PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Bohaterki powieści Gaskell
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 02 Cze, 2006 22:58   Bohaterki powieści Gaskell

Przetłumaczyłam pierwsze fragmenty ciekawego artykułu na temat bohaterek powieści Elizabeth Gaskell pt.
"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES"

Oto WSTĘP:

W tym referacie analizuję dojrzewanie głównych kobiecych postaci w powieściach: „Mary Barton” (1848), „Cranford” (1851), „Ruth” (1853), „North and South” (1855 i „Żony i Córki” (1866).
Pięć dziewcząt w pięciu powieściach Elizabeth Gaskell, każda z nich pochodzi z innego środowiska, wszystkie są pozbawione matki w tym samym momencie ich młodego życia.
Ponieważ naturalne opiekunki tych dziewcząt zmarły przed osiągnięciem przez córki dojrzałości, dziewczęta tracą poczucie bezpieczeństwa, które im dawał związek z matką, jak również wiedzę, jakie zwykle matki przekazują swoim córkom.
Ta sytuacja powoduje jednak pewne korzyści wynikające z pozbawienia opieki matki: „Wiktoriańskie bohaterki pozbawione matki... .daje im to wolność niezbędną do określenia ich własnego toku rozwoju”.
Susan Peter McDonald wskazywała: „dobra wspierająca matka jest tak silną postacią, że może uchronić córkę przed zmartwieniami, osłaniać ją przed procesem dojrzewania i w ten sposób zakłócić równowagę powieści. Ale jeśli umiera lub jest nieobecna, dobra matka może pozostawać ideałem bez swej obecności, która zakłoca konieczny dramatyzm powieści”.
W tych pięciu powieściach, wszystkie dziewczęta tracą matki wcześnie, stanowi to jednocześnie otwarcie drzwi do kłopotów i wyzwań, które uczynią je wiarygodnymi bohaterkami.
Zmiany w społeczeństwie spowodowane rewolucją przemysłową sprawiają, że niezwykle ważne jest, że są inne postaci, które przez wypowiadane słowa lub własny przykład, dostarczają wartości i wzorów postępowania, które dziewczęta mogą obserwować i przyswoić, a dzięki temu pokonywać przyszłe przeszkody.
Każda z nich ma relację z ojcem, która pomaga kształtować jej charakter, dodatkowo każda z nich otrzymuje ważne wskazówki i rady od przyjaciół i krewnych. Nie jest powiedziane, że są to tylko dobre wpływy w życiu dziewcząt, ponieważ za dobrym musi iść i złe. Jednak bohaterki tych powieści nauczą się rozpoznawać co jest dobre i uczciwe, a co prowadzi na złą drogę.

W pierwszych dwóch książkach „Mary Barton” i „Cranford”, Mary Barton i Mary Smith zmieniają się bez swojej wiedzy i to różni je od innych powieści.
W „Ruth” zauważamy już pewną świadomość wpływu, które inni ludzie mają na charakter bohaterki. W „North and South” i „Żonach i Córkach” widzimy Margaret Hale i Molly Gibson bardziej świadome, niż poprzednie bohaterki, tego że rady, które dostają i przykłady postępowania, które są im pokazywane, udoskonalają ich charakter.



A teraz czesc artykulu poswiecona naszej ukochanej powiesci i jej bohaterce:

North and South [czyli Margaret Hale]
cz. 1

W przeciwieństwie do Ruth, która z naiwnej, łatwowiernej dziewczyny przeobraża się w świątobliwą opiekunkę, Margaret Hale ma silny charakter od samego początku.
Ruth była pierwszą z pięciu dziewcząt, która pokazała pewną świadomość rozwoju charakteru, ale Margaret jest pierwszą, która myśli i analizuje słowa i wydarzenia, aby znaleźć ich znaczenie w swoim życiu. Być może tak się dzieje, bo jest najbardziej inteligentną i niezależną z pięciu bohaterek Gaskell.
„North & South” traktuje o warunkach przemysłowej Anglii, tak jak „Mary Barton” (1848), ale podczas gdy ta powieść była krytykowana za zbyt jednostronne faworyzowanie klasy pracującej, w „North and South” Elisabeth Gaskell koncentruje się na przedstawieniu obu stron konfliktu między panami a pracownikami.
Główną postacią jest młoda kobieta, która przenosi się do przemysłowego miasta Milton na Północy Anglii z małej południowej wioski Helstone, gdzie należała do tej samej klasy społecznej, co właściciele fabryk. Margaret Hale poznaje punkt widzenia panów poprzez przyjaźń jej rodziny z panem Thorntonem. Poznaje inną stronę tej sprawy dzięki przyjaźni z biedną rodziną robotniczą. Nieobeznana z konfliktem klas na północy, Margaret staje się bezstronnym mediatorem i próbuje doprowadzić do jakiegoś rodzaju porozumienia między panem Thorntonem i Nicolasem Higginsem. Prócz tego że pracuje nad poprawieniem stosunków między klasami, Margaret cały czas pracuje nad zmianą i ulepszeniem siebie samej. Na początku powieści Margaret nie mieszka z rodzicami, ale przez kilka lat z Ciotką Shaw i kuzynką Edith w Londynie. Chociaż wzrasta w modnym Londynie, otoczona miłymi ludźmi i rzeczami, potrafi patrzeć poprzez zewnętrzne pozory i skupić się na treści, a nie na formie. Edith jest zajęta przygotowaniem bardzo hucznego ślubu, łącznie z piękną wyprawą, wieloma druhnami i weselnym śniadaniem. Margaret wątpi, czy są to „naprawdę niezbędne kłopoty” i nie może się doczekać, kiedy spokojnie zajmie ponownie swoje miejsce na plebanii w Helstone. To jedna z pierwszych wskazówka, że Margaret nie jest jak inne dziewczęta w jej wieku, co resztę powieści wzmacnia.

cdn.
Tłumaczenie: Gosia
Pomoc: Caroline

"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES"
by Elizabeth Malcolm, English Literature Senior Thesis - Hartwick College, January 1997
http://www.angelfire.com/ny4/eamward/gaskell.htm
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 17 Paź, 2008 20:11, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 02 Cze, 2006 23:12   

Dzięki Gosiu.
Szkoda, że nie mamy możliwosci poznać innych bohaterek E.Gaskell tak dogłębnie jak Margaret. Nie mam więc porównania, ale bardzo podoba mi się niezależność Margaret i jej "dojrzewanie" w filmie. Chętnie przeczytam część 2.
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 10:08   

Dzięki, Gosiu. Tłumaczenie takich naukowych tekstów to pewnie spore wyzwanie, podziwiam Twoją wytrwałość. A tekst bardzo ciekawy, rzeczywiście szkoda, że nie mamy porównania z innymi bohaterkami powieści E. Gaskell. Chociaż wygląda na to, że to Magraret Hale jest jedną z najciekawszych.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 20:35   

North and South [czyli Margaret Hale]
cz. 2

Jesli Margaret jest niepodobna do kuzynki Edith, jest też niepodobna do swojej Ciotki Shaw. Ciotka Shaw nie wyszła za mąż z miłości i to był decydujący czynnik w jej życiu jako “ofiary”. Jako “ofiara” idzie przez życie nie dla siebie samej, ale wpływając na innych ludzi, tak by dostać to, czego chce. Na przykład udaje kaszel, kiedy oczekuje współczucia a doktor zalecił jej odpoczynek we Włoszech.
Jej siostra, matka Margaret, wyszła za mąż z miłości, ale nie zyskuje szczęścia, które Pani Shaw wyobraża sobie, że stało się jej udziałem z tego związku. Pani Hale pragnie wszystkich powierzchownych rzeczy, które jej siostra ma: “srebrno-szarego glansowanego jedwabiu, białego beretu i tysięcy rzeczy do domu”. Żadna z tym kobiet nie jest bardziej skoncentrowana na czymś, co nie wpływa natychmiast na jej komfort lub szczęście lub co narusza jej prywatny świat".
Podczas gdy te dwie kobiety są w stanie wpływać na Margaret, ona nie podąża ich ścieżkami. Margaret zdaje się zauważać postępowanie każdej z nich, analizować je i przyswajać te elementy, które posłużą do udoskonalenia jej własnego charakteru.
Wykorzystuje każdą trudną chwilę, aby w sposób świadomy i nieświadomy, ulepszyć własną osobowość.
Jest takie powiedzenie, które brzmi: „Jeśli coś cię nie zabije, to ukształtuje twój charakter” i to mogłoby być motto w życiu Margaret.

Jedna z jej trudnych chwil to ta, gdy musi przekazać matce informacje o konieczności przeprowadzki do Milton. Jej ojciec ma wątpliwości religijne, które zmuszają go do porzucenia duszpasterstwa i zmiany miejsca zamieszkania, przeniesienia się tam, gdzie on będzie obcym i może zacząć nowe życie jako prywatny nauczyciel bez żadnych wspomnień z ukochanego Helstone. Pan Hale nie może stanąć twarzą w twarz ze swoją żoną z tymi wiadomościami i pyta Margaret, czy mogłaby to zrobić.
„Margaret nie lubiła tego, wzbraniała się przed tym bardziej niż przed czymkolwiek innym, co musiała robić dotąd w życiu. To jest bolesne, ale to trzeba zrobić, i będzie zrobione tak dobrze jak można. Musisz robić wiele rzeczy bolesnych w życiu.”
Czy to „bolesna rzecz” czy nie, Margaret jest jedyną, która nie unika odpowiedzialności kiedy staje się oczywiste, że nie ma kogoś, kto to zrobi. To jasne, że jest jedyną silną osobą w rodzinie. Być może gdyby jej brat Frederick nie wyruszył na morze, wiele rzeczy wyglądało by inaczej i on mógłby być podporą rodziny. Ale to Margaret jest skałą, na której rodzina Hale`ów się opiera.
Część odpowiedzialności, którą bierze na siebie Margaret czyni ją silniejszą i powoduje, że staje się zamknięta i zatrzymuje uczucia dla siebie.
Matka Margaret jest przygnębiona faktem, że jej mąż nie przyszedł do niej jako powierniczki, kiedy po raz pierwszy doświadczył “wątpliwości” i w skutek tego nie jest przydatna w czynnościach towarzyszących przenoszeniu domu. Pan Hale nie jest bardziej pomocny, tak jak “godny podziwu rozsądek Margaret pomaga jej zobaczyć to co najlepsze i wskazać jak to powinno być zrobione”.
Służącym wydaje się, że Margaret nie martwi się, kiedy opuszcza Helstone:
„Nie rozumieli, jak bardzo pękało jej serce przez ten cały czas od ucisku, którego żadne westchnienie nie mogło zdjąć ani mu ulżyć i jak nieustanny wysiłek, by zachować trzeźwość umysłu stał się jedynym sposobem na powstrzymanie się od bolesnego płaczu."

Chociaż Margaret cierpi wewnątrz, nie pokazuje tego, ukrywa swoje uczucia i pokazuje postawę znamionującą pewność siebie i siłę, która jest balsamem dla tych cierpień. To wygląd, który jest mylnie odebrany przez Panią Thornton, matkę Johna Thorntona, i innych, którzy nie znają prawdziwego charakteru Margaret, jako duma i wyniosłość.
Pani Thornton jest opisywana przez Gaskell jako „silna i potężna....twarda, surowa, pełna godności kobieta”. Nim spotkała Margaret, już jej nie lubiła. Jest niezwykle opiekuńcza wobec syna i jest głęboko urażona, że „zbuntowana córka duchownego” ośmiela się traktować jej syna „z wyniosłą uprzejmością, która ma silny posmak wzgardy”. Po spotkaniu Margaret, pani Thornton wciąż jej nie lubi, ale docenia jej tak rzadką szczerość i witalność. Pani Thornton reprezentuje staromodne wartości i Margaret, która jest wcieleniem nowej i niezależnej kobiety stanowi dla niej wyzwanie. Jednym z powodów, że pani Thornton nie lubi Margaret jest to, że mają one podobne charaktery: obie są silne, dumne i oddane. Jednakże Margaret ma młodość i energię. Pani Thornton żyje życiem swego syna i jest zmartwiona, uświadamiając sobie, że traci części kontroli nad nim na rzecz Margaret. Na końcu książki to uczucie Margaret do Thorntona symbolicznie łączy stare i nowe poprzez wspólną troskę matki i narzeczonej o dobro człowieka, którego obie kochają.

cdn.

Tłumaczenie: Gosia
Pomoc: Caroline

"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES"
by Elizabeth Malcolm, English Literature Senior Thesis - Hartwick College, January 1997
http://www.angelfire.com/ny4/eamward/gaskell.htm
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 17 Paź, 2008 20:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 20:46   

Dzięki, Gosiu, bardzo ciekawy artykuł, czekam na resztę. Podobieństwo Margaret i pani Thornton same dostrzegłyśmy :-) Podoba mi się ostatnie zdanie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 20:47   

Mnie tez sie podoba, dlatego nim zakonczylam ten fragment, ale to jeszcze nie koniec o N&S :D

Co do trudnosci tekstu, nie jest on tak trudny, no moze chwilami ;)
Ale najtrudniejsze do przetlumaczenia sa cytaty z powiesci :D
W takich przypadkach prosze o pomoc kochaną Caroline, ktorej serdecznie dziekuje.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 08:05   

Gosiu... artykuł bardzo ciekawy i świetnie się go czyta.
Widać, że bohaterki Gaskell dojrzewają wraz z nią. Margaret pojawia się, kiedy pisarka jest już kobietą w średnim wieku, z dużym bagażem życiowym.
Motyw braku matki .... to musiało być bardzo bolesne dla Gaskell, skoro w każdej z przedstawionych powieści powraca do tego. Jak wynika z artykułu...ta właśnie okoliczność sprawia, iż bohaterki w pełni kształtują swój charakter.
Trudny i bolesny to sposób dojrzewania... ale, czy jedyny. Mam wrażenie, że Gaskell, która sama nie doświadczyła spokojnego... bezpiecznego dzieciństwa, nie umie dostrzec w nim pozytywnej siły dla rozwoju człowieka. Dla niej kobiety wychowane w pełnej rodzinie są słabe i infantylne.
Gosiu ... a może się mylę, takie wnioski nasuwaja mi się na podstawie postów w tym wątku, artykułu i N&S; nie czytałam innych powieści Gaskell. :hello:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 18:42   

Gaskell miala takie, a nie inne doswiadczenia i prawdopodobnie uwazala, ze sytuacja, w ktorej sie znalazla uformowała jej charakter. Mysle, ze dobrze to interpretujesz.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 18:44   

North nad South [czyli Margaret Hale]
cz. 3

Nim do tego dojdzie, Margaret musi się więcej dowiedzieć o sobie samej. Uczy się dużo dzięki przyjaźni z Nicolasem Higginsem i jego umierającą córką Bessy. Suchoty Bessy były spowodowane pracą w przędzalni bawełny i wdychaniem kłaczków. Bessy polubiła natychmiast Margaret i jej ostatnie dni były trochę bardziej przyjemne dzięki życzliwości Margaret.
Margaret cofa się przed śmiercią, lgnąc do życia, co naturalne dla młodych i zdrowych, nie doświadczyła przecież dotąd śmierci kogoś bliskiego. Kiedy dowiaduje się o śmierci Bessy i jest proszona o to, by zobaczyć ciało, boi się i nie chce tego zrobić. Jest świadoma własnego tchórzostwa i postanawia zwalczyć obawę i zobaczyć ciało biednej Bessy.

Często widzimy Margaret, która staje przed sytuacją, w której może wybrać łatwiejszą drogę i uniknąć niewygody, ale niezawodnie wybiera w takiej sytuacji trudniejszą drogę – starając się pokonać przeszkody na swojej nieustającej drodze do samodoskonalenia.
Margaret wyróżnia się wśród swoich rówieśników, zwłaszcza kiedy porównujemy jej zachowanie z postawą Fanny Thornton, młodszej siostry Pana Thorntona, w czasie buntu strajkujących robotników na zewnątrz domu Thorntonów.
Pan Thornton porównuje dwie młode kobiety, kiedy mówi:
„Widzę dużą różnicę między Panną Hale i Fanny. Mogę wyobrazić sobie, że może mieć ważne powody, które mogą i i powinny skłonić do zignorowania jakiejś pozornej niestosowności w jej zachowaniu. Nigdy nie widziałem, żeby Fanny miała ważne powody dla czegokolwiek. Inni muszą być jej opiekunami. Wierzę, że panna Hale jest strażnikiem samej siebie”.

Na początku buntu robotników „Fanny wróciła wbiegając po schodach i krzycząc jak ścigana na każdym stopniu; z histerycznym łkaniem rzuciła się na sofę”.
Została pokazana, włącznie z tym momentem, jako głupia, słaba istota, która wiecznie na coś cierpi, po to by ustrzec przed zrobieniem czegoś, co uważa za wstrętne.
Margaret ma rzadką umiejętność wyciągania wniosków z każdej sytuacji, a Fanny nie musiała lub nie chciała zostać utemperowana przez sytuację, z którą borykała się jej rodzina.
Uwaga pana Thorntona z pewnością musi dotyczyć zachowania Margaret w czasie buntu, kiedy kierowana wewnętrznym impulsem śpieszy mu na ratunek, chroniąc go przed przemocą tłumu. Postępując tak, Margaret przechodzi próbę, którą pani Thornton uważa za test odwagi.

Celem Margaret jest całkowita kontrola nad samą sobą. Pracuje nad swoją słabością, kiedy czuje, że zarówno sytuacja, jak i ona sama wymykają się spod kontroli. Nawet jeśli czuje wewnątrz niepokój, stara się wyglądać na spokojną. To być może mechanizm obronny, który rozwinęła w czasie lat spędzonych w Londynie, kiedy znajdowała często w cieniu Edith. Margaret otrzymuje list od Edith i życzyłaby sobie mieć tylko jeden dzień tak beztroskiego życia, jakim cieszy się jej kuzynka, ponieważ sama czuje się teraz znacznie starsza, niż jest w rzeczywistości.

Czuje się tak stara i zmęczona, że zaczyna „przewidywać troski i smutki, jakie ma stara kobieta”. Jednak szybko upomina samą siebie i postanawia myśleć mniej i robić więcej – tak jak to brzmi motto młodości. Margaret jest świadoma zmian, które zachodzą w niej, będących wynikiem walki i strat, jakie ponosi [..] „to prawdziwa praca w jej życiu”.
Kiedy Margaret zatacza pełne koło i powraca do Londynu, czuje się jakby weszła na spokojne ścieżki swoich dziewczęcych lat i musi przywołać samą siebie i zadbać o zachowanie wartości, które były źródłem jej cierpień. W czasie pobytu w Milton, Margaret czuła się starsza niż w rzeczywistości, ponieważ przystosowała się do każdej trudnej sytuacji, która jej się przytrafiała.

Na końcu, staje się zdolna połączyć swoją młodość z dojrzałością i mądrością. Dzięki obserwowaniu i analizowaniu doświadczeń wynikających z zawieranych znajomości, tworzy typ kobiety, która może stawić czoło zmianom zachodzącym w otaczającym ją społeczeństwie.


Tłumaczenie: Gosia
Pomoc: Caroline

"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES"
by Elizabeth Malcolm, English Literature Senior Thesis - Hartwick College, January 1997
http://www.angelfire.com/ny4/eamward/gaskell.htm
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 17 Paź, 2008 20:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 21:47   

Gosia napisał/a:

Margaret cofa się przed śmiercią, lgnąc do życia, co naturalne dla młodych i zdrowych, nie doświadczyła przecież dotąd śmierci kogoś bliskiego. Kiedy dowiaduje się o śmierci Bessy i jest proszona o to, by zobaczyć ciało, boi się i nie chce tego zrobić. Jest świadoma własnego tchórzostwa i postanawia zwalczyć obawę i zobaczyć ciało biednej Bessy.


Przypomniała mi się rozmowa na ten temat, krytykowałyśmy Margaret, że tak, a nie inaczej zachowuje się w powieści. Argumentacja przedstawiona w tym artykule trafia do mnie.

Świetna robota i ciekawy artykuł, Gosiu, wzbogacający naszą wiedzę o Margaret. Staje się ona powoli jedną z moich ulubionych postaci kobiecych w literaturze - na tyle, na ile umiem ją docenić dzięki tłumaczeniom Ali i Caroline.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 22:00   

Jest w nim troche odnosnikow do pierwszych rozdzialow powiesci, kiedy Margaret mieszka w Londynie i potem przeprowadza sie do Milton. Ja tych fragmentow nie znam, a te lata tez byly istotne w zyciu Margaret, jako kontrast do tego co dzieje sie pozniej, do jej zycia w Milton.
Dziewczyna przeniesiona zostala z beztroskiego Londynu, gdzie byla otoczona zamoznymi ludzmi, do pelnego trosk i biedy ponurego Milton. To mogl byc dla niej prawdziwy szok.
Jednak szybko uczy sie nowych zwyczajow, choc poczatki sa trudne. I akceptuje calkowicie nowa rzeczywistosc, ktora na koncu staje sie jej naturalnym srodowiskiem, po prostu jej domem. Bo okazuje sie ze tu, w tym ponurym Milton mieszkaja godni szacunku ludzie, ktorzy wszystko zawdzieczaja wlasnej ciezkiej pracy, choc ich maniery nie sa tak wspaniale jak te londynskie.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 17:23   

Niejednokrotnie, kiedy piałyśmy hymny zachwytu nad Thortonrm (przyznaje, ja też tam byłam) zastanawiałam się jak postąpiłabym na miejscu Margaret i musze przyznać, że nie dziwię się jej. Przeniesiona w inny świat, gdzie jeden z pierwszych obrazów jakie zobaczyła to Thorton biegnący za swoim robotnikiem, a potem bijący go bez cienia litości (tak jest w filmie, jak jest w książce nie wiem). Czy chciałybyśmy takiego mężczyznę chociaż byłby piękny jak model od Armaniego? A potem w czasie strajku kiedy wezwał policje i stał przed nimi dumny z załozonymi rękami. Czy mozna pokochać kogos takiego? Czy można pokochać takie miejsce? Brudne, odrażające nieprzyjazne. Dużo musiała pokonac trudności, poznac nawet sama siebie, do czego jest zdolna, co może pokonać siłą charakteru i postarać sie zrozumieć ten inny świat.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 18:16   

Ja każdorazowo zastanawiam się, czy u Małgorzatki w tych pierwszych scenach rozum i serce nie są kompatybilne - czy przy włączaniu serca, wyłącza rozum. Tłumaczenie Thorntona przyczyn swojego zachowania, mocne wspomnienia pożaru i spalonych żywcem ludzi, dzieci - zawsze robi na mnie wrażenie. A ona jakby tego w ogóle nie słyszała, jakby to realne zagrożenie było niczym w porównaniu z tym dał po buzi jakiemuś kretynowi. Zwróćcie uwagę, że nawet Higgins wie, że Jasiek miał rację.
A ten brak racjonalnego myślenia zaważył na całej opinii Margarett na temat Thorntona.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 18:30   

W tym momencie ona nie zrozumie jego tlumaczen, bo to co widziala jest silniejsze od tego co slyszy. Zbyt to swieze.
Ja jednak bardziej sie jej dziwie w scenie, kiedy on opowiada o swoim ojcu i dochodzeniu do tego co ma (scena tea time).
Wyglada jakby ona nie rozumiala, ile wyrzeczen musial poniesc i jak ciezko pracowac.
Jakby nie dochodzilo to do niej. A na kazdym chyba by to zrobilo wrazenie.
I na koncu ta jego wyciagnieta dlon i prosba, zeby byli przyjaciolmi.
Tu wydaje sie bardziej bezduszna, nie tylko nie przyjmujac reki, ale odwracajac sie od niego.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 18:43   

A ja przyznam, że dla mnie ona prawie przez cały film (i książkę w tych fragmentach, które ujawiłyście) jest "myśląca inaczej".
Nie trafiają do niej logiczne argumenty. Przecież nie jest głupia, prawda? Tak jakby w momentach wzmożonej akcji serca i miłosierdzia zamykała zupełnie rozum. I to się tyczy wszystkich chyba scen: i pierwszej w fabryce i późniejszych kiedy poznaje Thorntona.
czesto porównuje się ją do Lizzy (poprzez analogie sytuacyjne), ale jednak w kwestiach rozumowych, duzo jej jeszcze do Elżbietki brakuje.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 18:50   

Masz troche racji.
Ona w pewnych momentach mysli rozumowo, w innych nie.
Moze faktycznie jak wlacza sie serce, rozum spi.
Ale czy tak sie czesto nie dzieje ?
Jednak Lizzy zyla caly czas we wlasnym srodowisku, nie przechodzila przez to wszystko, przez co musiala przejsc Margaret.
To zupelnie inne problemy. Trzeba o tym pamietac.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 19:06   

No i jednak miały innych ojców (a przecież obie były "córeczkami tatusia").
Ironiczny pan Bennet i poczciwy pan Hale. Ogień i woda. Jedna wyrabiała sobie inteligencję na dowcipach ojca, druga może miała przytępiałą lub po prostu otoczoną opiekuńczą otoczką dobroci ojca.
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1635
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 20:54   

Książkowa Margaret była uprzedzona z powodów... hmmm... klasowych.
Filmowa miała prawo mieć wątpliwości, facet był obrzydliwy w tej scenie w fabryce. Co z tego, że miał powody. Wy byście się nie uprzedziły?
Poza tym, wydaje mi się, że on się po prostu w tym momencie "podłożył", zaczął dla niej uosabiać całe Milton, brutalne, bezwzględne, ponure, bezkompromisowe, po prostu stał się takim kozłem ofiarnym za wszystkie dramatyczne zmiany w jej życiu. Zazwyczaj starała się być dzielna, ale gdzieś musiała dać upust tym wszystkim emocjom związanym z przeprowadzką i zderzeniem z zupełnie nowym światym, a on przez to, że tak się zachował w jej obecności, niejako zwolnił ją z obowiązku bycia uprzejmą. Oczywiście wyżywanie się na facecie nie jest w porządku, ale te wszystkie uczucia, choć nie do końca racjonalne, są moim zdaniem w takiej sytuacji w pełni uzasadnione.
Inna rzecz, że rozum i serce zdecydowanie kłócą się i Margerytki, ale nie powiedziałabym, że brakowało jej inteligencji.
Poza tym okazuje się, że nawet tak wytrenowany i ostry umysł jak Lizzy nie uchronił jej przed pomyłką podyktowaną emocjami - próżnością i pychą.
:smile:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:15   

Pieknie to interpretujesz Caroline :D
Nie mam nic do dodania.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:20   

Może mnie oświecicie jaki był, a raczej jaki byłby status społeczny Margaret po śmierci rodziców. Chodzi mi o to jakie miała zabezpieczeni finansowe i jaki los ją czekał gdyby nie zapis pana Bella. Nie wiem jak jest w książce, a film nie bardzo to wyjaśnia. Ojciec po rezygnacji z probostwa nie był zbyt zamożny więc z czego Margaret miałaby się utrzymać. Czy żyłaby na łasce ciotki i kuzynki?
Co do dojrzewania Margaret to wydaje mi się, żę czuła się bezpieczna dopóki żyli jej rodzice, ale juz po śmierci matki na niej spoczęła cała odpowiedzialność za prowadzenie domu i za ojca, który byl pogrążony w rozpaczy. Właśnie wtedy zaczęła lepiej rozumieć Thortona. Jego poczucie odpoiwdzialności za matke i siostrę, odpowiedzialnośc za fabryke, a pośrednio równiez za robotników.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:22   

Hmmm. Rzeczywiście. Popieram Gosię.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:28   

Chyba rzeczywiscie mieszkalaby z Ciotka i kuzynka, moze mieli jakies oszczednosci, w koncu sprzedali dom w Helstone, jak sadze, ale nie stac ich bylo na duze mieszkanie w Milton, musieli radzic sobie bez sluzby poza Dixon.
Sadze ze po smierci rodzicow bylaby uzalezniona od londynskiej rodziny.
Nie wiem jak jest to opisywane w ksiazce.
W kazdym razie ten zapis to byl o jak szczesliwe zrzadzenie losu dla niej i dla Thorntona.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:49   

Dzieki Gosiu tez tak myślałam, mam tylko pewne wątpliwośco co do domu w Helston. O ile sie nie mylę takie domy były własnościa kościoła lub własciciela ziemskiego na którego ziemii stały więc sprzedaz domu chyba nie wchodziła w grę.
Chciałam to wiedziec, bo czasem lubię pomyślec co by było gdyby. :smile:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 21:52   

Moze i masz racje, moze po prostu musieli sie stamtad wyniesc ..
Trzeba by bylo poczytac pierwsze rozdzialy ...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38089
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 22:36   

Dom na pewno nie należał do nich i musieli się z niego wyprowadzić. Oszczędności jakieś mieć musieli, ale raczej niewielkie. pamiętajcie, że oni mieszkali na wsi, a ojciec Margaret był na wskroś uczciwym pastorem. Nie posądzam go o wielkie zdolności gospodarskie i ekonomiczne.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.