PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?

Jaką scenę z książki chcielibyście widzieć w filmie?
Margaret w salonie ciotki Shaw w Londynie
0%
 0%  [ 0 ]
Pierwsze spotkanie Margaret i Johna w hotelu
2%
 2%  [ 1 ]
Scena wnoszenia Margaret przez Johna do salonu
56%
 56%  [ 25 ]
Myśli Thorntona o Margaret w ramionach jego lub innego mężczyzny
11%
 11%  [ 5 ]
Spotkanie Margaret i Thorntona na przyjęciu w Londynie
13%
 13%  [ 6 ]
Zakończenie ksiązki
15%
 15%  [ 7 ]
Głosowań: 44
Wszystkich Głosów: 44

Autor Wiadomość
beatrycze 



Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 104
Skąd: z Południa
Wysłany: Sob 19 Lip, 2008 22:16   

Ja też wybrałabym kilka opcji :lol:
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 20 Lip, 2008 11:01   

Ja bym jeszcze chciała zobaczyć tę scenę. w której Margaret, bezpośrednio po wygłoszeniu historyczznego kłamstwa do inspektora mdleje pod drzwiami gabinetu ojca, w którym pan Hale i JT spokojnie sobie konwersują o filozofii. To takie urocze. Takie kiczowato-romantyczne :serduszkate:
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
beatrycze 



Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 104
Skąd: z Południa
Wysłany: Nie 20 Lip, 2008 12:44   

Tak ,muszę stwierdzić ,że ta właśnie scena ,kiedy Margaret dowiaduje sie ,że jest oczyszczona z zarzutów dzięki pięknemu Johnowi ,jest jakaś uboga.Tak jakoś delikatnie Margaret jest zaskoczona ,bym powiedziała. :mysle:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 20 Lip, 2008 15:16   

Ja bym wahala sie pomiedzy:
Scena wnoszenia Margaret przez Johna do salonu
Spotkanie Margaret i Thorntona na przyjęciu w Londynie

Ale jednak optowalabym za pierwszym :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 21 Lip, 2008 09:30   

Sceny wnoszenia do salonu brakuje strasznie. Kiedy oglądałam film z moja mamą nie mogłam się opanować i bez przerwy coś jej tłumaczyłam i uzupełniałam na boku. Bezpośrednio po scenie 'ukamionowania' Margaret oczywiście też dodałam wyjaśnienie, że tu brakuje sceny wnoszenia do salonu. Moja mama bardzo się zdziwiła i zauważyła, zresztą bardzo słusznie, że bez tej sceny to wygląda jakby John ją zostawił na tym progu i poszedł do swoich Irysów. Bez sensu :?
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Pon 21 Lip, 2008 14:33   

Według mnie tez brakuje sceny wnoszenia. Mówi do niej tak czule i pieknie. Zupełni nie rozumiem dlaczego jej nie wstawili. :bejsbol:
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
achata 



Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 874
Wysłany: Pon 21 Lip, 2008 14:41   

Hm. Scena wnoszenia byłaby ładna, ale z wagą Danieli to Rysio mógłby się nie wyrobić a Margaret wyturlająca się z objęć Thorntona wyglądałaby dość komicznie :)
Zdecydowanie chciałabym zobaczyć spotkanie na przyjęciu w Londynie i książkowe zakończenie- może rozwiałoby wątpliwości tłumaczek ;)
I Henryś, gdyby był bardziej książkowy- szlachetniejszy, mądrzejszy i mniej napuszony... wtedy to ostateczne zwycięstwo Johna możnaby bardziej przypisać miłości Małgosi a nie panicznej chęci ucieczki od londyńskiego towarzystwa
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Pon 21 Lip, 2008 14:43   

Zakończenie książkowe jest przecudne. To też szkoda, że wycieli. Zresztą jest więcej takich momentów. Jak np. Jasiek który mówi do matki, że bardzo kocha Margaretkę.
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 10:49   

Ja nie wahałam się ani chwili. :-D
Wybrałam scenę wnoszenia do salonu. Bez dwóch zdań, brakowało jej w filmie. Faktycznie ma się wrażenie, że on ją tam zostawił na pastwę losu a potem był bardzo ździwiony, że sobie poszła. :confused3: Przecież była tak poważnie ranna (wcale nie miałam wrażenia, że on się tym tak bardzo przejął). I kto ją w takim razie wniósł? Matka, służba, bo chyba nie Fanny? Tak zdecydowanie ta scena poprawiłaby wizerunek Pana Johna. :mrgreen:

A co do zakończenia peronowego to nie zmieniłabym go na inne. :serce:
Jest po prostu przecudnej urody. I ta muzyka. Po prostu miód na moje serce.
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2075
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 18:39   

Ja chce przeczytac ksiazke po polsku : :frustracja: Jak czytalam te sceny po angielsku, to nie doszly do mnie, bo glownie tlumaczylam, a nie czytalam :(
I czyzbym byla tu jedyna osoba, ktora im czesciej oglada tym bardziej NIE CIERPI sceny peronowej??? Porazka ta scena, wylaczam ja jak sie spotykaja na dworcu, bo dalej czuje zbyt wielki niesmak -_-' ta scena NIE PASUJE do ksiazki i do calosci i juz

W sumie tez kiedys zauwazylam, ze to troche dziwny przeskok sie zrobil miedzy zranieniem Margarett a jej przebudzeniem w salonie. Jak obejrzalam film to zastanawialam sie, co w tym czasie robil John. Ksiazka opisuje ta scene wspaniale... mogli chociaz ja w dodatkach dolozyc :(
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 18:49   

Loana napisał/a:
Porazka ta scena, wylaczam ja jak sie spotykaja na dworcu, bo dalej czuje zbyt wielki niesmak -_-'


???
A co Ci się konkretnie nie podobało?
 
 
Loana 



Dołączyła: 23 Lip 2007
Posty: 2075
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 18:58   

Slimaczkowanie na peronie W TLUMIE!!! Nijak ma sie to do epoki, do postaci - ogolnie do calosci. I jeszcze ten biedny Henryk, jak go w tym filmie nie bardzo lubie to tu mi go tak zal... mogli od razu dac mu pistolet, niech sie biedny zastrzeli - nie dosc, ze wybranka go ZNOWU olala to jeszcze udaje kobiete lekkich obyczajow na dworcu - wstyd i tyle.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 20:36   

E tam! To piekna scena :serduszkate: Czasem sobie tylko ją włączam :mrgreen:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 20:40   

jeśli całuje tak jak Armitage - Thornton, to nie dziwota, że nie zauważyła tłumu ludzi na peronie :wink: poza tym potem musi się z nią ożenić ! Toż to byłby skandal...
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Sro 23 Lip, 2008 21:59   

Loano, zapomniałaś dodać o kobiecie w brązowej sukni która non stop przewija się w tej scenie. I o zegarku na ręce. :-)
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka



Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 24 Lip, 2008 10:37   

Kto ma zegarek???? Zastanawiam się, czy tylko ja nie widze w tej scenie nikogo oprócz głównych bohaterów. Nawet na tę słynną kobietę w brązowej sukni nie zwróciłam uwagi.
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Czw 24 Lip, 2008 11:00   

Ekranizacja powieści nie musi chyba być tak sztywno dosłowna. :mysle: Wydaje mi się, że scenarzysta może sobie pozwolić na odrobinę dowolności w granicach rozsądku. I myślę, że te granice nie zostały tu przekroczone. Tak, wiem, że wtedy coś takiego byłoby wielkim skandalem, ale oglądając to teraz nie bulwersuje mnie to i nie przeszkadza w odbiorze filmu. To nie jest w końcu film dokumentalny o konwenansach tamtej epoki. :wink:

A co do "ślimaczkowania na peronie" to było to subtelne i wysmakowane. Jeśli to Cię Loano tak zbulwersowało :shock: to co powiesz na temat dzisiejszych filmów, gdzie tak pięknie przedstawione pocałunki to raczej rzadkość. :kwiatek:
 
 
Serenitka 



Dołączyła: 19 Lip 2008
Posty: 30
Wysłany: Czw 24 Lip, 2008 13:54   

Ja mysle ze obecne zakonczenie jest romantyczne i bardzo pasujace, oczywiscie bardzo chetnie zobaczylabym rowniez ekranizacje oryginalnego zakonczenia, wiec jak dla mnie mogliby zrobic 2 wersje zakonczenia :) ! Wkoncu romantycznego Richarda nigdy za wiele :lovera: . A sposob w jaki Jasiek pocalowal Margaretke.... w zyciu nie wiedzialam tak delikatnego a zarazem namietnego pocalunku, no poprostu serduszko mi szybciej zabilo, co ja bym dala zeby sie tam znalezc zamiast Danieli gdy to krecili :mrgreen:
_________________
"Nic łatwiejszego niż zmienić kobietę przeciętną w wyjątkową. Wystarczy ją pokochać."
 
 
maharet 
maharet



Dołączyła: 14 Lip 2008
Posty: 9
Wysłany: Nie 27 Lip, 2008 09:58   A co ze sceną w domu Higginsa

witam moje drogie. Jestem nowa na forum, ale już zdążyłam przeczytać książkę i obejrzeć film wielokrotnie. jakoś nie mogę przestać, zapewne mnie rozumiecie....

Chciałabym zobaczyć scenę wnoszenia do salonu w filmie. na pewno wypadłaby wspaniale. Ta prawdziwa ekspresja uczuć, taka subtelna i urocza. To mogłoby wyjść po prostu świetnie.
Ale brak mi w serialu kilku scen z książki, takich może mniej romantycznych ale stopniujących napięcie miedzy Johnem i Małgosią... Np scena kiedy spotykają się przypadkiem w domu Higginsa. On przychodzi, żeby go zatrudnić i spotyka ją... właściwie słyszy zza drzwi jak ona mówi, że jest rozczarowania JEGO zachowaniem... Potem się na chwilę spotykają, on ją jeszcze widzi jak wychodzi z domu Bouchera i idzie za nią...
Ta scena to jedna z wielu takich scen spotkań w książce. Wymiany spojrzeń i różnych nieporozumień między nimi. To tylko sprawia, że książka naprawdę trzyma napięcie między nimi.
Natomiast jestem ogromną zwolenniczką sceny na peronie. Naprawdę brak w ekranizacjach bbc i w ogólne w filmach takich scen. Może to dlatego że jest zagrana tak prawdziwie, zwłaszcza przez niego... z takim wyczuciem i szczerością. W innych ekranizacjach często zakończenie są bardzo sztywne, tym razem jest inaczej.

Książka uzupełnia film i będę do niej wracać równie często jak do serialu. jestem pod wrażeniem Waszych wyczynów translatorskich. Sama bym się o to pokusiła, ale widzę, że wszystko już zostało zrobione. W każdym razie gdyby było jeszcze zapotrzebowanie na tłumaczenie jakichkolwiek scen, z chęcią się podejmę tej roli, to byłaby prawdziwa przyjemność:)
Marta
 
 
achata 



Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 874
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 14:48   

Jak to miło powitać kolejną wielbicielkę Rysia :)
Istotnie w książce tych "motylkowych" scen było, dużo, dużo więcej.
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 16:33   

Maharet - jestes chyba pierwsza osobą , ktora zwrocila uwage na te scene u Higginsa.
Faktycznie jej brakuje w filmie, a jest interesujaca, on faktycznie chwile idzie za Margaret, a potem z nią rozmawia.
Chwilka, moze jej poszukam...

Fragment rozdziału XXXIX Making friends
w tłumaczeniu Caroline

Zanim pan Thornton doszedł do drzwi domu pani Boucher, wyszła z nich Margaret. Nie zauważyła go, szedł za nią kilka jardów podziwiając lekkość i swobodę jej kroku, jej wysoką, wdzięczną figurę. Nagle tę prostą przyjemność zatruła mu zazdrość. Chciał ją dogonić i przemówić do niej, zobaczyć, jak go przyjmie, musiała już wiedzieć, że on jest świadom jej związku z innym mężczyzną. Chciał też, choć tego życzenia raczej się wstydził, by wiedziała, że spełnił jej nadzieje, z którymi posyłała do niego Higginsa i, że żałował swojej porannej decyzji. Podszedł do niej. Zaczął:
- Pozwoli mi pani powiedzieć, panno Hale, że przedwcześnie wyraziła pani swój zawód. Przyjąłem Higginsa.
- Cieszę się z tego – powiedziała chłodno.
- Powiedział mi, że powtórzył pani, co mówiłem rano o… - pan Thornton zawahał się. Margaret podjęła:
- O nie wtrącaniu się kobiet. Miał pan pełne prawo, by wyrazić swoją opinię, bardzo zresztą właściwą, nie wątpię, ale… - kontynuowała bardziej zapalczywie – Higgins nie powiedział panu całej prawdy...
Słowo „prawda” przypomniało jej o własnym kłamstwie, natychmiast przerwała czując się ogromnie niezręcznie. Pan Thornton był na początku zaintrygowany przyczyną tej nagłej ciszy, gdy przypomniał sobie o kłamstwie, jakie powiedziała i wszystkim, co się wydarzyło.
- Cała prawda – powiedział – niewielu ludzi mówi całą prawdę, straciłem już na to nadzieję. Panno Hale, nie ma pani dla mnie żadnych wyjaśnień? Przecież wie pani, co muszę sobie myśleć.
Margaret była cicho, zastanawiała się, czy jakiekolwiek wyjaśnienia mogą być w zgodzie z lojalnością wobec Fredericka.
- Nie – powiedział – W takim razie nie będę dalej pytał. Może nakłaniam panią do czegoś niewłaściwego. W tej chwili, może mi pani wierzyć, pani sekret jest u mnie bezpieczny. Jednak wiele pani ryzykuje, pozwolę sobie powiedzieć, będąc tak niedyskretną. Mówię to jako przyjaciel pani ojca, wszelkie inne myśli i nadzieje z mojej strony są skończone. Straciłem zupełnie zainteresowanie.
- Jestem tego świadoma – powiedziała Margaret wymuszając na sobie obojętny, beztroski ton - Jestem świadoma, jak muszę wyglądać w pana oczach, ale sekret należy do innej osoby i nie mogę nic panu wyjaśnić nie wyrządzając jej krzywdy.
- Nie mam najmniejszego zamiaru wtrącać się w sekrety innego dżentelmena – powiedział z narastającym gniewem – moje zainteresowanie panią jest czysto przyjacielskie. Może mi pani nie wierzyć, panno Hale, ale tak jest, choć wydaje mi się, że przestraszyłem panią kiedyś moją natarczywością. To wszystko skończone, wierzy mi pani, panno Hale?
- Tak – powiedziała Margaret cicho i ze smutkiem.
- W takim razie nie widzę powodu byśmy szli dalej razem. Myślałem, że może miałaby mi pani coś do powiedzenia, ale najwyraźniej jesteśmy dla siebie niczym. Jeśli jest pani przekonana, że wszelka głupia namiętność z mojej strony jest już skończona, życzę pani miłego popołudnia – odszedł pospiesznie.
„Cóż on miał na myśli?” myślała Margaret „Co mógł mieć na myśli mówiąc w ten sposób, jakbym ja ciągle myślała, że on nadal o mnie dba, kiedy wiem, że tak nie jest, nie mógłby. Jego matka powie mu o mnie te wszystkie okrutne rzeczy. Ale ja nie będę dbać o niego. Z pewnością jestem na tyle panią siebie, by opanować to dzikie, obce, żałosne uczucie, które kusiło mnie nawet do zdradzenia mojego drogiego Fredericka, by odzyskać jego dobrą opinię, dobrą opinię człowieka, który zadaje sobie tyle trudu, by powiedzieć mi, że jestem dla niego niczym. Spokojnie serduszko! Bądź radosne i dzielne, będziemy mieć siebie nawzajem, gdy zostaniemy same i odrzucone."
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
anika 


Dołączyła: 05 Paź 2006
Posty: 105
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 16:56   

Hm... piękna scena mogłaby byc.....
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 28100
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 23:52   

Piękna scena i bardzo ładnie przetłumaczona :kwiatek: (choć nie wiem przez kogo)
Jedyne, co mi nieco zgrzyta, to "Margaret była cicho" - wstawiłabym tam "Margaret milczała" :mysle:
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 07:37   

Na gorze jest podany autor tlumaczenia: Caroline.
Ten fragment jeszcze nie byl redagowany. Uwage zapamietam, dzieki.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
achata 



Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 874
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 08:50   

Fragmentem tej rozmowy kończy się trzeci odcinek, ale fakt, że scena książkowa jest jakoś taka bardziej wyrazista i przejmująca. Oglądałam wczoraj serial i mam wrażenie, że ta pierwsza scena spotkania Margaret z Johnem też jakoś nie pasuje do całości i ogólnego obrazu Johna. On jest cały czas taki opanowany, widać stłumione emocje a tam od razu pięści i rozkwaszanie nosa. Ciekawa jestem jak wypadłaby pierwsza scena książkowego spotkania. Ciągle mam jakiś niedosyt gdy patrzę na Danielę a potem czytam ten opis o smukłej, wdzięcznej sylwetce i posągowym spokoju Margaret. Jednak ciekawa bym była w tej roli innej aktorki.
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
Ostatnio zmieniony przez achata Wto 29 Lip, 2008 12:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.