"Krenolina utrudnia już z tych miar chodzenie , że otacza osobę idącą nieprzestępnym okręgiem misternie zczepionego przyrządu i jakby ku ziemi ciążącym więcierzem , który dla rozszerzonej powierzchni doznaje większego oporu w powietrznym szlaku . Ileż to znowu przyczynia kłopotu chodzącej krenolinie to ustawiczne oglądanie się na rozmiary jej otworzystości i doniosłość jej obrotów , która mogłaby ją w przegonach wiatrowych na osłoniu podrzutem niespodzianym w górę podnieść ."
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
A jeszcze gorzej przy siadaniu , gdy ci się jakiś fiszbin złamie i wylezie , bądź co gorsza , wbije (co nie zmienia faktu , że osobiście uważam krynoliny za niesłychanie wdzięczne suknie i chętnie bym nosiła takową , przegonów wiatrowych się nie obawiając )
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
no wbity fiszbin... koleżance kiedyś jak była w stanie zawianym się wbił fiszbin od stanika. Ale była mocno w stanie... jednak nie było to nic przyjemnego. Więc jest argument godny przemyślenia. Takie suknie były porządne, piękne, kobiece, bo dzisiejsza moda to... ręce i piersi opadają.
Ja myślę ,że tylko kiepskiej jakości fiszbiny się łamały jeżeli w ogóle , wszak to przestrogi przez mężczyznę dawane były , a co on tam mógł wiedzieć
Jest taki piękny obraz Józefa Simmlera "Portret Emilii Włodkowskiej" z 1865 r. przedstawiający właśnie panią w krynolinie , to jeden z moich ulubionych obrazów http://www.malarze.com/plobraz.php?id=440&l=pl
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Hm , to faktycznie ciekawa rzecz na taką spódnice to szło pewnie kilkanaście metrów materiału pojedynczej szerokości (XIX-wieczne krosna były wąskie) , plus materiał na stanik - jakieś 2-3 metry , plus wszystkie garnirunki - aksamitki , wstążki ,wstawki , koronki , pasmanterie , szamerowania , guziczki , klamerki do podpinania spódnicy...Zależało to od gramatury materiału najbardziej - co innego letnia suknia z cienkiego jedwabiu , tarlatanu czy inszej organdyny a co innego zimowa suknia wełniana czy aksamitna z pełnym przybraniem . Na pewno parę kilo tego było...
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
[
Czy ówczesny gentleman był wobec ciężaru sukni w stanie nosić damę swego serca na rękach?
Jak literatura i film pokazują , jak najbardziej
Aha , jeszcze mufka czyli zarękawek i ewentualnie piesek Aczkolwiek oczywiście nie wszystko na raz .
Aaa no i wachlarz !
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13226 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Sro 14 Maj, 2008 07:59
Nie byłabym w stanie w czymś takicm chodzić. Obecnie uznaję głównie spodnie
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
A George Sand , co w spodniach chadzała i z cygarem w zębach ? Zresztą już w latach czterdziestych XIX w. zaczęto rozmyślać nad tym ,że suknie damskie niezdrowe i niewygodne i że trzebaby coś zrobić ,żeby coś z tym zrobić . No i niejaka Amelia Bloomer z Ohio wymyśliła spodenki zwane blumerkami od jej nazwiska http://en.wikipedia.org/wiki/Amelia_Bloomer . Ale z jakichś powodów nie zyskały większej popularności . Jednak suknia może i niezdrowa , ale ładna i kobieca
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Ciekawe, jakby się właziło za kierownicę w krynolinie?
co Ty miałybyśmy rycerza z powozem i pełna elegancja by się wyglądało elegancko z powoziku głową okapeluszoną(bo chyba nie obutą) w eleganckie nakrycie głowy
Hm , to faktycznie ciekawa rzecz na taką spódnice to szło pewnie kilkanaście metrów materiału pojedynczej szerokości (XIX-wieczne krosna były wąskie) , plus materiał na stanik - jakieś 2-3 metry , plus wszystkie garnirunki - aksamitki , wstążki ,wstawki , koronki , pasmanterie , szamerowania , guziczki , klamerki do podpinania spódnicy...Zależało to od gramatury materiału najbardziej - co innego letnia suknia z cienkiego jedwabiu , tarlatanu czy inszej organdyny a co innego zimowa suknia wełniana czy aksamitna z pełnym przybraniem . Na pewno parę kilo tego było...
Skoro suknie były tak ciężkie, to może miały przynajmniej jeden pożytek dla zdrowia: może chroniły przed osteoporozą, wszak podobno noszenie ciężarów pozytywnie wpływa na gęstość kośći?
Jeszcze jedna metoda umarcia w połogu : księżniczka Charlotta , córka Księcia Regenta i żona księcia Leopolda , późniejszego króla Belgii , będąc w ciąży była trzymana na diecie odchudzającej i intensywnie puszczano jej krew . Co dało ten skutek , że po trwającym 50 godzin porodzie urodziła dziecko ,które natychmiast zmarło , a ona sama zostawszy obficie napojona winem przez lekarzy upiła się , co zdążyła jeszcze powiedzieć , po czym umarła
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Ponoć taka była moda prowadzenia kobiet w ciąży Chyba nie było to umyślne , bo w momencie jej śmierci "w domu Obłońskich zapanował kompletny chaos" tzn. tfu , w monarchii zrobił się kłopot , bo nie było następcy tronu
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum