PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Wto 25 Mar, 2008 15:29
Tess of the D'Urbervilles (1998) TV
Autor Wiadomość
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sob 08 Wrz, 2007 23:26   Tess of the D'Urbervilles (1998) TV

Właśnie skończyłam oglądać Tess of the d'Urbervilles (oglądałam na raty, bo film trwa trzy godziny ;) ), wersję telewizyjną z 1998 roku i powiem, że bardzo mi się podobała. Justine Waddell była świetna jako Tess, dumna, poważna, ale też bardzo dziewczęca, pełna uczuć, a Oliver Milburn, który grał Angela, sympatyczny i ujmujący. Tess zainteresowała mnie, gdy obejrzałam film Polańskiego, później przeczytałam książkę, która mnie poruszyła, a wersja '98 całkowicie odpowiada mojemu wyobrażeniu. Film z 1979r. ma ładne zdjęcia, muzykę, jest też trochę wierniejszy książce, jednak gra Nastasji Kinski mnie nie przekonuje, choć jest bardzo ładna i przyjemnie się na nią patrzy, Peter Firth grał fajnie, ale u niego z kolei nie odpowiada mi uroda ;) .

Kilka screenów z filmu:
 
 
Pemberley 



Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Nie 09 Wrz, 2007 11:22   

Nimloth napisał/a:
Właśnie skończyłam oglądać Tess of the d'Urbervilles (oglądałam na raty, bo film trwa trzy godziny ;) ), wersję telewizyjną z 1998 roku i powiem, że bardzo mi się podobała. Justine Waddell była świetna jako Tess, dumna, poważna, ale też bardzo dziewczęca, pełna uczuć, a Oliver Milburn, który grał Angela, sympatyczny i ujmujący. Tess zainteresowała mnie, gdy obejrzałam film Polańskiego, później przeczytałam książkę, która mnie poruszyła, a wersja '98 całkowicie odpowiada mojemu wyobrażeniu. Film z 1979r. ma ładne zdjęcia, muzykę, jest też trochę wierniejszy książce, jednak gra Nastasji Kinski mnie nie przekonuje, choć jest bardzo ładna i przyjemnie się na nią patrzy, Peter Firth grał fajnie, ale u niego z kolei nie odpowiada mi uroda ;) .

:rotfl: To moglby byc moj wpis :rotfl:
BBC zdecydowanie rozwiazala wiele sytuacji duzo lepiej niz Polanski, ktory mial jakas troche poganska wizje wsi, no i trudno bylo sie identyfikowac z Nastasja Kinski, Polanski poprowadzila ja w ten sposob, ze tylko patrzec , podziwiac i czasami sie zadziwic, a z Justine mozna bylo sie wspolczuc.
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Nie 09 Wrz, 2007 12:13   

Pemberley napisał/a:
BBC zdecydowanie rozwiazala wiele sytuacji duzo lepiej niz Polanski, ktory mial jakas troche poganska wizje wsi, no i trudno bylo sie identyfikowac z Nastasja Kinski, Polanski poprowadzila ja w ten sposob, ze tylko patrzec , podziwiac i czasami sie zadziwic, a z Justine mozna bylo sie wspol-czuc.

Ja jeszcze oglądając Tess Polańskiego, cały czas wiedziałam, że Tess będzie postacią tragiczną, od początku była jakaś smutna, poważna. A w wykonaniu Justine Waddell Tess jest na początku zwykłą, wesołą dziewczyną, która zmienia się pod wpływem wydarzeń.
 
 
Pemberley 



Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Nie 09 Wrz, 2007 14:20   

Nimloth napisał/a:

Ja jeszcze oglądając Tess Polańskiego, cały czas wiedziałam, że Tess będzie postacią tragiczną, od początku była jakaś smutna, poważna. A w wykonaniu Justine Waddell Tess jest na początku zwykłą, wesołą dziewczyną, która zmienia się pod wpływem wydarzeń.


Dobrze ujete, o to mi wlasnie przy Kinski chodzilo, takie mialam wrazenie, ze kamera sie kocha w jej mlodzienczym smutku, ale przez to nie bylo mozliwe nawiazac jej zadnego kontaktu z widzem.. No i w BBC momentami bylo mi szkoda tego " uwodziciela", pokazal czasami ludzka twarz, a w wydaniu Polanskiego to byl cyniczny burzuj rodem z podrecznika komunisty...
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 09 Wrz, 2007 16:00   

Jesli chodzi o Tess of the d`Ubervilles.
Moja recenzja:

Film oglądałam z przyjemnością i niemal z zapartym tchem. Jak przez mgłę pamiętam ekranizację Polańskiego, która mi się nie podobała i wydawała się bardzo przygnębiająca (choć mam wrażenie, że w tamtej wersji Alec był przystojniejszy i jakby bardziej czarujący). Tu przygnębiająco nie było, może to zasługa Justine Waddell, która potrafi tchnąć w graną przez siebie postać jakieś ciepło i pogodę ducha, nawet w najtrudniejszych chwilach. Zupełnie nie pamiętam Angela z wersji Polańskiego, a w filmie Iana Sharpa gra tą postać zbyt młody, moim zdaniem, chłopak. Dlatego miłość Tess do niego wydaje się trochę mniej wiarygodna.
To historia życia młodej dziewczyny, której naiwność i dziewczęcość wykorzystuje wyrafinowany daleki kuzyn - Alec. Tess zmaga się z przeciwnościami, wciąż wyrusza w podróż z torbą w ręku, próbując zacząć wszystko od nowa, ciężko pracuje, jakby chciała zmazać swój grzech i winę, wreszcie spotyka mężczyznę, który chce się z nią ożenić ale na przeszkodzie stoi jej przeszłość. Tess jest ofiarą mężczyzn – tego jednego, który ją uwiódł i określił jej dalsze życie, lecz i drugiego, który nie okazał się godny jej zaufania i miłości, a zrozumiał swój błąd zbyt późno. To też oskarżenie moralności, w której mężczyźnie więcej się wybacza niż kobiecie. I wreszcie mowa tu o roli przypadku, bo gdyby ojciec Tess na drodze nie spotkałby badacza przeszłości rodów, nie dowiedziałby się, że być może pochodzi z d`Uberville`ów i nie wysłałby córki do bogatych krewnych, a ona nie poznałaby nigdy Aleca.
Zakończenie jest piękne choć smutne, kręcone w plenerach Stonehenge.
Justine Waddell przyjemnie się ogląda, ma coś w sobie ujmującego i dziewczęcego. Jeśli chodzi o główne role męskie, to ani Alec ani Angel nie sprawili na mnie jakiegoś większego wrażenia, a nawet bym powiedziała, że Angel jest za młody, a Alec zbyt groteskowy.
Film polecam, bo mimo smutnej historii i tragicznego zakończenia, ogląda się go z przyjemnością i nie jest przygnębiający.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10142
Wysłany: Pią 02 Lis, 2007 18:51   

Ja mam obie wersje od Nimloth i ona też mi mówiła, że zdecydowanie ta druga lepsza (druga tzn nie-Polańska ;) nie wiem, która była pierwsza chronologicznie), bo Justine W. lepiej oddała postać Tess.

Edit:
A wczoraj obejrzałam drugą Tess, tzn tę z Justine Waddel. I chyba za szybko to zrobiłam, mogłam dłużej odczekać. Trochę mi się zlewają postacie drugoplanowe z obu wersji i nie mogę się zdecydować, który para główna podoba mi się bardziej. Justine Waddel lepiej grała, była prawdziwsza, ale nie mogę odżałować, że brakuje jej urody. Wyobrażałam sobie Tess jako naprawdę piękną kobietą, urodą, która powala, taką delikatną, subtelną, wyróżniającą się spośród innych - taka jest dla mnie Natassia Kinski, która jednak momentami wydawała mi się sztuczna. Myślę, że pewna synteza cech obu pań i byłaby idealna Tess. Poza tym czasem irytował mnie sposób mówienia Justine Waddel, nie wiem, czemu, widziałam ją w "Wives and daughters" i bardzo mi się tam podobała i tam nie miałam takiego problemu. Co do panów "Aniołów" - nie wiem, nie lubiłam Angela w powieści, więc ten z drugiej Tess wydawał mi się zbyt sympatyczny ;) Chyba wybieram tego Polańskiego. I jeszcze jeśli chodzi o Aleca D'urberville'a - zdecydowanie lepiej go oddał ten z wersji drugiej, w którymś momencie miałam wrażenie, że byłby lepszym mężem dla Tess niż Angel i że powinna się zgodzić i wrócić do niego :roll:

Cała ta historia jest dla mnie trochę przerażająca i nie mogę przestać winić Angela za to, jak potraktował Tess, jak wyznała mu co się stało. On miał identyczną "przygodę" i jemu mogło być wybaczone, a jej nie, kiedy to ona była w gorszej sytuacji - no i straciła dziecko! Pewnie patrzę na to ze zbyt współczesnego punktu widzenia..

Polecam książkę i oba filmy, wciągająca, acz przygnębiająca to opowieść.
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Lis, 2007 21:19   

Nie chce sie powtarzac, wiec tylko powiem ze moje wrazenia dotyczace tej wersji Tess sa: TU
A Justine Waddell jako Tess podobala mi sie bardzo. Bardziej niz Kinsy, ktora grala jakby byla w ciaglej depresji.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 20:56   

Cytat:
Justine Waddel lepiej grała, była prawdziwsza, ale nie mogę odżałować, że brakuje jej urody. Wyobrażałam sobie Tess jako naprawdę piękną kobietą, urodą, która powala, taką delikatną, subtelną, wyróżniającą się spośród innych - taka jest dla mnie Natassia Kinski.


Przyznaje, ze taka wypowiedz mnie zaskakuje. Osobiscie zgadzam sie z Trifle w tym, ze moje wyobrazenie Tess rownież było jako pieknej kobiety o delikatnej urodzie, ale niezwykle urzekajacej. tyle tylko ze taka urode ma wlasnie Justine, a nie Nastasia. Nigdy mi nie pasowała do tej roli. Uważam, ze ma niezwykle wulgarną urodę, taka prosto z rozkładówek Playboya. Justine jest niezwykle piękna, szczególnie gdy rozkwitła kobiecym pieknem. Zaćmiła mi swoją uroda Ćmę - była tam po prostu śliczna. Ma w sobie klasę i tę arystokratyczną grację, której brak Nastassii. Ot wiejska uroda, szczerba miedzy zębami i marna gra aktorska.
Jak dla mnie Tess y Justine zdecydowanie numberem łan.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:02   

AineNiRigani napisał/a:
Ot wiejska uroda, szczerba miedzy zębami i marna gra aktorska.


Dziecko, co Ty opowiadasz? Jaka wiejska uroda? jaka rozkładówka Playboya? :shock:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:12   

Jakoś nieodparcie mi sie kojarzy z Pamelą Anderson. No moze poza biustem...
Już jako dziecko jej nie lubiłam i zraziłam się do Tess właśnie przez nią. Dla mnie naprawde jest brzydka. Tak w sam raz do roli tawernianej karczmarki.
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:41   

AineNiRigani napisał/a:
Jakoś nieodparcie mi sie kojarzy z Pamelą Anderson. No moze poza biustem...
Już jako dziecko jej nie lubiłam i zraziłam się do Tess właśnie przez nią. Dla mnie naprawde jest brzydka. Tak w sam raz do roli tawernianej karczmarki.


Dziewczyno a widziałaś jak Tess Nastasja je truskawki!!!????

To najseksowniejsza scena w historii kina
Nie opisze na forum co się ze mną działo gdy to zobaczyłam , a byłam wtedy młoda i piękna i hormony buzowały :ops1:
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:53   

Ładna scena, ale w zasadzie utwierdza mnie w moim zdaniu jedynie :D
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:53   

Matylda napisał/a:
Dziewczyno a widziałaś jak Tess Nastasja je truskawki!!!????

To najseksowniejsza scena w historii kina
Nie opisze na forum co się ze mną działo gdy to zobaczyłam , a byłam wtedy młoda i piękna i hormony buzowały :ops1:


Siostro, ja w kinie normalnie mdlałam przy tej scenie, ale to może rzeczywiście hormony młodości były za to odpowiedzialne. Bogiem a prawdą to był czas, kiedy tylko tą jedną scenę z filmem kojarzyłam.
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:57   

Ach i te dwuosobowe usta Nastasii CUDO :paddotylu:
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 21:58   

Matylda napisał/a:
Ach i te dwuosobowe usta Nastasii CUDO :paddotylu:


No cudo. Leigh też niczego sobie przy tych truskawkach :roll:
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27848
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 22:09   

Matylda napisał/a:
Ach i te dwuosobowe usta Nastasii CUDO :paddotylu:
Eeeee... Jak to dwuosobowe? :shock:
Ja to strasznie dawno oglądałam, nawet truskawek nie pamiętam... :ops1:
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11226
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 22:09   

Ja sie subiektywnie przychylam do zdania Aine (Aine, nam się obu Fasolka podoba!). Wczoraj w Niebezpiecznych związkach Kinski grała madame de Tourvelle - nie mam nic do jej gry, ale uroda - o rany! Nigdy sie jej nie mogłam dopatrzeć.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 07 Lis, 2007 22:14   

Trzykrotka napisał/a:
Ja sie subiektywnie przychylam do zdania Aine (Aine, nam się obu Fasolka podoba!). Wczoraj w Niebezpiecznych związkach Kinski grała madame de Tourvelle - nie mam nic do jej gry, ale uroda - o rany! Nigdy sie jej nie mogłam dopatrzeć.


Bo później wyraźnie zbrzydła. Mało kto pięknieje na starość jak Vanessa Redgrave. :wink: Jej talent aktorski jak czas pokazał też nie jakiś nadzwyczajny, choć w "Kobietach mafii" mi sie bardzo podobała.
Ale w Tess była jeszcze jak pączek róży i te ustałki to miała takie jak dzidziuś co składa je do buziaka.
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10142
Wysłany: Pią 09 Lis, 2007 12:26   

Nie jest piękna Natassia (czy Natasja, nie wiem już ;) )? Tess to jedyny film, w jakim ją widziałam i co się pojawiła, to nie mogłam się nadziwić, że taka ładna. W porównaniu z nią Justine wydaje mi się przeciętna - mówię tylko i wyłącznie o urodzie, nie grze. Już bardziej mi się podobała z burzą loków w "Wives and daughters".

Gosiu, bardzo mi się podoba Twoja recenzja :)
A co do atmosfery - czytając książkę wydawała mi się Tess właśnie taka przygnębiona, zgaszona, ile razy mówiła, że nie chce żyć, nie mogła się dobrze związać z innymi, bo czuła, że jej przeszłość stoi pomiędzy nią a resztą świata. Bardzo wyraźnie to czułam i atmosfera z filmu Polańskiego - trochę mroczna, przygnębiająca, odpowiadała mojemu własnemu wyobrażeniu. A drugi film - no właśnie, za szybko go obejrzałam po pierwszym i mi się - poza pierwszoplanowymi postaciami - trochę zlewają :roll: Dlatego na pewno wrócę jeszcze do filmu z Tess-Justine, żeby zweryfikować wrażenia.
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 09 Lis, 2007 19:09   

Dziekuje Trifle :D
Ksiazki nie czytalam, wiec trudno mi porownac ekranizacje jesli chodzi o wiernosc oryginalowi. Jednak jesli pamietam "Tess" Polanskiego jako film przygnębiajacy, to "Tess" grana przez Waddell ma w sobie dużo pogody ducha i moze dlatego przyjemniej mi się ją oglądało.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.