Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 18:08
No moze mieli na mysli Izolde?
Czy ja wiem, czy napoj trzymal logike? To byl element mistyczny, ktory mial usprawiedliwic, a przede wszystkim uniezwyklic zwykly poped seksualny.
przyznaję, że też wolę bez magicznego napoju jednak, ten napój to taka wymówka.... bez niego jest bardziej normalnie. Izolda leci do Tristana? leci nie dlatego, ze się szaleju napiła, tylko dlatego, ze zdurniała do reszty i szalone geny ojczulka wzięła... Tristan nie jest zły, ale w porównaniu z Markiem
Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 9519 Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 20:18
Nie lubię odzierania legend z mitologii. Tak więc tutaj stoję na przeciwnym biegunie w stosunku do Aine. I nie - nie dam się w wątku o ciachach wciągnąć w filozoficzną dysputę.
_________________ Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 20:43
praedzio napisał/a:
Nie lubię odzierania legend z mitologii. Tak więc tutaj stoję na przeciwnym biegunie w stosunku do Aine. I nie - nie dam się w wątku o ciachach wciągnąć w filozoficzną dysputę.
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.
Opowieści o królu Arturze, Tristan i Izolda - to są legendy, opowieści rycerskie, literatura i mit, a nie historia! Zbudowane ze skrawkóe celtyckich legend, opowieści przekazywanych z kultury łacińskie, wiary chcrześcijańskiej, pogańskich rytuałów. Po co odzierać je z tego, co stanowi ich istotę? Dla historii?
Zresztą tyle w tych filmach historii, co kot napłakał, więc nie rozumiem samej idei udawania historycznego. Pseudohistoria i zero duszy.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 20:52
lady_kasiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.
na nie wiedziałam ( i teoretycznie dalej nie wiem), że Robin umarł więc jestem usprawiedliwiona
Kasiek nie z tego Sherwood co Guy i Jason A. Zdecydowanie nie z tego.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Ostatnio zmieniony przez Admete Sro 08 Lip, 2009 21:03, w całości zmieniany 1 raz
Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 9519 Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 20:56
Ależ Kasiek ma na myśli właśnie RoS. Będzie mi wytykać przy każdej okazji to, że nie utrzymałam języka za zębami i wygadałam się o śmierci Czarnego Robina. A ja po prostu nie wiedziałam, że jeszcze ktoś na świecie nie zna tej opowieści.
_________________ Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 20:59
A to już rozumiem. Kasiek nie znała zakończenia?
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 08 Lip, 2009 23:04
Admete napisał/a:
Ja mam tak samo jak Ty, ale my obie to jesteśmy z magicznego Sherwood.
Opowieści o królu Arturze, Tristan i Izolda - to są legendy, opowieści rycerskie, literatura i mit, a nie historia! Zbudowane ze skrawkóe celtyckich legend, opowieści przekazywanych z kultury łacińskie, wiary chcrześcijańskiej, pogańskich rytuałów. Po co odzierać je z tego, co stanowi ich istotę? Dla historii?
Zresztą tyle w tych filmach historii, co kot napłakał, więc nie rozumiem samej idei udawania historycznego. Pseudohistoria i zero duszy.
U mnie legendy i mitologia byly po prostu pierwszym krokiem i na pewnym etapie przestalo mi to wystarczac - przypuszczam, kierunek studiow rowniez ma tutaj niebagatelne znaczenie.
Rozdzieranie mitów, zrzucanie z piedestalow i szukanie tego drugiego dna jest obecnie wpisane w moj zawod, a ja caly czas w duszy czuje sie historykiem z krwi i kosci. Nie jestem romantykiem i i uwazam, ze w kazdym wielkim mistycznym romansie kryją się zwykle ludzkie uczucia i podbudki.
A brew pozorom, w Krolu Arturze bylo wiecej historii niż to widac na pierwszy rzut oka. Tristana i Izolde nie ogladalam az tak wnikliwie, ale uwazam, ze sama konwencja jest naprawde swietna, jak rowniez potraktowanie Marka i calego zwiazku Tristan-Izolda.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 11:05
Napisałam długi post i mi go zeżarło
Aine mi nie chodzi o odzieranie historii z mitów czyli fałszu. To znaczenie słowa mit jest wtórne, przynależne do epok racjonalnych. Ja rozumiem mit antropologicznie i literacko jako mythos - "myśl, zamysł, temat rozmowy, opowieść", coś co jest próbą podania wyjaśnienia odwiecznych zagadnień bytu ludzkiego, mistyki, życia i śmierci, dobra i zła. Chodzi mi o archetypy. One sa istotne tak naprawdę. Historia to bardzo puszczalska pani i nie ma dla mnie tyle powabu co piewotne opowieści
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Fajna jest ta dyskusja i trochę szkoda, żeby przepadła w odmętach wątku ciachowego - może by tak ją przenieść?
_________________ Fingin is dead...
Istnieje większa ciemność od tej, z którą walczymy.
To ciemność duszy, która zgubiła swoją drogę.
Wojny tej nie prowadzimy przeciwko mocom i zwierzchnościom, ale przeciwko chaosowi i rozpaczy.
Gorsza od śmierci ciała jest tylko śmierć nadziei, śmierć marzeń.
Temu zagrożeniu nie wolno nam nigdy ulec.
Przyszłość jest wszędzie wokół nas. Czeka na chwile przemian, które narodzą się z chwil objawień.
Nikt nie wie jak będzie wyglądać ani dokąd nas zawiedzie.
Wiemy tylko, że zawsze rodzi się w bólu. (G'Kar, Babylon 5)
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 11:23
Przeklej do fantastyki i realizmu. Tam chyba pasuje.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 9519 Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 11:26
AineNiRigani napisał/a:
U mnie legendy i mitologia byly po prostu pierwszym krokiem i na pewnym etapie przestalo mi to wystarczac - przypuszczam, kierunek studiow rowniez ma tutaj niebagatelne znaczenie.
Rozdzieranie mitów, zrzucanie z piedestalow i szukanie tego drugiego dna jest obecnie wpisane w moj zawod, a ja caly czas w duszy czuje sie historykiem z krwi i kosci. Nie jestem romantykiem i i uwazam, ze w kazdym wielkim mistycznym romansie kryją się zwykle ludzkie uczucia i podbudki.
No widzisz, ty i generalnie historycy "rozdzierają" te mity, a filologowie, również artyści robią coś zupełnie innego. Analizują mity, baśnie, legendy od strony literackiej, filozoficznej, a bywa, że kreują własną mitologię. I to mnie interesuje najbardziej.
Stąd moje poziewywanie na wykładzie Bednarka, a zachwyt prezentacją Bretomka.
_________________ Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło.
Ostatnio zmieniony przez praedzio Czw 09 Lip, 2009 13:32, w całości zmieniany 1 raz
Przeklej do fantastyki i realizmu. Tam chyba pasuje.
Jesli Kasiek mi ją podrzuci do Fantastyki, to przekleję, tutaj nie rządzę
_________________ Fingin is dead...
Istnieje większa ciemność od tej, z którą walczymy.
To ciemność duszy, która zgubiła swoją drogę.
Wojny tej nie prowadzimy przeciwko mocom i zwierzchnościom, ale przeciwko chaosowi i rozpaczy.
Gorsza od śmierci ciała jest tylko śmierć nadziei, śmierć marzeń.
Temu zagrożeniu nie wolno nam nigdy ulec.
Przyszłość jest wszędzie wokół nas. Czeka na chwile przemian, które narodzą się z chwil objawień.
Nikt nie wie jak będzie wyglądać ani dokąd nas zawiedzie.
Wiemy tylko, że zawsze rodzi się w bólu. (G'Kar, Babylon 5)
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 12:04
To nie jest rozdzieranie opowieści z mistycznych elementow, a szukanie w nich historycznych faktow. W wiekszosci przypadkow (szczegolnie w kwestiach kregu arturianskiego) najpierw byla historia, a potem dopiero wokol niej wysnula sie opowiesc. To tzw. "rozdzieranie" to jedynie powrot do korzeni. Ale to jest domena analizy historycznej.
Zadanie filologa jest jednak zupelnie inne, wiec doskonale rozumiem Wasz punkt widzenia (a raczej rozumiem rozbieznosc naszego stosunku )
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13194 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 16:40
Cytat:
To tzw. "rozdzieranie" to jedynie powrot do korzeni
Ale jaki cel przyświeca tej czynności w kinie rozrywkowym? Zaczyna się robić nudno. To powinna być domena dobrego dokumentu.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 17:00
Dla mnie wlasnie to zwykle traktowanie jest nudne. W kolo Macieju, to samo - lubie te swoje powieści, ale wówczas bardziej dla obsady, scenografii, muzyki, niż samej fabuły.
Przeniesiono juz te archetypy we wspolczesnosc, w przyszlosc itd. Powrot do korzeni jest moim zdaniem swieższy niz powielenie tego samego schematu.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 17:59
w przypadku legend arturianskich - zdarzenie historyczne, w przypadku legend celtyckich - wierzenia. Ale w tej drugiej sytuacji nie mozna mowic w zadnym o realizn historyczny juz trudniej, skoro mroki przeszlosci nie odslonily sie na tyle, by o nich mowic, prawda?
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11139 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Czw 09 Lip, 2009 18:11
Na swój sposób tak - ale głównie dlatego, ze chrystianizacja Celtów przebiegała zupełnie inaczej niż w innych państwach - stąd zazębiły sie pierwotne wierzenia celtyckie z chrześcijańskimi. Pewnie dlatego uznaje sie cykl arturianski i za wczesnochrzescijanski i poznoceltycki zarazem...
Faktem jednak jest, ze Artur(owie) to postac historyczna, Markowi rowniez przypisuje sie historyczność, ale na jego temat wiem zbyt malo, niestety. Z calego cyklu ta opowiesc zawsze najmniej mnie krecila.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum