Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 7121 Skąd: Harlan/Deadwood
Wysłany: Pią 10 Paź, 2008 13:47
Lizzy może i tak, natomiast Darcy kompletnie mi się nie podobał. Za to Lydia, Bingley i Wickham oraz pan Bennet byli bardzo w porządku.
Wczoraj obejrzałam ostatni odcinek i stwierdzam, po raz kolejny, że pomimo fajnego pomysł ogólnie serial im nie wyszedł. Jest chaotyczny i za bardzo zagmaywany. Po prostu przesadzili.
Mnie właśnie rozczarował ostatni odcinek - trochę kulawo zakończyli wszystkie wątki i tak po prawdzie to oprócz Amandy i Darcy'ego nikt nie był naprawdę szczęśliwy :/
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 6332 Skąd: obóz pracy
Wysłany: Pią 10 Paź, 2008 22:16
Ja bym zniosła Choć w sumie nie jest to bardzo potrzebne, można szukać nowych perełek w literaturze zamiast kręcić kolejną adaptację jednej powieści.
Darcy mi się podobał, tak po prostu - jako mężczyzna W ogóle nie znam tego aktora, muszę poszukać czegoś
_________________ For the first time in my life, I can't see my future. Ever day goes by in a haze. But today, I decided, will be different.
Darcy mi się podobał, tak po prostu - jako mężczyzna W ogóle nie znam tego aktora, muszę poszukać czegoś
MNIE TEŻ DARCY BARDZO SIE PODOBAL ALE TYLKO W TYM FILMIE (mówię o atrakcyjności fizycznej - w mokrej koszulce był całkiem smakowity - też pomijam absurdalność sceny). Gdy oglądałam go w innych wydaniach: wywiady, kawałki innych filmów nie mogłam go poznać. Zupełnie nie ten sam mężczyzna. Jednak makijaż robi dobrze nie tylko kobiecie (tutaj jeszcze była peruczka jak mniemam).
Natomiast Lizzy nie pasowałaby mi jako Lizzy w normalnej DiU. Moim zdaniem ma stanowczo za słodką urodę i za spokojne zachowanie (mimo tego , że na przekór zasadom oddaliła się od domu i tkwiło w oślim uporze aby w tym oddaleniu pozostać).
Co do chemi między Lizzy i Darcym to jej nie zauważyłam. Wydawało mi się , że stara sie on być uprzejmy aby nie zrobić nikomu przykrości (a już na pewno nie pannie , która mówi , że powinni się pobrać), a także w jakiś sposób zadowolić Amandę. Chociaż w końcu stwierdz, że ni jednak nie może tego zrobić o czym ją informuje (bardzo romantycznie) Myślę , że jak byśmy pozbyły się UPRZEDZENIA to zauważyłybyśmy fajny zamysł scenarzysty. I jak dla mnie to poza pewnymi przegięciami calkiem dobrze wykonany.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 12 Paź, 2008 21:02
Dobrze, trzeci odcinek obejrzany ze zrozumieniem mam już za sobą.
Teraz, gdy rozumiem więcej, troszeczke inaczej patrzę na ten film.
To znaczy pewne sytuacje wprawiają mnie w osłupienie, np. jak to się stało, że Wickham uczył Amandę dobrych manier? W ogóle nie był tą sytuacją zdziwiony?
Caroline lubi kobiety? Ciekawą miała minę Amanda, gdy o tym sie dowiedziała.
Austen by to przez myśl nie przeszło, jak sądzę. Chociaż, może znała i takie...
Trzeba przyznać, że niektóre fragmenty są ciekawie pomyślane, choćby to, że Darcy nie może zaakceptować Amandy, dlatego, że ona mieszka z facetem. No cóz, ona robi coś takiego, co zrobiła w książce Lidia
Wspólczesne dziewczyny marzące o Darcym z książki muszą wziąc pod uwagę, że on mógłby patrzeć na nie i na ich zachowanie zdegustowany Nie ma lekko, moje panie.
Kilka scenek z udziałem Darcy`ego było ciekawych.
Scena w stawie za każdym razem mnie bawi To takie spełnienie marzeń miłośniczki ekranizacji z Colinem - umoczyć swojego Darcy`ego w stawie
I delektować się widokiem mokrej koszuli W sumie lubię tę scenę
Gdy pierwszy raz oglądałam ten film, zastanawiałam się, czemu ten Darcy tak ciągle zmienia zdanie, raz jest niemiły, potem znowu miły, i znowu niemiły - teraz rozumiem dlaczego - scenarzyści stosują się do zasady omawianej przez Mossakowskiego - fabułę ekranizacji buduje się na zasadzie wiecznego konfliktu między bohaterami
W każdym razie trochę żałowałam, że fajne ujęcia i scenki, piękne plenery zostały wykorzystane nie w powaznej adaptacji, ale w takim lekkim filmie o zamianie ról...
Ale właściwie "Lost in Austen" ogląda się całkiem dobrze, Amanda już mnie tak nie wkurza jak na początku
Może gorzej będzie z zakończeniem...
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Otóz to Gosia dobrze złapała, że rzecz dotyczy współczesnej przeciętnej, młodej miłośniczki Jane Austen, która nosi dziwne włosy, mocny makijaż (oczy), dziwne ubrania, mieszka z facetem i ciągle marzy o Darcym. Sama też nie zauważa jak bardzo oddaliła się od ideału Lizzy (która wcale znowu takim ideałem nie była). Amanda to współczesna dziewczyna , której daleko do klasy uprzywilejowanej (gdyby tak było może inaczej by się ubierała i miała trochę inne manieniery, słownictwo. To tyle dla tych , których tak wkurzała Amanda (a propos dla mnie też nie jest przedstawicielką klasycznej urody ale staram się zrozumiec zamysł autorów filmu).
Nasza Małgosia kontra Małgosia była rzeczywiście inna ale była kręcona wiele lat temu w latach 70-ch bodajże, a kanony zachowań i wyglądu też były wtedy trochę inne.
A Darcy jak mi sie wydaje jest troche zafascynowany innością Amandy i jej bezpośredniościa chociaż zgodnie z ogólnie panującymi zasadami (i własnymi także) wie , że powinien ją potępiać. Może stąd jego ciągła walka ze sobą jeśli chodzi o stosunek do Amandy.
Dziewczyny, to jest jakiś skandal. Im więcej razy oglądam ten serial, tym bardziej mam ochotę na Wickhama
otherwaymistercollins [Usunięty]
Wysłany: Pon 27 Paź, 2008 16:06
A ze mnie wylazł ortodoks, bo na samą myśl o tym 'serialu' dostaję odruchu wymiotnego. Jak ktoś chce się pośmiać, to proszę bardzo, ale niech nie miesza do tego boskiego Darcy'ego (czytaj: Colina) w mokrej koszuli! Poza tym aktor, który gra tu pana D. to jakaś genetyczna pomyłka z tupecikiem na głowie Ogólnie nie przepadam za przerabianiem moich ukochanych powieści w taki sposób...
A ze mnie wylazł ortodoks, bo na samą myśl o tym 'serialu' dostaję odruchu wymiotnego. Jak ktoś chce się pośmiać, to proszę bardzo, ale niech nie miesza do tego boskiego Darcy'ego (czytaj: Colina) w mokrej koszuli! Poza tym aktor, który gra tu pana D. to jakaś genetyczna pomyłka z tupecikiem na głowie Ogólnie nie przepadam za przerabianiem moich ukochanych powieści w taki sposób...
Trochę dystansu. Trzeba pamiętać , że to nie kolejna ekranizacja DiU ale pewna wariacja na ten temat. A co do Ewana uważam , że w tupeciku było mu jak najbardziej do twarzy. W sumie jest to pewien z aspektów aktorstwa te przebieranki, makijaże zmiana owłosienia (także u mężczyzn).
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 27 Paź, 2008 20:35
To dziwne, bo niby mi sie ten film srednio podoba, ale czekam na wspomaganie do kolejnych czesci
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
W sumie jest to pewien z aspektów aktorstwa te przebieranki, makijaże zmiana owłosienia (także u mężczyzn).
Zgadzam się, o ile oczywiście sztuczne włosy wyglądają jak włosy a nie jak zdechłe zwierzę umocowane od niechcenia na głowie aktora...
I znowuż widać jak subiektywnie każdy zapatruje się na rożne kwestie w zależności od emocjonalnego nastawienia. Wg mnie włoski Eliotowi zrobili całkiem dobrze. Jak zobaczyłam go we własnym upierzeniu szczerze się zdziwiłam bo myślałam, że Darsikowe to jego własne.
sto lat za murzynami czyli ja... ale raczej się nie wciągnę jestem na samym początku pierwszego odcinka, ale nie mogę... to wszystko jest takie dziwne, jakby prześmiewczo to kręcili... nie podoba mi się dobór aktorów, wszystko jest strrrraszlkiwie naciągane ja rozumiem, że to nie jest na faktach ale chociaż troszkę realizmu przy chociażby wprowadzeniu bohaterki do rodziny Bennetów.
Aktorzy mi się nie podobają, fabuła dziwna...
ojej
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 10 Lis, 2008 17:38
Ja juz nauczyłam się bawić tym filmem i jego konwencją.
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum