PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
O powieści "North & South"
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 21 Cze, 2006 06:41   

Mysle ze tak jak pisze autor artykulu: Dickens mial inna koncepcje powiesci i stad wynikaly problemy. Ona podchodzila do tego z damskiego punktu widzenia, interesowal ja charakter i dojrzewanie Margaret, on skupial sie na watkach spolecznych.

Dzieki za Thorntona, z Twojego avataru patrzy niezwykle zabojczym spojrzeniem :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 19:54   

„North and South” Elizabeth Gaskell: powieść w toku
cz. 3

Moje i Jodi Labelle porównanie tekstu powieści z „Household Words” z tekstem pierwszej książkowej edycji „North and South” sugeruje, że kiedy Gaskell robiła poprawki, wybrała zmianę charakteru Margaret Hale, a nie podział Północ-Południe jako centrum historii.
Wykonała to, tak poprawiając tekst, aby osiągnąć dwa cele: usunąć zależność Margaret od pomocy z zewnątrz i osłabić sielski romantyzm Margaret, łączący się z życiem na Południu. Jest to powiązane z faktem, że to Dickens (a nie Gaskell) nadał tytuł powieści, a jej poprawki sugerują, że sama zaplanowała powieść przede wszystkim jako Bildungsroman.

Chociaż wymogi tygodniowej publikacji powodowały niezadowolenie Gaskell z innych aspektów powieści, najbardziej martwiło ją zakończenie. Jej większe poprawki zaczynają się od rozdziału 44 - ostatniego rozdziału odcinka 21 i trwały do końca powieści. Jednak przejrzała także całość swojej pracy i wprowadziła kilka zmian do całości.
Po pierwsze nadała tytuły rozdziałom i umieściła na początku każdego epigraf [motto, dewizę], który odbija istotę rozdziału w klimacie lub wydarzeniu. Epigrafy rozpoznane w wydaniu Angusa Eassona wskazują szeroki zakres lektury Gaskell, ale też sugerują ulubionych autorów. Na przykład autorzy inni niż anonimowi, których dzieła dostarczyły co najmniej 3 epigrafy to: Felicia Hemans, Elizabeth Barrett Browning i Ebeneezer Elliot.
W przeciwieństwie do tego, rozdział 1 z wersji dla czasopisma jest poprzedzony mottem z „Will Waterproof`s Lyrical Monologue” Tennysona, to tekst zwracający uwagę na potrzeby współpracy i służący jako motto dla całej powieści.

[Gaskell] poprawiła też realizm wykładu przez wprowadzenie wielu mniejszych zmian w stylu i doborze słów. Aby dokonać więcej poprawek w powieści, powróciła do ostatniego rozdziału przedostatniego odcinka tekstu z „Household Words” i napisała go ponownie.
Pewna ostatnia feministyczna analiza podkreśla, że w zakończeniu „North and South” Margaret potrzebuje „męskiej siły”.
Inna upiera się, że zakończenie zdaje się urzeczywistniać niespełnienie oczekiwań bohaterki, co odpowiada niespełnieniu jej oczekiwań z początku powieści: żaden ze starych wątków nie był odpowiedni. Przerobienie końcowych rozdziałów powieści pokazuje, że Gaskell chciała stworzyć nowy wątek, dzięki któremu ten cel bylby osiągnięty.
W rewizji Gaskell dopełniła historię Fredericka, brata Margaret, osłabiła idylliczną wizję Helstone i podkreśliła, że takie życie jak to prowadzone w Londynie przez jej kuzynkę Edith, było dla niej samej niemożliwe.

Po śmierci rodziców Margaret, Gaskell pokazywała trzy możliwości wyboru, jakie stały przed bohaterką: Margaret mogła pozostać w Milton, mogła wrócić do Helstone lub mogła poślubić Henry Lennoxa i żyć nudnym konwencjonalnym życiem wzorowanym na życiu jej kuzynki Edith.
Kiedy Gaskell poprawiała zakończenie rozdziałów swojej powieści, zreorganizowała i powiększyła materiał tak, aby podkreślić, że miejsce Margaret jest w Milton.
Te zmiany usunęły emocjonalne punkty oparcia Margaret i przygotowały ją do przejęcia kontroli nad kapitałem, który do niej przyszedł poprzez Pana Bella i dał jej niezależność.
Kiedy [Margaret] przyjmuje Pana Thorntona i akceptuje życie w Milton na końcu powieści, jest zupełnie inną kobietą niż tą, którą była na początku opowieści.

Po pierwsze, Gaskell pozbywa się Fredericka bardziej pewne, niż to było z wersji z czasopisma. Frederick, brytyjski oficer marynarki, który pogrążył się kilka lat wcześniej, żyje na wygnaniu w Hiszpanii, jest obecny na kilku stronach książki. Kiedy wraca do Anglii, to tylko na chwilę i potajemnie, by odwiedzić umierającą matkę. Z pomocą prawnika Henry Lennoxa, Margaret próbuje oczyścić brata z zarzutu buntu, ale on wyjeżdża niepewny wyniku.
W rewizji Gaskell kończy sprawę w ten sposób: Frederick nie może zostać oczyszczony, ponieważ zbyt dużo czasu upłynęło, aby znaleźć świadków. Otrzymując te nowiny, Frederick potępia Anglię, przechodzi na katolicyzm, żeni się z egzotyczną Hiszpanką i adaptuje się do życia w nowym kraju.
W „North and South I” rozdział 25, motto wybrane przez Gaskell na otwarcie historii powrotu Fredericka pochodzi z poematu Lorda Byrona „The Island”, Canto 1, Section X, i odnosi się buntu na Bounty. „The Island” przedstawia historię pościgu brytyjskiej marynarki za buntownikami i śmierci Pana Christiana. Troska Margaret wyrażona na końcu rozdziału jest echem wzruszającej śmierci Pana Christiana w poemacie Byrona [..]
Na otwarcie NSII, rozdział 5, rozdziału w którym umiera Pani Hale, Gaskell wybrała jako motto cytat z wiersza Felicii Hemans „The Two Voices”. Epigraf odnosi się przede wszystkim do śmierci Pani Hale, ale także domyślnie komentuje sytuację Fredericka jako człowieka poszukiwanego.
W wierszu Hemansa głos niebiańskiej pewności jest skontrastowany z głosem doczesnej zgryzoty. Śmierć przychodzi i tym samym uwalnia z ziemskich trosk. Jak na ironię powrót Fredericka do domu jest niebezpieczny i powoduje, że Margaret sprzeniewierza się prawdzie.
Uzupełniając wątek Fredericka w rewizji [Gaskell] wysłała go z daleka od niebezpieczeństwa, ale czyniąc to eliminuje jedno więcej południowe oparcie Margaret.
[....] Jej matka umiera, ojciec kładzie się do grobu kilka strona dalej, Margaret musi, coraz bardziej, polegać na samej sobie.

Kiedy Gaskell dodała rozdział 21 „Once and Now”, do drugiego tomu książkowej edycji, usunęła inne wsparcie Margaret: psychiczne. Matka i ojciec Margaret umierają, wątek Fredericka zostaje rozwiązany, a Margaret mieszka w Londynie. Margaret odwiedza dom w Helstone, który był jej południowym mieszkaniem, zanim Pan Hale wraz z żoną i córką przeprowadzili się na Północ. Wizytę tą zaproponował ojciec chrzestny Margaret – Pan Bell. Margaret zgodziła się jechać. W ”Once and Now” ona i Pan Bell udają się w podróż. W powieści, która podkreśla przejścia, ta wizyta jest ważna, ponieważ zmusza Margaret do skonfrontowania zmian i odnosi się do jej własnego życia.

Powrót do dziecinnego domu rozwiązuje uczucia Margaret, które pozostały nierozwiązane w tekście opublikowanym w „Household Words”. W dodatku do tego, że ustanowiła Pana Bella mądrym substytutem ojca i poprawiła jego postać, przygotowując się na to, że pozostawi po śmierci swój majątek Margaret, Gaskell pozwala także odkryć Margaret, że Pan Thornton odwiedził Helstone, aby lepiej ją zrozumieć. Co ważniejsze jednak, Helstone nie jest już takie jak było i nie jest już jej miejscem.
W NS I, rozdział 2: „Roses nad Thorns”, Gaskell wybrała jako motto cztery wiersze „The Spells of Home” Pani Hemans. Późniejsze linijki tego wiersza z tematem Wordsworthiańskim, namawiają czytelnika, aby chronił pamięć o swoim rodzinnym domu, ze względu na jego uroki, które krzepią po tym jak zostaje wystawiony na działanie „skażonego oddechu świata”. W dodatku „Once and How”do tomu 2 książkowej edycji, Gaskell każe Margaret wrócić do jej domu rodzinnego ze „skażonym oddechem” Milton, jak do tego namawia wiersz Hemans, ale wynik jest inny. Międzytekstowa operacja tych rewizji ironicznie podważa sielskie nadzieje Margaret.

Kiedy Margaret przechadza się uliczkami swojego byłego miasteczka, odwiedza probostwo, w którym się wychowywała i po raz pierwszy widzi okrutne przesądy byłych sąsiadów, dochodzi do wniosku, że nie należy już do tego miejsca. Czytelnik widzi wraz z Margaret, że Helstone zawsze był jej mitycznym miejscem, związanym bardziej z idyllicznym pastoralnym romansem niż z realiami XIX-wiecznego życia.
W efekcie [Margaret] zaczyna patrzeć w przyszłość zamiast w przeszłość, pragnąc wieści z Milton, które stanie się ostatecznie jej przyszłym domem. Musi zamknąć tę część swojej przeszłości, aby ruszyć dalej. W rewizji Gaskell podkreśla, że Margaret to robi.


cdn
Tłumaczenie : Gosia
Drobne poprawki: Caroline
Dr Larry K. Uffelman
Mansfield University, USA
Źródło: http://www.lang.nagoya-u....felman-2000.pdf
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 22 Cze, 2006 20:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 20:03   

Ostatnia czesc artykulu:

„North and South” Elizabeth Gaskell: powieść w toku
cz. 4

Pozbycie się Fredericka i rozwiązanie uczuć Margaret związanych z Helstone rozwiązało dwa problemy Gaskell w jej opowieści. Ale być może najpoważniejsza pozostała: jak ugruntować niezależność Margaret od rodzaju konwencjonalnego życia prowadzonego przez jej kuzynkę Edith. Gaskell znalazła rozwiązanie w przeorganizowaniu i, w mniejszym stopniu, w rozszerzeniu końcowych rozdziałów. Parę przykładów o tym mówi.
W „Household Words”, rozdział 44, Margaret jedzie do Londynu, aby odwiedzić na dłużej Edith po śmierci rodziców. W obu wersjach: z czasopisma i książkowej, Margaret jest zaskoczona kontrastem między życiem w Milton i życiem w Londynie: „Ona jest przesycona spokojną beztroską, w której nie jest potrzebna ani walka ani wysiłek”.
Aby podkreślić nudę Margaret podczas jej pobytu w Londynie, Gaskell zatytułowałała rozdział 44 opublikowany w „Household Words” - „Ease Not Peace” (NSII, rozdział 19) i poprzedziła 2 epigrafami, m.in. tym: „Nudny obrót, nigdy nie ustaje/ Wczorajsza twarz jest bliźniaczym obrazem dzisiejszej”. [..]
[Gaskell] komponuje też bardziej specyficzny rozkład dnia w domu Edith dla Margaret. W „Household Words”, „Przebieg dnia Margaret był taki: spokojna godzina lub dwie przed późnym śniadaniem; niekończąca się rozmowa o planach”. W rewizji: „Przebieg dnia Margaret był taki: „spokojna godzina lub dwie przed późnym śniadaniem, niepunktualny posiłek, leniwe jedzenie przez znużonych i półobudzonych ludzi, [..] chciała być przy tym obecna, ponieważ zaraz potem, przychodziło dyskutować o planach”.
Na końcu tego akapitu Gaskell zmieniła frazę, z: „Margaret była znużona pustką dnia” na” „znużona bezczynnością dnia” (II,263).
W rewizji, Margaret wyraźniej potrzebuje dyscypliny działania, czegoś co mogłoby skłonić ją do osiągnięcia tego, czego chciała”, jak w tekście Ruckerta.
W poprawce dokonanej przez Gaskell śmierć Pana Bella usuwa ostatnie oparcie Margaret, jak to pokazuje Mary Kuhlman, i skłania do wyrażenia zdecydowanie jej niezależności, zmuszając ją do podróży pociągiem bez asysty.
Gdy Pan Bell umiera i zostawia Margaret fortunę, ona jest bardziej niezależna i samodzielna. Jest przygotowana do zaakceptowania życia w przemysłowym mieście.
Kiedy fabryka Pana Thorntona upada i jest finansowo zruinowany, Margaret jest w stanie go uratować.
Co zrobić z przędzalnią bawełny Pana Thorntona i jak zakończyć powieść stanowiło problem w 1854 roku, kiedy Gaskell pisała ten ustęp powieści dla „Household Words”.
W październiku, napisała do Catherine Winkworth:
„Co myślisz o tym, żeby fabryka i dom Thorntona spłonęły w pożarze? Wtedy Margaret mogłaby odbudować je jako szersze i lepsze, nie potrzebowałaby wyjeżdżać i mogłaby żyć tam, gdzie wyjdzie za mąż”.
Być może dzięki temu, że przypomniała sobie, że zastosowała już pożar w fabryce w swojej powieści „Mary Barton” jako zwrot akcji, zdecydowała się na finansową upadłość w „North and South”. To jest także widoczne z listu, że relatywnie późno w jej pisaniu końcowych rozdziałów do wersji powieści opublikowanej w czasopismie sama [Gaskell] zdecydowała się na Milton jako dom Margaret.
Rozstrzygnięcia Gaskell, nad którymi pracowała w czasie pisania tekstu „North and South” dla czasopisma Dickensa i w czasie dokonywania poprawek do edycji książkowej, akcentują kwestię zmiany i wzajemnej akceptacji między tymi pojęciami, które tworzą Północ i Południe i między poszczególnymi osobami, którymi są Pan Thornton i Margaret.
Chociaż oboje muszą się zmienić, rozwój Margaret jest bardziej gruntowny.
Pan Thornton akceptuje swoich robotników jako ludzi, nie tylko jako „ręce”, a jego zasady zarządzania muszą być zgodnie z tym shumanizowane.
Ale cała społeczna i psychologiczna orientacja Margaret musi się zmienić. Jako kobieta, Margaret może w końcu zaakceptować Pana Thorntona tylko wtedy, gdy sama jest niezależna, samodzielna i w pełni zrealizowana. Sygnalizuje tą akceptację poprzez zlożenie Panu Thorntonowi propozycji biznesowej, dzięki której powstanie fabryka, oparta na modelowej relacji pracodawca-pracownik.
Tak się staje, kochankowie oświadczają się sobie i łączą się.
Kiedy Margaret, z własnym kapitałem, inwestuje swoją południową fortunę w na nowo zorganizowaną i postępowo zarządzaną przędzalnię bawełny PanaThorntona, Gaskell proponuje rozwiązanie, które prawdopodobnie Dickens uważał za atrakcyjne.
Klasy społeczne są pogodzone, wszystko dookoła zostaje obdarzone błogosławieństwem.
Współpraca rozwiązuje, jak się wydaje, nierozwiązywalne konflikty, tak jak zamożna południowa szlachta obejmuje energiczną kapitalistyczną Północ, kierowaną nową ideą zarządzania. Kiedy Margaret i Pan Thornton wyznają sobie wzajemną miłość, sygnalizują, że zmienili sami siebie, łączą swoje życia w niekonwencjonalne partnerstwo klasy średniej. To była wizja Gaskell od początku powieści i to była wizja, którą wyjaśniła, poprawiając powieść na potrzeby wydania książkowego.


Tłumaczenie: Gosia
Dr Larry K. Uffelman
Mansfield University, USA
Źródło: http://www.lang.nagoya-u....felman-2000.pdf
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1647
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 20:14   

Dobrze, że Ela nie dała się Karolowi, mamy dzięki temu piękną postać kobiecą w literaturze.
Dzięki Gosiu! :thud:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 20:19   

Mnie te fragmenty sie podobaja, bo stanowią kwintesencje calego artykulu, faktycznie niezwykle interesujacego, bo mowiacego o procesie tworczym:

Wykonała to, tak poprawiając tekst, aby osiągnąć dwa cele: usunąć zależność Margaret od pomocy z zewnątrz i osłabić sielski romantyzm Margaret, łączący się z życiem na Południu. Jest to powiązane z faktem, że to Dickens (a nie Gaskell) nadał tytuł powieści, a jej poprawki sugerują, że sama zaplanowała powieść przede wszystkim jako Bildungsroman.

"Po śmierci rodziców Margaret, Gaskell pokazywała trzy możliwości wyboru, jakie stały przed bohaterką: Margaret mogła pozostać w Milton, mogła wrócić do Helstone lub mogła poślubić Henry Lennoxa i żyć nudnym konwencjonalnym życiem wzorowanym na życiu jej kuzynki Edith.
Kiedy Gaskell poprawiała zakończenie rozdziałów swojej powieści, zreorganizowała i powiększyła materiał tak, aby podkreślić, że miejsce Margaret jest w Milton.
Te zmiany usunęły emocjonalne punkty oparcia Margaret i przygotowały ją do przejęcia kontroli nad kapitałem, który do niej przyszedł poprzez Pana Bella i dał jej niezależność.
Kiedy [Margaret] przyjmuje Pana Thorntona i akceptuje życie w Milton na końcu powieści, jest zupełnie inną kobietą niż tą, którą była na początku opowieści".
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 21:48   

Gosiu ...podziwam Twój zapał i znajmość języka.
Bardzo ciekawy artykuł ! Dzięki :grin:
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pią 23 Cze, 2006 16:50   

Gosiu, wieczorem wgłębię się w artykuł, teraz, tylko po pobieżnym przejrzeniu, chylę przed Tobą czoła :thud: Jesteś naprawdę wspaniała i mogę Ci jedynie podziękować za Twoje zaangażowanie, chęci i efekty pracy. Dziękuję!
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 23 Cze, 2006 17:45   

O Jezu jakie tu ciekawostki kwitną, czemu ja tu dotąd nie zaglądałam na dłużej i jak Gosia tu ciężko pracuje, no, no Gosiałku :-)
A apropos Gosia, czemu to ostatnio GosiaJka naszego na forum tak nie widać, zafanfikował się na amen czy co, tylko jakieś takie skromne pościki i cisza... jakos mi ochów i achów zaczyna brakować ;-)
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pią 23 Cze, 2006 18:00   

Alison napisał/a:
O Jezu jakie tu ciekawostki kwitną, czemu ja tu dotąd nie zaglądałam na dłużej i jak Gosia tu ciężko pracuje, no, no Gosiałku :-)
A apropos Gosia, czemu to ostatnio GosiaJka naszego na forum tak nie widać, zafanfikował się na amen czy co, tylko jakieś takie skromne pościki i cisza... jakos mi ochów i achów zaczyna brakować ;-)


Alisonku kochany, właśnie się tłumaczyłam w wątku, że zajęta byłam okropnie i dziś jest pierwszy dzień, kiedy mogę sobie pozwolić na spokojne poczytanie forum (a nie ze świadomością, że jeśli tu spędzę trochę czasu, będę musiała siedzieć w nocy i zajmować się pracą).
Fanfik też z powodu nawału pracy leżał odłogiem, ale już tak nie będzie! :grin: Jeszcze będziesz miała dość ochów i achów, bo przecież Ryś boski jest i prześliczny, i na ochy i achy zasługuje :banan:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 23 Cze, 2006 19:08   

A znalazlam sobie tu taki kacik, w ktorym sie wyzywam :D
Poniewaz martwi mnie to, ze Gaskell jest tak u nas zaniedbana, postanowilam to nadrobic, wiec czytam, tlumacze i dowiaduje sie roznych ciekawych rzeczy o tej pisarce. Niedlugo sie chyba stane specjalistka od jej tworczosci :mrgreen:

Wlasnie, jak dzis ogladalam sobie uczniow w garniturkach, to sobie pomyslalam, ze GosiaJek wreszcie wroci intensywnie na zaniedbane przez nia ostatnio forum ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 20:54   

Zaczynam wklejac nowy artykul, ktory zdolalam przetlumaczyc.

Edukacja poprzez doświadczenie w „North and South” cz. 1

O czwartej powieści Gaskell Jenny Uglow powiedział: „North and South to częściowo Bildungsroman, częściowo powieść industrialna”. Łącząc te dwa aspekty przedstawia ona rozwój głównej postaci - Margaret Hale i sytuację wokół niej w wiktoriańskiej, zurbanizowanej i uprzemysłowionej Anglii, tak że Margaret jest edukowana poprzez różne doświadczenia w uprzemysłowionym społeczeństwie.
Tytuł sugeruje, że tematem powieści jest ruch z jednego fizycznego miejsca do drugiego, które reprezentuje poglądy i wartości, te które wybiera i te z których czerpie doświadczenie.
W całej twórczości Gaskell miejsca ruchu – takie jak ulice, nabrzeża, place handlowe i linie kolejowe są miejscami edukacji.
W „North and South” poprzez przemieszczanie się do i wewnątrz przemysłowego miasta zwanego Milton, Margaret Hale zdobywa wiedzę i nabywa umiejętności, które zaprzeczają stereotypom wiktoriańskiej kobiety „pod kloszem”. Kiedy przemierza przestrzeń publiczną ulic i linii kolejowych, czyni postępy w swoim prywatnym procesie edukacji ku zrozumieniu samej siebie i świata, tak aby służyć najlepiej własnej rodzinie i społeczeństwu.
„North and South” jest starannie zorganizowany, pierwsze i ostatnie sceny dzieją się w tym samym salonie w domu Pani Shaw na Harley Street, ani na Północy, ani na Południu, lecz w Londynie. Na pierwszej stronie, kuzynka Margaret – Edith Shaw zasypia w swojej prywatnej przestrzeni, podczas gdy Margaret czeka na to, by jej życie się rozpoczęło.
W ostatniej scenie powieści John Thornton spotyka się z nią jako spadkobierczynią [pana Bella człowieka który miał jego dzierżawę. Dojrzała poprzez podróż trwającą przez całą powieść, Margaret składa swojemu dzierżawcy wzajemnie korzystną propozycję biznesową i razem tworzą finansowy, społeczny i odpowiednio żarliwy związek, łącząc oba aspekty: prywatny i publiczny.
Przed tym zanim nauczy się czerpać z własnego doświadczenie, Margaret pobiera formalną edukację podobną do samej Gaskell. Wyszczególniano w biografiach [..] że Elizabeth Gaskell uczyła się w domu i w małej prywatnej szkole prowadzonej przez siostry Byerley, najpierw w Barford House w pobliżu Warwick, później w Avonbank w Straford.
Phyllis Hicks wskazuje, że szeroka konserwatywna edukacja Gaskell tam oferowana obejmowała literaturę angielską (zwłaszcza poezję), angielskę gramatykę, historię, muzykę, rysowanie i taniec, trochę angielskiej sztuki kompozycji i arytmetyki, trochę francuskiego i włoskiego. Cztery córki Gaskell odebrały podobnie szeroką i konserwatywną edukację.
W „North and South”, Margaret musiała uczyć się czytać i pisać, i wykonywać czynności domowe. Została wysłana do Londynu, kiedy miała 9 lat aby „dzielić dom, zabawę i naukę z kuzynką Edith” Shaw. Narrator nie wspomina o szerokiej edukacji dla Margaret i Edith, ale robi wzmiankę o guwernantce i kilku nauczycielach.
Inteligentne kobiety należące do tej samej klasy społecznej co Gaskell, kontynuowały edukację poprzez formalną naukę. W liście do Harriet Carr, Gaskell pisze o czytaniu, studiowaniu i nauce tańczenia mazurka dla młodszych dziewcząt. W październiku 1831 roku wspomina o osiedleniu się z „moimi różnymi książkami, materiałami do pisania i pomocami do nauki”. W 1836 roku, już jako żona i matka, Gaskell pisze o studiowaniu i pisaniu o Coleridgu, Byronie, Crabbie i Pope. Badacze łączą dzieła wypożyczone przez Williama Gaskella z Portico Library (bo tylko on był uprawiony do tego) z Panią Gaskell, z jej pisaniem i edukacją trwającą przez całe życie.
Podobnie „North and South” pokazuje, że poważna młoda kobieta kontynuuje edukację w domu. Regularny porządek dnia Margaret i Edith jako nastoletnich kobiet w Londynie to „czytanie, lekcje, doskonalenie umysłu w inny sposób, tak aż do połowy dnia”. (NS 12-13). Po powrocie do domu na probostwo w Helstone, Margaret żałuje, że biblioteka ojca jest tak ograniczona i studiuje włoski Dantego [..] pracuje nad Paradiso, zawartość którego Gaskell nazywa „nudną listą słów” (NS 23).
Trochę później, w Milton, jej plan dnia obejmuje pisanie listów, studia nad Dantem i chodzenie do domu biednej rodziny.
Narracja wykazuje formalną wiedzę i umiejętności Margaret w dziedzinie literatury, muzyki, rysowania, botaniki, Pisma Świętego, robótek ręcznych, geografii, społecznych zachowań, tyle socjologii, ile jest przydatne do pracy społecznej i na tyle arytmetyki, aby móc prowadzić domowe rachunki.
Margaret twierdzi, że ona i jej rodzice są „wykształconymi ludźmi” i tym samym są co najmniej równi majętnym Thorntonom (NS148). Ona zna Biblię, po śmierci matki recytuje rozdział 14 Księgi św. Jana. Rozumie łacińskie cytaty i czyta po francusku uduchowionych klasyków jak „Wprowadzenie do życia pobożnego” Franciszka Salezego. Miała lekcje gry na pianinie i lekcje rysowania, przygotowywała się do szkicowania, kiedy Henry Lennox przyszedł do niej z wizytą w Helstone. Znała trochę botaniki, znała specyficzne nazwy roślin, np. rojnik i rozchodnik (NS26).
Oczywiście Margaret uczyła się robótek ręcznych, w Helstone pomagała matce wykonać wełniany gobelin, w Milton haftowała mały fragment batystu na ubranko dla oczekiwanego dziecka Edith (NS96). Inne użyteczne umiejętności Margaret obejmowały czytanie mapy i planowanie podróży, potrafiła sprawdzić coś w „wielkim atlasie” ojca, znajdowała „przyjemne małe kąpielisko” (NS51), gdzie matka mogłaby ulokować się poza wielkim przemysłowym miastem. Umie krochmalić i prasować rzeczy (NS76). Potrafi także dekorować wnętrza i umie przyjmować gości: kiedy John Thornton podziwia salon Hale`ów w Milton, wydaje się jemu, że „te wszystkie eleganckie rzeczy były wynikiem ... głównie starań Margaret” (NS79).
[Margaret] przyswoiła sobie użyteczne społecznie maniery. Kiedy Margaret wita Thorntona pod nieobecność ojca, Gaskell pisze: „. Nie czuła żadnego zakłopotania; zbyt wiele bywała już wcześniej w towarzystwie” (NS61).
Wykazuje umiejętności opiekuńcze, gdy odwiedza ludzi z New Forest i Bessy Higgins.
Slowem, Margaret wykonuje z niezwykłą elegancją całkiem użyteczne czynności wykształconej młodej wiktoriańskiej kobiety.
Co ważniejsze, Margaret podejmuje decyzje, bierze odpowiedzialność i przyczynia się do zwiększenia wygody swoich rodziców. Jeszcze jej brakuje rzeczowej wiedzy i też tego, co nazywa „mądrością”. Uznając, że nie ma zbyt wielkiego zainteresowania formalną edukacją biednych, ani na Południu, ani na Północy, [Margaret] usiłuje wyjaśnić, co oznacza prawdziwa edukacja: „Ale wiedza i niewiedza ...- mówi „ nie wiąże się z pisaniem i czytaniem”. Tego Margaret szuka dla swojej otoczenia [...] i mówi: „mądrość powinna kierować kobietami i mężczyznami” (NS119).
Gaskell podkreśla, że jej bohaterka potrzebuje więcej edukacji, aby osiągnąć tą mądrość, bo Margaret po prostu nie rozumie wielu spraw.
Po pierwsze autorka opisuje północne miasto Milton, tak jak je Hale`owie po raz pierwszy widzą, głównie z naiwnego nieco punktu widzenia Margaret:
„Kilka mil zanim osiągnęli Milton, zauważyli ołowianego koloru chmurę zawieszoną nad horyzontem [..] Bliżej miasta, powietrze miało nikły smak i zapach dymu, może było bardziej pozbawione woni trawy i ziół niż mające jakiś wyraźny smak czy zapach....Tu i tam wielkie podłużne wielookienne budynki fabryczne, jak kury wśród kurcząt, wypuszczające czarny nieparlamentarny dym i będące wystarczajacym wyjaśnieniem obecności dymu, który dla Margaret był zapowiedzią deszczu”.
Margaret źle zinterpretowała obecność „ołowianych chmur” nad miastem, ponieważ jej wcześniejsze doświadczenia mówiły, że chmury oznaczają deszcz i spodziewała się „zapachu trawy i ziół”, a została zaskoczona „nikłym smakiem i zapachem dymu”. Użycie porównania kur z kurczętami do opisania fabryki także pochodzi z doświadczenia rolniczego i domowego, a nie jest związane z miejskim i handlowym uporządkowaniem przestrzeni.
Jeszcze przymiotnik „nieparlamentarny” pochodzi spoza punktu widzenia Margaret. Ona nie wie nic o parlamentarnym prawodawstwie, którego potrzebują właściciele przędzalni bawełny, aby zbudować piece spalające dym, zanim zostałby on wypuszczony w miejskie powietrze.
Gaskell czyni autorskie wzmianki na temat sytuacji w mieście, kktóra jest całkiem nowa dla Margaret.

cdn.

Tłumaczenie: Gosia
Autor: Mary K. Kuhlman
The Gaskell Society Journal
Vol. 10 (1996) pp. 14-26
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 21:03   

Boże mój aleś się Gosiałkowo napracowała. Podziw mnie rozpiera :-)
Ale swoja drogą to przypominam sobie fragment z książki, jak pan Hale, mówi do M., że nigdy nie lubiła szkół i nie lubiła się uczyć. Coś to dla mnie takie naciągane, robienie z niej takiej wykształconej tylko dlatego, że zacytowała Pismo Święte, znała 2 nazwy roślin, wyhatowała kaftanik i wiedziała gdzie jest miejscowość na mapie. No chyba, że cała reszta była taka tępa, że wiedziała tylko gdzie w kredensie leżą łyżeczki... albo ja jestem taka głupia i nic nie zrozumiałam z tego artykułu :? ??:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 21:15   

To dopiero pierwsza czesc ;)

Nie znam calej ksiazki, wiec trudno powiedziec jak tam byla opisana edukacja Margaret, a zwlaszcza jej pobyt w Londynie.
Ale pewnie kobiety zwykle wyksztalcone tak jak Margaret nie byly, albo rzadko.
Tam bedzie jeszcze fragment o tym, jak Margaret dowiaduje sie o sytuacji fabryk, metodach zarządzania, sytuacji klasy pracujacej.
Kobieta wiktoriańska pewnie raczej nie interesowala sie podobnymi kwestiami.
Nie mozemy patrzec na owczesne kobiety z naszego punktu widzenia.
Trzeba pamietac co o wyksztalconej kobiecie pisala Austen, wkladajac to w usta Bingleya ;)
Jak na te standardy, Margaret byla faktycznie gleboko wyedukowana :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 21:18   

Ja u Austen najbardziej lubię stwierdzenie
"panienka jest taka wykształcona , cały dzień tylko gra i spiewa" CUDNE :mrgreen:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 21:30   

No tak wciąż zapominam, co miala sobą reprezentować kobieta wiktoriańska...
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 22:07   

Gosia napisał/a:

Wlasnie, jak dzis ogladalam sobie uczniow w garniturkach, to sobie pomyslalam, ze GosiaJek wreszcie wroci intensywnie na zaniedbane przez nia ostatnio forum ;)


Oj, Gosiu, nie mów tak, bo mi przykro :cry: Wiem, zaniedbałam, ale naprawdę się już będę starać - przecież uwielbiam tu przebywać, tylko ten czas, ten czas... :sad:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 26 Cze, 2006 22:12   

Przeciez wiem ze to nie bylo zaniedbane spowodowane czym innym niz tylko zawaleniem praca :) I ciesze sie ze jestes znowu dusza i cialem z nami :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Aragonte 
nerd planetarny



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 23502
Skąd: A Black Hole
Wysłany: Sro 28 Cze, 2006 10:21   

Matylda napisał/a:
Ja u Austen najbardziej lubię stwierdzenie
"panienka jest taka wykształcona , cały dzień tylko gra i spiewa" CUDNE :mrgreen:

I ślicznie wygląda :wink:

Gosiu, chylę czoła, przeczytałam wszystkie artykuły :grin:
Świetnie Ci to idzie, podziwiam i zazdroszczę znajomości angielskiego :wink:
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 04 Wrz, 2008 09:20   

Stronka, gdzie bohaterowie JA udzielają rad bohaterom innych książek- tu o radę prosi Margaret Hale :mrgreen:
http://www.pemberley.com/....cgi?read=29960
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Czw 04 Wrz, 2008 11:50   

Może ktoś by się zlitował i przetłumaczył :rumieniec:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 06 Wrz, 2008 19:02   

Droga Lady Katarzyno,
Zwykle jestem dumna z tego, że panuję nad sobą. Jednak dzisiaj być może przekroczyłam społeczne granice. Zdarzyło się tak, że złożyłam wizytę pani Thornton w momencie, gdy tłum wzburzonych strajkujących robotników stłoczył się na podwórzu przędzalni pana Thorntona. Ci robotnicy byli wzburzeni z powodu Irlandczyków, których pan Thornton sprowadził do pracy w fabryce.
Przyznaję, że nigdy nie byłam w dobrych stosunkach z panem Thorntonem. Zwykle nie zgadzaliśmy się w wielu kwestiach, tak więc kiedy na kilka chwil zostałam sama z panem Thorntonem, nie mogłam mówić zbyt wiele. Nazwałam pana Thorntona tchórzem i powiedziałam mu, że musi porozmawiać ze swoimi pracownikami.
Nie odbyło się to jednak tak jak tego oczekiwałam. Kiedy stało się oczywiste, że on znalazł się w niebezpieczeństwie, wybiegłam natychmiast i stanęłam między tłumem a nim. w rezultacie otrzymałam cios w głowę kamieniem, który nie był przeznaczony dla mnie.
To nie chodzi o obrażenia, zrobiłabym to znowu, gdybym musiała. Moje zmartwienie wynika z tego, że ludzie widzą to co zrobiłam w złym świetle. Nie zrobiłam tego z powodu jakiegokolwiek zadurzenia czy miłości do tego męźczyzny. Mój czyn wynikał z odpowiedzialności za to by ocalić człowieka, który przeze mnie znalazł sie z niebezpiecznej sytuacji.
Lady Katarzyno, czy to co zrobiłam było właściwe?

Z poważaniem,
Margaret Hale
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon 08 Wrz, 2008 08:44   

Czy może Lady Katarzyna odpowiedziała na prośbę Margaret. Przy przywiązaniu Lady K. do hierarchii społecznej, odpowiedź byłaby bardzo ciekawa.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 09 Wrz, 2008 13:17   

Lady Katarzyna niestety nie odpowiedziała, a zgadzam się, że to było ciekawe :mrgreen: Odpowiedzieli: John Thorpe, który poradził, by robotnikom postawić wódę i zaproponowal Margaret przejażdżkę, pan Knightley, wyrażający nadzieję, że uda się przywrócić pokój, Charlotta Collins, radząca, by Margaret poślubiła pana Thortona i Marianna Dashwood, która uznała możliwość zalotów kupca za przerażającą :roll: , acz jednocześnie sądziła, że należy go odtrącić delikatnie...
 
 
Copycat



Dołączył: 15 Kwi 2008
Posty: 279
Wysłany: Wto 09 Wrz, 2008 15:07   

Odpowiedzi Thopre'a są rewelacyjne. Mimo, że wszystkie takie same, to i tak każda z nich mnie śmieszy. Może to sposób pisania.
_________________
Jest tylko jeden sukces - Możliwość spędzania życia po swojemu.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2008 14:32   

No bo Thorpe to raczej nie postać o szerokich horyzontach :mrgreen: Podobnie jest z panią Bennet- ona też wszystkich mężczyzn zaprasza do Longbourn, łącznie z Frankensteinem, Batmanem i królem Henrykiem VIII :rotfl:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.