PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gunia
Sro 05 Gru, 2007 17:31
Szlachcic przy karabeli, czyli jak w dawnej Polszcze bywało
Autor Wiadomość
migotka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 1461
Skąd: mazowsze
Wysłany: Pon 10 Gru, 2007 18:02   

Aine praca bardzo ciekawa;)))
ja pisałam o Nędzy i ubóstwie w średniowieczu;)))) również obyczajowość ale ta z niższych nizin;)
_________________
http://slowemmalowane.blogspot.com/
http://maribeaart.blogspot.com/
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 10 Gru, 2007 18:11   

migotko - a masz to gdzies w wordzie? bardzo chetnie poczytam.
W ogole jak tak Was slucham - bardzo ciekawe tematy magisterki mialyscie :D
 
 
migotka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 1461
Skąd: mazowsze
Wysłany: Wto 11 Gru, 2007 07:57   

AineNiRigani napisał/a:
migotko - a masz to gdzies w wordzie? bardzo chetnie poczytam.
W ogole jak tak Was slucham - bardzo ciekawe tematy magisterki mialyscie :D


mam , ino poszukam dziś po pracy;)
_________________
http://slowemmalowane.blogspot.com/
http://maribeaart.blogspot.com/
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 11 Gru, 2007 11:03   

to ja bardzo chetnie, teges... :banan:
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Czw 13 Gru, 2007 12:23   

Aine, dzięki za te info :kwiatki_wyciaga:
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 18 Gru, 2007 12:00   

Sarmatyzm miał olbrzymie znaczenie w państwie polskim. Jednoczył wielonarodowościową i wielowyznaniową szlachtę Korony. Razem z przywilejami stanowił podstawę więzi całego stanu, był ważnym czynnikiem budującym świadomość narodową 10. Dzięki ideologii sarmackiej szlachta zabezpieczyła sobie również stan posiadania. To szlachta przelewała krew w obronie państwa, narażała dla niego życie, dlatego w sposób oczywisty to właśnie jej należą się specjalne przywileje ( tylko szlachta szynkująca i łotrująca nie posiadała tych praw )11. Nic więc dziwnego, że dla wielu ambitnych awans społeczny i wejście w poczet „braci szlachty” było celem życia.
Istotą szlacheckości był herb. Można było go uzyskać przez otrzymanie nowego lub przyjęcie przez kogoś herbowego. Istniało kilka sposobów zdobycia tytułu, ale najpopularniejsze było kupienie go lub wywalczenie. Nadużycia przy „adopcjach” spowodowały konieczność wprowadzenia oficjalnej nobilitacji. Jej zasady i sposób bardzo dokładnie opisał w swoim pamiętniku Jan Duklan Ochocki 12.
Najprostszą były wybitne osiągnięcia na polu walki. Król (lub w razie jego nieobecności hetman) posiadał tzw. Carta belli, z której po zakończeniu bitwy czytano wszystkich, którzy się odznaczyli, a tych pochodzenia nieszlacheckiego podnoszono do godności szlacheckiej, co stany miały potwierdzić na sejmach. Za wybitne osiągnięcia nadawano nobilitatem praeciso Scartabellatu, które dawały pełnie praw, łącznie z możliwością objęcia urzędu senatorskiego i urzędów koronnych. W większości nadawano jednak tylko dyplomata cum scartabellatu rycerskiej co mimo tytułu, nie dawało prawa do kupowania dóbr, posiadania urzędów. Nie dawało również prawa głosu na sejmikach13. Dopiero w 4–5 pokoleniu nobilitowany szlachcic traktowany był na równi z resztą braci szlacheckiej.
Taktyka wojenna wojska polskiego w opisywanym okresie zakładała przede wszystkim walkę za pomocą konnicy. Piechotę uznawano za nieodpowiednią dla wysoko urodzonych. Jednocześnie szlachta obawiając się uzbrajania ludności wiejskiej, nie godziła się na zaciąganie do wojska własnych poddanych, którzy w przyszłości mogli stać się niebezpieczni. Z tego względu piechota w większej liczbie wystawiana była jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Nasuwa się więc wniosek, że dobre opanowanie umiejętności walki szablą otwierało drogę ku lepszej przyszłości. Wyjątek stanowi uszlachcenie Żydów, którzy przeszli na chrześcijaństwo. W obowiązującym od 1588 r. na Litwie tzw. Trzecim Statucie Litewskim znajdował się artykuł mówiący, że „jeśliby który Żyd albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda taka osoba i potomstwo ich za szlachcica poczytani być mają14. Najwidoczniej z prawa tego skorzystało sporo ludności żydowskiej15, skoro szlachcic normandzki, Jacques – Henri de Saint Pierre 16 wspominał, że charakterystyczne dla prawodawstwa polskiego jest, „że Żyd przyjmujący chrzest zostaje uszlachcony” 17. Inny cudzoziemiec, francuski ksiądz, Hubert Vautrin18 dodaje, że „akt chrztu stanowił dla nich dyplom szlachectwa”19. Statut ten, chociaż uchylony przez sejm z 1764 r. w praktyce obowiązywał do 1840 r, kiedy został zastąpiony prawem Cesarstwa Rosyjskiego.20




10 „Słownik Sarmatyzmu…” s. 174
11 Aleksander Bruckner, „Dzieje kultury polskiej”; Kraków 1930 r. t. II. s. 387
12 Jan Duklan Ochocki, Pamiętniki t.I ; Wilno 1857 s. 148. s
13 Dopiero wnuki uzyskiwały pełnie praw
14 w: „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców” oprac. Wacław Zawadzki, Warszawa 1963 r s. 862
15 za przykład mogła służyć kariera Abrahama Ezofowicza, wielkiego podskarbiego ziemskiego litewskiego
16 Jacques – Henri Bernardin de Saint – Pierre - szachcic normandzkim, żołnierz najpierw w służbie niemieckiej, potem rosyjskiej
17 J.H.B de Saint-Pierre, „Podróż po Polsce”, w: „Polska stanisławowska …”; s.203
18 Hubert Vautrin – ksiądz pochodzenia mieszczańskiego. Polską zainteresowała się w wyniku kontaktów z Polakami na dworze St. Leszczyńskiego i w Nancy.
19 Hubert Vautrin, „Obserwator w Polsce”, w: „Polska stanisławowska …”, s. 783.
20 J. Bardach … „Historia …”; Warszawa 1999 r., s. 190
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 18 Gru, 2007 12:31   

Szlachcic od początku swego życia wchłaniał atmosferę towarzyszącą mu w domu rodzinnym. Chłopiec stawał się młodzieńcem z chwilą przejęcia przez ojca opieki nad nim. Od tej pory on zajmował się nauką i wychowaniem syna. Wielu z nich mocno zaniedbywało swoje obowiązki, rzadko się jednak zdarzało, aby syn nie umiał władać bronią. Już Mikołaj Rej pisał a jeśli by mógł i drzewko znieść, tedy i to nie wadzi z nim sobie poigrać (...) Nie waczi mu też czasem pouczyć się i poszyrmować 21. Również Andrzej Frycz Modrzewski upomina: Nie trzeba aby chłopcy zaniedbywali jazdy konnej albo ćwiczeń pieszych Albowiem umiarkowany ruch wzmacnia, krzepi i wzmaga zdrowie, siły i krzepkość ciała dodaje również młodzież poniechawszy zbytkowania, ćwiczyła się (...) do dźwigania ciężarów na plecach i na oszczepie, do biegania w zbroi, skakania na drewnianego konia; niechby się przyuczała ciskać oszczepem czy trafiać szablą (...) do jakiej figury 22
Dosyć wcześnie chłopcy zaczynali naukę jazdy konnej i fechtunku. Jan Duklan Ochocki wspomina o swoich zabawach dziecięcych, gdy wraz z towarzyszem zabaw jako siedmiolatek codziennie ćwiczył władanie bronią i grał w wije23. Była to jedna z najpopularniejszych zabaw młodzieży szlacheckiej tego okresu. Równie popularne w były tzw. palcaty, które stanowiła pewien rodzaj szermierki, ale zamiast szabel używano kijów. Dzięki temu chłopiec mógł wyładować swoją energię, zdobywał pierwsze doświadczenia i uczył się techniki i zręczności. Gdy wręczano mu pierwszą szablę, ćwiczył najpierw pod okiem kogoś dorosłego, a broń była owinięta słomą lub płótnem (były to właśnie wspomniane przez Ochockiego wije ). Z czasem opiekę przejmował fechmistrz i nauka stawała się coraz bardziej poważna.
Szkolnictwo niższe i średnie zdominowane było przez jezuitów. Zaczęto zdawać sobie sprawę z tego, że szkoła jest doskonałym narzędziem kształtowania społeczeństwa, a najwybitniejsi działacze zarówno katoliccy jak i protestanccy nasilili działalność indoktrynacyjną. Wraz z nasileniem kontrreformacji liczba szkół protestanckich znacznie słabła, a jezuickich wzrastała. Cechą nauczania jezuickiego było zwrócenie uwagi na rozwój fizyczny. Reformę szkolnictwa zapoczątkował Sebastian Petrycy z Pilzna, który uważał, że szlachcic powinien opanować nie tylko przedmioty naukowe, ale również powinien znać się na umiejętnościach rycerskich i gospodarskich25. W kolegiach istniała funkcja praefecti sanitatis , w ramach której sprawowano nadzór nad zdrowiem i rozwojem fizycznym uczniów. Zwrócono uwagę na pożywność posiłków oraz jakość gier i zabaw (najbardziej popularne były palcaty, palant i gra w piłkę).
Z czasem jednak nauczanie w szkołach jezuickich przestało wystarczać pokoleniu oświeceniowemu. Krytykowali je publicyści, pamiętnikarze, poeci. Hugo Kołłątaj pisał: Szkolna edukacya poszła w pośmiewisko (...) posądzano jezuitów jakoby oni sami siebie szczerze tylko uczyli, szkoły zaś publiczne utrzymywali jedynie na to, aby miernie oświeciwszy młodzież, wprawiwszy ją w różne praktyki nabożeństwa, wybierali dla siebie zdatniejsze dowcipy i talenta 26.
Podobne zdanie na temat nauczania jezuickiego miał Jan Duklan Ochocki krytykując nie tylko okres saski, ale również wychowywanie młodzieży w kulturze obcej. Narzekał jednoczeście, ze szlachta biedniejsza skazana była jedynie na szkołach jezyickich które się stały propagandami ciemnoty . Stały się one wg Ochockiego wylegarnią hołoty szlacheckiej - wąsatej, nieuświadomionej obywatelsko i nieprzygotowanej do decydowania o losach kraju. 27.
Gdy pod koniec XVII w. prym w szkolnictwie przejęli pijarzy, początkowo nie wprowadzili zmian w nauczaniu. Dopiero wieloletnia działalność Stanisława Konarskiego zaowocowała powstaniem w 1741 r. nowej szkoły - Collegium Nobilium. Była to półwyższa szkoła wychowania obywatelskiego dla tych, o których wiadomo było, że kiedyś odziedziczą po ojcach urzędy i będą rządzić państwem (w epoce liberum veto nie można było przeprowadzić żadnych skutecznych reform, bez wykształcenia i wychowania elity rządzącej ). Program nauczania oprócz przedmiotów ścisłych, nauki języków i wychowania moralnego i obywatelskiego, obejmował również przedmioty związane z wojskowością: architekturę cywilną i wojskową, musztrę wojskową, ćwiczenia z nauki konnej i fechtunku. Hugo Kołłątaj dokonał porównania pomiędzy szkołami jezuickimi, a pijarskimi: Pijarowie, mający między sobą najwięcej Włochów, wprowadzili do swych szkół styl łaciński taki, jaki podówczas we Włoszech słynął, a samych tylko pilnując nauk, które wówczas za potrzebne dla młodzieży sądzono, nie mięszali się wcale do żadnych innych przedmiotów z powołaniem nauczycielskim niezgodnych. Przeciwnie jezuici, ( ... ) wziętość, którą sobie jednali, nie pochodziła od nowego uczenia sposobu lub odmiany gustu w literaturze. Missyje, kazania, spowiedzie, rekollekcyje, okazalsze nabożeństwa, praktyki, kłótnie z heretykami były jedyną ich zaletą. Pod tym pozorem uznano ich za potrzebnych, opatrzono bogatymi dochodami, patrzono z uszanowaniem i ufnością na otwarte u nich szkoły, powierzono im młodzież do wychowania 28.
Konarski wpajał uczniom, że szlachectwo zobowiązuje i należy wystąpić przeciwko służalstwu i sługiwaniu szlachty po dworach, a zachęcić ją raczej do służby wojskowej i wojennego rzemiosła 29.
W XVIII w. pojawiła się nowa szansa zdobycia wykształcenia na terenie Polski. Już Władysław IV w pactach conventach podpisał zobowiązanie o utworzeniu szkoły rycerskiej. Podobnie jego następcy. Dopiero Stanisław August Poniatowski zrealizował ten warunek. Wzorował się na powstałych już szkołach wojskowych30. W Kolbergu Fryderyk Wilhelm założył jedną z pierwszych tego typu szkół, a Fryderyk I zreformował ją w 1653 r. W Rosji powstał Szlachecki Korpus Kadetów ( 1731 r.), we Francji Francuska Królewska Szkoła Rycerska ( 1751 r.), a w Austrii Akademia Wojskowa ( 1752 r.)31
Nowa uczelnia pod nazwą Akademia Szlacheckiego Korpusu Kadetów JKMci i Rzplitej miała dwa istotne cele: dzięki praktycznym i teoretycznym ćwiczeniom wojskowym przy jednoczesnym programie ogólnokształcącym wyprodukować wykwalifikowanych oficerów i uświadomionych obywateli. Z tego powodu współistniały dwie nazwy Korpus Kadetów , gdy miano na myśli wojskowy charakter szkoły, a Szkoła Rycerska, gdy dotyczyło wychowania i kształcenia. W praktyce głównym celem powstania szkoły było zbudowanie własnego stronnictwa, dlatego też dostanie się do niej wymagało protekcji.
Dzięki wspomnieniom wybitnych absolwentów tej szkoły znany jest doskonale sposób funkcjonowania i plan dnia w szkole. Już od I klasy duże znaczenie obok arytmetyki i ortografii pełniła szermierka. Początkowo harmonogram obejmował 2 godziny tygodniowo. Od V roku liczba wzrasta do 3 godzin. Nowym przedmiotem w tych klasach jest również architektura wojskowa. Specjalizację wojskową dawało dopiero zaliczenie VII roku, gdzie 6 godzin przeznaczono na szermierkę, plany fortyfikacyjne i fortyfikację32. Ponadto każdy kadet posiadał uniform i broń, którą zawsze nosił przy sobie. Znane były problemy z uczniami szkół jezuickich, którzy wieczorami wszczynali burdy. Niemcewicz wspomina, że z tego powodu kadetów obowiązywał wieczorami zakaz opuszczania szkoły, zwłaszcza z bronią 33
Sam fakt istnienia obowiązkowych lekcji fechtunku i noszenia broni świadczył, że nie mieli racji współcześni Niemcewiczowi i Koźmianowi Sarmaci uważający, że brak gry w palcaty osłabiał wartość bojową młodzieży, która poprzez brak ćwiczeń nie dochodziła do wymaganej wprawy. Niektórzy jednak po bliższym przyglądnięciu się osiągnięciom i umiejętnościom syna przyznawali się do błędów, o czym pisał Kajetan Koźmian.34

Literatura staropolska daje dowody, że walka pokoleń jest doświadczeniem nie tylko naszych czasów Jak dziś, starsze pokolenie nie akceptowało strojów młodych, ich zachowania, żartów i dużej podatności na nowinki, modę i kulturę zachodnioeuropejską:

Tysiąc tam będzie różnych odmian
Toż i w szablach i w czapkach Proteus nie mógł być
Odmienniejszy jako ci w stroju swym młokosi 35


Ciężko mi na te teraźniejsze pany (…)
W on czas – przy czystych zapaśników było,
Szermierzów, gońców, aż i wspomnieć miło.
A dziś co młodzi pacholcy umieją?36


Młode pokolenie zarzucało zaś stereotypowość, małą elastyczność i konserwatyzm. Konflikt ten można obserwować przez cały czas, a w Polsce sarmackiej często zarzucano gnuśnienie młodszego pokolenia. Apogeum tego zjawiska nastąpiło za panowania Sasów, gdzie szlachcic swoją energię wyczerpywał na podjazdach, bójkach i awanturach




24 Jan Duklan Ochocki, „Pamiętniki” t. I ; Wilno 1857 r. s. 147
25 Aleksander Bruckner, „Dzieje kultury polskiej”; Kraków 1930, s. 542
26 Hugo Kołłątaj, „Stan oświecenia w Polsce w ostatnich latach panowania Augusta III (1750-1764)”, Wrocław 1953 s. 18
27 Ochocki … s. 141
28 Kołłątaj, … s. 138-139.
29 Cyt za: I.Ihnatowicz, A.Mączak, B.Zientara, J.Żarnowski, „Społeczeństwo polskie od X do XX w.”; Warszawa 1988, s.419
30 Kamilla Mrozowska, „Szkoła Rycerska Stanisława Augusta Poniatowskiego” (1765-1794); Ossolineum; 1961 r. s. 9-10
31 Tamże s. 10-17
32 Tamże s. 82 - 85
33 Julian Ursyn Niemcewicz, „Pamiętniki czasów moich” t. I; Warszawa 1957 r. 83
34 Kajetan Koźmian, „Pamiętniki” t.I; Ossolineum 1972 r. s. 61 - 62
35 Krzysztof Opaliński, „Satyry”; Warszawa 1987 r. s. 278
36 Jan Kochanowski „Na pany” [w:] Jan Kochanowski „Dzieła polskie” … s. 58
 
 
lizzzi 



Dołączyła: 21 Paź 2006
Posty: 474
Wysłany: Sob 29 Gru, 2007 11:46   

Aine, to zdecydowanie Twój wątek. Histerycznie :mrgreen: możesz tu się wyładować (czyt. wypisać) historycznie. :wink:
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24019
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 17:33   

Aine, a co z resztą? Nic więcej nie wkleisz? :kwiatek:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 17:35   

Aragonte napisał/a:
Aine, a co z resztą? Nic więcej nie wkleisz? :kwiatek:

No właśnie!
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 18:34   

a pomyślałam, ze moze sie narzucam i nikogo to nie interesuje. to i zaprzestałam działalnosci...
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24019
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 18:41   

Aine, no coś Ty :shock: Ale Twój nastrój rozumiem, bo sama tak myślę przy okazji swoich tfurczościowych wątków :wink: Przyznaję się bez bicia - Twój wątek odkryłam skandalicznie późno, a dawna broń zawsze mnie ciekawiła, więc wklejaj, wklejaj!
Myślałam, że zajęta jesteś i dlatego siedzisz cicho...

Zaraz, zaraz - czy ja nie mam gdzieś Twojej magisterki zakopanej w papierzyskach? :ops1:
Idę się sama zakopać i nie wrócę, póki nie znajdę :rumieniec:

Edit: Mam, naturalnie, i część przeczytałam... ale odłożyłam kiedyś, bo parę spraw mi się spiętrzyło, i z tego wszystkiego zapomniałam :shock: :rumieniec: :rumieniec: :rumieniec:
Kajam się strasznie, Aine :ops2:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 19:03   

Ja tak sobie pomyslalam, ze pewnie nie masz czasu - nowa praca, nowe obowiazki, nowe problemy.
U mnie nie tyle o czas chodzi, co o kompa. Po prostu siedzac 8 godzin i klepiac w klawiature rozne duperele, przychodzac do domu - czasami mam dosc klepac dalej. Stad zmienilam sie raczej w forumowego obserwatora... :ops1:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 19:07   

Aine, tez myslałam, że jestes zajęta... A ja wpadam często, ale jak po ogień, bo juz termin mnie cisnie...
I oblizywałam się, że poczytam sobie, jak juz oddam tłumaczenie....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 19:41   

no to poczytacie. Niestety nie dzisiaj. Ludzie sa goopi i niektorzy mnie męczą - ot co !!!
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24019
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 19:45   

AineNiRigani napisał/a:
Ja tak sobie pomyslalam, ze pewnie nie masz czasu - nowa praca, nowe obowiazki, nowe problemy.

Faktycznie tak się stało :? Ale mam nieprzyjemne poczucie, że moje życie zaczyna biec za szybko i nie starcza mi czasu na podtrzymywanie wielu relacji, na których mi zależy, że odbywa się to po łebkach, a nie z pasją i zaangażowaniem. Mam kaca moralnego, że tak się zaczęło robić i muszę, koniecznie muszę coś z tym zrobić :roll:

Aine, ale swoją pracę masz chyba w Wordzie, tak? Dasz radę czasem wklejać jej kawałeczki? Ta część ogólna o broni zasadniczo jest dla mnie dość prosta - o tyle, że większość tego wiem - ale obiecuję sobie sporo o ciągu dalszym o obyczajowości :-D

A nie odzywam się, żeby z Tobą porządnie porozmawiać, bo przestałam na razie histeryzować i marudzić, że rzucam pracę i zostaję wolnym strzelcem, choć dalej mi się to marzy... Miałam ochotę zaproponować się jako zamiejscowy wspólnik :wink:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 20:38   

Powaznie? A ja czekam na nowa komorke i nowy abonament z darmowymi wieczorami - co by sobie porzadnie pogadac - bo skype to tak bardiej do doopy jest.

Mam w wordzie i wlasnie wklejam z worda - ale to i tak troche trwa, bo w miedzyczasie czasem cos przeredaguje, szukam zdjec w necie, albo przerabiam te ktore mam - troche to trwa :D .
Dobra, to jutro w ramach odpoczynku od biznesplanu bede wklejac dalsze odcinki :D
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24019
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 20:49   

Tak, zupełnie poważnie :) Aczkolwiek na razie marny ze mnie byłby wspólnik - zero wkładu i rączki od prac artystycznych odwykłe :wink: Ale może kiedyś, kto wie...

Wklejaj koniecznie :mrgreen:

A może ja zmodyfikuję swój abonament w Orange? Trzeba by pomyśleć :cool:

Z innej zupełnie baryłeczki - zaczynam (tfu, tfu) chyba znowu pisać :wink:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 21:11   

AineNiRigani napisał/a:
Powaznie? A ja czekam na nowa komorke i nowy abonament z darmowymi wieczorami - co by sobie porzadnie pogadac - bo skype to tak bardiej do doopy jest.

Czemu tak uważasz? Ja od niedawna mam kamerkę i skajpa koooocham!
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 10 Lut, 2008 23:49   

jakikolwiek komputer bym nie miala, jakiekolwiek sluchawki do niego -ciagle cos na linii szwankuje. albo ja jestem nieslyszalna, albo nie slysze.
Aragonte - uwierz mi, jeden dzien i potrafisz niemal wszystko co ja :D
We Wrocku strzeliłam minikursik. No i chyba skutecznie :D
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 23 Lut, 2008 16:35   

Dalszy etap nauki – studia, zależał od możliwości finansowych szlachcica. Ci, którzy mogli sobie na to pozwolić kontynuowali naukę poprzez podróż do szkół zagranicznych. Najpopularniejsze były Włochy, Francja, Niderlandy i Niemcy. To właśnie wtedy zapoznawano się nie tylko z obcą kulturą, ale również z europejskimi systemami wojskowymi. Podstawowym kryterium wyboru uczelni była jednak jej sława, poziom, wyznanie studenta oraz miejsce zamieszkania znajomych których planowano odwiedzić po drodze.
Nie wybierano tylko jednej szkoły. Najczęściej taka podróż składała się z całego szeregu kolejnych szkół, które zdecydowano się odwiedzić. W zasadzie szlachcic polski nie dążył do dobycia dyplomu. Częściej opłacano nauczyciela lekcji indywidualnych niż uczęszczano systematycznie na wykłady. Tak właśnie postąpił Aleksander Ługowski wysyłając swojego syna Jana w podróż edukacyjną. Należy zaznaczyć, że ojciec inwestując w naukę syna, miał na myśli konkretny cel – jego przyszłą karierę na dworze królewskim.
Kilkuletnia podróż Jasia Ługowskiego obejmowała najważniejsze w tym czasie katolickie miasta i uczelnie, co przedstawia poniższa mapka:

III. Szlak podróży Jana Ługowskiego 1639 – 1643.

Źródło: Jasia Ługowskiego podróże do szkół w cudzych krajach 1639-1643; Warszawa 1974 r.


Zgodnie z duchem epoki ogólne wykształcenie szlachcica miało polegać przede wszystkim na dobrym opanowaniu łaciny, języków nowożytnych, filozofii lub jej elementów (logiki, filozofii moralnej), retoryki wraz z praktycznymi umiejętnościami zastosowania. Szlachcic miał dodatkowo odebrać wykształcenie polityczne (znajomość historii, prawa, geografii) oraz teoretyczne i praktyczne wykształcenie wojskowe (37).
Na podstawie mapy podróży Jana Łubieńskiego widać, że głównymi miastami, w których pobierał nauki, były miasta niemieckie i włoskie. W Niemczech nauczano wiedzy szkolnej i języka, natomiast na terenie Włoch znajdowały się szkoły rycerskie i sztuk dworskich ( Aleksander Łubieński w listach nakazuje synowi „uprawiać exercitia kawalerskie (…) żeby się nieco poćwiczył” (38)). Ponadto Włochy dawały możliwość poznania drugiego języka, ale przede wszystkim nabrania ogłady i szlifu towarzyskiego.
Ojciec Jasia kładł szczególny nacisk na język niemiecki (39). Wynikało to z ówczesnej koniunktury - w tym czasie na dworze królewskim Wazów dominowała kultura niemiecka. Jednak Janowi Łubieńskiemu nie udało się zrobić kariery, ponieważ niemczyzna powoli się dezaktualizowała po śmierci królowej Cecylii Renaty, a z czasem całkowicie wyparła ją kultura francuska.
W latach 1740 – 1766 polska młodzież szlachecka kształciła się we Francji w szkole założonej przez Stanisława Leszczyńskiego. Wcześniej ogłosił w książce „Głos wolny wolność ubezpieczający” swoje uwagi o wadach ustroju Rzeczypospolitej. Dotyczyły one głównie upośledzenia ludności wiejskiej oraz mieszczan. Uważał, że wszelkie zmiany ustrojowe zależne są od poziomu oświaty społeczeństwa, a jednocześnie dążył do urobienia sobie profrancuskiego ugrupowania na terenie Polski. W stolicy Lotaryngii w Luneville Stanisław Leszczyński w 1737 r. założył kolegium o charakterze szkoły rycerskiej. W kolegium Luneville nabywało się wykształcenie na wyższym europejskim poziomie, a w statucie wyraźnie zaznaczone było, że z 48 miejsc 24 mają być zarezerwowane dla Polaków.
Program szkoły dość dokładnie jest oposany w pamiętnikach z epoki. Trwajął trzy lata, obejmował wykształcenie wojskowe, znajomość języków współczesnych, matematyki i historii. Dużo czasu poświęcano również na architekturę militarną, geometrię, jazdę konną, a także taniec i fechtunek, które bardzo często były ze sobą porównywane (40)
Kołłataj wspominał o szkole i jej twórcy niezwykle pozytywnie. Król nie tylko otwarcie witał rodaków, ale również po zakończeniu nauki ręczył za wychowanków na dworach europejskich (skupiając się jednak główenie na Paryżu i Wersalu, gdzie jego wpływy były najsilniejsze). Kołłątaj zwrócił jednak uwagę na zmiany w spojrzeniu arystokracji polskiej na nauke - określił je mianem "mody" na dobre wykształcenie (41)
Szkoła Luneville stała się dla Polaków symbolem zachodniego prestiżu i jednocześnie polskiej tradycji, dlatego ukończenie jej było marzeniem wielu młodych. Wśród znanych wychowanków tej szkoły wymienić należy braci Załuskich, którzy przyczynili się do założenia pierwszej publicznej biblioteki w Warszawie w 1745 r.



37. Opr. Krystyna Muszyńska w: „Jasia Ługowskiego podróże do szkół w cudzych krajach 1639-1643; Warszawa 1974 r.s. 23
38. tamże s. 28
39. tamże s. 30
40.Marcin Matuszewicz „Diariusz życia mego” t. I ; Warszawa 1986 r. s. 118 i 135
41. Hugo Kołłątaj, „Stan oświecenia …; Warszawa 1954 s. 57
Ostatnio zmieniony przez AineNiRigani Czw 29 Sty, 2009 05:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 23 Lut, 2008 16:50   

Większość synów szlacheckich szybko jednak kończyła edukację i wracała na gospodarkę ojca lub też starała się szukać służby na dworach pańskich. Opieka znacznych rodów mogła stanowić krok do dalszej kariery lub w najgorszym przypadku powrót do własnej warstwy społecznej. Jednak służba dworska w większości przypadków umożliwiała podwyższenie swojego statusu Dzięki protekcji ubogi szlachcic otrzymywał pierwsze godności. Taką karierę zrobił m.in. pisarz wielki koronny Adam Cieciszowski, który rozpoczynał życie publiczne jako sekretarz na dworze kanclerza wielkiego koronnego, Andrzeja Zamoyskiego (44). Z tej szansy skorzystał również Ochocki wspominając jednocześnie o przypadkach umieszczania przez magnatów swoich protegowanych na urzędy ziemskie, sądowe, funkcje poselskie i deputackie, czy wyposażanie ich dożywociem lub majątkiem (45). Podobne informacje przekazuje Hubert Vautrin (46)
Najmłodsi (15-20 lat ) odbywali coś w rodzaju nowicjatu, który trwał nie dłużej niż 3 lata. Odróżniali się oni od zwykłej służby pańskiej jedynie tym, że karę chłosty odbywali na kobiercu, a nie na gołej podłodze (47)
Ubożsi zatrudniali się jako pachołkowie, hajducy lub zbrojni w wojsku nadwornym. Jednak każdy służący, niezależnie od rodzaju swoich obowiązków, miał przy sobie broń. Na dworze Karola Radziwiłła „Panie Kochanku” słynącego ze sponsorowania młodzieży szlacheckiej i jednocześnie z obrony sarmackości chodzono tylko w stroju polskim, a co za tym idzie, przy szabli. Wyjątek stanowili jedynie wracający zza granicy, którzy jak wspomina Ochocki powróciwszy do domu i mając się księciu wojewodzie zameldowac, musieli najpierw wygolić głowy i ubrać strój polski (48)
Również wszyscy dworzanie ex-wojewody Stempowskiego „od rana do tej pory, w której następowały tańce (…) być musieli przy pałaszach”(49),
a pokojowcy byli (… ) na co dzień (…) – zawsze przy pałaszach(50).
Czasem zdarzało się, że służba pańska umożliwiała kontynuację nauki. Znanym mecenasem był wspominany Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”. Wprawdzie wykształcenie samego księcia dawało bardzo wiele do życzenia, umożliwiał on jednak dalszą naukę swoim podopiecznym (51).
Służba na dworze pańskim kończyła się ceremonią „wyzwolenia”. Zapraszano wówczas gości, a gospodarz zajmował wyróżniające się miejsce. Gdy marszałek pod strażą wprowadzał wyzwoleńca dobrodziej najpierw uderzał go w twarz, aby pamiętał jego łaskę, a następnie przypasywał mu szablę do boku, oficjalnie witając go w gronie braci szlacheckiej. Jeśli opiekun był odpowiednio usytuowany, często podarkiem był jeszcze dodatkowo koń z siedzeniem lub jeszcze drugi z masztalerzem. Na koniec pytano się wyzwoleńca, czy chce pozostać na dworze, czy go opuścić. Całość kończyły tańce i zabawy (52).

* * *

Lata szkolne, jak dziś, były najczęściej dla młodzieży okresem zabaw i beztroski. Jednak zabawy te miały przygotować do dalszego życia, dlatego zarówno na dworach, jak i w szkołach nie zaniedbywano nauki władania szablą. Wraz z ukończeniem szkół zaczynało się dorosłe życie i walka o lepszą przyszłość. Majętni często przedłużali okres nauki, ale biedna szlachta musiała się przedzierać przez stopnie kariery i awansu społecznego. Dla wielu z nich źródłem utrzymania była broń i umiejętności wojskowe. XVII w. tak niełaskawy dla Polski, dawał możliwości biednej szlachcie, która dzięki wyprawom wojennym, swej waleczności i odwadze mogła na wojnie wykazać się, spożytkować swoją energię. Często bywało to metodą awansu społecznego, poprawienia swojej sytuacji materialnej lub zdobycia urzędów. O nich właśnie będzie opowiadał kolejny rozdział.


44. Dariusz Rolnik „Edukacja polityczna młodzieży elit szlacheckich na przykładzie grupy urzędników centralnych i nadwornych Korony czasów Stanisława Augusta (1764-1795)” [w:] „Dziecko w rodzinie i społeczeństwie” pod red. Krzysztofa Jakubiaka i Wiesława Jamrożaka, t. II; Bydgoszcz 2002 s. 218
45. Jan Duklan Ochocki, „Pamiętniki” t. I ; Wilno 1857 r., s. 149
46. Hubert Vautrin, „Obserwator w Polsce” w: „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców” s. 767
47. Klementyna z Tańskich Hofmanowa, „Dziennik Franckrasickiej” ; Warszawa 1976 r. s. 18
48. Jan Duklan Ochocki „Pamiętniki”… , s. 285
49. Tamże, s. 186
50. Tamże, s. 136
51. Tamże, s. 285
52. Klementyna z Tańskich Hoffmanowa, „Dziennik Franckrasickiej”; Warszawa 1976 r. s.31 - 32
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 23 Lut, 2008 16:55   

I właśnie mineliśmy mniejszy półmetek. Jeszcze pozostały 2 rozdziały - najdłuższe :D
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24019
Wysłany: Sob 23 Lut, 2008 23:07   

Na razie tylko rzuciłam okiem, przeczytam w całości później - ale musiałam sprawdzić, czy coś jest, skoro mignęłaś w wątku :mrgreen:
Fajnie, że znowu wklejasz :D
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 23 Lut, 2008 23:10   

Moj komputerowstret dzisiaj jest ciut slabszy niz zwykle, wiec wklejam :D
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.