PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Thornton a Darcy
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 30 Wrz, 2007 20:40   

bezpaznokcianka napisał/a:
Alison napisał/a:
Był sezon na Londyn - zima (bo na wsi zimą można zdechnąć z nudów) i sezon na Bath (czyli reszta roku, bo tam się jeździło reperować zdrowie i łapać męża). :wink:

żeby złapać męża to się jechało do Brighton mateczko :roll:


Ale to już później chyba, bo Brighton to jeszcze za naszych czasów było najmodniejszym kurortem, ale wtedy chyba jeszcze nie, wtedy było Bath. Ale zabić się za to nie dam. :wink:
 
 
lady_kasiek 
Dziadek Ent



Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 21022
Skąd: z kątowni ;)
Wysłany: Nie 30 Wrz, 2007 21:38   

Thorton rządzi, bo on nie miał lekko, a jest porządnym facetem a Darcy nie licząc sprawy z siostrą ma lekko, a zamiast być pogodnym otwartym człowiekiem jest zadufany i za dumny.
_________________
Vanitas vanitatum et omnia vanitas
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sob 26 Lip, 2008 17:56   

snowdrop napisał/a:

Przy porównaniu Richard i Colin, ten drugi wypada blado. Richard zagrał rolę wyśmienicie, pokazał dumę, wyniosłość, pychę, namiętność, złość, miłość. Jego oczy odzwierciedlają wszystkie emocje.
Colin jako dumny pan Darcy jest też wyśmienity, ale na miłość boską gdzie w nim namietność, gdzie miłość.


No proszę Cię. :( Nie mów mi tylko, że w scenie w Pemberley Darcy jest sztywny i bez uczuć. :confused3: Gdy Elizabeth zręcznie ratuje sytuację po nieopatrznym lapsusie panny Bingley na temat Wickhama, gdy stoi obok panny Darcy i tak się na siebie gapią maślanym wzrokiem to w oczach Darciego jest właśnie wielka miłość, namiętność, czułość i wdzięczność. Cały przegląd uczuć. Pewnie większość z nas rozpływała się przy tej scenie. :wink: Sztywności w nim tyle co w spranym kołnierzyku. :twisted:
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sob 26 Lip, 2008 18:04   

Marija napisał/a:
Najbardziej uwielbiam tego, którego akurat widzę :lol: .


I to by było na tyle. Myślę, że dotknęłaś sedna sprawy. :kwiatek:
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sob 26 Lip, 2008 18:20   

A może tak założyć, że Thornton to nowe wcielenie Pana Darcy. :twisted: Taki industrialny Fitzwilliam. Ile byśmy o tym nie dyskutowały to wiele cech ich jednak łączy. Może pani Gaskell była pod wielkim wpływem powieści Jane Austin a nie chcąc popełnić plagiatu rozbudowała tę postać o kilka nowych cech, trochę bardziej utrudniła Johnowi drogę do bogactwa, pozostawiła mamusię (bo siostra to już jest), aby z kolei utrudnić życie Margaret i tyle.
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Sob 23 Sie, 2008 11:55   

A to znacie?
http://www.youtube.com/watch?v=VOk-JbJdBS0
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10136
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 23 Sie, 2008 20:34   

Tylko Colin !!! :serce: :serce: :serce:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Sob 23 Sie, 2008 21:20   

agnesa napisał/a:
A to znacie?

znamy, znamy i słuchamy codziennie przed snem :mrgreen:
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 09:52   

Dobra jesteś. :oklaski:
A może tak jakiś płodozmian?
Co ty na to:
http://pl.youtube.com/watch?v=lOrvfs2KA9g ?

A na poważnie proponuję to:
http://pl.youtube.com/watch?v=P3fFX4tG230.
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 10:49   

U mnie ten drugi nie działa :(
 
 
agnesa 



Dołączyła: 29 Cze 2008
Posty: 88
Skąd: Koszalin
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 19:58   

A teraz działa?
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 23:11   

Ok :mrgreen:
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26344
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 27 Sie, 2008 11:26   

w tym drugim linku, który nie działał, wystarczy usunąć kropkę z końca linijki :) i działa :mrgreen:
_________________

 
 
Bracianka 


Dołączyła: 05 Paź 2008
Posty: 23
Wysłany: Pią 10 Paź, 2008 23:25   

Jak obejrzałam serial, przeczytałam Wasze tłumaczenia, to Darcy stał się dla mnie mdły... Zawsze miał dobrze, nie wiele rzeczy go martwiło, nie sprawiał wrażenia silnego...
A nasz Janek stał się uosobieniem WSZYSTKIEGO... :serduszkate:
 
 
Madalam 



Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 94
Skąd: from Sevenwaters
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 00:32   

Hm, najwyższy czas zabrać głos w jakiejś sprawie po dwóch tygodniach śledzenia forum :-)

Jak dla mnie porównanie postaci Darcy'ego i Thorntona jest dość trudne. Książkowego Thorntona zdecydowanie łatwiej poznać ze względu na bardzo wnikliwy opis jego myśli i uczuć. Darcy nie jest tak przedstawiony i możemy sobie przeważnie tylko wyobrazić, jakie emocje nim targają.
Osobiście wolę Thorntona, Darcy jest moim zdaniem odrobinę zbyt sztywny (no i początkowo dość niesympatyczny), aczkolwiek sądzę, że pod wpływem Elizabeth owa sztywność ma szansę go opuścić. Ale ze względu na to, iż przez cały mój wiek nastoletni (rany, jak to zabrzmiało :-D ) Darcy był dla mnie ideałem, sentyment doń pozostanie mi zawsze :-)

Jeśli chodzi o aktorów, Colin pozostanie już dla mnie panem Darcym i "zlał się" w mojej opinii z bohaterem powieści do tego stopnia, że ilekroć czytam DiU, przed oczami mam właśnie jego i nie dostrzegam ewentualnych różnic w konstrukcji postaci z książki i z serialu. W przypadku Thorntona zauważam owe różnice, jednakże Richard jest moim zdaniem Thorntonem idealnym :serduszkate:
_________________
"I do not seek to make these wounds vanish (...). I know he will always bear the scars. I cannot make his path grow broad and straight. It will always twist and turn and offer new difficulties. But I can take his hand and walk by his side."
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 09:21   

W końcu to Darcy (Colin) był tym pierwszym ;)
Gdyby nie było Thorntona, i gdyby Thorntona nie zagrał Richard Armitage, zostałabym pewnie przy Darcym... ;)
Zgadzam się oczywiście z tym, że Gaskell czyni nam ogromną przysługę opisując uczucia Thorntona, znamy jego reakcje na widok Margaret, na jej słowa, znamy jego myśli. Austen była daleko bardziej powściągliwa, stąd o Darcym wiemy niewiele.
Oczywiście sytuacja finansowa Thorntona i Darcy`ego była zupełnie rózna. Wiemy, że Darcy był majętny, miał piękną posiadłośc i świetny dochód roczny, choć oczywiście nie wiemy, jak administrował majątkiem, i i ile pracy musiał w to włożyć.
O Thorntonie wiemy dużo, mówi o swojej młodości, o tym jak ciężko musiał pracować, by utrzymać matkę i siostrę. Fabryka nie należy do niego, jest tylko jej dzierżawcą, a i to wkrótce traci. Jest człowiekiem pracy, czynu. Należy do zupełnie innej sfery, jest fabrykantem - zajmuje się także handlem - sprzedaje swój wyrób. Darcy pewnie by gardził kims takim.
To pieniądze Margaret uczynią Thorntona człowiekiem majętnym, dzięki nim zostanie właścicielem fabryki i właścicielem gruntu.
Czy Thornton jest Darcym epoki przemysłu? W pewnym sensie tak, choć trudno porównać sytuacje ekonomiczne obu bohaterów.
I jak wspomniałam, to zupełnie inne sfery.

Witam na forum! :hello:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 09:31   

wiesz, nie wydaje mi się, żeby Darcy gardził Thorntonem... Pewnie by patrzył na niego trochę z góry, ale myslę, że by zauważył zalety Thorntona, bo były to te, które sam cenił, a za brak których skreślił Wickhama (jeszcze zanim ten usiłował uciec z Georgianą)...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 09:34   

A pamietasz, jak gardził krewnymi Lizzie? Za to kim był jej wuj i gdzie mieszkał.
No, powiedzmy, że gardziłby Thorntonem w epoce przed poznaniem Lizzie ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 10:19   

Darcy gardził krewnymi Lizzy, kiedy myślał o włączeniu ich do swojej rodziny. Gdyby mógł poznać Thortona i ten nie miałby np. aspiracji do Georgiany, to moim zdaniem mógłby go cenić, choc- jak Sofi powiedziała- z góry.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 10:29   

Nie tylko, Nicol. Mam wrażenie, że on nie miał ochoty ich poznać.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10136
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 11 Paź, 2008 19:45   

Darcy o panu Bennetcie mówił tylko , ze jego zachowanie bywa czasem niewłaściwe , o Gardinerach nie mówił nic , a kiedy ich poznał , najwyraźniej nie miał im nic do zarzucenia . Oceniał ludzi wedle ich rzeczywistej wartości , nie pozorów . Myślę , że Thorntona oceniłby właściwie i aczkolwiek kontakty między nimi pewnie ograniczałyby się do interesów , na pewno nacechowane byłyby obopólnym szacunkiem i zrozumieniem :serduszkate:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10136
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Nie 12 Paź, 2008 15:02   

Myślę , że gdyby miał okazje bliżej poznać Higginsa bez wpływu Margaret na sytuację , też by go docenił .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Copycat



Dołączył: 15 Kwi 2008
Posty: 279
Wysłany: Pon 13 Paź, 2008 09:57   

Tak się zastanawiam dlaczego uważacie fakt, że Darcy patrzył na innych trochę z góry, za taką wielką wadę. Nie wszyscy są równi i na szczęście nie ma obowiązku lubić i szanować wszystkich. Zdrowa selekcja w doborze swoich "acquaintances" jest jak najbardziej naturalna (tak jakbyście wy tego nie robiły...) Po poznaniu Lidii czy Pani Bennet, Darcy miał prawo przypuszczać, że reszta rodziny jest taka sama (Gardinerowie), ale przecież szczerze ich polubił gdy ich poznał. Nie rozumiem dlaczego to niby takie straszne, że nie miał ochoty kogoś tam poznać czy włączać do swojej rodziny. Przecież wiemy, że w gruncie rzeczy był dobrym człowiekiem i cenił ludzi, którzy na to zasługiwali (Gardinerowie) a że nie biegał do wszystkich z otwartymi ramionami... Dla mnie to lekkie zadzieranie nosa i dystans jest bardzo pociągające i sprawia, że Darcy jest wyzwaniem.
_________________
Jest tylko jeden sukces - Możliwość spędzania życia po swojemu.
 
 
Madalam 



Dołączyła: 30 Wrz 2008
Posty: 94
Skąd: from Sevenwaters
Wysłany: Pon 13 Paź, 2008 11:31   

Oczywiście, że nie ma takiego obowiązku :-D Ale z Darcym jest ten problem, że on raczej nie przepadał za ludźmi w ogóle, a już na pewno nie za takimi, którzy, w jego pojęciu, nie byli mu równi pozycją. I nie przepadał za nimi z założenia, zanim w ogóle zmusił się (lub został zmuszony), by ich poznać. Gardinerów może i by docenił, nawet gdyby ich nie poznał dzięki Lizzy, ale raczej tylko wtedy, gdy już zaczął zmieniać swój charakter. Wcześniej byłyby z tym problemy.
A poza tym rodzina pana Darcy'ego (czyli wspaniała lady Katarzyna) również zdradzała brak kultury, więc nie powinien aż tak potępiać pani Bennet :-)
_________________
"I do not seek to make these wounds vanish (...). I know he will always bear the scars. I cannot make his path grow broad and straight. It will always twist and turn and offer new difficulties. But I can take his hand and walk by his side."
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 13 Paź, 2008 11:43   

no ale to właśnie kwestia podziału klasowego: Lady Katarzyma MOŻE sobie pozwolić na takie zachowanie [w tym niegrzeczność], pani Bennet - nie. U osoby z majątkiem i pochodzeniem Lady K. to ekscentryczność i władczość, u pani Bennte - głupota i brak wychowania...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.