PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Brideshead Revisited (Powrót do Brideshead)
Autor Wiadomość
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 13:19   Brideshead Revisited (Powrót do Brideshead)

Była już o tym fimie mowa.
Przypomnę, powstaje nowa ekranizacja do której scenariusz napisali: Jeremy Brock i Andrew Davies

Znowu w Brideshead Brideshead Revisited (2008)
na podstawie: powieści Evelyna Waugha
http://www.filmweb.pl/Zno...,Film,id=122180

W obsadzie dużo znanych nazwisk:
http://www.imdb.com/title/tt0412536/
Stronka
http://www.matthewgoode.n...ited/4522444945

tutaj można zobaczyć zdjęcia:
http://www.suzikane.smugm...12584#177261980
http://community.livejour...html?mode=reply
_________________
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 13:25   

Poprzednia ekranizacja
Brideshead Revisited (1981) Mini serial
http://www.filmweb.pl/Bri...e,Film,id=12276
http://www.imdb.com/title/tt0083390/


Książka była wydana między innymi przez Prószyński i S-ka w 1998 roku.
_________________
 
 
Pemberley 



Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 11:21   

Te starsza serie mozna obejrzec na komputerze, jesli IP twojego komputera zdradza, ze mieszkasz w Wielkiej Brytanii :
http://www.itv.com/Bestof...ed/default.html
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 11:36   

Nasze komputery niestety odpadają :?
Wczoraj oglądałam trochę klipów na YouTube, dużo ich jest.
Tu nawet są napisy angielskie:
Brideshesad Revisited.Charles and Lady Marchmain.Great Scene
http://pl.youtube.com/watch?v=qI8ZtLiNB00
_________________
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 21:20   

Czy film ma happy end?
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Wto 08 Kwi, 2008 19:25   

Data premiery: 2008-09-12 (Świat)


poznajecie?




http://www.filmweb.pl/f12...ideshead,(2008)

Ciekawostki:

David Yates miał reżyserować ten film, jednak odstąpił go na rzecz "Harry Potter i Zakon Feniksa".

Początkowo to Paul Bettany, Jennifer Connelly i Jude Law mieli zagrać w filmie, jednak kiedy David Yates zrezygnował z reżyserowania, role Charles'a, Julii i Sebastian'a zagrają: Matthew Goode, Hayley Atwell oraz Ben Whishaw.
_________________
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 08 Kwi, 2008 19:27   

Mam wrazenie ze to Emma Thompson i ... chyba sie nie myle :mrgreen:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Nie 04 Maj, 2008 19:27   

Jest trailer: http://www.youtube.com/watch?v=KB69QKC7aGU

Zapowiada się bardzo smakowicie :mrgreen:
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 04 Maj, 2008 20:27   

Jeremy Brock (screenplay)
Andrew Davies (screenplay) :mrgreen:
Emma Thompson ... Lady Marchmain
Michael Gambon
Greta Scacchi ... Cara - nie zauważyłam jej w trailerze.
Co prawda ci młodzi wydają mi się trochę bez wyrazu, ale może zyskują jak sie film ogląda.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11454
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008 08:12   

Może być naprawdę ciekawie.
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008 18:48   

Na Stopklatce też już wiadomość o zwiastunie

A tu kolejna stronika filmu:

http://bridesheadrevisited-themovie.com/


W sieci dostępny jest już zwiastun zapowiadający kinową wersję powieści Evelyn Waugh zatytułowanej "Znowu w Brideshead". Główne role w tej opowieści grają Ben Whishaw, Matthew Goode, Emma Thompson, Michael Gambon.
"Znowu w Brideshead" to nostalgiczne, trochę ironiczne wspomnienia znakomitego pisarza o szalonym świecie lat dwudziestych, o młodości na uniwersytecie w Oksfordzie, o przyjaźniach, miłościach i dramatycznych wyborach, a zwłaszcza o dworze w Brideshead, który z perspektywy okopów wydaje się bohaterowi utraconą Arkadią (Prószyński i S-ka).
Nową wersję powieści, która wcześniej doczekała się popularnego serialu, nakręcił Julian Jarrold, zaś scenariusz napisali Robert Bernstein i Douglas Rae.

http://www.stopklatka.pl/...skad=newsletter
_________________
 
 
Pemberley 



Dołączyła: 27 Paź 2006
Posty: 912
Wysłany: Czw 20 Lis, 2008 15:18   

Gitka napisał/a:


David Yates miał reżyserować ten film, jednak odstąpił go na rzecz "Harry Potter i Zakon Feniksa".
Początkowo to Paul Bettany, Jennifer Connelly i Jude Law mieli zagrać w filmie, jednak kiedy David Yates zrezygnował z reżyserowania, role Charles'a, Julii i Sebastian'a zagrają: Matthew Goode, Hayley Atwell oraz Ben Whishaw.


I troche zaluje, ze tak sie stalo...Film wyrezyserowal Julian Jarrold, ten od Becoming Jane i tak mi sie ten film ogladalo, jak Becoming Jane czy najnowsza DiU- przepiekne obrazy, rewelacyjna muzyka (komponowal ten pan od OMF), zdjecia krecone bogato bez ogladania sie na koszty czy to w Wenecji czy w Anglii, doskonale aktorstwo ( Emma Thompson jest po prostu genialna, cala reszta gra bardzo dobrze z wyjatkiem Julii, czyli Mary Crawford z ostatniego MP ). Historia zostala oczywiscie zmieniona i uproszczona na potrzeby filmu, ale przy okazji pozmieniana tak, ze milosnicy ksiazki i serialu z 1981 (czyli tez ja) beda miec problemy z tego akceptacja. Byc moze mozna sie zachwycic tym filmem nie wiedzac o nim nic, ale nie jestem do konca przekonana, czy ow niemotylkowy romans czy mysli typu "religia ogranicza nasza wolnosc" polaczone z poszukiwaniem sensacji wystarcza na hit. O ile Becoming Jane i najnowsza Duma maja sceny, ktore moglabym ogladac w kolko, przewijajac ich pomniejsze zgrzyty, to tutaj nie zamierzam kupowac DVD. Film estetyczny, ale jednorazowego uzytku. Dla tych, ktorzy nie znaja autora : Evelyn Waugh nawrocil sie z anglikanizmu na katolicyzm i byl w swojej wierze tak konserwatywny, ze nie uznawal nawet II Soboru Watykanskiego, a kwestie ktore padaja w filmie przyprawilby go o problemy zoladkowe ;)
Nie odradzam jednak seansu, nie kazdy wytrzyma 11 odcinkow z lat osiemdziesiatych ;) zawsze to jakis poczatek, chociaz juz srodek i koniec zupelnie inny. ;) Ale krecony w tym samym zameczku Howard , co serial, nota bene wlasnosc jednego z bonzow BBC, a oddany wtedy na uzytke konkurencyjnej ITV... na moim seansie jednakze i dwie godziny byly niektorym za duzo, jako ze opuszczali kino :( ...

Mam nadzieje, choc slaba, ze ci, ktorym sie film spodoba znajda w sobie jeszcze chec przeczytania ksiazki czy chociaz siegniecia po serial..
Na oficjalnej stronce:
http://www.bridesheadrevisited-themovie.com/
mozna zobaczyc ow zameczek...
_________________
Sezon? Na omułki....

 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 21 Lis, 2008 13:21   

Dziękuję Pem za bardzo dobrą recencję :kwiatek:
A u nas premiera dopiero w lutym.
Tak sobie myślę, że nie ma nic gorszego dla filmu niż wychodzenie w trakcie projekcji.
Czyli te 100 minut to za długo jak dla niektórych.
Ja książkę czytałam jakiś czas temu i z chęcią przekonam się sama co i jak.
_________________
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 23 Sty, 2009 18:41   

Ucieczki i powroty z miłością i religią w tle
Autor: Tomasz Piętowski, Stopklatka.pl, 22 stycznia 2009

Historia opowiedziana w tym filmie zaczyna się dość niewinnie. Charles, zdolny ale skromnie urodzony młodzieniec trafia na studia do Oksfordu. Tam poznaje Sebastiana – dekadenta, ekstrawaganckiego arystokratę z bogatej rodziny, nie stroniącego od wszelkich uciech cielesnych, czy też nieumiarkowania w jedzeniu i piciu drogich trunków. Z tego spotkania rodzi się dość niezwykła, wyjątkowo napięta, przyjaźń. Sebastian wprowadza młodego, nieco powściągliwego i nieśmiałego Sebastiana w świat luksusów i nieskrępowanych przyjemności. Dzieli ich jednak jeden, zasadniczy aspekt – Charles to zadeklarowany ateista i wolnomyśliciel, Sebastian należy natomiast do rodziny o głębokich tradycjach katolickich.
Oczywiście, takie zróżnicowanie bohaterów powoduje liczne napięcia, odczuwalne niemalże cały czas przy oglądaniu „Powrotu do Brideshead”. Co najciekawsze, do końca nie jesteśmy pewni, co tak naprawdę wywołuje ten osobliwy dysonans. Pierwsze co przychodzi na myśl to właśnie religia, ze wszystkimi jej wypaczeniami i skostniałymi regułami, które chyba od początków istnienia chrześcijaństwa wydawały się zbyt surowe dla większości ludzi. Bohaterowie nie są jednak tak prości i sztampowi, jakby się nam mogło wydawać. W końcu rozpustnikiem i nonszalanckim alkoholikiem jest tutaj właśnie katolik Sebastian, Charles zaś uosabia niemal postawę wzorowego, nieśmiałego chłopca, który nadstawia drugi policzek i nie pakuje się w żadne kłopoty. Z czasem między tą parą przyjaciół, zacznie się rozwijać wzajemne zafascynowanie homoseksualne.

Jaki jest więc Sebastian i co tak naprawdę dzieje się w jego sercu? Jakie emocje przeżywa Charles? Mało w tej produkcji gwałtownej ekspresji, wszystko jest jakby ukryte, pełne tajemnic, a stopniowe dochodzenie i rozwiązywanie charakterów głównych postaci dokonuje się praktycznie przez cały czas trwania filmu. Wyjątkowo płynnie, bez gwałtownych zwrotów akcji, czy też szaleńczych porywów emocjonalnych. Może się wydawać, że Sebastian jest jedynie hipokrytą, którego religia wyraźnie mierzi, a zapalając Bogu świeczkę i diabłu ogarek nie jest w stanie opowiedzieć się po jednej ze stron. Nie potrafi wybrać jednego światopoglądu i żyć wedle jednego schematu określonych zasad. Nie chce też tych zasad odrzucać, a przynajmniej nie czuje się niezręcznie, gdy to robi. Co z Charlesem, który kocha swojego przyjaciela ale jednocześnie pała miłością do jego siostry – Julią. Co z matką Julii i Sebastiana – modelową, wręcz stereotypowo – archetypiczną postacią ostrej, wścibskiej i surowej katoliczki, która chciała jedynie dać swoim dzieciom spokój, dobro i bezpieczeństwo, a w zamian za to, jej pociechy ją znienawidziły. „Powrót do Brideshead” z pewnością nie daje nam prostych odpowiedzi na światopoglądowe dialogi, również współczesnego świata. Co najważniejsze – w ogóle nie stawia pytań. Ukrywa je pod grubą warstwą relacji bohaterów, ich miłości, sympatii i antypatii. Nie wyśmiewa ani nie krytykuje halucynacji wiernych i ślepoty ateistów. Raczej pokazuje, że praktycznie wszyscy bohaterowie popełnili błędy – jedni nie rozumieli drugich. Charles nie mógł się pogodzić z faktem, że jego wybranka może czuć do Boga większą miłość niż to jego osoby. Matka Sebastiana nie wyobrażała sobie, aby jej córka wyszła za mąż za ateistę.

Chyba największą zaletą tego przepięknie sfotografowanego i dobrze zagranego filmu, jest fakt, że twórcy nie posilili się na tanią krytykę religii chrześcijańskiej, po raz enty ukazując ją jedynie jako zbiór skostniałych zasad zamykających drogę do prawdziwego szczęścia jednostki; z drugiej strony nie przejęli stanowiska i tonu narzekającego na rozbestwienie dzisiejszego świata księdza z ambony. Bardziej zachęcili do dyskusji. Film, którego odbiór i przesłanie w dużym stopniu zależy od światopoglądu widza.
http://www.stopklatka.pl/...skad=newsletter
_________________
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 21 Mar, 2009 22:56   

Spoilery!!!!


Obejrzałam "Brideshead Revisited".
Film niejednoznaczny, który pozostawia wiele niedopowiedzień. Co naprawdę łączyło Charlesa i Sebastiana? Choć z pewnością Sebastian Charlesa kochał. Ale czy z wzajemnością
O co naprawdę chodziło Charlesowi, na czym mu naprawdę najbardziej zależało? Na ludziach czy miejscu czy jeszcze czymś innym?
Każdy z bohaterów był właściwie nieszczęśliwy: matka - że dzieci nie spełniają pokładanych w nich nadziei, dzieci - bo nie chcą żyć tak jak ona sobie życzy. Małżonkowie, bo nie chcą ze sobą być. Sebastian - bo Charles go zawodzi. Charles, bo Julia go zawodzi. Julia bo musi wyjść za tego, kogo nie kocha, a w dodatku rozczarowuje się tym, którego ona kocha.

Początek jest właściwie beztroski - niezbyt zamożny Charles spotyka na swojej drodze prowadzącego dekadenckie życie i zabawowego Sebastiana. Poznają się i bawią razem.
Zmiana następuje, gdy Sebastian pokazuje mu rodzinne Brideshead - przepyszną rezydencję, która go fascynuje i urzeka. Wydaje się, że to miejsce jest rajem. Wspaniałe posagi, ogromne wnętrza, piękne ogrody. Także tam spotyka Julię - siostrę Sebastiana, na którą natychmiast zwraca uwagę.
Jednak wkrótce zjawia się matka - dama, która kieruje swymi dziećmi, która wychowuje ich w wierze katolickiej. Sebastian nie lubi obrazu zawieszonego w domu: Matki z Dzieciątkiem - ten obraz jest symbolem wiary, która panuje w tym domu niepodzielnie i według której mają żyć jej mieszkańcy. On z życiem jakie prowadzi wydaje się odszczepieńcem, a w każdym razie kimś , kto znajduje się na złej drodze... Żyje więc życiem niezgodnym z religią, w dodatku jest zakochany w niewierzącym Charlesie.
Charles nie ma w sobie wiary, ale czy jest ateistą?
W Wenecji, do której wyjeżdżają, zachodzi coś pomiędzy Charlesem i Julią (co widzi Sebastian). Tym samym Charles rani ich oboje, bo Julia wie, że nie może za niego wyjść - na drodze stoją rodzinne tradycje i katolicka wiara. Wyjdzie za tego, którego wskaże jej matka, nawet jeśli go nie kocha.
Od tego momentu film wydaje się antykatolicki, gdyż zasady wiary wydają się skostniałe i nierozsądne, a ci co je wyznają okrutni i zimni. Buntuje się przeciw nim Sebastian, buntuje się sam lord, ich ojciec. Oni dwaj budują sobie własną wolność - w Wenecji i w Maroku. Dla jednego z nich jednak przyjdzie pora na pojednanie... to zresztą kulminacyjny moment filmu. Wtedy Charles uświadamia sobie, że przegrał. I uświadamia sobie, że wiara w jakichś sposób była tym ludziom potrzebna, bez niej pozostaje jakaś pustka. Także w życiu niego samego...
Jednak symbolicznie na końcu ten stary świat dawnej arystokracji odchodzi w przeszłość. Stary dom jest opuszczony, a obraz zostaje zasłonięty przez kwaterujących w pałacu żołnierzy...

Trochę o aktorach, zauważyłam kilka znajomych osób. Oczywiście Emma Thompson (jak zawsze świetna), Greta Schacci, Michael Gambon (jak zawsze świetny), Felicity Jones (Opactwo Northanger), Anna Madeley (Affinity), Patrick Malahide (pan Causabon z Middlemarch), Jonathan Cake (The Girl - trochę się zmienił). Ci aktorzy spisali się świetnie. Główny bohater w sumie także. Trochę mniej pozostali czyli aktorzy grający Sebastiana i Julię. Co do tego pierwszego to był tak chudy, że nie mogłam na niego chwilami patrzeć.
Trochę mało przekonująca była miłość Charlesa i Julii... ciężko było uwierzyć w tę namiętność...
Film pięknie sfilmowany, z dobrą muzyką, we wspaniałych wnętrzach. Ale czy ja wiem, czy będę chciała do niego wrócić? Film mi sie podobał, ale mnie nie porwał.
Chyba wolę Andrew Daviesa, gdy opowiada o XIX wieku ;)

Miałam wrażenie, że skądś znam pałac, w którym kręcono zdjęcia do tego filmu... i tę fontannę...

Edit:

Filmowym Brideshead stał się zbudowany w XVII wieku zamek Howard w Yorkshire, który zachował swą barokową formę prawie nietkniętą od stuleci. Co więcej Zamek Howard jest jednym z niewielu angielskich zamków, gdzie zachowana jest bogata katolicka ikonografia: wspaniała kaplica, barokowe sztukaterie i religijne obrazy. Zamek Howard tak bardzo przypomina literackie Brideshead, że twórcy serialu sprzed 25 lat również kręcili tam zdjęcia. Byliśmy bardzo świadomi, tego, że Howard był serialowym Brideshead – mówi producent Kevin Loader – i początkowo chcieliśmy tego dublowania lokacji uniknąć, jednak po obejrzeniu kilkudziesięciu zamków w całej Anglii skapitulowaliśmy, i zrozumieliśmy, że Howard to po prostu Brideshead.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Nie 22 Mar, 2009 15:04, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11454
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 22 Mar, 2009 00:06   

Gosia napisał/a:
Miałam wrażenie, że skądś znam pałac, w którym kręcono zdjęcia do tego filmu... i tę fontannę...

Może z poprzedniej wersji Brideshead Revisited albo z The Buccaneers? Więcej o filmach kręconych w Castle Howard: http://www.castlehoward.c...ategory&op=show
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 22 Mar, 2009 00:11   

Chyba jednak nie, być może tyle zamków ostatnio oglądałam i fontann, że to mnie zmyliło: Pokuta, Lost in Austen ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
idgie_t 



Dołączyła: 14 Kwi 2008
Posty: 38
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 23 Mar, 2009 23:36   

Świetna recenzja Gosiu! :-D Dodam kilka rzeczy,które zwróciły moją uwagę.
Film pokazuje klasyczne rozdarcie człowieka między religią, a potrzebami cielesnymi. Rozdarcie Sebastiana, który będąc gejem nie może znaleźć swojego miejsca nie tylko w kościele, ale też w wierzącej rodzinie i w sercu własnej matki , która obarcza go kolosalnym poczuciem winy. Rozdarcie Julii , która miota się między miłością(namiętnością) do mężczyzny, a pustym , ale zawartym w kościele przy akceptacji matki małżeństwem. Rozdarcie ojca, który żyje w udanym związku, ale przed śmiercią jakby wypiera się swojej partnerki , poprzez spowiedź i ostateczne dokonanie wyboru. Rozdarcie Charlesa, który pozornie niewierzący, wyznaje jednak pewne zasady moralne, ale łamie je wszystkie i zawodzi bliskie mu osoby, aby spełnić swoje pragnienia- aby,jak sam wyznaje, stać się częścią tego świata.
Twórcy poruszyli odwieczne problemy człowieka wierzącego - poczucie winy i próby uwolnienia się z okowów religii, które, choć skostniałe i niewygodne, są wpojone od dzieciństwa tak głęboko, że nawet odrzucone, powracają jako najbardziej własne wybory i decyzje. Głównie dlatego, że odpowiadają na pytanie zadane przez lady Marchmain Charlesowi - po co Pan tu jest, co Pan tu robi.
Wielki plus- film nie stara się odpowiedzieć na żadne z zadanych między wierszami pytań, ani nie ocenia żadnej z postaw, a jedynie daje asumpt do własnych przemyśleń. Podoba mi się, że niektóre tematy są tylko domysłem , pokazane są lekko i niezbyt dosadnie, tylko zasygnalizowane. Wspaniałe zdjęcia i kostiumy.
Minus- może trochę za mało pogłębiony temat lady Marchmain. Niedosyt Emmy Thompson. :mrgreen:
Reasumując: przemyślany i ciekawie ujęty film, ale drugi raz obejrzę najwcześniej za kilka lat.
Serialu nie pamiętam zbyt dobrze , dawno oglądałam , ale chyba był ostrzejszy.(?)
_________________
The more I learn, the more I love,
The more my heart can't get enough
 
 
Hortensja 



Dołączyła: 15 Lut 2009
Posty: 569
Skąd: Lutecja
Wysłany: Sob 04 Kwi, 2009 22:29   

Ostatnio odkryłam blog Tomasza Raczka, na którym zamieszcza on recenzje filmów, a ostatni post dotyczy właśnie "Powrotu do Brideshead" :-)

http://tomasz-raczek.bloo...ml?ticaid=67cae
_________________
Gdy uczucie zakorzenia się w decyzji woli, potrafi przetrwać życiowe burze
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 07:47   

Nie zgadzam się z panem Raczkiem. Ton jego wypowiedzi jest złośliwy. Jakby nie zrozumiał końcowego przesłania, ale to mnie specjalnie nie dziwi, bo nie chciał zrozumieć....
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18480
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 10:00   

Przeczytałam jego recenzję i nie wydaje mi się złośliwa. To po prostu inny punkt widzenia. Jakkolwiek, żeby wypowiadać się autorytarnie, muszę obejrzeć film. :D
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 13:06   

No wybacz, czy to nie jest złośliwość?:

Jest powściągliwa i wytrawna niczym dobre wino - bez przerysowań i folgowania pragnieniu zwrócenia na siebie uwagi.
Silna twardością wielkanocnej wydmuszki.
:roll:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18480
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 13:40   

Ja tego nie uważam za złośliwość. A przynajmniej nie na tyle, żeby przekreślać całą recenzję. :wink: Filmu przecież pan R. nie odradza, a wręcz przeciwnie.
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 14:02   

Ale recenzja jest pisana z narzuconą tendencją, a to już mi się nie podoba. :-|
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18480
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Nie 05 Kwi, 2009 15:16   

Żyjemy w wolnym kraju i każdemu wolno pisać takie recenzje, jakie się mu podobają. I każdemu wolno się z takowymi nie zgadzać. ;) Ja ocenię w pełni jego sposób pisania, kiedy obejrzę film.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.