PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gunia
Sro 05 Gru, 2007 17:31
Szlachcic przy karabeli, czyli jak w dawnej Polszcze bywało
Autor Wiadomość
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 20:04   

ROZDZIAŁ III

Wojsko - droga do majątku, kariery i awansu społecznego


Wojsko w I Rzeczpospolitej pełniło ważne funkcje nie tylko militarne ale też społeczno – ekonomiczne poprzez normowanie struktury społecznej poprzez wchłanianie nadwyżek młodzieży męskiej. Służba wojskowa oznaczała przejście przez pewien etap edukacyjny niezbędny dla dalszej kariery politycznej. Dotyczyło to jednak tylko synów magnackich. Zawodowi żołnierze rzadko angażowali się w tzw. „wielką politykę” pozostawiając ją hetmanom, dygnitarzom wojskowym i regimentarzom. Taką karierę przeszedł Jan Sobieski. Jako syn senatora miał dużo łatwiejszą drogę niż np. Stefan Czarniecki, lecz również zaczynał od niższych szczebli kariery wojskowej - przez wiele lat był dowódcą taktycznym niskiego stopnia. Dzięki wrodzonemu talentowi, pracy i stale zdobywanemu doświadczeniu piął się w górę, zdobywał szacunek żołnierzy. (1)
Wojsko polskie było zacofane zarówno pod względem uzbrojenia, jak technik i metod walki. Bitwa pod Nancy w 1477 dała dowód, że nawet świetnie wyszkolona i wyposażona konnica nie da rady piechocie. Pod koniec XVI w. gdy większość państw europejskich punkt ciężkości przeniosło na oddziały piechoty, w Polsce taktyka nadal opierala się na jeździe - przede wszystkim elitarnej husarii. Wynikało to z 3 podstawowych przyczyn:
Po pierwsze piechota polska, w przeciwieństwie do wojsk zachodnioeuropejskich, nie musiała przełamywać zwartych formacji wroga. Jej rolą było udzielanie ogniowego wsparcia jeździe, obrona umocnień i taborów oraz zdobywanie twierdz, nie zaś przesądzanie o losach bitwy. Na początku starcia zadaniem pieszych żołnierzy było spowodowanie w szeregach przeciwnika jak największych strat przed zasadniczym uderzeniem jazdy, szczególnie husarii. Piechoty używano również w ostatnim etapie bitwy do ostatecznego zgniecenia rozbitego już wroga.
Drugą z przyczyn tej sytuacji, była niechęć rządzącej w kraju szlachty do tej formacji wojskowej. Służba w piechocie uważana była powszechnie za nieodpowiednią dla wysoko urodzonych. Szlachcic nie chciał walczyć ramię w ramię z synem chłopskim.
No i wreszcie trzeci powód, to obawy, że uzbrojony chłop zakosztowawszy życia bez dotychczasowych obowiązków, poznawszy świat, czasem nawet pobrawszy nauki, może w przyszłości stanąć na czele zorganizowanego buntu. Dlatego też piechota w większej liczbie wystawiana była jedynie w wyjątkowych sytuacjach.
W pierwszej połowie XVII wieku zaciągano przede wszystkim piechotę typu polsko-węgierskiego, w której służyli prawie wyłącznie Polacy uzbrojeni według wzorów wprowadzonych przez Stefana Batorego. Sporadycznie spotykano w naszym kraju zaciężnych Szkotów i Niemców, których oddziały formowano na wzór zachodni.
Jedynie wojsko saskie przypominało wojsko europejskie taktyką i uzbrojeniem (wyposażone było w broń skałkową i bagnety ). Wiek XVII okazał się mało łaskawy dla polskiego wojska, w przeciwieństwie do XVI stulecia. Nasza wojskowość nie rozwijała się tak, jak wymagała tego sytuacja międzynarodowa. Sukcesy, jakie w XVI wieku odnosiła strona polska w konfrontacjach z armiami państw sąsiednich, doprowadziły do przekonania, że nie ma potrzeby zmieniać oblicza armii. Nadal obowiązywały wzorce nadane w czasach panowania Stefana Batorego. W tym samym czasie wojskowość państw zachodnioeuropejskich dzięki postępowi technicznemu i reformom przeszła głębokie przemiany. W XVII w. różnice techniczno – strategiczne nie były jeszcze widoczne. Konnica była formacją cieszącą się sukcesami ( najlepiej sprawdzała się w zwalczaniu szybko przemieszczających się czambułów tatarskich). Sławę polskim żołnierzom przyniosły liczne kampanie poza ziemiami polskimi np. udział Lisowczyków w Wojnie Trzydziestoletniej (po stronie cesarstwa), wyprawa szwedzko - duńska Stefana Czarnieckiego, której uczestnikiem był m.in. Jan Chryzostom Pasek oraz wiktoria wiedeńska. Zacofanie wojska polskiego w pełnym świetle ukazało się dopiero w wieku XVIII. Wszelkie próby reform przyszły jednak zbyt późno.
Ostatnio zmieniony przez AineNiRigani Czw 29 Sty, 2009 05:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 20:10   

Wg. Stanisława Bystronia podstawową przyczyną złej organizacji oddziałów złożonych z polskiej szlachty był nacjonalizm, pieniactwo, megalomania narodowa, brak zgody, karności oraz główne hasła ideowe stanu: równość i wolność (2). Jednocześnie wartość wojska obniżał sposób rekrutacji i brak zainteresowania kwalifikacjami kandydata (decydująca była liczebność żołnierzy, a nie ich jakość).
Społeczeństwo Polski przedrozbiorowej doskonale zdawało sobie sprawę z zacofania militarnego swojego wojska. Nie przeciwdziałano mu z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze reforma łączyła się ze zgromadzeniem funduszy, a co za tym idzie dodatkowym opodatkowaniem szlachty. Ponadto brak porozumienia w sprawie reform wykluczał poprawę.
Druga przyczyna spowodowana była obawami o ograniczenie przywilejów szlacheckich. Król popierany przez silną i karną armię mógłby wzmocnić swoją pozycję, wprowadzić dziedziczność tronu i ograniczyć przywileje szlacheckie. Z kolei król obawiał się, że silne wojsko bezgranicznie oddane swojemu hetmanowi będzie zagrażało pozycji monarchy. Dlatego dążył do przekazania komendy jenerałowi, podległemu bezpośrednio monarsze (3)
Do największych zmian w wojsku polskim doszło w pierwszej połowie XVII w. za panowania króla Władysława IV. Władca ten, uważający się za wielkiego wodza i znawcę sztuki wojennej, w 1633 r. dokonał podziału wojska na tzw. autorament narodowy i autorament cudzoziemski. W skład wojsk autoramentu narodowego wchodziła jazda (husaria, jazda kozacka i Tatarzy) oraz piechota typu polsko -węgierskiego. Wystawiano je według dawnego systemu zaciągu z tradycyjną organizacją pocztową (towarzyszowi, czyli rycerzowi, walczącemu w pierwszym szeregu, podlegało od 1-3 pocztowych – szeregowych). Do autoramentu cudzoziemskiego zaliczano natomiast rajtarię, arkebuzerię, dragonię, piechotę typu niemieckiego oraz artylerię i wojska inżynieryjne, czyli oddziały zaciągane według wzorów zachodnioeuropejskich.

2. J.S.Bystroń Dzieje obyczajów w dawnej Polsce” t. II ; Warszawa 1994 r.s. 361
3. Aleksander Bruckner, „Dzieje kultury polskiej”, t. III; Kraków 1930 r. s. 37 - 38
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41285
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 20:38   

Aine cieszę się bardzo, że Cie tu widzę :-) :kwiatek:
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 20:41   

Dzięki opisom pamiętnikarzy i publicystów znany jest rynsztunek bojowy poszczególnych formacji armii polskiej. Najdokładniejsze opisy zawierają jednak dzieła: „O porządku wojennym i o pospolitem ruszeniu małem” Andrzeja Maksymiliana Fredry (4), jak również Jędrzeja Kitowicza „Opis obyczajów za panowania Augusta III”. Wprawdzie Fredry uważa, że żołnierski strój należy na koniu dobrym, broni ostrej (…) ręce wprawnej przy śmiałym sercu(5), nie przeszkadza mu to jednak w opisaniu kompletnego rynsztunku konkretnych formacji wojskowych. Zresztą mimo pewnych różnic w ekwipunku i tak szabla była tym elementem, który posiadała każda formacja, bo jak wspominał Pasek: I tak z którym idziesz do nieprzyjaciela (…) – szabla grunt (6).
Chlubą polskiego wojska była husaria. Utworzona jako lekka jazda w XV w., po likwidacji oddziałów ciężkich kopijnków automatycznie stała się jazdą ciężką. Właściwe przeobrażenie i wyodrębnienie jako osobnej jazdy nastąpiło za rządów Stefana Batorego, który 23 czerwca 1576 roku za pomoc uniwersału królewskiego wyodrębnił husarię jako osobny i samodzielny rodzaj jazdy, jednocześnie wyszczególniając jej ekwipunek:
Stefan, z łaski Bożej król Polski, wielki książę etc.
(…) ustanawiamy nowy rodzaj wojska stałego przy dworze naszym, dla obrony osoby naszej i godności królewskiej (…) Każdy rotmistrz ma się starać, aby konie tych żołnierzy były dobre i mocne, a oni sami uzbrojeni na sposób węgierski, w mocne zbroje żelazne, szyszak, żelazne rękawice, kopię, mizerykordię, miecz zwany koncerzem, pistolet przy siodle, zaś pióra i inne ozdoby dla okazałości i postrachu nieprzyjaciela zależnie od upodobania każdego.
Dan w Brodnicy, dnia siódmego miesiąca maja roku Pańskiego 1577(…).
Stefan król
(7)
Husarzem nie mógł zostać każdy szlachcic. W szeregi towarzyszy pancernych rekrutowano synów najznamienitszych polskich rodzin. Rynsztunek husarza był bardzo kosztowny i nie każdy mógł sobie pozwolić na taki wydatek Nic więc dziwnego, że jedynie synowie magnaccy mogli się szczycić przynależnością do tych oddziałów.
Zgodnie z opisem Szymona Starowiejskiego Husarz zaopatrzony był w zbroję żelazną na której zawieszona była rysia skóra, kopię, szablę u boku i rapier (koncerz) przytwierdzony z lewej strony siodła. Z przodu siodła przymocowane były pistolety (8)
Konie, które służyły przedstawicielom tej formacji były równie starannie selekcjonowane ze względu na przymioty charakteru. Koń husarza musiał być dzielny, silny i szybki, ale jednoczesnie posłuszny swojemu włascicielowi. Rzecz jasna koszt takiego zwierzęcia był równie wygórowany jak i całość wyposażenia (9) Równie ważnym elementem wyposażenia były ostrogi, które pozwalały popędzić i sterować koniem w trakcie walki (10). Ręce husarza okrywały rękawice zbrojne z gołymi dłońmi pod spodem tak, aby z jednej strony zabezpieczały ręce metalową osłoną z wierzchu, a jednocześnie nie zmniejszały chwytności palców potrzebnej do walki i trzymania broni (11)



Sebastian Sobieski niosący chorągiew Zygmunta III- fragm. Rolki Sztokholmskiej



Ryc. 16. Wjazd husarii królewskiej - fragm. Rolki Sztokholmskiej

Husaria budziła zachwyt nie tylko obywateli polskich, lecz przede wszystkim zagranicznych. Beuplan sporzadzić niezwykle szczegółowy opis husarii, niestety w wersji paradnej: Pancerz ciężki napierśny i plecowy; na głowie misiurka, z której opada na ramiona gęsta siatka stalowa; szabla szeroka, albo prosty pałasz ciężki; na blasze plecowej pancerza umocowane skrzydła żelazne, kowane, wagi ciężkiej, w ich skraj zewnętrzny powtykane pióra orle, jastrzębie lub indycze, długie; u pasa zawieszony łuk i kołczan (lub arkebuz i ładownica); u pasa też umocowane narzędzia: nóż, szydło, w worku sześć łyżek srebrnych, chusta wzorzysta bogata, pistolet, wiaderko skórzane do pojenia, kańczug, trzy łokcie sznura jedwabnego do krępowania jeńców, to wszystko na boku prawym. Poza tym jeszcze wiaderko do picia, róg do leczenia konia, trzy pęta końskie, torba na ładunki zapasowe, prochownica. W ręku kopia wiele łokci długa i tyleż nielekka. Zaprawdę, ciężka jazda: jeden jeździec waży tyle, co u nas średnie działo polowe (12)
Równie dokładny opis husarii z końcowego etapu swojej świetności, zawdzięczamy dworzaninowi Jana III Sobieskiego, Francuzowi Franciszkowi Dalayrac: To najpiękniejsza jazda w Europie przez wybór ludzi, piękne konie, wspaniałość stroju i dzielność koni (...) Nie wydzielają ludzi do wart i straży przedniej i przeznaczają się jedynie do uderzenia w bitwach. Siedzi ta jazda na najlepszych koniach w kraju, uzdeczki są ozdobne blaszkami i guziczkami srebrnymi lub pozłacanymi. Siodła haftowane z łękiem złoconym, wielkie czapraki na sposób turecki, zwykle w Polsce używane, szeroko haftowane srebrem lub złotem, koncerz bardzo ozdobny, przymocowany do siodła pod lewym udem. Uzbrojeni są husarze w kirys, szyszak, zarękawie osłaniające ręce z tyłu i z boków aż do łokci, rękawic nie używają. Na ramionach noszą skórę lamparcią lub tygrysią , kopie z grotem ostrym z drzewa lekkiego, giętkiego i wydrążonego w środku, z chorągiewką długą na 3-4 łokci (ok. 175 - 230 cm), malowaną i złoconą całą... Husarze nie cofają się nigdy, puszczają konia w całym pędzie, przebijają wszystko przed sobą...każdy husarz ma najwięcej do dwóch do trzech szeregowych, nazywają się: pacholik, pocztowy, szeregowiec lub posiadacz. Szeregowi, uzbrojeni i umundurowani jak husarze, noszą kopie, szyszak, ale bez zbroi i maja na sobie zamiast lamparcich, skóry z wilków białych, suknia obcisła, za plecami skrzydła, co też można widzieć i na obrazach. Powiadają, że szum takich skrzydeł przestrasza konie nieprzyjacielskie i pomaga do rozbicia ich szeregów. Chorągwie formują się, jak francuskie, we trzy szeregi po 70 koni w każdy, stosownie do siły chorągwi. W pierwszym szeregu towarzysze, a za nimi w dwóch drugich pacholiki” (13)



Stefano Della Bella Husarz polski

W XVII w. stałym procesem było zmniejszanie się liczebności i znaczenia husarii w wojsku polskim, co wynikało głównie z kosztowności jej wyposażenia. Z tych właśnie powodów husaria, która w 1648 roku stanowiła 46% wojsk, w 1659 roku stanowiła już tylko 5% armii. Jednak w latach wojny z Turcją husaria przeżyła swój renesans, osiągając liczebność 3500 żołnierzy, stanowiąc zatem ok. 35% wojsk. Ostatnia wielka szarża towarzyszy pancernych odbyła się podczas glorii wiedeńskiej (była to najświetniejszą szarżą w całej historii tej formacji ). Wspaniała i zarazem brawurowa akcja polskiej husarii zadecydowała o zwycięstwie i rozbiciu wojsk przeciwnika.
Schyłek wieku okazał się jednak mało łaskawy dla tego typu wojska. Postęp techniczny, zwłaszcza rozwój broni palnej, i zmiana realiów pola walki sprawiły, że husaria nie była już w stanie pokonać przeciwnika dzięki swojej szarży. Za Augusta jedynym zadaniem husarii były tzw. „asystencje”, czyli udział w paradach. Za Sasów wygląd husarii stał się jeszcze bogatszy i wystawniejszy, a znacznie malała funkcja bojowa. Zaczęto nawet husarię nazywać „wojskiem pogrzebowym”, ze względu na jej rolę w uroczystościach żałobnych.(14) Stan ten wyśmiewali współcześni poeci i publicyści, m.in.Wespazjan Kochowski w swojej fraszce pt. „Walkowi S[tanu] R[ycerskiego]”:

Na tej Walek chorągwiej malowan w kirysie,
Który żyjąc nie bywał nigdy na popisie.
On broń chyba dla kształtu przy swym nosił boku
Lub czasem po hebrajsku bywała w tłumoku (15)



(4) Andrzej Maksymilian Fredry, „O porządku wojennym i o pospolitem ruszeniu małem”; Sanok 1856 r.
(5) tamże s. 16
(6) J.Ch. Pasek, „Pamiętniki”. Opr. Roman Pollak; Warszawa 1971 r.
(7) UNIWERSAŁ KRÓLA STEFANA BATOREGO O UTWORZENIU PIECHOTY WYBRANIECKIEJ Z 1578 ROKU. http://www.republika.pl/cpx/zrodla.htm#wybra
(8) cyt. za: Zbigniew Sawicki „Historia husarii” http://www.signum-polonicum.com.pl/historiahusarii .html
(9) tamże
(10) A.M. Fredry, „Dokład” [w:] „O porządku …” s. 39
(11) Jędrzej Kitowicz „Opis obyczajów za panowania Augusta III” www. http://monika.univ.gda.pl/~ literat/ kitowic/
(12)cyt. za J.S.Bystroń, „Dzieje obyczajów …” t. II s. 352-353
(13) cyt. za Zbigniew Sawicki „Historia husarii” http://www.signum-polonicum.com.pl/historiahusarii .html
(14) „Słownik sarmatyzmu …” s. 230
(15) Wespazjan Kochowski „Epigramata polskie po naszemu fraszki” [w:] http://www.staropolska. gimnazjum.com.pl/barok/W_Kochowski/ Nieproznujace_proznowanie_01.html
Ostatnio zmieniony przez AineNiRigani Czw 29 Sty, 2009 05:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11857
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:15   

Może i zbyt kosztowna , ale jaka efektowna husaria była... :serduszkate: I najznamienitsi synowie na specjalnie dobieranych wierzchowcach...*rozmarza się*
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:27   

Admete, milo wiedziec, ze ktos mnie jeszcze pamieta :D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41285
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:28   

Aine nie denerwuj mnie i napisz jak żyjesz ( na priva :-) )
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:28   

Wszyscy Cię pamiętaja... Jeno Ty coś zapomniała ;)
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:29   

Nigdy, ale jak nie mialam nic dobrego do napisania, to wolalam nie pisac wcale...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41285
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:32   

Zajrzyj do Supernaturalnego Wątku ;-) Mamy nowe wyznawczynie ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 17 Cze, 2008 21:34   

powoli zaczynam sie odkopywac. :D
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 05:35   

Ciekawym wydarzeniem były manewry wojskowe w 1732 r. których dokumentację stanowią obrazy Jana Christiana Mocka (15). W manewrach tych wzięli udział żołnierze wojsk koronnych autoramentu cudzoziemskiego, oddziały polsko – saskiej gwardii przybocznej oraz specjalnie sprowadzone na ten dzień oddziały saskie. Wyraźnie rzuca się tu w oczy brak wojsk autoramentu polskiego, zarówno jazdy ciężkiej, jak i lekkiej. Przyczyną było jej katastrofalne przygotowanie bojowe i możliwość kompromitacji wobec zaproszonych gości i obserwatorów. Słynną w Europie husarię zastąpiono pułkiem jazdy saskiej podrabianym na wzór tej elitarnej polskiej jednostki (do standardowego wyposażenia żołnierzy saskich dodano kopie husarskie z gałkami i proporcami, karawasze oraz szyszaki z metalowymi skrzydłami, dodatkowo ozdobione u oficerów strusimi piórami) (16).
Husaria zniesiona została w 1776 r. na mocy decyzji sejmu delegacyjnego (17).
Wraz z malejącym znaczeniem jazdy ciężkiej, nastąpił wzrost roli jazdy lekkiej i pancernej. Pancernych odróżniało od jazdy lekkiej używanie pancerza ochronnego, najczęściej w formie tzw. karaceny (zbroi zbudowanej ze skórzanego lub płóciennego kaftana z przynitowanymi lub przyszytymi metalowymi łuskami(18) ). Karacena nawiązywała do późnoantycznej zbroi rzymskiej oraz do pancerzy używanych przez Scytów i Sarmatów należąc w  ten  sposób do  symboli Sarmatyzmu.
W I poł. XVII w. kanonik krakowski Szymon Starowolski, tak opisywał jazdę lekką: „Jazda lekka bywa dwojaka: (…) Czeremisy, i druga (…) Kozacy. (…) Czeremisy w pancerze i tarcze zbrojni (…) szable krzywe mają oraz włócznię (…) Kozacy są dwojacy, jedni odziani w zbroję albo pancerz i szyszak (…) mają (…) szablę krzywą. Drudzy Kozacy bez zbroi w samych tylko sukniach(19).
Mniej więcej 100 lat później Kitowicz pisze: Lekkimi znakami, czyli chorągwiami, nazywali jazdę polskiego autoramentu, nie używającą żadnej zbroi ani pancerza (…) Broń towarzysza była: szabla, pistolety i dzida z małą kitajkową chorągiewką; ubiór: kontusz, żupan, pas, a na tym szarawary, na głowie czapka z barankiem siwym albo czarnym. Broń pocztowego: karabin, pistolety i szabla; (…) (20)
Wojsko to okazywało się na tyle elastyczne i wszechstronne, że w drugiej połowie XVII wieku stanowiło aż 60% armii .




15 znajdujące się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
16 na podst. Z. Żygulski „Broń…” s. 296
17 A. Bruckner, „Encyklopedia staropolska ” t. I s. 448
18 W. Kwaśniewicz „1000 słów …” s. 90
19 Szymon Starowolski cyt za Konstanty Górski „Historia jazdy polskiej”; Kraków 1894 r. s. 63-64
20 J. Kitowicz. „Opis ...” www. http://monika.univ.gda.pl/~literat/kitowic/
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 05:50   

Jazda lekka najczęściej rekrutowała się z drobnej szlachty o awanturniczym usposobieniu. Dla nich wojna, dawała przede wszystkim możliwość wzbogacenia się i spędzenia czasu na koszt państwa. Kitowicz opisał wygląd takiego „rekruta” :
U takowego pospolicie koń gałgan albo pożyczony od kogo na odbycie powinności przypadłej, pistoleciska złe, na szabli pół pochwy, kulbaka skrzypiąca, mundur podarty (…) więc towarzysz, chcący się dystyngować od obywatela prostego na kompaniach i zjazdach publicznych, przypasował do boku sajdak, bo szabla, jako wszystkim powszechna, oznaczała tylko szlachcica, ale nie towarzysza (21)
Zgodnie z jego opisem żołnierz pieszy powinien posiadać szabla prosta pałaszowata, sposobna do sztychu(22) ponieważ (…) szabla pałaszowata prosta daleko lepsza jest do pchnięcia oraz cięcia aniżeli szpada (23)
Opisując staropolskie wojsko polskie nie wolno zapomnieć o tzw. wolontariuszach niepłatnych, którzy czerpali zysk ze zdobyczy. Budzili oni zwykle olbrzymi strach. Największą sławą cieszyli się Lisowczycy – oddział lekkiej jazdy, których nazwa pochodzi od dowódcy - Aleksandra Lisowskiego. Zasłynęli w kampanii moskiewskiej w latach 1610-1612, ale po Cecorze i Chocimiu przeszli na żołd cesarski stając się postrachem heretyków w Austrii i Niemczech. Ich aktywna działalność trwała zaledwie 15 lat, ale dzięki męstwu, okrucieństwu oraz niezwykłej skuteczności trwale zakorzeniła się w kulturze polskiej(24)



Rembrandt van Rijn Jeździec polski (1655 r)


Strukturę i charakter tych oddziałów najlepiej oddaje mowa Aleksandra Lisowskiego po zebraniu oddziałów:
Na twarde i niebezpieczne posługi, zawołały was Król i ojczyzna, ale też dozwoliły zakazanych innym pułkom wolności i zysków; w orężu i odwadze cały wasz żołd, cała nagroda: pewniejsze one będą, niż zawodne z publicznego skarbu zapłaty. Niepospolitej ja od was wyciągam odwagi!, jeżeli jeden wśród was jest, któryby na wymierzone przed sobą działo nie rzucił się, jeden nie uderzył na pięciu, gdy ja rozkażę nie wskoczył pierwszy na mury, lub w bystre i głębokie nurty, niech wynijdzie z szeregów! Orężem waszym będzie szabla i rusznica, łuk z sajdakiem, rohatyna, koń lekki i wytrwały; ani wozów, ani taborów, ani ciurów nie ścierpię: wszystko nosić będziecie z sobą. Nie wymagam ja po was gładkich w szyku obrotów, natrzeć zuchwale, kiedy potrzeba rozsypać się, zmylić ucieczkę, znów się odwrócić i nieprzyjaciela doskoczyć, to dzieło wasze. Dam odpoczynek gdy czas po temu, lecz w potrzebie, w pracach waszych, znać nie będziecie ni dnia, ni nocy. Przebiegać najodleglejsze szlaki nieprzyjacielskie, krainy palić, wsie burzyć, miasta, pędzić przed sobą trzody bydła i jeńców tysiące, nie przepuszczać nikomu; to odtąd jedynym zatrudnieniem waszem".(25)



Brandt Lisowczycy przed gospoda

W 1776 r. na mocy decyzji sejmu delegacyjnego, złączono wszystkie chorągwie jazdy narodowej tworząc 4 brygady kawalerii narodowej oraz 2 regimenty ułanów o jednolitym umundurowaniu. Jednocześnie wojsko polskie nadal miało opierać się na konnicy. Nie zwiększono ilości piechoty do niezbędnych minimum, przez co reforma nadal nie unowocześniała armii(26).
Nieskuteczność szlachty polskiej oraz stałe zmiany techniki wojennej zmusiły do utworzenia wojska o autoramencie cudzoziemskim. Szczególnie cenieni byli Holendrzy i Szkoci. Pierwsze wojska zaciężne pochodzenia obcego pojawiły się za panowania Batorego. W większości przypadków ulegali oni polonizacji, a z czasem niczym nie wyróżniali się od szlachty polskiej.
Wojsko cudzoziemskie składało się z karnych i bezwzględnie posłusznych żołnierzy pochodzenia mieszczańskiego lub chłopskiego, dowodzonych przez wykwalifikowanego oficera. Nieobce im były nowinki techniczne oraz nowe taktyki wojskowe. Te właśnie oddziały przekształciły się w XIX w. w wojsko narodowe(27). Mimo skuteczności i profesjonalizmu, żołnierz autoramentu cudzoziemskiego był pogardzany przez wojsko polskie. Przyczyną było najczęściej jego nieszlacheckie pochodzenie.



21 Tamże
22 tamże
23 tamże
24 Aleksander Bruckner, „Encyklopedia …” t. I s. 776
25 cyt. za: Zbigniew Sawicki „Aleksander Józef Cisowski” http://www.signum-polonicum.com.pl/ aleksanderjlisowski2.html
26 Aleksander Bruckner, „Encyklopedia …” t. I s. 446, 476 – 479
27Jan Stanisław Bystroń „Dzieje …” t. II; Warszawa 1976 r. s. 357, 361
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 06:02   

Pewną odmianą służby wojskowej była służba pałacowa i miejska. Stała ona na straży porządku w mieście, w siedzibie i najbliższym otoczeniu króla. Interwencję Straży Miejskiej po uczcie u wojewody wileńskiego, w której zabito kilku ludzi strzałami z muszkietów opisywał Albrycht Radziwiłł 28. Tylko na pierwszy rzut oka nie ma to nic wspólnego z białą bronią. W lufach muszkietu umieszczano trzonek rękojeści kordelasu 29. Uniemożliwiało to wprawdzie oddanie strzału, ale było podstawowym ( obok broni drzewcowej ) wyposażeniem Straży Miejskiej, straży pałacowej, żołnierzy.
Niezadowolenie społeczne, liczne konflikty z sąsiadami oraz słaba władza wykonawcza przyczyniły się w niemałym stopniu do utworzenia wojska prywatnego. Prywatna armia była również narzędziem w ręku magnata dążącego do narzucenia szlachcie konkretnych, pomyślnych dla siebie uchwał, co wypomina Koźmian30 Dzięki takim rębaczom w 1574 r. Mniszchowie rozpędzili zbrojnie sejmik chełmiński, a w 1596 r. senatorowie nie uznając posłów wybranych przez sejmik wiszeński, za pomocą wojska doprowadzili do wyboru swoich kandydatów31. Szczególnie wyraźnym przykładem nadużywania prywatnych oddziałów była elekcja Michała Korybuta Wiśniowieckiego, gdzie szlachta sterroryzowała senatorów strzelając nad głowami dygnitarzy.
W XVI i XVII w. wojsko prywatne często było tworzone nie tyle z potrzeby, ile ze zbytku.

28 Albrycht Stanisław Radziwiłł „ Pamiętnik o dziejach w Polsce” t. I Warszawa 1980 r. s. 131
29 Bagnety w swej późniejszej formie pojawiły się w połowie XVII w. we Francji.
30 K.Koźmian, „Pamiętniki”; Ossolineum 1972 r. s. 251
31 J. Maciszewski, „Szlachta …” s. 206
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 06:16   

Początkowo wojsko prywatne składało się z ubogiej szlachty zagonowej i poddanych chłopów, których dobrze wyszkolono. Po śmierci Zygmunta Augusta zaczęto werbować Węgrów, Wołochów (Słowaków) na tzw. zaciągi. Często zaciągano również Szkotów, Niemców, Lipków (spolszczonych Tatarów), lisowczyków, a nawet Cyganów32
Anglik, William Coxe wspominał wielonarodowościową prywatną armię któlewska, w ktorej każdy żołnierz służył przy szabli 33.
Niejeden rębacz w ten sposób wywalczył sobie lepszą przyszłość. Przykładem mogą służyć wspomniani przez Kajetana Koźmiana, bracia Trzcińscy wszyscy porównywanie do Herkulesa i każdy z nich pałaszem posługiwał się równie dobrze, co często. Dzieki swoim umiejętnościom zyskali protektorat krewnego królewskiego, sekretarza wielkiego koronnego - Miachała Granowskiego i dosłużyli się funkcji podstarosty lubelskiego, a drugi podsędka lubelskiego34
Czasem zdarzało się, że ilość prywatnego wojska rozrastała się do kilku tysięcy w czasach wojny i do kilkuset w latach pokoju. W trakcie wojny lub dłuższego utrzymywania wojska w gotowości, starano się przerzucić ciężar finansowania zaciągów na państwo (oddawano je wówczas do dyspozycji hetmanów). W czasie pokoju najczęściej utrzymywano 50-100 piechurów, 50 dragonów, 30 Tatarów oraz kilkunastu zbrojnych pachołków[b]35/b]. W razie pilnej potrzeby (np. uroczysty wjazd na sejm) w bardzo krótkim czasie można było zmobilizować dużą ilość żołnierzy. Dopiero w XVIII liczba wojska magnackiego znacznie maleje.
Tak zorganizowana armia miała również swoje dobre strony. Żołnierze doskonale znali teren, byli posłuszni i lojalni wobec swych dowódców, stanowiło element miejscowy, nie zaś międzynarodową zbieraninę. Dowódcy posiadali często wiedzę praktyczną, a nawet teoretyczną; towarzysze opanowali różnorakie techniki walki.


32 Wł. Łoziński „Życie polskie …” s. 60
33 Wiliam Coxe „Podróż po Polsce” [w:] „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców” s. 607
34 K. Koźmian, „Pamiętniki...” ; s. 251
35 Wł. Czapliński, Józef Długosz, „Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII w. „Warszawa 1982 r. s. 62-63
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 08:45   

o! jak dobrze, następny odcinek! Dzięki, moje serce!
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11857
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Czw 29 Sty, 2009 18:11   

Aine , wielka jest Twoja wiedza i mój podziw :thud: :thud: :thud:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 06:04   

Tamaro, zawstydzasz mnie, ale dziekuje.
oto i ciag dalszy rozdziału III. Jeszcze troche to potrwa :D


System podatkowy Rzeczpospolitej oraz doktryna ideologiczna szlachty, zgodnie z  którą obowiązek udziału w pospolitym ruszeniu zwalniał ją od odpowiedzialności finansowej za sytuację wojskowo - obronną państwa, spowodował to, że niemożliwe stało się pogodzenie potrzeb państwa z jego potencjałem skarbowym. Pospolite ruszenie już od XVI w. straciło swoje znaczenie bojowe. W XVIII w. magnaci wysyłali w ramach pospolitego ruszenia zastępstwo.
Taka sytuacja otworzyła możliwości zrobienia kariery wojskowej plebejuszom i cudzoziemcom, przy czym im niższa pozycja czy stopień, tym więcej plebejuszy. Chłopi i mieszczanie dominowali w piechocie i dragonii oraz w jeździe – jako pocztowi, autorament cudzoziemski składał się w znacznej części z obcych Anglików i innych. W ciągu XVII stulecia dokonała się w składzie tych formacji istotna zmiana. Coraz więcej było w armii plebejuszy, a w cudzoziemskim autoramencie - coraz więcej Polaków wśród żołnierzy i oficerów. Okresowo w czasie wojny werbowano chętnie oficerów-cudzoziemców. Spowodowane to było zwiększeniem roli piechoty przy jednoczesnej dalszej niechęci obejmowania stanowisk oficerskich 37 .
Dla ambitnych plebejuszy służba w jeździe była natomiast doskonałą, być może najlepszą, drogą awansu społecznego: pozwalała zatrzeć pochodzenie, zdobyć środki (nie tyle z żołdu, ile z grabieży i łupów wojennych) i przeniknąć do szlachty. Szlachta starała się zabezpieczyć i zamknąć dostęp między swoje szeregi, dlatego tez wprowadzono wspomniane wcześniej carta bellum. Trudności te były jednak przezwyciężane, a sama procedura mająca zamknąć drogę plebejuszom stwarzała sprytniejszym duże możliwości. Wprawdzie podawanie się za szlachcica było karane śmiercią, jednak rzadko była udowodniona wina lub wykonany wyrok (najczęściej z powodu „tajemniczego” zniknięcia oskarżonego). O takich właśnie „szlachcicach” pisał w poł. XVII w. Walerian Nekanda Trepka w swojej pracy „Liber chamorum”. Zebrał on informacje i  notatki o dwu i pół tysiącach osób i rodzin, które jego zdaniem podszywają się pod stan szlachecki. Dane te jednak prawie wyłącznie dotyczą zachodniej Małopolski. Część tych informacji jest niewątpliwie błędna i fałszywa, niemożliwe jest jednak oddzielić informacje prawdziwe od fałszywych. Trepka zwracał uwagę na rolę protekcji możnych panów. Mieszczanin, zagrodnik czy gnojek z ulice której może zaciągnąć się do wojska, służyć za ciurę, a jeśli się rabunkiem wzbogaci, już się podszywa, jako żołnierz, za szlachcica, twierdząc żem ja towarzesz 38 .


37 I.Ihnatowicz … „Społeczeństwo polskie…” s. 314 - 315
38 tamże s. 301
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 06:19   

Legalna nobilitacje ułatwiali czasem władcy, zwłaszcza ci, którzy zdawali sobie sprawę, że silna armia świadczy o sile państwa. W listach przypowiednich (mandatach uprawniają­cych rotmistrza do werbowania żołnierzy) Stefan Batory obiecywał, że po sześciu latach służby żołnierz biorący aktywny udział w walkach będzie miał pierwszeństwo do urzędów i nadań. Pod Pskowem wręcz uzależnił uzyskanie starostwa i innych godności od postawy w czasie walki przy szturmie. Nie było to nowością ponieważ już wcześniej urzędy senatorskie (wojewodów i kasztelanów) oraz starostwa na ziemiach ruskich i pogranicznych litewskich nadawano „panom wojennym"; To właśnie ze wschodniego i południowego wschodniego rejonu częstych walk, wywodziła się większość hetmanów koronnych. Majątek i znaczenie rodu było nierozerwalnie połączone ze skutecznością na polu walki. Dzięki temu znaczenie uzyskały m.in. rody: Tarnowskich, Koniecpolskich, Wejherów. Również za panowania Władysława IV cześć plebejuszy została nobilitowana.
Natomiast za Sasów powszechne się stało wykupywanie urzędów oraz patentów oficerskich. Traktowane one były jako źródło zysku (możliwość przywłaszczania sobie żołdu swojego i tzw. żołnierzy, którzy figurowali jedynie na papierze – tzw. „martwych dusz" żołnierskich). Nie było to jednak zjawisko nowe - już w XVII w. Fredry w swoich przysłowiach upominał i wyczulał na podobne zjawisko 39 . W tych matactwach przodowała husaria. Z tego okresu zachowała się anegdota o strażniku koronnym Samuelu Łaszczu, który na wieść o narodzinach syna, kazał go od razu wpisać w skład wojska koronnego z sześciokonnym pocztem pod hetmańską chorągiew mówiąc: „aby był zasłużeńszym żołnierzem, niech zaraz z pieluch służyć zacznie” 40. To właśnie w tym czasie rola husarii ograniczyła się do funkcji czysto honorowych.
Również inne oddziały jej nie ustępowały. Ochocki wspomina o kawalerii narodowej w ktorej wojewodowie, kasztelanowie, książęta nawet prymas i arcybiskup byli rotmistrzami, a synowie wojewodów, kasztelanów porucznikami i chorążymi 41
Z tego okresu pochodzi również wiele żołnierzy figurantów, nazywanych "fartuszkowymi rycerzami" 42. Tę sytuację wyszydzali w swoich dziełach satyrycy, potępiali pisarze i publicyści. Z tych czasów pochodzi dzieło Hieronima Morsztyna pt Przyjemna Rada:

Bezpieczniej jest w zielonym namiotku z dziewczyną,
Na wdzięcznej lutni grając, leżeć pod pierzyną
Niż tarcz i ostrogrotną kopiją piastować
Albo ciężką przyłbicą czuprynę prasować 43


W tym okresie stan szlachecki stał się niemal hermetycznie zamknięty dla walecznych, ale ubogich mieszczan czy chłopów próbujących wywalczyć sobie awans społeczny. Rzadko zdarzały się nominacje na stopnie oficerskie czy podoficerskie dla nieszlachciców. Starano się temu przeciwstawiać za panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego. Zlikwidowano nadliczbowe etaty oficerskie i chociaż sejm z 1786 r. zakazywał zatrudniania na oficerskim stanowisku cudzoziemców i nieszlachciców, jednocześnie podczas Sejmu Czteroletniego nobilitowano wszystkich dotychczasowych oficerów pochodzenia plebejskiego. Ogłoszono również przymusowy pobór rekruta ze wsi, obiecując po wysłużeniu 12 lat wolność osobistą 44 .


39 A.M. Fredry „Przysłowia mów potocznych, albo przestrogi obyczajowe, radne, wojenne” ; Wrocław, 1802 r.
40 cyt za: Sawicki Z. „Historia husarii” http://www.signum-polonicum.com.pl/historia husarii.html
41 J.D.Ochocki , „Pamiętniki”; Wilno 1857 r. s. 141
42 Ludwik Łętowski „Pojedynek dwóch narodów” [w:] „Anegdoty i sensacje obyczajowe …” s. 228
43 Hieronim Morsztyn „Wybór wierszy”; http://www.staropolska.gi...pl/barok/barok_ 005.html
44 I.Ihnatowicz … „Społeczeństwo ...” s. 317
 
 
Calipso 
Mama Mayi <3



Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 6756
Skąd: Manchester
Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 15:44   

O qrczaki :-D
AineNiRigani napisał/a:
32 Wł. Łoziński „Życie polskie …”

Aine możesz podać pełny tytuł tego źródła ? Zauważyłam bardzo ciekawe fragmenty w Twoim tekście :wink:
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 16:00   

Jesli tytuł jest podany skrotem, to znaczy, ze gdzies wczesniej padło.
A chodzi o ksiazke Życie polskie w dawnych wiekach. Aczkolwiek polecałabym nowsze wydania. To jest już troche zdezaktualizowane. Jest fajnym opracowaniem, ale wyłącznie z innym - nowszym, które pozwoli niektore dziedziny uaktualnić. Polecam raczej Kuchowicza.
 
 
Calipso 
Mama Mayi <3



Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 6756
Skąd: Manchester
Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 16:12   

Wiesz,chodzi mi o poszukaniu więcej informacji na temat spolszczonych Tatarów.Może coś się wygrzebie :-)
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 16:47   

Czekaj, czekaj - ja Ci cos znajde specjalnego. Poczekasz?
 
 
Calipso 
Mama Mayi <3



Dołączyła: 21 Lip 2008
Posty: 6756
Skąd: Manchester
Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 20:45   

AineNiRigani napisał/a:
Poczekasz?

No pewnie,nigdzie mi się nie spieszy :-D
_________________
"Nektar szczęścia nigdy nie bywa bez domieszki,lepiej jednak wypić go razem z piołunem,aniżeli nigdy nie skosztować ani kropli"
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 21:03   

pamietam, ze mialam kiedyś artykuł o Tatarach polskich, poszukam.
a narazie :
http://zahid.fm.interia.p...arzy_polscy.pdf
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tatarzy_w_Polsce
http://histmag.org/?magazyn=51&id=384
http://www.ithink.pl/arty...miach-polskich/
http://www.tatarzy.pl/historia.html
http://histmag.org/?magazyn=51&id=384
http://www.planetaislam.com/historia/tatarzy/

To jest ogolnopolskie i powierzchowne, wystarczy, czy chcesz cos szczegolowego na temat Tatarow na swoich terenach?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.