PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:23
Przypadkowe spotkanie - autor Alicja M.
Autor Wiadomość
izek 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 730
Skąd: z Pieluchowa :)
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 17:32   

Admete napisał/a:
Caroline Bingley i jej przemiany :-) Wyszła za mąż za pułkownika, wyjechała za granicę i była świadkiem bitwy pod Waterloo


No kto by pomyślał (oprócz autorki ff) :mrgreen:


Niezły ten dialog Bingleya i Darcy'ego. Czyli nasz pan D. wierzy, że da się przezwyciężyć uczucie...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 17:51   

Izek to było bardzo dobre ff - naprawdę :-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
izek 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 730
Skąd: z Pieluchowa :)
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 18:14   

Może w takim razie warto też przeczytać... możesz podać gdzie to znaleźć?
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 18:40   

Na razie znalazłam to z Kitty jako główną bohaterką - zaskaujące i dobrze napisane.

http://austen.com/derby/shem7.htm

Teraz przypomniałam sobie dokładniej - tam się pojawia też pułkownik Brandon i inne postacie z książek Jane Austen

http://austen.com/derby/jackc1.htm
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 20:06   

Admete napisał/a:
Izek to było bardzo dobre ff - naprawdę :-)

a może warto to przetłumaczyć...w przyszłości :mrgreen: skoro takie dobre? :mrgreen:

Ja jestem antypoliglotka, i z tej strony, o której piszesz umiałam zrozumieć tylko jedną rzecz, ale bardzo mi się podobała - myślę, że już gdzieś było http://www.austen.com/derby/katar3.htm

:kwiatki_wyciaga: dla tłumaczki
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 21:08   

Admete napisał/a:

- Darcy – ja ją kocham.
- Bywałeś już zakochany i znowu będziesz. Znajdziesz młodą damę, pośród swoich znajomych, która będzie odpowiednia pod względem pozycji i warta twojego uczucia.

Darcy i jego "przyjacielskie" rady. :confused3:

Admete, :kwiatek:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 21:24   

Ulka - znam to, dobre jest :-)
Wiem, wiem - Darcy jest w tym fragmencie okropny ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 21:35   

Tia nie ma to jak racjonalna rada przyjaciela. Hipokryta jeden :uzi:
 
 
izek 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 730
Skąd: z Pieluchowa :)
Wysłany: Nie 08 Lip, 2007 23:23   

Ulka napisał/a:
bardzo mi się podobała - myślę, że już gdzieś było http://www.austen.com/derby/katar3.htm


Oj tak, też to czytałam, historie z amnezjami dobre są :rotfl:


Anne Elliot Wentworth - Wife to Captain Wentworth, acquaintance of Mrs. Bingley.
Niezłe to, wszystko w jednym :wink:

Dzięki za linki, w wolnej chwili poczytam sobie. To nawet dość przystępnym językiem zdaje się być napisane.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 09 Lip, 2007 11:20   

Na razie krótko

Rozdział IV - D

W tym samym czasie na Gracechurch Street Jane i Elizabeth znalazły chwilę, by porozmawiać na osobności.
- Mówiłam ci, on nadal cię kocha – powiedziała Elizabeth – chociaż nie jestem zadowolona z faktu, że nie wrócił do Netherfield.
- Nie jestem tak przekonana co do jego uczuć, jak ty Lizzy.
Elizabeth pocieszająco uścisnęła rękę siostry.
- Wiem Jane, że to musi być bardzo trudne zaufać mu znowu, ale naprawdę nie mam wątpliwości co do tego, że cię kocha. Wydaje się, że będzie teraz działać zgodnie ze swoimi uczuciami. Nie wiem, dlaczego wcześniej popełnił błąd, ale jestem przekonana, że jego siostry przyczyniły się do tego.
- Jeśli to prawda, to jak może się tym razem uchronić przed ich namowami.
- Być może odrobina zachęty z twojej strony mogłaby to sprawić. Charlotta powiedziała mi kiedyś, że za mało okazujesz swoje uczucia wobec niego.
- Nie wiem jak powinnam postąpić. Nie chciałabym się narzucać.
- Nie mówię, że powinnaś. Jednak pan Bingley wydaje się tak skromną osobą, że potrzebuje zapewnienia z twojej strony, potwierdzenia twoich uczuć do niego. Na pewno potrafisz tego dokonać bez żadnego niewłaściwego zachowania.
- Jeśli przyjedzie znów z wizytą, postaram się tak zrobić.
- Jeżeli? – Elizabeth roześmiała się – Jane on na pewno wróci.
Gdy pani Gardiner wróciła do pokoju, wszystkie damy rozpoczęły omawianie wizyty. Zarówno ciotka jak i siostra były zadowolone, że Jane nie dała się nabrać na sztuczną sympatię sióstr Bingley’a, choć była trochę urażona ich nieszczerością. Elizabeth żartowała sobie z tego, ale pocieszała Jane jak mogła. Pani Gardiner wystarczyło, że Bingley przywiózł swoje siostry ze sobą i tym samym dowiódł, że ma szczere zamiary. Pani Gardiner zapewniła swoich gości, że wkrótce przybędą z rewizytą. Miny sióstr świadczyły dobitnie, jak bardzo im się to nie spodobało. Pani Gardiner i jej siostrzenice ustaliły, że wkrótce odwiedzą panią Hurst i pannę Bingley. Po rozwiązaniu tego problemu pani Gardiner postanowiła zapytać Elizabeth, co sądzi teraz o panu Darcy’m.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 11 Lip, 2007 11:45   

Teraz będzie więcej - Elizabeth zaślepiona, pani gardiner przewidująca ;-)

Rozdział IV - E


- Jego zachowanie było całkiem odmienne, prawie go nie poznawałam.
Podejrzenia pani Gardiner co do uczuć pana Darcy’ego względem jej siostrzenicy, sprawiły, że chciała o nim myśleć jak najlepiej:
- Zastanawiam się, czy jest rzeczywiście tak zły, jak ci go przedstawiono.
- Droga ciociu, widzę, że naprawdę nie chcesz myśleć źle o żadnym z młodzieńców z Derbyshire! Niestety muszę ci przypomnieć, że jeden z nich nas oszukał – nie ma na to rady. A ponieważ obaj pochodzą z Derbyshire, to w końcu będziesz rozczarowan.
- Być może tak się stanie. Nie mam jednak podstaw, by bardziej wierzyć panu Wickhamowi, niż panu Darcy’emu.
- Masz powody – pan Wickham jest uprzejmy, otwarty, a pan Darcy wyniosły i arogancki, na dodatek to milczek. Poza tym pan Wickham opowiedział nam szczegóły dotyczące jego sytuacji, a pan Darcy nie raczył wyjaśnić swojego punktu widzenia. Jak widzisz to pan Darcy jest stroną, która próbuje zachować wszystko w sekrecie, ponieważ obawia się, że świat go osądzi.
- Dlaczego miałby mówić otwarcie o swoich sprawach? Nie ma obowiązku spowiadać się ze swoich tajemnic. Jedyne co widzę, to pragnienie zachowania dla siebie spraw prywatnych. W zasadzie zaczynam się zastanawiać, czy pan Wickham zachował się właściwie, opowiadając tak wiele na temat swoich spraw osobistych przy waszym pierwszym spotkaniu.
- Czuł się swobodnie w rozmowie ze mną, ponieważ wyraziłam własną opinię na temat pana Darcy’ego.
- Ale nie miał takich powodów, gdy opowiadał mnie swoją historię, ponieważ nigdy nie spotkałam pana Darcy’ego i nie miałam na jego temat żadnych opinii. Zauważ zresztą, że nie byłaś jedyną osobą, której zwierzył się ze swojego sekretu. Wkrótce wiedzieli o tym wszyscy.
- Tak, to prawda. Byłaś wtedy skłonna mu uwierzyć. Byłaś przekonana, że pan Darcy może się zachowywać dumnie i arogancko. Dlaczego zmieniłaś zdanie?
- Po prostu dlatego, że nie znałam wtedy pana Darcy’ego, teraz miałam okazję spotkać go i nie muszę już opierać się na relacjach innych osób na jego temat. Wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie.
- Jak widzę, kiedy polubiłaś pana Darcy’ego, pan Wickham nie ma u ciebie szans na zdobycie pochlebnej opinii – odpowiedziała zaczepnie Elizabeth.
- Może masz rację i jestem teraz pod urokiem dobrych manier pana Darcy’ego, a może wcześniej byłam pod wpływem dobrej opinii ogółu na temat pana Wickhama. Czy nie wydaje ci się dziwne, że zaczął rozpowszechniać swoją historię zaraz po wyjeździe pana Darcy’ego?
- Nic dziwnego w tym, że nie chciał mówić o swoich sprawach, w czasie gdy pan Darcy był w sąsiedztwie. Pan Darcy jest bogatym i wpływowym człowiekiem.
- Wierzysz więc, że pan Wickham został zmuszony do milczenia? To było powodem, dla którego nie opowiedział o swoich kontaktach z panem Darcy’m od razu?
Elizabeth miała już stanąć w obronie pana Wickhama, ale nagle coś sobie przypomniała. Zamilkła na chwilę i zastanowiła się.
- Właściwie pan Wickham powiedział mi kiedyś, że nie będzie źle wyrażał się o panu Darcy’m ze względu na jego ojca.
- A to ciekawe, że zrobił dokładnie to, czego miał nie robić i to na dodatek z tak godnych pochwały względów.
- Ale co to tak naprawdę znaczy? – zapytała Elizabeth, wracając do obrony pana Wickhama - Jak często łamiemy własne postanowienia?
- Coś na pewno znaczy. Mam zamiar jednak wstrzymać się moją opinią, aż zdobędę więcej informacji na ten temat. Obaj twierdzą, że drugi nie jest wart złamanego grosza, ale na razie nie mam podstaw, by źle oceniac któregokolwiek. Czy nie przyznasz mi racji chociaż w tym? Czy nie dasz szansy panu Darcy’emu?
[/b]
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 11 Lip, 2007 11:53   

Admete napisał/a:
Czy nie dasz szansy panu Darcy’emu



oj Kwestia czasu :-P
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 12 Lip, 2007 09:13   

Dzieki Admete :kwiatki_wyciaga:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Czw 12 Lip, 2007 23:48   

Admete napisał/a:

Elizabeth [...] Czy nie dasz szansy panu Darcy’emu?

Oto jest pytanie ! :mrgreen:

Admete, :thanx:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pią 13 Lip, 2007 00:28   

Właśnie nadrobiłam zaległości. Dzięki Admete! :kwiatki_wyciaga: Świetnie napisane, styl jak o Jane.
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 13 Lip, 2007 09:33   

Bardzo dziekuję. Postaram się niedługo przetłumaczyc kolejny fragment.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Lip, 2007 10:50   

Wiwat pani Gardiner! Widać, że kobieta z niejednego pieca chleb jadła i ma doświadczenie życiowe. Zawsze bardzo lubiłam te postać.
Wiwat Admete! :cheerleader2:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 16 Lip, 2007 11:09   

Koncówka rodziału IV

Rozdział IV - F


- Dlaczego moja opinia na ten temat miałaby mieć jakiekolwiek znaczenie? Prawdopodobnie nigdy już nie zobaczę pana Wickhama, a jeśli chodzi o pana Darcy’ego, to pewnie będę go widywać w przyszłości – tu posłała znaczące spojrzenie w stronę zarumienionej Jane – chociaż zapewne niezbyt często. Żałuję, że odwiedza Rosings w tym samym czasie, gdy ja będę u Charlotty. Niestety na to nic nie można poradzić. Jedyne, na co mogę mieć nadzieję, to możliwość, że towarzystwo z Hunsford wyda mu się poniżej jego godności i w wyniku tego nie będziemy się zbyt często widywać.
- Jestem pewna, że jego obecność nie umniejszy twojej radości płynącej z wizyty u Charlotte.
- Na pewno na to nie pozwolę. Nie mogę się doczekać spotkania z nią. Tęsknię za wspólnymi rozmowami, chociaż zdaję sobie sprawę, że nasza przyjaźń ucierpiała w wyniku jej małżeństwa.
- Ależ dlaczego? Wyjechała dość daleko, to prawda, ale wciąż możecie utrzymywać kontakt poprzez listy. Czy myśl o tym, że kiedyś zostanie panią Longbourn sprawia ci przykrość?
- Nie chodzi mi o odległość ani o jej przyszłą pozycję, ale o wybór męża.
- Jeżeli ona jest zadowolona, dlaczego ty masz jakieś obiekcje?
- Nie miałaś okazji spotkać pana Collinsa! To najgłupszy mężczyzna, jakiego miałam okazję spotkać. To, że postanowiła bez żadnych zastrzeżeń poślubić go, sprawiło, że straciłam dobre mniemanie o jej rozsądku.
- Być może dostrzegła w nim coś atrakcyjnego, czego ty nie zauważyłaś?
- Jedyną rzeczą, która za nim przemawiała, była jego niezależność materialna. Poślubiła go, by poprawić swoja sytuację.
- Wydaję mi się, że potępiasz ją za działanie bardziej rozsądne, niż się spodziewałaś. Biorąc pod uwagę, że była kobietą w wieku 27 lat, ani piękną, ani majętną, trudno jej się dziwić. Co niby miała zrobić? Ostatecznie ty możesz żyć niezależnie, chociaż bez ekstrawagancji, z niewielkiego spadku, który odziedziczysz – Charlotta nawet tego była pozbawiona.
- Rozumiem motywy, którymi się kierowała, ale nadal nie mogę ich zaakceptować.
- Cóż – to się nie zgadza z twoją aprobatą postępowania pana Wickhama wobec panny King.
Elizabeth zamyśliła się na chwilę, zanim odpowiedziała:
- Panna King, chociaż głupiutka, nie jest tak okropnym wyborem jak pan Collins.
- Tak więc rozdzielasz właściwe postępowanie od interesowności – biorąc pod uwage atrakcyjność osób? Wydawało mi się, że porównujemy postepowanie panny Lucas i pana Wickhama, a nie atrakcyjność pana Collinsa i panny King. Moim zdaniem obydwoje wybrali osoby, które mogły zapewnić im niezależność, a nie kierowali się uczuciem.
- Jeśli tak to przedstawiasz, muszę się zgodzić, że obie sprawy są podobne.
- Dlaczego więc potępiasz jedno, a drugie nie?
- Nie wiem, co powiedzieć. Prawdę mówiąc nigdy do tej pory ich nie porównywałam – wyznała z westchnieniem Elizabeth.
- Wydaje mi się, że przypadek, który usprawiedliwiasz wiaże się z większą hańbą. Powiedziałaś mi, że pan Wickham udawał uczucie wobec panny King. Jest dla mnie oczywiste, że próbował ją w sobie rozkochać, tylko po to, by przyjęła jego oświadczyny. Czy Charlotta kiedykolwiek udawała uczucie wobec pana Collinsa? Flirtowała z nim, po to by zyskać jego zainteresowanie?
- Nie, nigdy tego nie robiła – odpowiedziała Elizabeth – ale mężczyzna nie potrzebuje pomocy, by wyobrazić sobie, że jest zakochany. Jako że żaden z omawianych przez nas przypadków nie dotyczy mnie osobiście, postaram się więcej o nich nie myśleć. Obiecuję Ci, że dołożę starań, by cieszyć się spotkaniem z Charlotte – nawet jeśli będę musiała unikać obecności pewnych osób. Jeśli przekonam się, że jest szczęśliwa, zadowolę się tym. Czy to ci wystarczy ciociu?
- W tym momencie tak – odpowiedziała pani Gardiner uśmiechając się do siostrzenicy.
W ciagu kilku następnych dni Darcy nie wiedział, co ma zrobić. Bingley dał mu jasno do zrozumienia, że zamierza wkrótce odwiedzić Gardinerów i chciałby, by przyjaciel mu towarzyszył. Walczył sam ze sobą, zastanawiał się czy powinien znów zobaczyć Elizabeth. Ciążyła mu także myśl o tym, że nadal nie wie, jakimi motywami kieruje się starsza panna Bennet. Zdawał sobie sprawę, że dzięki temu uzyskiwał wymówkę, by wciąż spotykać się z Elizabeth. Chociaż tak bardzo pragnął jej towarzystwa, wiedział, że jest to dla niego niebezpieczne. Nie powinien wracać do domu państwa Gardinerów teraz, gdy wiedział o jej obecności. Nie zamierzał wiązać się z nią, nie w sytuacji, kiedy ciągle nie mógł zaakceptować jej sytuacji rodzinnej. Jeśli wróci do domu jej krewnych, może to zostac odczytane jako próba zabiegania o jej względy, a do tego nie mógł dopuścić. Postanowił więc, że będzie jej unikać.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Sro 18 Lip, 2007 22:17   

Admete napisał/a:
W ciagu kilku następnych dni Darcy nie wiedział, co ma zrobić. [...]Walczył sam ze sobą, zastanawiał się czy powinien znów zobaczyć Elizabeth. ... Chociaż tak bardzo pragnął jej towarzystwa, wiedział, że jest to dla niego niebezpieczne. ... Nie zamierzał wiązać się z nią, nie w sytuacji, kiedy ciągle nie mógł zaakceptować jej sytuacji rodzinnej. Jeśli wróci do domu jej krewnych, może to zostac odczytane jako próba zabiegania o jej względy, a do tego nie mógł dopuścić. Postanowił więc, że będzie jej unikać.

Taaa....uczucie musi się mieścić w granicach rozsądku. :wink:

Admete, :thanx:
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Czw 19 Lip, 2007 14:06   

Ciekawe jak zamierza jej unukać, skoro Bingley ciagnie go właśnie tam, gdzie ona jest :mysle:
A w tym fanfiku troszku gniewa mnie Lizzy. :bejsbol: Taka szlachetna wybaczyła Wickamowi, a przyjaciółce nie moze żadna miarą.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 20 Lip, 2007 15:44   

Rozdział V - A



Wyznaczonego dnia pani Gardiner, Jane i Elizabeth odwiedziły panią Hurst i pannę Bingley w domu przy Grosvenor Square. Kiedy zaprowadzono je do salonu, z zaskoczeniem zobaczyły obok pań domu młodą damę, która nie mogła mieć więcej niż 16 lat. Po wymianie uprzejmości pani Hurst przedstawiła pannę Darcy, ale można było wyraźnie dostrzec, że nie sprawiło jej to przyjemności. Okazało się, że panna Darcy spędza czas z siostrami pana Bingleya, a wieczorem wszyscy zamierzają się spotkać w czasie kolacji. Gdy Elizabeth poznała imię nieznajomej, natychmiast zwróciła się w stronę siostry, która poczuła się trochę niepewnie, stając twarzą w twarz ze swoją domniemaną rywalką.
Panna Darcy była wysoka i dobrze zbudowana, a jej figura mimo młodego wieku prezentowała się niezwykle wdzięcznie i kobieco. Nie była tak przystojna jak jej brat, ani tak ładna jak Jane. Mimo tego jednak wyczuwało się w niej humor i rozsądek, a jej maniery były bez zarzutu. Elizabeth, która obawiała się, że w pannie Darcy znajdzie równie wnikliwego i pozbawionego skrupułów obserwatora, jak jej brat, z zaskoczeniem spostrzegła, że jest inaczej. Oczekiwała, że panna Darcy będzie taka jak jej brat – arogancka – w końcu w ten sposób opisał ją pan Wickham. Po kilku minutach rozmowy Elizabeth stwierdziła coś zupełnie innego – panna Darcy była bardzo nieśmiała. Ani ona ani pani Gardiner nie zdołały uzyskać od niej żadnej odpowiedzi poza monosylabami. Elizabeth zauważyła, że choć panna Darcy podobnie jak jej brat często milczy, to jednak nie posiadła wyniosłości, która tak bardzo wyróżniała jego sposób bycia. Panna Darcy wiedziała, że panna Bennet miała okazję spotkać jej brata. Miała szczery zamiar polubić ją w oparciu o informacje, które przekazał jej brat. Słyszała również jak nazwisko Bennet pada w rozmowie Darcy’ego z panem Bingley’em. Panna Bihgley czuła się zobligowana, by wyjaśnić jej okoliczności poznania rodziny Bennetów.

- Georgiano spotkałyśmy panny Bennet i ich rodzinę w czasie pobytu w Hertfordshire. Ich dom znajduje się zaledwie trzy mile od Netherfield. Obecnie odwiedzają swoją ciotkę w domu przy Gracechurch Street .
- Mój brat wspominał mi o tym.

Elizabeth uśmiechnęła się na myśl, w jaki sposób Darcy przedstawił ją swojej siostrze. Niewątpliwie panna Darcy musi być przekonana, że ona i Jane są dwiema najgorzej wykształconymi i źle wychowanymi młodymi pannami, jakie istnieją.

- Czy rzeczywiście wspominał? – zainteresowała się panna Bingley?
- Tak – to była jedyna odpowiedź panny Darcy.

Następnie rozmową pokierowała pani Gardiner, która szybko udowodniła, że jest lepiej wykształcona niż panie domu. W ten sposób rozmowa toczyła się między panią Gardiner, Jane, panią Hurst i panną Bingley, a Elizabeth wtrącała od czasu do czasu jakąś uwagę. Panna Darcy wyglądała, jakby zbierała się na odwagę, by coś powiedzieć. Udawało się jej wypowiedzieć jakieś krótkie zdanie wtedy, gdy była pewna, że jest mała możliwość, by ktoś ją usłyszał.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10142
Wysłany: Pią 20 Lip, 2007 17:19   

Akurat się załapałam na świeży fragment :) Zaczęłam sobie to czytać i podoba mi się. Zdecydowanie bardziej niż te Pamelowe wymysły o psach i innych dziwnych rzeczach, które nie wiem, co do treści mają :roll: :wink:

Admete, tłumaczenie szałowe, serio, serio :kwiatki_wyciaga:
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 20 Lip, 2007 18:20   

Czy mi się wydaje, czy to jest opis "rewizyty" Lizzy w Pemberley, tylko przeniesiony w inne miejsce ? :wink:
Tylko wzmianki o Wickhamie brakuje...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 39112
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 20 Lip, 2007 19:08   

Jeszcze będzie wzmianka - tak mi się zdaje :-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
izek 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 730
Skąd: z Pieluchowa :)
Wysłany: Pią 20 Lip, 2007 19:51   

Wszystkie postaci jak z JA :-D
Dzięki tłumaczko :kwiatek:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.