoszowanie się nowym doświadczeniem... Naprawdę dobre. :rotfl:
_________________
Look back at me...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.