Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gunia
Sro 05 Gru, 2007 17:31
Szlachcic przy karabeli, czyli jak w dawnej Polszcze bywało
Autor Wiadomość
Calipso 


Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 4655
Skąd: Rokiszkowo
Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 21:20   

Dużo tego jest :-D
AineNiRigani napisał/a:
chcesz cos szczegolowego na temat Tatarow na swoich terenach?

Tak by było lepiej,bo chyba nie bardzo "łaziliśmy" po Polsce :mysle:
Zaraz i sama zerknę na nasze miejscowości pod tym kątem.
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
AineNiRigani 
W ócz błękicie zatopiona...


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 10087
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 31 Sty, 2009 02:14   

Wojna dawała szansę nie tylko na uzyskanie szlachectwa, lecz przede wszystkim na wzbogacenie się. Awans społeczny zależał albo od uzyskania stopnia oficerskiego albo od zdobytego majątku. Łupy mogły pozwolić na kupienie lub wydzierżawienie wioski i samo to sprawiało, ze szlachcic czuł się dowartościowany. Jego głos się liczył na sejmikach, a na ten krótki czas magnaci zabiegali o poparcie. Szlachcic, który decydował się na pozostanie w mieście najczęściej żenił się z bogatą mieszczką, bardzo rzadko udawało mu się zdobyć znaczniejszy urząd. Czasem wzbogaciwszy się w mieście, wracał na wieś 45 Inna sytuacja była w przypadku plebejuszy. Oni za swój cel uważali samo zdobycie szlachectwa, o ewentualny wzrost znaczenia rodu starali się dopiero synowie i wnukowie.
Wojna była inaczej pojmowana przez hetmanów i króla, a inaczej przez drobną szlachtę. Ci pierwsi żądali podporządkowania jednostek interesom państwa (w praktyce swoim prywatnym). Natomiast szlachta traktowała wojnę jako nadarzającą się okazję do poprawienia sytuacji materialnej, a przez to  również i społecznej. Wojsko nie tylko dawało żołd, ale i możliwość zdobycia bogatych łupów 46 Zbigniew Kuchowicz dowodzi, że szlachta XVII w. straciła skłonność do ekspansji . Uboga szlachta bardzo chętnie uczestniczyła w wojnach, traktując ją jako drogę ku lepszemu życiu, wzbogaceniu się, awansu. Szlachta średnia i bogata niechętnie w nich uczestniczyła, ostatecznie popierając jedynie wojnę obronną jako możliwość popisu 47 .
Również ekwipunek polskiego żołnierza mógł paść łupem wrogich wojsk. Dziś większość wyposażenia wydaje się zbędna, ale należy brać pod uwagę to, że w czasach Rzeczpospolitej szlacheckiej żołnierz musiał wziąć ze sobą wszystkie potrzebne mu do życia przedmioty. Ekwipunek był uzależniony od kondycji finansowej żołnierza. Z tego zwyczaju wzięło się późniejsze powiedzenie – na wojnę „zbrojno i strojno” 48 . Pod tym względem szlachta polska nie ustępowała możnowładcom przeciwnika. Często zaraz na początku bitwy żołnierze zajmowali się zdobyczą, nie interesując się dalszą walką. Problem wynikał z faktu, iż wojna była okazją do wzbogacenia się nie tylko dla szlachty. Każdy szlachcic udawał się na wojnie ze służbą, tzw. ciurami. Ich ilość zależała od majętności pana. Część z nich, wierna swojemu panu wraz z nim brała udział w walkach. Niektórzy dzięki swej waleczności otrzymywali nobilitację. Jednak celem większości ciurów było szybkie wzbogacenie się i w czasie gdy pan walczył, służba grabiła. Po skończonej walce pan nie miał już z czego wybierać. A sami ciurowie często znikali. Taka sytuacja spowodowała, że szlachcic po zdobyciu majdanu wroga nie walczył, dopóki nie zabezpieczył zdobyczy. Musiał to być niemały problem, skoro wprowadzono prawo zwyczajowe, dotyczące podziału łupów, a Fredry zakazywał indywidualnego obdzierania trupów 49 . Nie było jednak zakazu zdobywania łupów jako takich. Nie odmawiała ich sobie zamożna szlachta, nie odmawiał ich również sam hetman. W listach Jana Karola Chodkiewicz relacjonował żonie akcje gaszenia pożaru, w którym spłonęły wszystkie przedmioty hetmana, w tym zbdobyczne horągwie, szable i rzędy na kwotę 5 tysięcy. 50 Oczywiście w posiadaniu hetmana znajdowała się znaczniejsza część zdobyczy, ale broń była ważnym jej elementem. A i prostemu żołnierzowi zdarzały się bogate łupy 51 Szabla była częstym trofeum. Nierzadko stanowiła wykup w zamian za życie. W ten sposób podczas kampanii moskiewskiej wykupiło się kilku bojarów rosyjskich z rąk Paska oddając zarówno szable 52 jak i piękną parę pistoletów zdobionych hebanem. 53
Trofea wojenne przyczyniły się do powstania wielu fortun - zwłaszcza zdobycz z kampanii tureckich była bogata. Broń (tak jak i pozostały ekwipunek dostojników tureckich) słynęła z bogactwa, a przy zwycięstwie i ucieczce wrogów, łupy nie były trudne do zdobycia, 54 . Najbogatszą część tych łupów oglądać można m.in. w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie lub jako wota w Katedrze Wawelskiej.
Łupy były przyczyną częstych dezercji z pola walki - nie tylko ze strony wroga. Musiało to stanowić niemały problem, skoro przedsięwzięto kroki mające na celu ukrócić ten proceder. W instrukcjach skierowanych do oficerów i podoficerów Fredry upomina: „Wkłada się naostatek na rotmistrzów i poruczników, aby czterech towarzystwa w dziele rycerskim najsprawiedliwszych (…) któryby pracy porucznikowi dopomagali w ciągnieniu, a mianowicie w boju (…) a najbardziej pilnując żeby żaden z potrzeby nie uchodził (…) w każdym takim wprzód niż nieprzyjacielu szablę utopić, uchodzącego zabijając” 55 .



45 Maciszewski „Szlachta...” s. 195
46 Druk wydany w 1610 r. cyt. za J. Maciszewski „Szlachta …” s. 192
47 Z. Kuchowicz „Człowiek polskiego baroku”; Łódź 1992 r. s. 146
48 Tamże s. 377
49 Fredry „O porządku …”s. 10
50 Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza ; Warszawa 1875 r. s. 36
51 J.Ch. Pasek , „Pamiętniki”; Warszawa 1971 r. s. 325 ; „Diariuszu wyjazdu z Krakowa pod Wiedeń Jana III roku 1683”, Drukiem i kosztem Ignacego Grebla Typografia i Biblio JKMci Roku 1784 r. s. 49
52 J.Ch. Pasek „Pamiętniki” s. 96;
53 tamże s. 99
54 „Diariusz wyjazdu z Krakowa …” s. 28
55 A.M.Fredro „O porządku …” s. 35
_________________
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine
Żyj i daj rzyć innym...

 
 
AineNiRigani 
W ócz błękicie zatopiona...


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 10087
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sob 07 Mar, 2009 21:59   

Szabla jako broń spełniała swoje zadanie znakomicie. W pamiętnikach roi się od opisów jej skuteczności. Chodkiewicz wspomina w liście do żony Na placu nie ma wiele trupa, nie masz dwuchset, ale rannych zbytnio wiele, pojmanych i znacznych nie mało (…) 56 Taka ilość jeńców nie zdarzała się jednak często. Inna taktyka walki dotyczyła bitwy wojennej, a inna w trakcie bójek, czy potyczek. Gdy wrogów było dużo (a tak bywało jedynie podczas bitew), liczyło się jak najszybsze unieszkodliwienie przeciwnika i walka z następnym (…) ponieważ wsparcie bliskiego wrogiego obozu nie pozwalało zająć się ich chwytaniem, wszyscy z wyjątkiem nielicznych zostali wysieczeni szablami 57. Jednak jeszcze dokładniej wyjaśnia sytuację Pasek: (…) bo nie brano żywcem nic, bo nie było czasu bawić się tak wielką potęgą nieprzyjacielską. Bo to wziąć żywcem nieprzyjaciela już nic więcej nie zrobić significat, a tymczasem (…) może kilku na to miejsce zabić, co się z owym jednym zabawi 58 (…) a wzięli na szable już też Szwedom i nabijać nie było czasu (…) dopieroż Szwedów ścinać, kłuć, strzelać. Szwedów wycięto, miasta i wsi porabowano 59
Najczęściej oszczędzano jedynie możnych przeciwników, którzy mogli liczyć na wykup rodziny 60

Należą się tutaj jednak wyjaśnienia natury technicznej. Szabla polska w przeciwieństwie np. do francuskiej szpady dawała dość duże pole do manewru. Szpada albo drażniła przeciwnika ( lekko kalecząc skórę) nie unieszkodliwiając go, albo powodowała ciężkie obrażenia wewnętrzne i ranny najczęściej dość długo konał. Szabla dzięki swej sieczno – kolnej konstrukcji pozwalała na większy wybór cięć. Jeśli walczący chciał zabić, kierował broń na najbardziej wrażliwe części ciała – korpus, a szczególnie brzuch i narządy wewnętrzne. Powodowało to najczęściej śmierć na miejscu. Przykład takiego cięcia daje Pasek: Zbierając chłopi zdobycz na pobojowisku, nadeszli jednego trupa tłustego z brzuchem okrutnie szablą rozciętym, tak, że intestina [wnętrzności] z niego wyszły 61
Natomiast w celu unieszkodliwienia wroga, najczęściej wykonywano cięcia w rękę i w głowę. Taki sposób prowadzenia walki zwykle spotyka się w czasie pojedynków. Można było również uderzyć płaską częścią szabli. Stanowiło to jednak objaw lekceważenia umiejętności bojowych przeciwnika. Klapsy najczęściej wykonywał starszy doświadczony wojak wobec młodego, zaczynającego dopiero życie żołnierskie. 62.
O skuteczności szabli świadczy fakt, że martwych wrogów liczono na tysiące: rachowano trupa 20 000 i więcej, prócz inszych, którym szabla polska folgowała potroszę63 – wspomina Mikołaj Jemiołowski.
Skuteczność nie zależała tylko od liczebności. Pamiętnikarze aktywnie biorący udział w walkach wojen XVII w. - Jan Pasek, Mikołaj Jemiołowski, Aleksander Skorobohaty i Jakub Łoś dowodzą, że niejednokrotnie nieliczny, ale dobrze zorganizowany oddział mógł pokonać mocniejszych liczebnie przeciwników: (…) z Szwedami pod Trzemeszną, kiedyśmy z samą tylko Czarnieckiego dywizją, a dwa tysiąca mając tylko ody krymskiej, sześć tysięcy Szwedów (…) tak wycieli, (…) nie ostał się i jeden, który był królowi o zginieniu tego wojska [wieść] zaniósł64 dodaje: „W kronikach się tego nie doczytamy, żeby od polskiej szable – dokładam: przy takiej wojska szczupłości – tak potężne miały upadać mirytiady65. Nawet o. Augustyn Kordecki opisuje przykład jednej z wycieczek kilkuosobowego oddziału polskiego: „Dwaj (…) dowódcy (Żegocki i Kulesza) (…) świeżo po wycięciu dwustu Szwedów w Wieluniu (…) wrócili” 66
Ta skuteczność przyniosła sławę rycerstwu polskiemu. Podczas walk w Danii ze Szwedami. powiadali więźniowie, żeśmy rozumieli was, żeście dyjabli, nie ludzie wspominał Pasek 67. Daje również przykład świetnie zorganizowanego, chociaż mało licznego dziesięcioosobowego oddziału kasztelana zakroczymskiego, ktory zrobił pobojowisko w oddziale Karola Potockiego 68
W czasie wojen pękały ostatnie hamulce, ujawniając skłonności sadystyczne. Pasek wspomina okrucieństwo oddziałów Kunickiego wobec Tatarów, gdzie najemni Kozacy rozsiekli nie tylko mężczyzn, ale i starszyznę, kobiety i dzieci. 69 Jednocześnie beznamiętnie opisuje swoją kłótnię z Adamowskim o to, który ma dokonać egzekucji na oficerze szwedzkim70.
Należy jednak wspomnieć, że ethos rycerski, który trwale się zakorzenił w obyczajowości polskiej, wymagał traktowania wrogów równych stanem z należytym szacunkiem71 Szacunek ten zakorzeniony mieli najwięksi wodzowie, jak hetman Jak Karol Chodkiewicz wobec przeciwników w bitwie pod Guzowem, 72 jednak życie niższych stanem, zwłaszcza chłopów, nie było dla szlachty wiele warte, o czym wspomina Mikołaj Rej w Żywocie człowieka poćciwego 73. Jemiołowski dodaje, że całkowitą rzeź kozaków z pułku Krzywonosa powstrzymała jedynie obawa przed brakiem rak do pracy 74 Wyraznie w oczy rzuca się kontrast między szacunkiem Chodkiewicza wobec równych sobie stanem zdrajców, przy jednoczesnym braku jakichkolwiek skrupułów wobec niezaprzeczalnie dzielnych żołnierzy kozackich.
Również poza granicami Polski Polacy odznaczali się olbrzymim okrucieństwem wobec bezbronnej, najuboższej ludności. Do dzisiejszego dnia na stosunku polsko-rosyjskie wpływa rzeź podczas wojny moskiewskiej 75 Na łaskawszy los mogli liczyć jedynie możni panowie, za których szlachcic polski mógł otrzymać okup.
Równie duży strach przed wojskiem polskim czuli polscy chłopi i mieszczanie. W każdej chwili szlachta mogła zawiązać konfederację i wypowiedzieć posłuszeństwo hetmanom. Domagający się zaległego żołdu żołnierze terroryzowali cały kraj. Dowódcy nie wprowadzali żadnej dyscypliny, zdając sobie sprawę, że tylko tak mogli liczyć na poparcie i udział szlachty. 76


56„Korespondencye Jana Karola Chodkiewicza” Warszawa 1875 r. s. 43
57 Albrycht Stanisław Radziwiłł „Pamiętnik …” t. I; Warszawa 1980 r. s 343
58 J.Ch. Pasek „Pamiętniki” s. 117
59tamże s. 61
60 Jan Kochanowski „Jezda …” s. 155
61 J.Ch. Pasek „Pamiętniki” s. 6
62 tamże , s. 96
63Mikołaj Jemiołowski, „Pamiętniki …” ; Warszawa 2000, s. 122
64J.Ch. Pasek, Pamiętniki” … s.. 6
65tamże s. 133 – 134
66o. Augustyn Kordecki, „Pamiętnik oblężenia Częstochowy 1655 r.”; Częstochowa 1991 r. s. 104
67 J.Ch. Pasek „Pamiętniki” … s. 28
68 tamże s. 73-74
69 tamże s. 404
70 tamże s. 24
71 M. Ossowska „Ethos ...” s. 72
72 „Korespondencye ...” s. 43
73 Mikołaj Rej „Wizerunek własny żywota człowieka poćciwego, w którym jako w zwierciadle, snadnie każdy swe sprawy oględać może. Zebrany i z filozofów z różnych obyczajów świata tego” [w:] Mikołaj Rej „Wybór Pism” pod red. Warszawa 1979 r. s 71
74 M. Jemiołowski, „Pamiętniki” ... s. 49
75„Diariusz wojny moskiewskiej ...”s. 82
76 Maskiewicze s. 194
_________________
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine
Żyj i daj rzyć innym...

 
 
achata 


Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 846
Wysłany: Pon 23 Mar, 2009 18:41   

Chyba się AIne wstrzymałaś z częścią dalszą. Niesłusznie. Tak pięknie napisanej pracy, z takim zacięciem i prawdziwą pasją badawczą już dawno nie czytałam. Do nóżek dobrodziejki padam i bdb z magisterki prognozuję :)
_________________
"Znużony odejść pragnę, lecz chęć w sobie dławię..."
 
 
AineNiRigani 
W ócz błękicie zatopiona...


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 10087
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 14:20   

Wojsko stanowiło pewną grupę społeczno – zawodową i jak każda tego typu grupa miało swoje odrębne obyczaje, charakterystyczne tylko dla niej. W obyczajach tych i szabla pełniła ważną rolę.
W XVII w., gdy armia pełniła przede wszystkim funkcje bojowe, odgórnie nakazane było stale poprawiać swoje umiejętności wojskowe: Każdy rotmistrz obecny przy chorągwi, a w niebytności porucznik albo namiestnik w każdy miesiąc po pierwszej niedzieli miesięcznej (…) powinni odprawić ćwiczenia wojenne, w pole wyjechawszy (…) gdzie wprzód szable ostre (…) pojedynkiem ma u każdego opatrować 78 .
Najważniejszą osobą w obozie wojskowym był Bóg. Żołnierze codziennie zaczynali dzień dość charakterystyczną modlitwą:
Pierworodny Synu Mądrości, Chlebie żywy, Ojcze Modlitwy, Ojcowskiego Chrystusie panie, Wszechmogący wieczny Boże, wszystkich rzeczy Stwórco, Teragrammat u Adonay, Pocieszycielu Dusz, przysięgam wam, kule, miecze, granaty, strzały, dzidy, przez pięć ran Chrystusa, przez siedm boleści N. Marii Panny, abyśmy żadnemu stworzeniu nie szkodziły 79
Bóg będąc w niebie nie zawsze miał czas koordynować życie obozowe, ale żołnierze od tego mieli inną osobę na terenie majdanu, nie mniej ważną niż sam Najwyższy. Tą osobą był hetman. W zasadzie on rozstrzygał wszelkie spory, zarówno te natury wojskowej, jak i prawnej. Wszelkie próby samodzielnego rozstrzygnięcia sporu poprzez pojedynek były karane. Chociaż już Stefan Batory nie dopuszczał do pojedynków na terenie obozu, dopiero sejm koronacyjny Zygmunta III Wazy uregulował tę sytuację prawnie, ustalając, że pojedynki mogą się odbywać jedynie przy pozwoleniu króla lub hetmana80 . Zarówno jeden jak drugi bardzo niechętnie korzystali z tego prawa. Większość hetmanów zgadzała się z hetmanem wielkim koronnym, Mikołajem Mieleckim, który uważał, że „kto najwięcej krzesze szabelką na dworze ten nie naciera na nieprzyjaciela”. Również niechętny im Sobieski zwykł mawiać, że: odwaga dowodzi się w utarczce z wielu, a nie w potyczce z jednym obywatelem 81 W artykułach hetmańskich znajdują się już konkretne postanowienia: Powabki i pojedynki w wojszcze nie mają miejsca. Jeśli komu dał Pan Bóg mężne serce, przeciwko towarzyszowi niech pokazuje męstwo swe, nie przeciwko towarzyszowi. Kto by ważył się powabić, gardłem ma być karan; także i powabiony nie ma się pod tąż winą stawić. Jeżeliby więc kto jeden od drugiego był w czem pokrzywdzony, ma to donieść rotmistrzowi, a byłaby jaka wielka krzywda, tedy hetmanowi 82
Oficjalnie więc pojedynki w wojsku były karane, w praktyce odbywały się, chociaż starannie ukrywano je przed hetmanami. Za panowania Jana Kazimierza w obozach wojskowych bardzo modne były bójki na szable. Taka walka odbywała się bez sekundantów, jedynie w asyście kilku gapiów. Najpełniejszy przykład pojedynku wojskowego daje Pasek. Szczegóły w nim zawarte dają pełny obraz ówczesnych obyczajów i praw: Panowie Nuczyńscy pili u brata swego ciotecznego u pana Marcyjana Jasińskiego, towarzysza naszego (…) Dopiwszy tedy mocno, począł Nuczyński wielkie dawać okazyje. Ja lubom był tak pijany jak oni (…) wyszedłem z szałasu chcąc uść licha wymówiwszy: „ktoma do mnie pretensyją jaką, wolno mi powiedzieć jutro, a nie po pijanemu”. Jużem tedy w pół drogi, dogonił mię Nuczyński „Bij się ze mną!” Odpowiedziałem: „Panie Bracie (…) dwa są impedymenta [przeszkody]; jeden, że tu obóz, druga, że tu szable nie mam, bom poszedł do towarzysza swego na posiedzenie, nie na żadną wojnę. Ale tak jeżeliby to nie mogło być inaczej, jutro rano, a za obozem, nie w obozie” (…) przyszedł za mną. Musiałem wyniść, szablę wziąwszy. (…) Za drugim czy za trzecim cięciem dosięgłem mu palców (…) on (…) skoczy znowu do mnie, machnie raz i drugi, a już mu krew na gębę pluska. jak go tnę przez puls, wywrócił się. Leci młodszy brat, pocznie gęsto i często przycinać. (…) Zetrzemy się ze sobą: i ręka, i szabla upadła (…) Przyjdzie potym Jasiński (…) „A zdrajca! pokąsałeś mi braci! Pocieno ze mną!” (…) Począł wołać szablę (…) Była tedy rzeczka wąska, (…) i kładki przez nią wąskie położone. „Tam jeno, tam przejdziewa sobie (…) kto kogo położy, żeby się już nie wracał do obozu” Popchnie mnie kładki (…) Tylko wstąpiłem na ową ławkę, tnie mnie z tyłu w łeb, tylko, że aksamit wenecki przedni był, P. Bóg zachował, że nie przeciąn, (…) pręga tylko, jak biczem ciąn. Zamroczyło mię jednak (…) umknę się tedy z owego miejsca bojąc się, żeby mi nie poprawił (…) A tu z obozu powychodzili, patrzą, bo wszystkie chorągwie do owej rzeczki stały. Przytniena mnie potężnie, aż mi zadrżała szabla w garzci; wytrzymałem zakład. Ścieniśmy się z dziesięć razy, nic ani temu, ani temu. Mówię: „Dosyć tego, panie Marcyjanie”. On rzecze ”O taki synu, nie uczyniłeś mi nic, a mówisz dosyć”. Tak P. Bóg dał, że po owym wymówieniu samym końcem szable dosięgłem go przez jagodę [policzek] i odskoczyłem od niego (…) jak też urwę go w łeb (…) dopiero go płazem zacznę walić na ziemi, wziąwszy w obie ręce szable (…) Dałem mu pieńdziesiąt razy płazą, niżeli przygiegli (…) 83


78. A.M. Fredry „O porządku ...” s. 5
79 cyt. za St. Bystroń „Dzieje…” t. II s. 376
80 Barłomiej Szyndler, „Pojedynki”; Warszawa 1987 r. s. 43
81 tamże s. 47
82 „Volumina legum”, t. II; Warszawa 1733 s. 1968
83 J.CH. Pasek, „Pamiętniki” s. 123 - 126
_________________
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine
Żyj i daj rzyć innym...

 
 
AineNiRigani 
W ócz błękicie zatopiona...


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 10087
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 14:36   

Analizując ten barwny fragment, nasuwa się kilka wniosków. Po pierwsze potwierdzają się wcześniejsze spostrzeżenia odnośnie sposobu prowadzenia walki. Pasek tak naprawdę nie chciał zabić swoich przeciwników – stąd swoje ciosy kierował na ręce i głowę, a nie na korpus. Również Jasiński najprawdopodobniej nie chciał śmierci Paska, dlatego uderzył w głowę. Takie ciosy mimo swojej powagi rzadko były śmiertelne. Zostawiały jedynie szramę i bliznę, którymi zresztą się chwalono, czasem okaleczaly. Tak naprawdę prawdziwy polski Sarmata musiał mieć przynajmniej kilka blizn.
Po drugie Pasek starał się przenieść pojedynek poza teren obozu. Nie tylko zdawał sobie sprawę, że hetmani niechętnie patrzą na pojedynki na terenie majdanu, ale również z tego, że Stefan Czarniecki wręcz ich nie znosił. Pojedynki rozegrały się jednak w obozie tylko dlatego, gdyż wszyscy uczestnicy wiedzieli że hetmana nie ma. Zresztą nie był to jedyny taki przypadek w obozie pod Kozieradami. Po opisie pojedynku Pasek dodaje: „Była to w ten dzień kryzys tak zła, że z piętnaście pojedynków odprawowało się pod różnymi chorągwiami” .
Czekając na hetmana szlachta umilała sobie czas pijaństwem i pojedynkami, które bardzo często szły ze sobą w parze. W obozie wojskowym jednakże pijaństwo było znacznie bardziej nasilone. Duże spożycie alkoholu było silnie uwarunkowane psychologicznie. Alkohol pozwalał na chwilowe zapomnienie, oderwanie się od okrucieństw wojny i walki. Czasem poprawiał samopoczucie. Było to ważne dla ludzi na co dzień narażonych na niebezpieczeństwo, niepewnych, czy kolejnego dnia również będą mogli wychylić puchar za zdrowie braci szlachty. Dlatego też gorzałka, obok szabli, była niepisanym elementem wyposażenia husarzy, pancernych, dragonów .
Zarówno Pasek i jaki jego współtowarzysze zdawali sobie sprawę z konsekwencji sprzeciwianie się woli hetmana. W obozie wojskowym często stosowano karę śmierci (gł. w stosunku do czeladzi). Najpopularniejszą karą był stryczek, ale tak jak w przypadku kar cywilnych równie częste było ścinanie, rozstrzelanie i ćwiartowanie. W każdym obozie znajdował się kat oraz stepka (człowiek odpowiedzialny za wykonywanie kar cielesnych) 86 Pamiętnikarze nieczęsto wspominają w jaki sposób bywala wykonywana kara śmierci, ciekawy przykład podaje jednak autor „Diariusza wojny moskiewskiej” opisując śmierć Lepunowa, który za zdradę zostal rozniesiony szablami 87 . Wynika z tego opisu, że czasami stosowane były również samosądy. Również w obozie Chmielnickego bez zbędnych formalności rozsieczono szablami winnych rabunku komisarzy Czarnieckiego 88
Wspaniali wodzowie i żołnierze często stawiani byli jako przykład młodszym pokoleniom zarówno przez publicystów i poetów jak i pamiętnikarzy oraz zwykłych żołnierzy. Na takim piedestale stał Chodkiewicz, Czarniecki, Jan Zamoyski, Stefan Żółkiewski i kilku innych wybitnych dowódców. Podziwiali ich współcześni. Pułkownicy kozaccy stwierdzili: „Doznaliśmy pod Piławcami, nie oni to Lachowie, co przedtym bijali Turki, Moskwe, Niemce, Tatary, nie Żólkiewscy, nie Chodkiewiczowie, nie Koniecpolscy – dzieciny w żelaza poubierane. Pomarli ze strachu skoro nas ujrzeli89 . Dowódcy ci wywalczyli sobie sławę, która w miarę upływu lat tylko rosła. Żyją w pamiętnikach, na obrazach, w pieśniach :

Powstań Czarniecki i dobywaj szabli,
A wnet minie bieda,
Heretyka Szweda
Wezmą wszyscy diabli 90


Wacław Potocki w egzorcie jako wzór stawia rotmistrza husarskiego - Stanisława Jana Lipskiego:

Mnie umrzeć na łęku (…)
Milej niźli na łożu i, com szablą robił
Słuszna, żebym to dzisia szablą przyozdobił
Wam przykład zostawuję (…)
Jeszcze dobrze słów onych nie dokończył dźwięku
A już pałąsz śmiertelny błysnie mu się w ręku (…)
Rum sobie szablą czybiąc postępuje śmiele (…)
Po śmierci Lipskiego:
Straciwszy naszy wodza nie zaraz się strwogli
W Bogu, w sercu a w szabli ufność swą położyli 91

Największą jednak sławą cieszył się triumfator spod Wiednia – Jan Sobieski, ceniony nie tylko przez Polaków. Stawiany był za wzór każdemu polskiemu żołnierzowi, jego dzieło było ideą przewodnią Józefa Sułkowskiego 92 . Do dzisiejszych czasów przetrwał symbol króla – żołnierza, który rozsławił Polskę oraz waleczność jej synów.



86 J.S. Bystroń „Dzieje…” t. II s. 485 - 487
87 „Diariusz wojny moskiewskiej” ... s. 4
88 „Diariusz z listów pana Andrzeja Maskowskiego stolnika halickiego do królewicza Karola” [w:] Listy staropolskie z epoki Wazów; opr. Hanna Malewska Warszawa 1977 s. 341
89 Księga pamiętnicza (1647 – 1655), Kraków 1864 r. s. 3769
90 [w:] J.S.Bystroń „Dzieje…” t. II. s. 374
91 Wacław Potocki, „Transakcja wojny chocimskiej” [w:] „Dzieła I”; Państwowy instytut Wydawniczy; Warszawa 1987 r. s. 71-73
_________________
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine
Żyj i daj rzyć innym...

 
 
Sofijufka 
to JA


Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 2615
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 14:36   

ooo! brakowało mi...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
AineNiRigani 
W ócz błękicie zatopiona...


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 10087
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 15:54   

a ja sobie zapomnialam :)
Juz dochodzimy powoli do konca rozdzialu i pozostanie ostatni - chyba najciekawszy :D
_________________
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine
Żyj i daj rzyć innym...

 
 
Anaru 


Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 4964
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Wto 19 Sty, 2010 21:11   

Doczytałam wreszcie :mrgreen: :kwiatek:

Z radością przeczytałabym również ten nadprogramowy procentowy kawałek rozdziału ;)
_________________

Asiu :przytul: zdrowiej
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 5231
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 21 Sty, 2010 10:07   

Anaru napisał/a:
Z radością przeczytałabym również ten nadprogramowy procentowy kawałek rozdziału ;)
ja też, ja też :)
_________________
Góry nie są po to by zasłaniały, lecz po to, by można było z ich wysokości dojrzeć jeszcze piękniejszy horyzont.
[Janusz Świtaj]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group