PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:23
Przypadkowe spotkanie - autor Alicja M.
Autor Wiadomość
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 09:59   Przypadkowe spotkanie - autor Alicja M.

Czytałam swego czasu fanfik A Fortuitous Meeting autorstwa Alicii M na stronie http://www.austen.com/babble/bindex.cgi
Chciałam spóbować swoich sił w tłumaczeniu. Jeśli chciałybyście czytać, mogłabym przez wakacje trochę potłumaczyć. To jest dość długie, więc może ktoś zechciałby się dołączyć. Historia zaczyna się w momencie wizyty Jane w Londynie. Tutaj autorka zmienia bieg wydarzeń i doprowadza do przypadkowego spotkania panny Bennet i pana Bingley'a. Link do oryginału
http://austen.com/derby/aliciam13.htm
Mam nadzieję, że autorka nie miałaby nic przeciwko temu, by w ten sposób wyrazić pochwałę dla jej dzieła. Napiszcie, co sądzicie o tym wszystkim.


Alicja M

Przypadkowe spotkanie

Część I



Rozdział 1

Podczas wędrówki do domu szwagra na Grosvenor Square, pan Bingley rozmyślał o pannie Jane Bennet. W zasadzie - od powrotu do miasta dwa miesiące temu - nie był w stanie myśleć o niczym innym. Każdego dnia zastanawiał się, czy jego decyzja porzucenia Netherfield była właściwa. Zarówno jego siostry jak i przyjaciel zapewniali go, że Jane nie jest w nim zakochana i choć on sam uważał, iż panna darzy go uczuciem – opiniom innych wierzył bardziej niż swoim. Opierał się zwłaszcza na zdaniu pana Darcy’ego, ponieważ sądził, że był on bardziej niż pozostali obiektywny. Już od jakiegoś czasu zaczął się zastanawiać nad tym, czy nie wolałby jednak wrócić do Hertfordshire i spróbować zdobyć jej miłość, ale różne przeszkody, które wskazywał mu Darcy, wciąż powracały w myślach. Nie miały znaczenia wówczas, gdy wierzył, że jego uczucia są odwzajemnianie. Wszystko uległo jednak zmianie, gdy Darcy przekonał go, że dama nie kocha go wcale. Bingley nie wierzył, że pewne ujemne strony związku z rodziną z Hertfordshire są aż tak niekorzystne do momentu, gdy siostry i Darcy nie pokazali mu tego tak wyraźnie. Wszyscy byli tak bardzo przekonani, że nierozsądne byłoby dalsze zabieganie o pannę Jane Bennet. Wierzyli nawet, że mogłaby wyjść za niego bez miłości, kierując się bardziej przyziemnymi pobudkami. Nie chciał dać wiary, że Jane mogłaby myśleć w ten sposób o małżeństwie. Znał jednak wytrwałość jej matki w tym względzie i wiedział, że jako dobra córka Jane chciałaby sprawić jej radość. Czuł, że mogła zostać nakłoniona do przyjęcia jego oświadczyn, nawet jeśli nie odwzajemniała jego uczuć. Biorąc pod uwagę jej życiową sytuację, trudno by było ją za to winić. Bardzo ją kochał i pragnął z całych sił opiekować się nią, ale nie chciał, by ich małżeństwo opierało się na jednostronnym uczuciu. Takie rozwiązanie byłoby trudne do zniesienia zarówno dla niego, jak i dla niej. Nie – nie poślubi Jane, jeśli ona go nie kocha.
Oderwał się na moment od tych przykrych rozważań, by w porę zauważyć młodą damę wychodzącą z domu jego szwagra i kierującą się na schody. Jeżeli nie rozpoznałby jej profilu natychmiast, mógłby przynajmniej od razu stwierdzić, po braku piór przy czepku, że to żadna z jego sióstr. Gdy ją zobaczył, wstrzymał oddech. Kiedy odwróciła się od niego, by skierować się w dół ulicy, przyspieszył kroku i wkrótce był obok niej.
- Panno Bennet!
Zatrzymała się i spojrzała na dżentelmena, którego głos znała tak dobrze.
- Panie Bingley! – wykrzyknęła i zarumieniła się wdzięcznie.
Bingley uśmiechnął się i mimo, iż polegał na opiniach swoich przyjaciół, nie mógł się powstrzymać, by nie zauważyć zaróżowionych policzków panny. Ten rumieniec na pewno nie był spowodowany obojętnością i z całą pewnością nie wyobraził sobie jej zakłopotania.
- Cóż za przyjemność spotkać panią tutaj. Nie miałem pojęcia, że jest pani w mieście. Od jak dawna przebywa pani w Londynie?
- Około dwóch tygodni. Nie dziwi mnie to, że nie był pan świadomy mojej obecności. Dowiedziałam się właśnie od panny Bingley, że mój list zawierający tę informację, nigdy do niej nie dotarł.
- Widziała się pani z moimi siostrami?
- Tak, właśnie je opuściłam. Zdaje się, że mają zamiar wyjść.
-Tak, mam je zabrać ze sobą – nagle zdał sobie sprawę, że Jane prawdopodobnie próbowała uniknąć spotkania z nim, jednak jej następne słowa rozwiały tę wątpliwość.
- Siostry oczekują pana?
Zaskoczyło go, że nie wiedziała o jego zapowiedzianej wizycie.
- Tak, czy nie wspomniały, że powinienem przybyć lada moment?
- Nie, nic nie mówiły. W rzeczywistości były zupełnie przekonane, że nie zobaczą pana przez cały dzień. Być może zaszła jakaś pomyłka.
- Rozumiem – odpowiedział zadowolony, że jego wcześniejsze domysły okazały się nieprawdziwe, choć zaniepokoiła go wyraźna nieuczciwość sióstr. Był pewien, że nie ma do czynienia z żadną pomyłką.
- Czy mogę panią odprowadzić, panno Bennet?
- Czy pańskie siostry nie oczekują pana?
- Owszem, ale sądzę, że kilka chwil zwłoki nie sprawi im kłopotu. Dokąd pani zmierza?
- Mam się spotkać z ciotką trzy przecznice stąd. Odwiedza przyjaciółkę w pobliżu, więc skorzystałam z okazji, by złożyć wizytę pańskim siostrom.
- Wydaje mi się, że siostry wspominały, iż pani ciotka i wuj mieszkają w Londynie. Zatrzymała się pani u nich?
- Tak, na Gracechurch Street.
- Jak długo zamierza pani zostać w mieście?
- Aż do maja.
- Jak się miewa pani rodzina? Mam nadzieję, że czują się dobrze.
- Tak, wszyscy miewają się dobrze, dziękuję. Rozumiem, że zatrzymał się pan u pana Darcy’ego i spędza pan czas z nim i jego siostrą. Mam nadzieję, że wszystko u nich w porządku. Proszę przekazać panu Darcy’emu moje pozdrowienia.
- Dziękuję, czują się doskonale. Być może będzie miała pani okazję spotkać pannę Darcy w czasie pobytu w mieście. Myślę, że polubiłaby ją pani.
Jane natychmiast pojęła, że poprzez obserwację pana Bingley’a w towarzystwie panny Darcy, może stwierdzić czy jest między nimi jakiekolwiek prawdziwe uczucie. Chociaż takie odkrycie przyniosłoby jej ból, to jednak pragnęła poznać młodą damę.
- Być może – odparła.
Szli przez kilka minut, rozmawiając po przyjacielsku. Jane odpowiadała na pytania Bingley’a dotyczące wspólnych znajomych z Hertfordshire. W końcu zatrzymała się przed domem i powiedziała:
- Tutaj składa wizytę moja ciotka. Dziękuję za wspólny spacer.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Czy mógłbym odwiedzić panią w domu wuja jutro? Czy to pani odpowiada?
Jane nie spodziewała się tego i rumieniec ponownie zaróżowił ślicznie jej policzki.
- Oczywiście. Dziękuję.

Czekała tylko chwilę w domu znajomych ciotki i wkrótce obie jechały powozem z powrotem na Gracechurch Street. Jane natychmiast opowiedziała ciotce o spotkaniu z panem Bingley’em i jego pragnieniu złożenia jej wizyty jutrzejszego ranka. Pani Gardiner była zadowolona, ale nieufna. Szybko stwierdziła, że siostry pana Bingley’a kłamały w sprawie wizyty brata w ich domu i zaczynała kwestionować prawdomówność panny Bingley odnośnie listu Jane. Gdy dotarły do domu, Jane nie zwlekając, zaczęła pisać list do Elizabeth. Opisała jej swoje spotkanie z Bingley’em. Pani Gardiner czuła, że jakiekolwiek zainteresowanie ze strony pana Bingley’a spotka się z wrogością jego sióstr, więc także napisała list.


Droga Lizzy,

Jestem pewna, że wiesz już z listu swojej siostry o spotkaniu Jane i pana Bingleya dziś, gdy wychodziła z domu jego szwagra, po odwiedzinach u jego sióstr. Wydaje mi się, że ich spotkanie przebiegło dobrze. W rzeczywistości pan Bingley odprowadził ją aż do naszych znajomych. Widzę, że wyraźnie poprawił się jej humor. Opowiedziała mi, że pan Bingley wkrótce złoży nam wizytę.
Wiem, z Twoja matka jest skłonna do przesady, ale nie mogę przestać myśleć o jej opowieściach, jak to pan Bingley źle potraktował Twoją siostrę. Sama zaobserwowałam jej smutek w ostatnim miesiącu, a pamiętam dobrze, że Ty wspominałaś coś o złamanym sercu. Wydaje mi się też, że w tym wszystkim może być coś więcej, czego nawet Twoja matka nie pojmuje. Podejrzewam, iż siostry pana Bingley’a mogą być niezadowolone z powodu ponownego połączenia ich brata i mojej siostrzenicy. Mówiłaś mi o swoich podejrzeniach, że rodzina pana Bingley’a może nie aprobować tego związku. Z tego co mówiła Jane, wywnioskowałam, że skłamały co do bytności pana Bingley’a w ich domu. Nic na to nie poradzę, ale sądzę, że zrobiły to celowo, by uniemożliwić ich spotkanie. Mam nadzieję, że Jane napisała Ci coś więcej na temat wizyty u pani Hurst i panny Bingley, bo mnie wspomniała tylko ogólnie.
Obecnie jestem bardziej niż przekonana, by podzielać Twoje podejrzenia, że siostry pana Bingley’a miały coś wspólnego z jego porzuceniem Hertfordshire tej zimy. Jeśli pan Biegley nie traktuje poważnie odnowienia znajomości z Jane, to obawiam się, że jego siostry ponownie mogą pokrzyżować jego plany. Z Twoich opowieści wynika, że ich przywiązanie jest szczere. Martwię się, że Bingley znów może być niestały, ale pragnę szczęścia Jane.
Myślę, ze Twoja obecność tutaj byłaby wielką pociecha dla Jane w tym okresie niepewności. Zdaję sobie sprawę, że zwierza się Tobie w dużo większym stopniu niż mnie i polega na Twoim osądzie. Wierzę, że o wiele lepiej rozumiesz motywy postępowania sióstr Bingley’a niż Jane. Z tych właśnie powodów mam nadzieję, że dołączysz do nas szybciej niż planowałaś. Jeśli przybędziesz w przyszłym tygodniu, sir William Lucas nadal będzie mógł Cię zabrać po drodze do Kent w marcu, tak jak zaplanowaliśmy. Wydaje mi się też, że dobre dla Ciebie będzie, jeśli szybciej opuścisz Longbourn.

Spodziewam się, że przybędziesz wkrótce.

Z pozdrowieniami

M.Gardiner
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka



Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 470
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 10:32   

Wow to może być ciekawe. Będzie co czytać przez wakacje :banan:
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 11:08   

Admete, dziękuję za piękny pomysł! Zabieram się do czytania :kwiatek:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 11:39   

Fajnie się czyta. :grin: Ciekawe tylko, jak autorka wybrnie z tego zmienionego biegu wydarzeń - no bo chyba zakończenie zostało bez zmian... :?
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 12:34   

Nie ma obawy - bez zmian ;-) Wszystko konczy się jak trzeba. O ile dobrze pamiętam ;-D
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 12:35   

Na początku przeraziłam się długością tego fragmentu, ale całkiem dobrze się czyta. Dobrze napisane, a czy równie ciekawe, to się okaże. :D
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 12:37   

Chciałam wam dac większą próbkę. Jak się nie spodoba, to nie ma problemu :-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 12:38   

Na razie podoba się, nawet bardzo. Wciągające od początku, mam nadzieję, że potem jest tylko coraz lepiej. :D
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 12:42   

Miło się czytam podzielam zdanie Drogich Dam, będzie co czytać przez wakacje :)
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 13:39   

Bardzo wciągające, a Twoje tłumaczenie świetne. Chylę czoła :wink: I nie mogę się doczekać dalszego ciągu.
_________________
Niech moje tchnienie znajdzie w twym sercu schronienie, niech w twej miłości zatraci się moja dusza... Aamir
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 13:49   

Teraz będą krótsze fragmenty, ale coś na dziś się jeszcze znajdzie ;-) Dziękuję za miłe słowa.

Rozdział II - A

Wieczorem, gdy Bingley wrócił do rezydencji pana Darcy’ego, jego przyjaciel zauważył, że jest on w dobrym humorze po raz pierwszy od wyjazdu z Hertfordshire. Darcy przyjął to za dobry znak, iż on sam niedługo wyzdrowieje z podobnej przypadłości. Był pewien, że jego słabość do panny Elizabeth Bennet minie, gdy będzie od niej daleko. Okazało się jednak, że myśli o niej nieustannie i każdego dnia coraz bardziej żałuje jej braku koneksji. Będąc jednak dżentelmenem skrupulatnym i pełnym rezerwy, nie ustawał w wysiłkach, by ją zapomnieć – był też pewien ostatecznego sukcesu. Gdy panowie zostali sami po kolacji, Darcy zaciekawiony zauważył:
- Jesteś dziś w dobrym nastroju, Bingley.
Bingley zwlekał z opowieścią o spotkaniu z Jane Bennet, ponieważ wiedział o zarzutach przyjaciela pod adresem panny, ale odpowiedział:
- Jestem zadowolony nie bez powodu. Przypadkiem spotkałem dziś pannę Bennet.
Darcy był niepomiernie zdziwiony. Pierwsza myśl, jaka przyszła mu do głowy, to czy Elizabeth przyjechała razem z nią.
- Ach tak – to wszystko, co był w stanie wykrztusić. Źródło szczęścia Bingley’a nie wróżyło dobrze nadziejom Darcy’ego na odzyskanie dobrego nastroju, przynajmniej tak długo, jak długo będzie tłumił pragnienia swojego serca.
- Odwiedziła dziś rano moje siostry, które oczekiwały mnie wówczas, a mimo tego nic jej o tym nie wspomniały. Właściwie prawie wypchnęły ją z domu – przerwał na chwilę – spotkałem ją, gdy wychodziła. Zamierzam złożyć jej jutro wizytę.
- Myślisz, że to rozsądne, Bingley?
- Rozsądek nie ma tu nic do rzeczy. Nie jestem w stanie przestać myśleć o niej od dwóch miesięcy. Twierdzisz, że bywałem wcześniej zakochany wiele razy, ale moje uczucie nigdy nie przetrwało aż tak długo, zwłaszcza pod nieobecność obiektu tego uczucia. Nigdy nie czułem czegoś tak silnego i zaczynam wierzyć, że jeśli ona nie odwzajemnia moich uczuć, to raczej spróbuję je zdobyć, niż zrezygnować. Nie możesz sobie wyobrazić, co czułem, widząc ją dzisiaj!
Darcy był pewien, że jednak potrafi.
- Byłem zachwycony. Nic innego się nie liczyło, oprócz tego, że ona tam była, obok mnie. Zdałem sobie sprawę, że mogę stracić szansę na szczęście z błahych powodów. Wierzę, że jest możliwość, iż ona odwzajemnia moje uczucia – mimo twojego silnego przekonania, że jest inaczej. Muszę to sprawdzić. Miałem nadzieję, że pójdziesz ze mną z wizytą i będziesz mieć ponowną okazję, by osądzić samemu.
Darcy chciał zgodzić się natychmiast. Najmniejsza szansa na zobaczenia Elizabeth była tak kusząca, że nieledwie nie mógł się powstrzymać od wyrażenia zgody na wizytę jeszcze dziś. Jednak biorąc pod uwagę sytuację jego i Bingley’a, nie byłoby właściwe dla żadnego z nich podtrzymywać te nieodpowiednie znajomości.
- Nie uważam, że to mądre znów ją widywać. To tylko pogorszy sprawy.
Bingley wzniósł ręce w obronnym geście, by powstrzymać potok wymowy przyjaciela.
- Darcy jestem całkowicie zdecydowany spotkać ją jutro. Już jej powiedziałem, że złożę wizytę i nie mogę nie dotrzymać obietnicy. Mam nadzieję, że pójdziesz ze mną i twoje jutrzejsze obserwacje mogą doprowadzić do odmiennego osądu jej osoby i uczuć. Gdy zobaczyłem ja dzisiaj, na pewno zauważyłem coś w jej spojrzeniu.
Darcy westchnął. Wiedział, że powinien unikać jakiegokolwiek kontaktu z Elizabeth, ale z drugiej strony czuł, że musi być z Bingley’em w czasie spotkania z panną Bennet. Próbował uwierzyć, że ten drugi powód nie jest tylko wymówką, by zignorować ten pierwszy.
- Jeśli jesteś tak bardzo przekonany, że powinieneś to zrobić, nie mogę pozwolić, żebyś poszedł sam. Nie mam żadnych zobowiązań na jutrzejszy ranek. Będę ci towarzyszyć.
Darcy zaskoczył sam siebie, godząc się na wizytę w takiej części miasta, ale stwierdził, że musi tam pójść ze względu na Bingley’a. Musi potwierdzić wcześniejszą opinię, że panna Bennet nie kocha go i ponownie odwieść przyjaciela od zawarcia niewłaściwego małżeństwa. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że brał też pod rozwagę możliwość, iż Elizabeth może towarzyszyć siostrze. Perspektywa ponownego jej ujrzenia była przytłaczająca i pozbawiła go snu przez większą część nocy.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 13:53   

Jego Wysokość Pan Darcy z wizytą na Gracechurch Street ? Ciekawe, jakie opatrznościowe wydarzenie ustrzeże go przed tym despektem... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 17:22   

Darcy odwiedzający takie nieskie progi? Prawie go widzę jak potem strzepuje proch niegodnego miejsca ze swego obuwia
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 20:04   

Jakie kochliwe te chłopaki. ;)
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 21:25   

Rozdział II - B


Następnego ranka Darcy wstępował na schody domu Gardinerów z niemałym niepokojem. Myśl, że może tam spotkać Elizabeth mocno go poruszyła, sądził więc, że powinien uzbroić się przeciwko jej wdziękom. Gdzieś na dnie jego umysłu kołatała się też myśl, że przebywają w niewłaściwej okolicy, zamieszkałej przez niezbyt modnych kupców, których towarzystwa nigdy nie szukał. A teraz miał spotkać kupca, który na dodatek był bratem pani Bennet. Darcy oczekiwał entuzjastycznego powitania oraz przemyślnych gierek mających połączyć jego przyjaciela i pannę Bennet. Zachowania podobnego do tego, jakiego był niechętnym świadkiem w Hertfordshire. Jego duma wzdrygała się na myśl o takim towarzystwie i miał nadzieję, że bez względu na wynik spotkania Bingley’a z panną Bennet, ta znajomość nie okaże się trwała, zwłaszcza z jego strony. Kiedy drzwi się otwarły, pan Bingley zapytał o pana Gardinera, jako że nie zostali sobie wcześniej przedstawieni. Wskazano im małe biuro i anonsowano panu Edwardowi Gardinerowi. Dżentelmeni wymienili uprzejmości i wyjaśnili cel swojej wizyty.
- Panie Gardiner – zaczął Bingley – mieliśmy przyjemność poznać pana siostrzenicę w czasie naszego pobytu w Hertfordshire. Moje siostry zawarły z nią przyjaźń, a ja miałem wczoraj okazję spotkać pannę Bennet, gdy wracała z wizyty u nich. Obiecałem złożyć jej swoje uszanowanie i mam nadzieję, że uzyskam pańskie pozwolenie.
Pan Gardiner spojrzał uważnie na Bingley’a:
- Moja siostra, pani Bennet i moje siostrzenice wspominały o panu i pańskim przyjacielu – tu skłonił się w kierunku Darcy’ego – jak mniemam zeszłej jesieni nagle wyjechał pan z Hertfordshire.
Darcy zainteresował się słowami pana Gardinera. Stwierdził, że musi on wiedzieć o gwałtownym opuszczeniu sąsiedztwa w momencie, gdy wszyscy spodziewali się szybkich zaręczyn. Nie miał wątpliwości, że pani Bennet zdradziła bratu wszystkie szczegóły. Ta wiedza spowodowała, że pan Gardiner poddał Bingley’a subtelnemu badaniu i choć pan Darcy nie uświadomił sobie tego od razu, to kupiec zdobył wówczas jego szacunek. Być może miało to związek z faktem, że sam pan Darcy także miał pod swoją opieką ukochaną damę. Zaskoczony zauważył, że choć wuj panny Bennet musiał zdawać sobie sprawę z korzyści, jakie mógł przynieść jego siostrzenicy związek z Bingley’em, to jednak starał się raczej chronić ją przed nieszczerymi zalotami niż do nich zachęcać. Mogły przynieść korzyści, ale mogły też wiele kosztować jego siostrzenicę. Bingley nie zauważył tych wszystkich niuansów i radośnie odpowiedział, że pewne sprawy zmusiły go do pobytu w mieście. Załatwienie ich miało mu zabrać kilka dni, ale reszta jego rodziny i znajomych wkrótce podążyła za nim.
- Okazało się, że moje siostry mają ochotę rozpocząć sezon nieco wcześniej. Bardzo żałowałem utraty przyjaciół, których obecnością cieszyłem się w Hertfordshire i byłbym uradowany ponowieniem znajomości z panną Bennet.
To zapewnienie wydało się wystarczające dla pana Gardinera, przynajmniej na razie, zaproponował więc, by dołączyli do dam.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 21:26   

Dzięki Admete. Świetny pomysł, tylko aż boję się pomysleć ile będę miała zaległości jak Was opuszcze na trzy tygodnie. :-(
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 21:30   

Potem nie będę wklejac fragmentów tak szybko, momentami zresztą mam wrażenie, że porwałam się z motyką na słonce. Nigdy niczego nie tłumaczyłam.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 21:33   

Zawsze musi być ten pierwszy raz.
Powodzenia. :kwiatek:
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 22:02   

Wow! Namnożyło sie nam tłumaczeń i fanfików :mrgreen:
Cytat:
Na początku przeraziłam się długością tego fragmentu, ale całkiem dobrze się czyta.
Czyżby wyposzczenie Megafanfikiem i małymi ciasteczkami? ;)
Admete-odwagi:)
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Narya 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 493
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 25 Cze, 2007 22:23   

Admete z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :grin: Zapowiada się ciekawie. A im dłuższe fragmenty, tym lepiej :mrgreen:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Wto 26 Cze, 2007 13:13   

Ulka napisał/a:
Cytat:
Na początku przeraziłam się długością tego fragmentu, ale całkiem dobrze się czyta.
Czyżby wyposzczenie Megafanfikiem i małymi ciasteczkami? ;)

Si. Zwłaszcza, że niedługo wyjeżdżam na dwa tygodnie i sama nie wiem, jak ja potem nadrobię te zaległości. Tysiące postów, dziesiątki stron fan ficków... Boję się, że z taką wizją przed oczami wcale nie wypocznę. ;)
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Cze, 2007 15:41   

Rozdział II - C

Gdy wstali, by udać się do salonu, Darcy ponownie odczuł niepokój na myśl o możliwym spotkaniu z Elizabeth. Był naprawdę rozczarowany, gdy zobaczył tylko dwie damy oczekujące ich w pokoju, choć nie stracił nadziei, że młodsza siostra panny Bennet może być gdzieś w domu. Pan Gardiner przedstawił dżentelmenów swojej żonie, a oni powitali pannę Bennet, której rumieniec i promienny uśmiech nie umknęły uwadze Darcy’ego. Zauważył też wymianę spojrzeń między państwem Gardiner, śledzących z zainteresowaniem spotkanie siostrzenicy z jego przyjacielem. To drugie mogło być zresztą spowodowane wieściami od pani Bennet. Gdy wszyscy usiedli, Darcy postanowił skoncentrować się na wyznaczonym zadaniu – określić uczucia damy, która siedziała naprzeciwko niego. Wkrótce pozbył się nadziei na spotkanie z Elizabeth, ponieważ na pytanie Bingleya panna Bennet odpowiedziała, że jej siostra przebywa w dobrym zdrowie w Longbourn razem z rodziną. Darcy’ego zaskoczyła własna reakcja na te wieści. Odczuwał nie tylko rozczarowanie, ale wręcz smutek – był prawie przekonany, że ona musi być w Londynie. Wmawiał sobie, że swoje oczekiwania oparł przede wszystkim na silnych więzach uczucia między obiema siostrami, choć w głębi duszy wiedział, że tak naprawdę pragnął ją zobaczyć. Zbeształ samego siebie – gdyby Elizabeth była w mieście, na pewno odwiedziłaby siostry Bingley’a wspólnie z Jane.
Początkowo Darcy jak zwykle był pełen rezerwy, niewiele mówił i koncentrował się na obserwowaniu panny Bennet. Kiedy Bingley i Jane zaczęli rozmawiać o wspólnych znajomych z Netherfield, panna wspomniała o tym, że jej przyjaciółka panna Lucas poślubiła niedawno pana Collinsa i Darcy został zmuszony do podania szczegółów na temat swojej ciotki i patronki pana Collinsa – lady Catherine De Bourgh. W miarę upływu czasu Darcy przypatrywał się pannie Bennet i zauważył, że państwo Gardiner obserwują Bingley’a z takim samym zainteresowaniem. Postepowali podobnie jak on – mieli na celu sprecyzowanie czy uczucia dżentelmena są szczere. Darcy zdał sobie sprawę, że może to oznaczać tylko jedno – pannie Bennet naprawdę zależy na jego przyjacielu. Przez cały czas miał nadzieję, że Elizabeth zostanie wspomniana w rozmowie raz jeszcze, że usłyszy coś więcej na jej temat. Niestety rozmowa potoczyła się w innym kierunku i wkrótce wszyscy dyskutowali na temat rozrywek, jakie dostarcza Londyn. Wcześniejsze wiadomości, że Elizabeth jest cała i zdrowa w domu, nie satysfakcjonowały go wcale, ale czegóż więcej mógł oczekiwać? Te rozważania doprowadziły go oczywiście do zarzucania sobie słabości. Zwracając swoją uwagę ponownie w kierunku panny Bennet, zauważył, że towarzystwo Bingley’a sprawia jej przyjemność. Przyglądał się jej uważnie – notował każde spojrzenie, uśmiech i rumieniec. Na pewno obecność Bingley’a miała na nią wpływ. Z drugiej strony jej zachowanie było tak spokojne. Nie zachowywała się tak jak inne damy w podobnych okolicznościach. Rozmawiała z każdym w pokoju i nie skupiała swojej uwagi tylko na Bingley’u. Nie pochlebiała mu i nie próbowała zwrócić jego uwagi nadmiernie. Była uprzejma i kulturalna, ale było też coś w jej zachowaniu, czego wcześniej nie zauważył. Jakiś ledwie wyczuwalny niepokój. Postanowił powstrzymać się z natychmiastowym osądem. Jedna półgodzinna wizyta, to zdecydowanie za mało, by zbadać dokładnie stan uczuć damy i przezwyciężyć uprzedzenia powstałe w wyniku wielotygodniowych obserwacji. Darcy mógł sobie także pogratulować, że był w stanie skupić się na czymś innym niż wspominaniu Elizabeth i kontynuował przyglądanie się pannie Bennet nie tylko po to, żeby wyłapać podobieństwa do młodszej siostry.
W czasie gdy Bingle’y i Jane rozmawiali ze sobą, Darcy został wciągnięty do rozmowy przez panią domu. Pani Gardiner zagadnęła go o dom w Pemberley i wyjaśniła swoje związki z Derbyshire. Darcy uznał jej szczerość i wdzięk za ujmujące i wkrótce wymieniał z nią uwagi, zapominając całkowicie, że jest spoza jego zwykłych kręgów towarzyskich. Dowiedział się, że dorastała w Lambton i potrafiła opowiadać z wielkim uczuciem o jego rodzinnych stronach. Jej mąż wkrótce dołączył do rozmowy i Darcy z przyjemnością zauważył, że jego wypowiedzi odznaczają się rozsądkiem i inteligencją. Doszedł do wniosku, że ci ludzie, choć być może nie wywodzą się z modnych kręgów, to jednak są godni szacunku i zaskoczony stwierdził, że ich towarzystwo sprawia mu przyjemność. Choć pan Gardiner zajmował się handlem, to jego maniery były bez zarzutu a rozmowę potrafił prowadzić bardzo ciekawie. Pani Gardiner udowodniła, że jest dobrze wychowana i posiada wrodzoną elegancję, przewyższającą afektowane maniery pań z towarzystwa. Dom – choć skromny – był umeblowany z gustem i dobrze utrzymany, a służba była pełna szacunku. Nie mógł nigdzie znaleźć żadnego uchybienia.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 26 Cze, 2007 17:26   

:kwiatek: jestem pierwsza :D ? Dzięi za kolejny kawałek.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39686
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Cze, 2007 20:40   

Taki snob z tego Darcy'ego wyłazi ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Wto 26 Cze, 2007 20:45   

Sprawnie idzie Ci to tłumaczenie, Admete! A ten Darcy to niezłe ziółko, wszystko zdążył zauważyć i wybadać, łącznie z meblami. :lol:
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.