PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Aragonte
Wto 15 Kwi, 2008 21:12
The Girl
Autor Wiadomość
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 18:37   

Spojrzała na Ned’a trzymającego lampę nad głową w jednej dłoni i kilka starych uprzęży w drugiej.
‘Czego do diabła chcesz tutaj? Przytrzymaj to lepiej! Zabierz stąd ogień’.
Przysunął się do niej, potykając o śmiecie na podłodze, a kiedy stanął na wyciągnięcie ramienia od niej światło lampy ukazało jego twarz. Zdała sobie sprawę, że jest pijany.
Lampa również i dla jego zamroczonej świadomości odsłoniła przerażający stan, w jakim się znajdowała Hannah, ledwo trzymając się na nogach obrzucił ją spojrzeniem od stóp do głów. Nie wiedział co powiedzieć, wreszcie zbierając się w sobie, ściszając lekko ton, choć nadal gromnie powiedział, ‘Szukają ciebie. Byli tu już dwa razy. Wiesz o tym?’
Nie odpowiedziała, patrzyła tylko wprost na niego.
‘Boże! Spójrz tylko na siebie’. Odsunął się o krok od niej i przez chwilę pomyślała, że upadnie do tyłu, a lampa wraz z nim; nie podeszła do niego, nie wyciągnęła dłoni w jego kierunku, siły wystarczyło jej jedynie na to by trzymać się drewnianych drzwi i nie opaść na ziemię.
‘Dlaczego do ciężkiej cholery przylazłaś do mnie, co! Przynosisz same problemy. Wiesz o tym? Taka właśnie jesteś, jesteś kłopotem. Od chwili, kiedy pierwszy raz na ciebie spojrzałem przynosisz mi same problemy. I wiesz co?’ Zrobił krok w jej kierunku. ‘Jesteś cholernie niewdzięczną przybłędą’.
Nie powiedziała dalej ani słowa, stała bez ruchu. On też ucichł; lecz za moment znowu zaczął na nią wrzeszczeć, ‘Wyjdźże stąd, choć do domu!’, ledwo stojąc na nogach złapał ją za ramię, zakołysał nią i popchnął w stronę wyjścia na podwórze, zataczając się, poszedł za nią do izby stajennej.
Owionął ją znajomy zapach serdeczności i otuchy, dochodzący z przegród z kucami, poczuła, że to za dużo i osunęła się na podest, na którym leżała już kiedyś, na którym opiekował się nią on i jego dziadek, zgięła się w pół i zapłakała głośno.
Przez cały ten czas stał nad nią krzycząc. ‘Na cholerę ci ten ryk, weź się w garść; jesteś mężatką, tak powiedzieli. Na Boga! na jego miejscu zabiłbym cię gdybyś mi tylko wpadła w ręce, gdybyś to mi zrobiła… To osioł, wszyscy o tym wiemy, ale żaden mężczyzna nie zasługuje na to żeby być porzucony przed ołtarzem. To ta kobieta zostawiła go przed ołtarzem… przestań ryczeć i odpowiedz’ – złapał ją mocno i podniósł do góry – ‘dlaczego nie pomyślałaś o mnie, co? No powiedz, dlaczego nie przyszłaś do mnie? Pominęłaś mnie, czyż nie? Zagoniono cię w kozi róg, ale i tak nie wystarczająco mocno by zwrócić się do Ned’a Ridley’a’.
Dyszała; stała z otwartymi ustami i wpatrywała się z niedowierzaniem w niego.
‘Dręczysz mnie, od kiedy byłaś dzieckiem, zdajesz sobie z tego sprawę? Od chwili, kiedy przestąpiłaś próg tego podwórza’ – wyciągnął ramię i wskazał na drzwi, o mało nie upadając na bok – ‘minęły wszystkie te lata i cały czas trzymasz w mnie jak w zaklęciu. Nawet nie wiesz co zrobiłem. Napisałem poemat o tym poranku, kiedy pierwszy raz do mnie przyszłaś. Nie wiedziałaś, prawda? Napisałem sporo wierszy, są schowane w skrzynce na górze, jest ich pełno. Pisałem o nich i zapominałem. Ale nigdy o tym pierwszym. Ale ze mnie cholerny dureń, tyle razy to sobie mówiłem, kiedy cię widywałem’. Przerwał, patrzyli na siebie, ona oddychała ciężko jakby walcząc o powietrze, on trzymając ręce na kolanach pochylał nad nią twarz, lekko kiwając się.
‘Och, do diabła z tym! Jakie to ma teraz znaczenie’. Odwrócił się od niej, mówiąc, ‘Potrzebujesz picia, czegoś gorącego, co cię rozgrzeje i jakiegoś suchego ubrania, bo w innym razie twój wybranek zabierze jedynie twoje ciało’.
Obserwowała jak idzie w kierunku kuchni. Słyszała brzęk czajnika i blaszanych kubków, jakiś głos począł mówić w jej głowie. Mówił niedowierzającym tonem, niemal skręcając się ze śmiechu. Mogła poślubić Ned’a. Ned jej pragnął. Przez cały ten czas chciał jej. To dlatego nie chciał z nią rozmawiać, kiedy wrócił i usłyszał, że zamierza wyjść za Fred’a Loam’a. Dlaczego nic nie powiedział? Ale czy zrobiłoby to jakąś różnicę? Kochała John’a…. gdzieś w jej świadomości kołatała się ta myśl… kochała… nie kocha.
‘Wypij to’. Włożył kubek w jej drżące dłonie, odsunął się od niej i opadł na belę siana, przez jakąś chwilę trzymał głowę ukrytą w dłoniach i potrząsał nią. W końcu spojrzał na nią i powiedział wolno, ‘Przez cały ten czas mogłem cię wziąć, ale tego nie zrobiłem. Przez cały ten czas, kiedy tu byłaś i kusiłaś mnie jak głupia. Ona ma tylko szesnaście lat, wmawiałem sobie. A parę miesięcy temu, co takiego sobie powtarzałem? Ma siedemnaście lat, ale co z tego? Nie, nie, powtarzałem; trzymaj ręce przy sobie człowieku, nadejdzie dzień, kiedy ona sama przyjdzie do ciebie. Ta czarownica Thornton przedobrzy i ona ucieknie stamtąd. A kiedy on umarł mówiłem sobie, zrób to porządnie. Idź do tej baby i powiedz, „Gdyby tylko chodziło o pieniądze kupiłbym panią i sprzedałbym natychmiast. Naprawdę”. Uśmiechał się szeroko do niej. ‘Są tu pochowane takie pieniądze, że uniosłabyś brwi w zdumieniu. Mój pra pra dziadek miał głowę na karku i cały swój dorobek ukrył tu w tej ścianie’. Wyciągnął ramię w dramatycznym geście. ‘A później zmarł mój pra dziadek i zostawił też coś od siebie. Mój ojciec, on nie zostawił nic, górnicy nigdy nic nie zostawiają. Mogłem jej powiedzieć, „Proszę pani, stać mnie na kupno chaty, a nawet domu”, czy też, „Mógłbym zbudować tu w tym miejscu małą posiadłość dla niej”, ale nie będę miał tej szansy, prawda? Zdecydowałaś się przyjąć głupka Fred’a, z tą jego przeklętą matką. Mój Boże! będziesz się z nią miała. I wiesz, co ci powiem? Zasłużyłaś na to, bo nie używasz rozumu, który dał ci Bóg’.
Wstał i bezbarwnym głosem powiedział, ‘Och, już wszystko skończone, dostałem nauczkę. To najbardziej idiotyczne, co mogłem zrobić w swoim życiu, ale z tym już koniec. I pomyśleć, że nie ożeniłem się, czekając na ciebie. Ha!’ Przekręcił głowę na bok i zaśmiał się tak głośno, że przestraszył zwierzęta; wreszcie zakończył, ‘No cóż, pewnie niedługo tu przyjdą po ciebie. To znaczy, jeśli do tej pory nie padniesz trupem…. Przestań się trząść’. Odwrócił się od niej. ‘Trzeba by cię czymś przykryć, jakimś płaszczem. Nie, lepiej szalem. Przyniosę ci szal; ale pamiętaj, chcę go z powrotem – należał do mojej matki’.
Obserwowała jak wspina się wolno po drabinie do izby na górze, w chwili, kiedy zniknął postawiła kubek na ziemi i spróbowała się podnieść; podeszła do drzwi i wybiegła ponownie w deszcz.
Mogą tu w każdej chwili przybyć, ale nie znajdą jej; nie byłaby w stanie znieść tego upokorzenia, zawleczona z powrotem do wioski przez mężczyznę, który teraz z gniewu pewnie wychodzi z siebie.
Była w połowie drogi do lasu, kiedy usłyszała Ned’a przyzywającego jej imię. ‘Hannah! Hannah! Nie rób głupot. Hannah! wracaj tu natychmiast’. Głos rozbrzmiewał wśród drzew skąpanych w kroplach deszczu, jak wołanie dobiegające z długiego tunelu.
Wyszła znów na otwartą przestrzeń i zorientowała się, że przestało padać. Nie zamierzała iść ścieżką w stronę wzgórz, wiedząc, że mogłaby się poślizgnąć i spaść, a Ned prędko by ją znalazł, ponieważ potrafił biec szybko jak zając, przynajmniej, kiedy był trzeźwy.
Daleko, po lewej stronie teren opadał w kierunku doliny i pól, a jeszcze dalej zaczynała się nieruchomość Buckly’a. Jeśli się tylko tam dostanie będzie mogła się tam zagubić.
Kiedy znalazła się u podnóża doliny zatrzymała się chwytając z trudem oddech i odwróciła do tyłu; zobaczyła go, zbiegającego ze wzgórza. Zaczęła znowu biec, tym razem jednak wolniej, jak gdyby sama też była pijana.
Łąka w dolinie pozwalała przedrzeć się na zaorane pola, wilgotna ziemia przyklejała się do jej stóp. Ned był już niedaleko i czasem dochodził do niej jego głos, ‘Hannah! Hannah!’
Przed sobą ujrzała las. Ned będzie miał problem by ją tam odnaleźć, wątpiła też czy w ogóle będzie za nią szedł, bo lord Buckly nie lubił, kiedy naruszano jego własność, a przynajmniej jego leśnicy. Ale kobiety z pewnością nie skrzywdzą, powtarzała sobie, przecież nie goni za młodym bażantem.
Kamienny mur mierzył zaledwie cztery stopy długości i spostrzegła niespodzianie, że wierzchołek nie był zabezpieczony ostrym drutem, a kiedy wspięła się na górę usłyszała głos Ned’a dochodzący parę jardów za nią, zmienił mu się ton, dyszał błagając. ‘Na miłość boską, Hannah, zatrzymaj się! Stój! Tylko nie tam. Nie tam, ty idiotko….’.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:16   

No trzeba przyznać, że miły w tej scenie nie był...
Przyjmijmy, że był sfrustrowany.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Sob 03 Sty, 2009 22:31   

Co tam, miły, niemiły :slina:
Moniko :kwiatek:
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 11:49   

Dziewczyna zapędzona w kozi róg, jak to określił Ned. Nie rozumiem tylko dlaczego nie zaproponował jej małżeńtwa gdy powiedziała mu o Fredzie. Mógł mieć obiekcje czy jest dostatecznie dobrą partią, gdy myślał, że Thorton jest jej ojcem i dobrze ją wyda za mąż. W momencie gdy podsunięto jej Freda miał chyba takie same szanse, przynajmniej w oczach Hannah. No cóż, gdyby się tak to skończyło nie byłoby ciągu dalszego, prawda? Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy Moniczko.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 17:27   

Miły nie był - ale w Hanuśka sobie na to zasłużyła i tyle...
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 11:52   

pewnie, że była sobie winna i wcale sie Nedowi nie dziwię. To jeden z moich ulubionych fragmentów.
Ned nie chciał małżeństwa z przymusu. On chciał, żeby ona CHCIAŁA.
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 12:00   

Alicja napisał/a:
On chciał, żeby ona CHCIAŁA

A czy zachęcał ją w jakiś sposób, czy usiłował zrobić na niej dobre wrażenie ? Bo nie zauważyłam .... Sam się wahał, bo ona bardzo młoda była.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 12:02   

mam wrażenie, że przy niej był gdy tego potrzebowała, to też ważne
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 12:10   

Zgadzam się, to ważne, ale niektórym widocznie trzeba tak "kawa na ławę" :wink:
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 12:13   

hannah chyba nawet ot by nie pomogło, tu Ned miała rację, powinna była używac czasami rozumu. Wychowanie w takim a nie innym domu pozwoliło Hannah czuć się LEPSZĄ a Ned nie był tam szanowaną osobą. I pomimo tego że z jego pomocy chciała korzystać to już jako kandydat nie wydawał się jej dość dobry. Miała wyższe aspirację?
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon 05 Sty, 2009 15:05   

Zaślepienie miłością do Johna. Potrzebuje chyba więcej czasu na uzmysłowienie sobie rzeczy oczywistych.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Sro 07 Sty, 2009 07:42   

to też oczywiście, a Ned ślepy nie był...
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 07 Sty, 2009 15:03   

Zaslepiona-niezaślepiona, była pewna ze ta miłość jest zakazana - powinna sie sensownie rozejrzec. Zamiast zasiegnac rady przyjaciela, poprosic go o pomoc - ona zupelnie o nim apomniala. Dla mnie postac Hannah bardzo dlugo jest egoistyczna i nie wiem czy sie w ogole zmienia, zaspokaja wylacznie wlasne potrzeby i cele bez ogladania sie na konsekwencje, a przede wszystkim - na innych. Jaki Fred by nie był - zrobiła mu świństwo i nawet nie przyszło jej do głowy, co on przeżywał - jakie upokorzenie, ból. On ja kochał, ona go nie - zdarza sie, ale Hannah przy tym totalnie nim gardziła, wywyższała się, ciągle oceniała jego brak wiedzy itd. Przez lata jedyną osobą, ktora naprawde kochała Hannah była ona sama. Jestem przekonana, że podswiadomie wybrała Johna tylko dlatego, ze nie wymagało to od niej poświecenia. To była taka wygodna miłość - nie trzeba sie było o nic starać, bo po co? Przecież i tak nic z tego nie bedzie. O Nedzie sobie przypominała tylko wowczas gdy miała problem i potrzebowała pomocy.
Małżeństwo z Fredem miało sznase na spokojne szczescie - Fred niezależnie od wszystkiego, nie pozwolił, aby matka wtracala sie w jego sprawy (za co ona skupiła swoja nienawiść na Hannah). To Hannah je zniszczyła - nie tylko nie kochała męża, ale również go nie szanowała, nawet nie lubiła. Jak tylko sie nadarzyła okazja - poleciała z pierwszym lepszym, który ją pociągał (no dobra, może nie pierwszym lepszym, ale gdyby nie było Neda - pewnie tak by było ;) ).
Nie twierdze, ze Fred był w porządku, bo nie był - ale to była jego reakcja na egoistyczne zachowanie Hannah - ostatecznie to ona zmieniła go w tego człowieka, ktorym sie stał, a stałby sie kimś jeszcze gorszym, gdyby pożył z nia sobie dłużej.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Czw 08 Sty, 2009 07:46   

i tu masz całkowitą rację. Podczas oglądania nie pałałam miłością do Freda, ale nie da się ukryć że mógł być dobrym mężem i skoro już za niego wyszła, to mogła chociaż spróbować. Hannah rozwalała wszystko co tylko mogła dobrego mieć w życiu przez własne nieprzemyślane impulsywne zachcianki. Nie mogę teraz mieć tego, to jednak chcę tamto itd. A to jak się o nią Fred i Ned pobili to :roll:
 
 
aneby 
:(



Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Pią 30 Sty, 2009 19:40   

Monika nas coś opuściła :(
Męczę więc oryginał (nawet szybko mi idzie, pomimo niedostatków językowych).
Całkowicie się zgadzam z Aine
AineNiRigani napisał/a:
Przez lata jedyną osobą, ktora naprawde kochała Hannah była ona sama.

Hannah traktuje męża jak zło konieczne, nie ma wyrzutów sumienia, że go krzywdzi i wystawia na pośmiewisko, spotykając się prawie co niedziela z kochankiem. Chyba jej nie lubię.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 19 Paź, 2009 19:08   

No właśnie. Tak sobie myślałam od dłuższego czasu, że nic nam Monika nie wkleja.
Pomyślałam, że widać jest zajęta i nie ma czasu na tłumaczenie... A chętnie bym poczytała, co tam dalej było, zwłaszcza z szanownym małżonkiem i jego matką ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38635
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 19 Paź, 2009 20:09   

Ostatnio kupiłam sobie po 2 zł w używanej dvd trzy filmy według Cookson - The Tide of Life, The Cinder Path i The Fifteen Streets.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 19 Paź, 2009 21:45   

Nie oglądałam tylko tego ostatniego.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 18:53   

Cześć dziewczyny, bardzo mi miło że dalej jest kontynuowany ten wątek i strasznie mi głupio, że od niemal roku nie zamieściłam ani słowa tłumaczenia. Chyba nic nie mam na swoją obronę, może tylko zwykłe lenistwo i brak czasu :( Ale nie chcę tego tak zostawić w połowie książki i napewno niebawem będę wklejać kolejne części. Poza tym, naprawdę było mi Was bardzo brak, Was i tego forum, tak więc jeśli nie obraziłyście się na mnie chciałabym znowu dołączyć do Was :wink: Pozdrawiam ciepło ! ! !
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 19:18   

Myślałam o tobie czasami co się z Tobą dzieje. Cieszę się, że wróciłaś. :hello:
Brakowało mi także Twojego tłumaczenia :kwiatek:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Aragonte 
tiaaaaa...



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 22057
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 19:21   

Hej, Moniko, miło Cię znowu widzieć :D
_________________
Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza. (Albert Einstein)
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 06 Gru, 2009 20:55   

potwierdzam - tlumaczenie, jak tlumaczenie, mozna bez niego zyc, ale Twojej obecnosci bardzo brakowalo.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 07 Gru, 2009 14:43   

nie mamy powodów by się obrażać :-)
chętnie poczytamy, gdy coś wkleisz :-D
_________________
Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Sro 09 Gru, 2009 14:31   

Bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam ten wątek podświetlony, cieszę się również, że Moniczka do na wraca i coś przetłumaczy. Awansem :kwiatek: :kwiatek:
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Nie 10 Sty, 2010 10:59   

Była jakieś dziesięć kroków za murem, kiedy jego następne słowa, unoszące się wrzaskiem ponad jej głową sprawiły, że zamarła w bezruchu. ‘Tam są sidła. Potrzaski. Na miłość boską posłuchaj mnie!’
Stała jak wrośnięta w ziemię, kołysząc się lekko, obróciła głowę w jego kierunku, obserwowała jak przeskakuje przez bramę, jak powoli unosi rękę do góry mówiąc, ‘Nie ruszaj się, po prostu stój spokojnie, one mogą być wszędzie. To miejsce jest całe we wnykach’.
Patrzyła na niego w dogasającym świetle dnia i zastanawiała się, czy może to wszystko było jego zasadzką, może wszystko to powiedział tylko po to żeby ją dogonić, lecz wyraz jego twarzy i to, że wyglądał na opanowanego powiedziało jej, że to nie jest żaden podstęp. Patrzyła jak przeskakuje przez mur i idzie w jej kierunku. Trawa była wysoka i spętana na tym otwartym pasie ziemi między murem i prywatnym lasem. Nadchodził, stawiając ostrożnie kroki, nieznacznie kołysząc się.
Kiedy znalazł się na długość ramienia zatrzymał się i pokazując na coś ponad nią powiedział, ‘Nigdy byś się tam nie dostała. Spójrz! Tu wszystko jest zadrukowane. To tutaj właśnie ich łapią, głupców, którzy próbują. Łotr z tego Buckle’a, za swoje ptaszki dostaje ludzkie kończyny, nawet za zwykłego królika… Podaj mi rękę’.
Kiedy wyciągnęła do niego rękę, wymruczał cicho, ‘Na Boga! Powinnaś się uważać za farciarę’.
Kiedy przysunęła się bliżej, Ned dziękował przerażony Bogu; pokazując jej teren na wprost niej burknął, ‘Spójrz tam! Sama zrozumiesz ile miałaś szczęścia’.
Spojrzała w tamtą stronę, lecz nie ujrzała nic prócz trawiastej ścieżki.
Poprowadził ją teraz powoli z powrotem do muru; popchnął ją szorstko mówiąc, ‘A teraz stój i ani się waż stąd ruszyć. Dopilnuję żeby nie złapał się żaden lis, zając, czy noga jakiegoś biednego żebraka’.
Trzymając w dłoniach mokrą sukienkę patrzyła jak podnosi ułamaną gałąź i ostrożnie idzie w stronę kępy trawy i kiedy uniósł do góry patyk wyglądało to tak jakby walczył z bestią.
Wszystko to co nastąpiło później było następstwem siły, którą włożył w uderzenie we wnyki, jego lewa stopa nie znalazła podparcia i runął do przodu całym ciałem; wtem jakby niesamowity krzyk poniósł się echem pośród drzew, Hannah zamknęła oczy przyciskając do nich mocno dłonie. Jednak już w następnej chwili biegła do niego, tam gdzie leżał na boku, wbijając stopy w ziemię, wyprostował lewe ramię, trzęsąc dłonią, która coraz szybciej pokrywała się czerwoną krwią.
‘Och, Ned! Ned! Ned! Ned!’ Szarpała na próżno żelaznymi szczękami, które zacisnęły się na jego dłoni.
Klęczał na kolanach, wykrzywiając ciało, a jego twarz podobna była do maski chimery. Kiedy upewniła się co chciał uczynić, chwyciła obydwoma rękami jedną stronę pułapki, żelazne zęby rozszerzyły się uwalniając poszarpaną rękę Ned’a, który zwinął się w bólu unosząc ramię do góry.
Siedziała na kolanach wspierając go swym ramieniem, szlochała, ‘Och, Ned! Ned! Tak mi przykro. Co ja narobiłam? Och, Ned! Ned! Proszę, wstań; musisz dostać się do domu’.
Usłuchawszy jej, wstał chwiejnie. Rękę trzymał wciąż w górze, oparłszy się o mur, prawie na nim zawisł; jego ciało niemal zgięło się, przycisnął brodę do piersi i tak ruszył w powrotną drogę do domu.
Gdy zakołysał się pomyślała, że za chwilę upadnie, chwyciła go obiema rękami pod ramiona i przytrzymała go. Przez cały ten czas nie odezwał się do niej słowem, z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk.
Dwukrotnie zatrzymywali się, Ned upadał na kolana i odpoczywał, trzymając rękę pod pachą…
Ściemniało, gdy dotarli na podwórze a kiedy znaleźli się w izbie przemówił po raz pierwszy. Patrząc na lampę, która dalej się paliła burknął, ‘Pomóż mi ’ i wszedł do kuchni.
Prędko zabierając lampę ruszyła za nim. Zobaczyła jak podchodzi do kubła z wodą, jak klęka przy nim, unosząc rękę i zanurzając ją w wodzie.
Kiedy wyjął dłoń z wiadra zobaczyła dwa bezwładnie zwisające palce i poczuła mdłości.
Chwilę wpatrywał się w swoją rękę, następnie ponownie włożył do wody i wybełkotał, ‘Przynieś prześcieradło’.
Rozejrzała się wokół siebie. ‘Skąd?’
‘Na górze, w szufladzie.. Weź… weź lampę’.
Zamroczona wdrapała się po stromych schodach, w połowie drogi zaplątała się w suknię, ułamki sekund uratowały ją od upadku. W pokoju otworzyła trzy szuflady nim znalazła prześcieradła. Flanelowe. Zabrała dwa i zeszła z powrotem na dół, kiedy weszła do kuchni zastała go siedzącego, opartego plecami o ścianę, miał wyprostowane nogi, rękę dalej trzymał w wiadrze.
‘Potnij je na kawałki’.
Pomyślała, że to mocny materiał i z pewnością nie rozerwie się tak łatwo jak len, nagle wrzasnął na nią, ‘Rozetnij! Nożem’, a płótno niemal wysunęło się z jej rozdygotanych palców.
Kiedy w końcu oderwała dwa kawałki odezwał się do niej spokojnym tonem, ‘Złóż je i wyłóż watą’. Następnie pokazał jej, że ma położyć je na podłodze obok wiadra, podniósł ostrożnie rękę i ułożył ją w wyściełanym bandażu, owijając nim rozszarpane palce, powiedział do niej, ‘A teraz zawiń je najmocniej jak potrafisz’, zanim cokolwiek zrobiła, bandaż był już cały pokryty krwią.
Gdy w końcu zabandażowała całą dłoń rzekł, ‘Podrzyj całą resztę; będę je potrzebował w ciągu nocy’.
‘Czy… czy powinnam wezwać doktora Arnison’a?’
‘Nie, nie ma sensu; jutro z rana do niego pójdę’.
‘Och, Ned. Tak cię przepraszam, ja…’.
‘Zamknij się!’
‘Chciałam tylko…’.
‘Zamkniesz się wreszcie! Słyszysz? Przymknij się! chyba że ci życie nie miłe’.
Popatrzyła na niego. Był blady, miał pobrudzoną, trupio białą twarz, ale jego oczy płonęły, błyszczały ciemnością.
Podniósł się z podłogi i podszedł do półki, gdzie trzymał naczynia. Wziął stamtąd opróżnioną w czwartej części butelkę whisky i wypełnił nią blaszany kufel. Trzymał go w ręku i przez chwilę przyglądał się Hannah, wreszcie powiedział, ‘Pójdę się położyć na słomie, a ty zajmij się sobą’, stojąc w otwartych drzwiach stajennej izby patrzyła jak schodzi na dół do przyciemnionego w kącie stogu siana. Ujrzała, jak pochyla się na nad belą, bierze głęboki haust alkoholu i kładzie się na plecach.
Stała więc tam, patrząc na niego przez niemal pięć minut, nim wreszcie odwróciła się, usiadła na drewnianym krześle, ukryła twarz w ramionach i wyjęczała, ‘Dobry Boże! Dobry Boże! co ja narobiłam?’
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.