PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?

Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?
Margaret w salonie ciotki Shaw w Londynie
0%
 0%  [ 0 ]
Pierwsze spotkanie Margaret i Johna w hotelu
2%
 2%  [ 1 ]
Scena wnoszenia Margaret przez Johna do salonu
56%
 56%  [ 25 ]
Myśli Thorntona o Margaret w ramionach jego lub innego mężczyzny
11%
 11%  [ 5 ]
Spotkanie Margaret i Thorntona na przyjęciu w Londynie
13%
 13%  [ 6 ]
Zakończenie ksiązki
15%
 15%  [ 7 ]
Głosowań: 44
Wszystkich Głosów: 44

Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 28831
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 08:29   

Gosia napisał/a:
Na gorze jest podany autor tlumaczenia: Caroline.
To ja ślepa jestem :rumieniec:
Caroline - :kwiatek:
_________________

 
 
maharet 
maharet



Dołączyła: 14 Lip 2008
Posty: 9
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 12:11   

Tak... ona nie do końca pasuje do tej roli, ma taką okrąglutką buzię... I nie ma czarnych włosów, jedynie oczy i usta pasują do opisu.
Natomiast macie racje, że scena pobicia w serialu nie pasuje do wizerunku Johna. Dodali ją ze względu na wprowadzenie dramatyzmu i powiększenie początkowej antypatii Margaret do niego.
Serial ma początek i koniec bardziej skrajne emocjonalnie niż książka - ma to niewątpliwie też swoje plusy...:)
_________________
Where North and South collide....
 
 
achata 



Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 874
Wysłany: Sro 30 Lip, 2008 09:06   

Rozumiem, że z emocjonalnym początek chodzi o scenę poznania Johna i Margaret?
Jeśli chodzi o sam początek filmu- jakiś trochę nieposkładany mi się zdaje. Na siłę i niepotrzebnie wtryniona scena wesela i postać Henryka. Wolałabym, żeby zamiast tego pokazali scenę, w której pan Hale mówi Margaret o swoim odejściu z kościoła. To wiele by wyjaśniło. Przypuszczam, ze twórcom chodziło o natychmiastowe przyciągnięcie uwagi widza- to im się udaje.
Co do urody Margaret to jest tak jak pisze Maharet. Jednak po przywołanym powyżej fragmencie z przyjęcia muszę pochwalić aktorstwo Danieli- istotnie emanuje tam z niej spokój i dłonie ma idealnie nieruchome. Szkoda tylko, ze sylwetka taka mało królewska i trochę przyciężka.
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sro 30 Lip, 2008 11:09   

Gosia napisał/a:
Maharet - jestes chyba pierwsza osobą , ktora zwrocila uwage na te scene u Higginsa.
Faktycznie jej brakuje w filmie, a jest interesujaca, on faktycznie chwile idzie za Margaret, a potem z nią rozmawia.


Tak jak zauważyła to Achata, ta scena jest jednak obecna w filmie, tylko trochę przemodelowana. I powiem szczerze, że ten modeling bardziej do mnie przemawia niż pierwotna scena książkowa. W książce mam wrażenie, że Margaret jest jakaś taka harda, zaczepna, a w filmie jest tak ślicznie zagubiona i nieszczęśliwa. Ja tu biję brawo scenarzystom. :kwiatek:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 30 Lip, 2008 11:11   

Ja dodam, ze Daniela świetnie gra glosem, co dostrzega sie szczegolnie wtedy, gdy slucha sie sciezki dzwiekowej.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 30 Lip, 2008 16:03   

Chciałabym zauważyć, że opisy książkowe Margaret wskazują na to, ze była ona nieco pulchna. Często powtarzające się przymiotniki to 'full' i 'round'. Danieli do ideału Margaret (wg mnie) brakuje wyłącznie nieco wzrostu i czarnych włosów. No i szyje mogłaby mieć dłuższą, bo wiele w książce jest opisów pięknej szyi Margaret, a szyja Danieli jest nieco...krótkawa :ops1:
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Serenitka 



Dołączyła: 19 Lip 2008
Posty: 30
Wysłany: Sro 30 Lip, 2008 18:04   

agnesa napisał/a:


Tak jak zauważyła to Achata, ta scena jest jednak obecna w filmie, tylko trochę przemodelowana. I powiem szczerze, że ten modeling bardziej do mnie przemawia niż pierwotna scena książkowa. W książce mam wrażenie, że Margaret jest jakaś taka harda, zaczepna, a w filmie jest tak ślicznie zagubiona i nieszczęśliwa. Ja tu biję brawo scenarzystom. :kwiatek:


Zgadzam sie z Toba, ja rowniez wole jak Margaret jest troszke bardziej ulegla w scenie filmowej niz usiluje byc obojetna w ksiazce ! I ten moment w ktorym John mowi o koncu "głupiej namiętności" rowniez jest bardziej wyrazisty w filmowej scenie. Natomiast w ksiazce mialam wrazenie, ze John jest mniej stanowczy w wypowiedzeniu tego.
Richard w tej scenie byl taki męski :mrgreen:
_________________
"Nic łatwiejszego niż zmienić kobietę przeciętną w wyjątkową. Wystarczy ją pokochać."
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Czw 31 Lip, 2008 20:29   

Serenitka napisał/a:
Richard w tej scenie byl taki męski


Zdecydowanie tak.
A Margaret właśnie sobie uświadomiła, że go kocha. :(
Nie mogą się jakoś zgrać.
 
 
maharet 
maharet



Dołączyła: 14 Lip 2008
Posty: 9
Wysłany: Czw 31 Lip, 2008 20:55   

A zwróciłyście uwagę, że w scenie na peronie (tej z Frederickiem w nocy) w książce, gdy ich zobaczył razem - John był na koniu? Wyobrażacie sobie Rysia na koniu.... Boski byłby...
_________________
Where North and South collide....
 
 
Serenitka 



Dołączyła: 19 Lip 2008
Posty: 30
Wysłany: Pią 01 Sie, 2008 10:03   

maharet napisał/a:
A zwróciłyście uwagę, że w scenie na peronie (tej z Frederickiem w nocy) w książce, gdy ich zobaczył razem - John był na koniu? Wyobrażacie sobie Rysia na koniu.... Boski byłby...

o tak :) .. to bylby cudowny widok!
:lovera:
_________________
"Nic łatwiejszego niż zmienić kobietę przeciętną w wyjątkową. Wystarczy ją pokochać."
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Pią 01 Sie, 2008 18:24   

Widocznie scenarzyści stwierdzili, że industrialny John i koń nie pasują do siebie. :mrgreen:

A szkoda. Moja córeczka jest zwolenniczką Pana Darcy m. in. dlatego, że widziała go na białym koniku. Tak właśnie zdobywa się idolki od kolebki. :oklaski:
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Pią 01 Sie, 2008 20:29   

Hej. Jestem tu nowa. Chętnie zobaczyłabym książkowe zakończenie, zwłaszcza, że właśnie skończyłam czytać książkę. Mimo to sceny peronowej nie mogę zapomnieć. Do tego stopnia, że czekając ostatnio na pociąg wydawało mi się że usłyszę :"London train is about to depart"
(czy to już kompletne uzależnienie ?) :roll:
_________________

 
 
Madalam 



Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 94
Skąd: from Sevenwaters
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 22:20   

Hm, wybór trudny bez dwóch zdań :-) Jednakże po dłuższych wahaniach pomiędzy pierwszym spotkaniem bohaterów, wniesieniem Margaret przez Johna do salonu, a zakończeniem, wybrałam scenę "salonową". Jej bowiem zdecydowanie najbardziej mi brakowało w serialu. A można by to było tak pięknie przedstawić :serduszkate:
Aczkolwiek wolałabym też, aby pierwsze spotkanie bohaterów przebiegło mniej gwałtownie - jednak to okładanie Stevensa pięściami (mimo tego, że zasłużył) jest odrobinę zbyt mocną sceną, jak na mój gust. Jednakże unoszące się wszędzie kłębki bawełny i niesamowity efekt wizualny, jaki się z tym wiąże, wynagradzają wiele :-)
_________________
"I do not seek to make these wounds vanish (...). I know he will always bear the scars. I cannot make his path grow broad and straight. It will always twist and turn and offer new difficulties. But I can take his hand and walk by his side."
 
 
Irm 



Dołączyła: 05 Paź 2008
Posty: 166
Skąd: Znad wody wielkiej
Wysłany: Pią 04 Cze, 2010 22:24   

Zdecydowanie brak sceny wnoszenia do salonu i późniejszego wyznania miłosnego - kiedy przeczytałam opis tego momentu w książce jednocześnie ścisnęło mi się serce ze względu pana Thorntona, rozpłynęłam się nad jego wyznaniem i zaczęłam kląć na twórców serialu, że nie sfilmowali tej sceny i zaprzepaścili szansę majstersztyku aktorskiego, motylkowego i w ogóle. Ech...

W ogóle podczas czytania N&S nieustannie mnie zastanawiało, dlaczego adaptatorzy pozmieniali właściwie wszystkie sceny spotkań głównych bohaterów - przecież one też były pełne napięcia i dawały możliwość aktorskiego popisu, wiec dlaczego tak? Co nie zmienia faktu, że sceny, które w serialu są, też są świetne, ale są poniekąd czymś osobny, a nie ekranizacją książki.

Edit: lit.
 
 
ori



Dołączył: 17 Maj 2010
Posty: 11
Skąd: Rzym
Wysłany: Pon 07 Cze, 2010 11:11   

Mnie tam brakuje WSZYSTKICH scen z M i JT, które są tylko w książce! Chciałabym sobie więcej nich popatrzeć (OK, nieco więcej na JT) i na grę emocji między obojgiem. Ale trudno, jak się nie ma, co się lubi...

Brakuje mi bardzo spotkania JT i M. na przyjęciu w Londynie po wielu miesiącach od jej wyjazdu z Milton, którego konsekwencją jest decyzja pomocy finansowej ze strony M. Na nie głosowałam (no, bo można tylko na jedno...).

Rozumiem, że zakończenie peronowe jest bardziej "filmowe", bardziej "pod" współczesnego odbiorcę, piękne i romantyczne. Przepiękne wręcz. Szkoda, że mało prawdopodobne w wiktoriańskiej rzeczywistości, abstrahując już od samego niskiego prawdopodobieństwa takiego przypadkowego spotkania. Gdyby jednak wyjątkowo w rzeczywistości doszło do publicznego pocałunku, oboje, już w jego trakcie, wiedzieliby, że teraz MUSI być ślub.
W związku z powyższym wolę książkowe zakończenie. Też romantyczne, a bardziej prawdopodobne. I też pełne emocji.
Poza tym na twarzy JT w końcu powieści widać było dobrze ślady przeżytych ogromnych problemów - zmarszczki, zmęczenie... Twarz JT na peronie jest świeża i jakby (wg mnie) młodsza (bo nie surowa) niż na początku filmu! Nie ma na niej śladu ogromnych życiowych kłopotów...
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 28831
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 07 Cze, 2010 12:31   

Cytat:
Twarz JT na peronie jest świeża i jakby (wg mnie) młodsza (bo nie surowa) niż na początku filmu! Nie ma na niej śladu ogromnych życiowych kłopotów...
Bo się rozchmurza i rozpromienia na widok MH :mrgreen:
Fakt, scena spotkania londyńskiego pod koniec książki jest bardzo piękna :serduszkate:
_________________

 
 
Katrin 



Dołączyła: 02 Sie 2010
Posty: 63
Skąd: Downton Abbey
Wysłany: Wto 03 Sie, 2010 14:23   

Gosia napisał/a:

Dodam jeszcze scenę wnoszenia do salonu:

"Wniósł ją do jadalni i ułożył na sofie. Kładąc ją delikatnie, patrzył na jej czystą bledziutką twarz i nagle uczucie ile ona dla niego znaczy, przeszyło go tak gwałtownie, że w bólu wyszeptał:
- Margaret… moja Margaret! Nikt nie wie, kim dla mnie jesteś! Leżysz tu tak zimna jakby martwa, ale dla mnie jesteś jedyną kobietą, jaką kiedykolwiek kochałem! Margaret, Margaret!
Klęcząc obok niej, mówił niewyraźnie, raczej jęcząc niż wymawiając słowa. Zerwał się zawstydzony, gdy weszła jego matka. Dostrzegła tylko, że jej syn jest bledszy i bardziej surowy niż zwykle."

Tłumaczenie: Caroline

Piękna ta scena. Brakuje jej w filmie. Wybieram ją :mrgreen:
Wahałam się jednak między tą sceną a zakończeniem, bo też jest piękne. (Ciarki mnie przechodzą za każdym razem jak czytam :wink: )
 
 
beatrycze 



Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 104
Skąd: z Południa
Wysłany: Sro 04 Sie, 2010 13:32   

Także bym chciała zobaczyć scenę wnoszenia do salonu,bardzo mi jej w filmie brakowało.
 
 
zsofika 



Dołączyła: 06 Gru 2010
Posty: 30
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011 09:55   

beatrycze napisał/a:
Także bym chciała zobaczyć scenę wnoszenia do salonu,bardzo mi jej w filmie brakowało.


Chyba zaczynam sie robic specjalistka od wyciagania na swiatlo dzienne starych watkow :-)

Z podanych scen chyba rzeczywiscie scena wnoszenia do salonu podoba mi sie najbardziej, jesli w ogole mozna jeszcze glosowac? Koncowa ksiazkowa tez jest znakomita, tym bardziej, ze bardzo szlachetnie wyglada w niej Henry, ktory wiedzial, kiedy nie przyjsc na spotkanie ;-) , dzieki czemu scena mogla dojsc do skutku. Po prostu zostawil wolne pole Jaskowi. A w filmowym zakonczeniu Henka mi zal, bo - chcac nie chcac - wystawila go Malgoska rufa do wiatru. Pewnie, ze - under circumstances - nie miala wyjscia :ops1:
Ale tak naprawde najbardziej podoba mi sie scena rozmowy Jaska z matka, na ktora chyba nikt nie zwrocil uwagi. Jasiek mowi matce, ze M jest w klopotach, aczkolwiek jej zwiazek z innym jest na pewno czysty i niewinny, i zeby matka do niej poszla i sluzyla jej kobiecym wsparciem i doswiadczeniem. Jego milosc jest tu ogromnie wzruszajaca, widac, ze cierpi jak cholera, mowi jedynie to co musi i nic wiecej, nawet matce nie puszcza pary z geby! Dla mnie chyba jest to scena najdobitniej wskazujaca na dojrzale skladniki milosci J: troske, wielkie poczucie odpowiedzialnosci i chec pomocy. :thud: No, co Wam bede tlumaczyc - milosc po prostu! :serce2:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.