PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:50
MEGAFANFIK tom III część 2
Autor Wiadomość
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 14:59   

Matylda napisał/a:
A ja za to , że w żaden sposób nie ograniczała swoich dzieci

No, nie wiem, co Jane by powiedziała na temat tego "nie ograniczania". Przecież pani Bennet niemal zmusiła ją do nawiązania kontaktów z Bingleyami - żeby tylko wspomnieć konną wyprawę do Netherfield. Dobrze, że Bingley był taki, jaki był, bo w przeciwnym przypadku jej sytuacja byłaby nie do pozazdroszczenia - Jane nie miała tak silnej woli, jak Elżbieta i nie wiem, czy oparłaby się naleganiom matki.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 16:50   

Maryann napisał/a:

No, nie wiem, co Jane by powiedziała na temat tego "nie ograniczania". Przecież pani Bennet niemal zmusiła ją do nawiązania kontaktów z Bingleyami - .

Przecież zaproszenie dostała Jane to ona korespondowała z Bingleyówną , a że musiała jechać na oklep w deszczu .... :wink:
Nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 17:01   

Matylda napisał/a:
Przecież zaproszenie dostała Jane to ona korespondowała z Bingleyówną , a że musiała jechać na oklep w deszczu .... :wink:

Co by było, gdyby... :wink: Gdyby nie jechała konno, to by się nie przeziębiła i nie siedziała w Netherfield przez blisko tydzień. A wtedy...
Ale chodziło mi bardziej o to, że gdyby Bingley by się oświadczył, to Jane - nawet jeśli sama nic by do niego nie czuła - raczej nie zdobyłaby się na odmowę.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 17:03   

Maryann napisał/a:
Matylda napisał/a:
Przecież zaproszenie dostała Jane to ona korespondowała z Bingleyówną , a że musiała jechać na oklep w deszczu .... :wink:

Co by było, gdyby... :wink: Gdyby nie jechała konno, to by się nie przeziębiła i nie siedziała w Netherfield przez blisko tydzień. A wtedy...
Ale chodziło mi bardziej o to, że gdyby Bingley by się oświadczył, to Jane - nawet jeśli sama nic by do niego nie czuła - raczej nie zdobyłaby się na odmowę.

Tez tak myślę - chocby ze względu na siostry. Z domu Bingleya łatwiej by je było wydać za mąż. Sumienie by jej nie pozwoliło na taki egoizm :rumieniec:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 17:51   

Alison napisał/a:
Ta scena w filmie jest cudna,...

Też tak uważam...Jest taki moment, kiedy Darcy taaak piknie spogląda w kierunku Lizzy...
O właśnie tak... :serduszkate:


Maryann, :kwiatek:
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 17:56   

Maryann napisał/a:

Ale chodziło mi bardziej o to, że gdyby Bingley by się oświadczył, to Jane - nawet jeśli sama nic by do niego nie czuła - raczej nie zdobyłaby się na odmowę.

Ale to dlatego , że Jane miała taką uległą naturę a nie że mamusia ją zmusiła. W końcu Ela się sprzeciwiła i nie wyszła za Colinsa mimo migreny mamy
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 18:13   

asiek napisał/a:
Alison napisał/a:
Ta scena w filmie jest cudna,...

Też tak uważam...Jest taki moment, kiedy Darcy taaak piknie spogląda w kierunku Lizzy...
O właśnie tak... :serduszkate:
[url=http://img228.images....th.jpg]Obrazek[/URL] [url=http://img225.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Maryann, :kwiatek:



:rumieniec: Też bym chciała, zeby taki Darsik tak na mnie zerkał
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 18:53   

Matylda napisał/a:
Maryann napisał/a:

Ale chodziło mi bardziej o to, że gdyby Bingley by się oświadczył, to Jane - nawet jeśli sama nic by do niego nie czuła - raczej nie zdobyłaby się na odmowę.

Ale to dlatego , że Jane miała taką uległą naturę a nie że mamusia ją zmusiła. W końcu Ela się sprzeciwiła i nie wyszła za Colinsa mimo migreny mamy

A myślisz, że gdyby Jane była na miejscu Elżbiety, to nie uległaby po tych wszystkich dramatycznych apelach do jej siostrzanych uczuć ? Nie wierzę.
Nie, Jane stanowczo powinna być wdzięczna losowi, że Bingley pojawił się w Hertfordshire zanim zawitał tam pan Collins...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 19:36   

Jane z pewnością by nie odmówiła matce gdyby dostała prikaz zamążpójścia za Colinsa ale to wina cech charakteru Jane, a nie matki. Mamusia chciała zapewnic przede wszystkim dostatnie życie dzieciom ,a za to nie można jej ganić. Czy w tamtych czasach często zdarzały sie małżeństwa z miłości??
Ja ją lubię naprawdę, a szczególnie Bennetową z 2005
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 20:18   

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Ta scena w filmie jest cudna, bo to on rzuca nerwowe spojrzenia, a Lizzy trochę patrzy na niego przez moment jak ciele na malowane wrota. To chyba jej najbardziej tępa mina w całym filmie. :wink:

Cielę... :shock: Ali, jak możesz... :wink:


No ale powiedz, że nie. Ta mina, jak tak z pochyloną głową gapi się na Darcy'ego jak sroka w gnat, jest okropna. Zawsze mi przeszkadzała.
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 20:37   

Ten wzrok jest trochę oczekujący ...
Ela była już wtajemniczona w całą akcję ze ślubem
Myślę , że kłębiło jej sie w głowie dziesiątki pytań
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 20:56   

Alison napisał/a:
Ta mina, jak tak z pochyloną głową gapi się na Darcy'ego jak sroka w gnat, jest okropna. Zawsze mi przeszkadzała.

Jeśli Ci chodzi o ten moment zaraz po ich przyjściu, to ona dla mnie ma minę trochę jak dziecko, które coś przeskrobało, a teraz boi się, że się wyda. :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 14 Gru, 2007 21:06   

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Ta mina, jak tak z pochyloną głową gapi się na Darcy'ego jak sroka w gnat, jest okropna. Zawsze mi przeszkadzała.

Jeśli Ci chodzi o ten moment zaraz po ich przyjściu, to ona dla mnie ma minę trochę jak dziecko, które coś przeskrobało, a teraz boi się, że się wyda. :wink:


Pewnie o to, ale dla mnie ten wzrok okropnie cielęcy, taki wyczekujący co teraz będzie, z taka opuszczoną szczęką. Ona zawsze spoglądała tak figlarnie, z lekka wyzywająco, a tu jak matoł. Zawsze odwracam oczy od tego momentu. :wink:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 07:17   

Rozdział X część 20

- To już długi czas, panie Bingley, odkąd pan wyjechał – stwierdziła pani Bennet, opanowując całą rozmowę – Zaczęłam się obawiać, że już nigdy pan nie wróci. Ludzie mówili, że ma pan zamiar zrezygnować z dzierżawy na św. Michała, ale jednak mam nadzieję, że to nieprawda – spojrzała na niego chytrze – Wiele zmian zaszło w sąsiedztwie odkąd pan wyjechał. Panna Lucas wyszła za mąż i ma własny dom. I jedna z moich córek... przypuszczam, że pan słyszał. Z pewnością, czytał pan w gazetach – Bingley nie mógł nic powiedzieć na to stwierdzenie, bo nie dała mu dojść do głosu – Było w „Timesie” i w „Kurierze”, wiem. Choć nie zostało przedstawione tak, jak powinno. Napisano tylko „Ostatnio, pan George Wickham z panną Lidią Bennet”, bez słowa o jej ojcu, czy skąd pochodzi, ani nic – nachyliła się do niego potrząsając z rozdrażnieniem głową – To dzieło mojego brata, Gardinera. Zastanawiam się, skąd mu to przyszło do głowy. Widział to pan ?
Kiedy Bingley odpowiadał, że widział i składał gratulacje, Darcy mógł tylko siedzieć z trudem się powstrzymując przed okazaniem zdumienia. Oczekiwał dyskretnej wzmianki o małżeństwie Lydii, jako wyjaśnienia jej nieobecności, przekazanej oczywiście z bolesną powściągliwością. Ale, nie, nic z tego ! Rzucił okiem na Elizabeth i zobaczył, że walczy z własnym, głębokim zakłopotaniem słowami matki. Zerknęła na niego i prędko wróciła do swojej robótki.
- To wspaniała rzecz, dobrze wydać córkę za mąż – mówiła dalej pani Bennet bez najmniejszych oznak rozwagi – Ale z drugiej strony, panie Bingley, to takie przykre, że jest tak daleko ode mnie. Pojechali do Newcastle – poinformowała ich – Gdzie jego nowy regiment będzie przez jakiś czas. Przypuszczam, że słyszał pan, że mój zięć opuścił milicję hrabstwa X i wstąpił do regularnej armii. Dzięki Bogu, ma trochę przyjaciół. Choć nie tak wielu, na ilu zasługuje – jej wzrok minął Bingleya i wbił się w kamienną twarz Darcy’ego.
Niedowierzanie walczyło w nim z oburzeniem. Pod pełnym potępienia wzrokiem pani Bennet Darcy wstał i podszedł do okna, próbując odzyskać panowanie nad sobą. Patrząc na ostatnie kwiaty w ogrodzie Longbourn ze zdumieniem pomyślał, jakie to niesłychane, że ta kobieta jest matką Elizabeth ! Złudzenie pani Bennet było całkowite, doświadczenia ostatnich tygodni nie zdołały zmienić jej opinii, czy nauczyć rozwagi. Jego irytacja opadła, zastąpiona przez współczucie z powodu tego, co Elizabeth i jej siostry muszą znosić z powodu swojej matki.
- Panie Bingley – drżący głos Elizabeth przywołał go do rzeczywistości. Podniósł wzrok i patrzył na jej profil – Czy zamierza pan teraz zostać na wsi ?
- Zostaniemy chyba kilka tygodni. Sezon łowiecki, rozumie pani – mówiąc to patrzył na pannę Bennet i pewnie powiedziałby więcej, gdyby nie wtrąciła się pani Bennet.
- Kiedy wystrzela pan już wszystkie swoje kuropatwy, panie Bingley, bardzo proszę, żeby przyszedł pan tutaj i strzelał ile dusza zapragnie na gruntach mojego męża. Jestem pewna, że będzie bardzo szczęśliwy, że może panu wyświadczyć taką przysługę i zachowa dla pana najlepsze sztuki.
- Jest pani bardzo uprzejma, madame – z niezwykłą gracją odparł Bingley na tę absurdalną przemowę. Odwrócił się do sióstr – Ale nie spodziewam się spędzić całego czasu na polach. Panno Bennet, czy planowane są jakieś spotkania towarzyskie ?
Aha, w końcu to, po co tu przyszedł ! Podczas gdy Bingley rozmawiał z Jane Bennet, Darcy przyglądał się obojgu. Bingley, zarumieniony, z wyrazem ostrożnej nadziei w oczach, delikatnie wyciągał Jane z cienia jej matki. Jego uczucia nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Z drugiej strony, reakcje panny Bennet były wyważone, ale uprzejme. Bingley nalegał. Jej oczy nabrały serdeczniejszego wyrazu, gdy droczył się z nią na jakiś temat, potem się zaśmiała. Na twarzy Bingleya pojawił się uśmiech. Wyprostował się, na co panna Bennet zarumieniła się i spuściła wzrok, nie na tyle szybko jednak, by Darcy nie zauważył błyszczących oczu i towarzyszącego im łagodnego uśmiechu. Obiecujący początek, stwierdził Darcy i zastanawiał się, jak kiedykolwiek mógł sobie wyobrażać, że Jane Bennet knuje intrygę mającą zmusić jego przyjaciela do towarzysko korzystnego małżeństwa.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 11:07   

Maryann napisał/a:
To wspaniała rzecz, dobrze wydać córkę za mąż – mówiła dalej pani Bennet bez najmniejszych oznak rozwagi –...Przypuszczam, że słyszał pan, że mój zięć opuścił milicję hrabstwa X i wstąpił do regularnej armii. Dzięki Bogu, ma trochę przyjaciół. Choć nie tak wielu, na ilu zasługuje – jej wzrok minął Bingleya i wbił się w kamienną twarz Darcy’ego.

Ta kobieta to DRAMAT. :zalamka: Jakim cudem udało się jej wychować Jane i Lizzy ? :shock: :mysle:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 11:24   

A ja ją kocham. Jest tak durnowata, że nie sposób jej nie kochać :wink: . Nasza droga słodka idiotka, pani Bennet :lol: Darcy chyba zaczyna nabierać wlaściwego dystansu do sprawy :wink:
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 11:36   

Alison napisał/a:
A ja ją kocham. Jest tak durnowata, że nie sposób jej nie kochać . Nasza droga słodka idiotka, pani Bennet

:rotfl: Fajnie, fajnie kiedy się spotyka panią Bennet w TV lub na kartach książki. Zawsze można wyłączyć wizję lub trzasnąć okładką, ale w realu? :paddotylu: Ali, wyobrażasz sobie mieszkanie z panią B. pod jednym dachem ?! ...Dodam, bez biblioteki !!!! :confused3: :wink:
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 11:49   

Ta kobieta jest straszna, nic tylko uciekać jak najdalej od niej. Jak mozna mówić takie głupoty. Miała szczeście że wtedy konwenase ograniczały ludzi do spontaniczności i powściągliwości. Bo w dzisiejszych czasach to niejeden by jej przygadał.
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 11:51   

asiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
To wspaniała rzecz, dobrze wydać córkę za mąż – mówiła dalej pani Bennet bez najmniejszych oznak rozwagi –...Przypuszczam, że słyszał pan, że mój zięć opuścił milicję hrabstwa X i wstąpił do regularnej armii. Dzięki Bogu, ma trochę przyjaciół. Choć nie tak wielu, na ilu zasługuje – jej wzrok minął Bingleya i wbił się w kamienną twarz Darcy’ego.

Ta kobieta to DRAMAT. :zalamka: Jakim cudem udało się jej wychować Jane i Lizzy ? :shock: :mysle:

Nie udało się - to ojciec jeszcze wtrącał się w ich wychowanie; potem sobie odpuścił. A co do Jane - kiedys czytałam wypowiedź psycholożki, która twierdziła, że ta dziewczyna miała pewne odchylenie psychiczne (nawet to jakoś nazwała, ale nie pamiętam), polegające na tym, że widzi się w ludziach tylko i jedynie dobre cechy. Taka spostrzegawczość wybiórcza...
Biedny Bingley - toż ona go zakocha i zapieści na śmierć. Na ręcach go będzie nosić, tak subtelnie - jak damie przystoi :zalamka:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
snowdrop 



Dołączyła: 04 Wrz 2007
Posty: 1410
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 12:11   

Och, staje w obronie Jane, bo ja też tak czasami mam. Na końcu książki ona w końcu przejrzała na oczy i źle się wyraziła o Karolnie.
_________________
"The person, be it gentleman or lady, who has not pleasure in a good novel, must be intolerably stupid" Henry Tilney, Northanger Abbey
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 14:59   

To wspaniała rzecz, dobrze wydać córkę za mąż

A cóż w tym złego ??
Każda matka o tym marzy
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 15:10   

Matylda napisał/a:
To wspaniała rzecz, dobrze wydać córkę za mąż

A cóż w tym złego ??
Każda matka o tym marzy

A ona miała ich pięć! I to bezposaznych [praktycznie} :cry2:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 16:23   

Tak sobie myślę, że to mogła być całkiem fajna rodzina - z kochającą, zapobiegliwą matką i mądrym ojcem, który jest dla swoich dzieci prawdziwym autorytetem, gdyby tylko pan Bennet nie był tak beznadziejnym, wygodnickim oportunistą. Przecież gdyby mu się tylko chciało, to w początkach małżeństwa mógł w jakiś sposób wpłynąć na swoją żonę, a przynajmniej jakoś spróbować ją utemperować. Pewnie Einsteina by z niej nie zrobił, ale z pewnością nie byłaby wiele gorsza od wielu współczesnych sobie kobiet.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 16:36   

Kochane a czy nie wiecie , że sa ludzie tzw niereformowalni a zresztą ideałów nie ma i idealnych rodzin. Ja po tym co przeszłam w dzieciństwie uważam , że rodzinka Bennetów jest super i mamusia też
Amen
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 15 Gru, 2007 16:39   

Maryann napisał/a:
Tak sobie myślę, że to mogła być całkiem fajna rodzina - z kochającą, zapobiegliwą matką i mądrym ojcem, który jest dla swoich dzieci prawdziwym autorytetem, gdyby tylko pan Bennet nie był tak beznadziejnym, wygodnickim oportunistą. Przecież gdyby mu się tylko chciało, to w początkach małżeństwa mógł w jakiś sposób wpłynąć na swoją żonę, a przynajmniej jakoś spróbować ją utemperować. Pewnie Einsteina by z niej nie zrobił, ale z pewnością nie byłaby wiele gorsza od wielu współczesnych sobie kobiet.

Zgadzam się na 200%! Papa Bennet mnie zawsze wkurzał! Owszem, miło by się z nim gawędziło, na pewno dużo wiedział, ale był egoistą, zapatrzonym we własny pępek. Takim: po mnie choćby potop! :uzi:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.