PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"Jeżycjada"
Autor Wiadomość
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pią 20 Lis, 2015 09:17   

No to mus przejść się do jakiejś księgarni i podczytać :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11919
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 20 Lis, 2015 22:14   

Feblik jest moim zdaniem lepszy niż Wnuczka. Wnuczka przeszła jakoś przeze mnie bez zatrzymywania się, a Feblik czytałam w większą przyjemnością. Musierowicz miała dobry pomysł, żeby obu kuzynów wyswatać równocześnie, każdego na jego własny sposób. Artystka dla Ignacego, zdrowa i konkretna dziewoja dla Józka. Obie teściowe in spe zachwycone, rodziny zadowolone. A nie, Agnieszkę od Feblika obdarzono raczej patologiczną rodziną, więc to ona raczej jest zachwycona z poznania licznych Borejków. W dodatku udokumentowany to afrykańskie lato 2015 roku, podobnie jak kiedyś lato, w którym to Nutria zakochala się w Filipie. Wolałam tamtą powieść, ale ja już na Jeżycjadę za mało wzruszająca się jestem.
Mogę czepiać się wielu rzeczy, ale nie tych, do których przyczepił się Zwierz, bo zgadzam się pod tym względem z opinią Agn. Pisałam już przy Wnuczce, że recenzja mamy Zwierza była czepialska.
Gwoli szczypty pieprzu: w domu Borejków - jakże by inaczej - szykują się do kolejnych narodzin :mrgreen:
Z dziedziny medycznej ubawiła mnie zgodność opinii ojca Borejko i mojej względem leku Concor Cor - mnie też podoba się jego kształt (pastylki w kształcie serduszka) i podzielność. Także zażywam połówkę rano i połówkę wieczorem.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40451
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 21 Lis, 2015 08:04   

Nie czytałam ani Wnuczki ani Feblika. Może znajdę w bibliotece.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1650
Wysłany: Sob 09 Lip, 2016 14:54   

Złość na McDusię trzymała mnie tak długo, że do ostatnich dni nie sięgałam po kolejne dzieła Musierowicz. :P Na "Wnuczkę do orzechów" trafiłam w bibliotece, gdzie przeszła już naturalny cykl - od nowości z kolejką chętnych do wypożyczenia, do zwykłej książki leżącej sobie na półce. I na tym etapie ja po nią wreszcie sięgnęłam.

Biadolenie nad dawną i obecną Jeżycjadą jest nadal uzasadnione i "Wnuczka..." tego nie zmieniła, ale postaram się ograniczyć marudzenie i zacznę od tego...
Co mi się podobało :)
- literacka lekkość, która sprawia, że przyjemnie i szybko pochłania się "Wnuczkę..." w 1,5 dnia (w moim przypadku)
- smaczne przebłyski humoru typu:
"...zaś na zboczu wzgórza stała wielka tablica, głosząca wołowymi literami w kolorze fizjologicznego brązu: Karczma Rzepicha"
"Wokół panowała upalna cisza, na słupku szlabanu siedział czarny bułhakowski kot i wpijał w idącego złe spojrzenie. Ignacy Grzegorz odwrócił wzrok i - poświstując dla niepoznaki - wyminął słupek, szlaban oraz demonicznego ssaka."
- partie pisane z perspektywy małego Rojka - ładne, choć niekonsekwentnie wplecione w całość
- listy sióstr
- ilustracje pani Musierowicz (szczególnie ocierające się o abstrakcję grafiki przyrody).

Co mi się nie podobało :( :
- ogólnie ponurawo-melancholijny nastrój całości, mimo że książka rozgrywa się w środku palącego słońcem lata
- schematyczność postaci Borejków, którzy są już rysowani mega grubymi kreskami, bo i tak wiadomo o co chodzi: kto z książką, kto w kuchni, kto superszlachetny, a kto postrzelony
- o dziwo nawet nowym postaciom brakuje oryginalności i głębszego rysu. Już to wszystko znamy. Dorota - dzielna jak Kreska albo Gabrysia i ładna jak Bebe. Dwie staruszki jak dwóch staruszków z Noelki (ale już bez tego pazura i charakteru). O przepraszam, sąsiad Chrobot i jego gwara dają radę.
- ogólne rozmemłanie akcji, mizerność i rozczłonkowanie głównego wątku.

Co wywołuje facepalm, ale nie przeważa na niekorzyść całości :zalamka: :
- wtręty dydaktyczno-moralizatorskie w ustach: narratora (przyroda jest cudowna i taka zen, ty głupku), Ignacego Borejki (Tożsamość i Arystoteles, prostaku bez pojęcia o klasykach), znów narratora (ach Gabrysia Borejko, jaka szlachetna, jaka dobra, ach babcie dwie takie stare, silne i suche, a jedzą kluski ze skwarkami, ty miejski jarmużożerco) i tak dalej w duchu "Foch i Oświecenie vol. 21"
- polska wieś, jaką ja znam, to coraz częściej podpompowana dotacjami zamożniejsza część tego kraju, której symbolem nie jest już piec kaflowy i kobyłka, ale raczej kostka brukowa, szklarnie, wypasione traktory i plazmy w salonie (tak, w "salonie"). Ale niech będzie, potraktujmy ten obraz wsi, jako literacką kreację Edenu w Wielkopolsce.
- gdy jednak pojawia się wątek nieślubnego dziecka, jako niemal skazy na łonie rodziny, to już się robi chorobliwie. Przełom XX/XXI wieku, a tu hańba, której nie daje się przeżyć i trzeba przerzucać część boleści istnienia na dziecko, które w związku z tym poczuwa się do doskonałości i udowadniania Bóg wie czego całemu światu. Czy psychoterapeuci ostrzą już kozetki? I nie chodzi o babcie, ale o postać matki. Rozumiem, że mogą istnieć tego rodzaju pacnięte w potylice osoby, ale w takim razie zasługują na przedstawienie jako toksycznawe jednostki, od których chorych wizji świata trzeba się uwolnić, a nie jako święte męczennice na wygnaniu w Oslo (chyba "oślo"!).
- a "instynkt rozrodczy" w liście matki do Dorotki to już jest po prostu śmiech. To się nazywa seks, pani Małgorzato
- Józek nie grający w piłkę, bo jeszcze zostałby politykiem - żałosne. Takiego kamuflażu Musierowicz używała do opisania stanu wojennego w Opium. Co by nie myśleć o Tusku, czy poprzednia ekipa zasłużyła na podobne potraktowanie w sensie literackim jak komunistyczne władze? No to czekam z niecierpliwością, jak nasza wielbicielka prawicy i piewczyni przyzwoitości życia publicznego opisze w kolejnych książkach poczynania "dobrej zmiany".

W dalszym ciągu jest to cień dawnej Musierowicz, ale daje się czytać bez apopleksji.
Ogólną konkluzję mam jednak taką, że Jeżycjada powinna się skończyć kilka tomów temu. Musierowicz powinna odważyć się napisać coś innego. Zakotwiczenie na postaciach, które zawsze były trochę ekscentryczne i "przegięte" w połączeniu z gorzką wizją świata i ludzi, jaką najwyraźniej wyznaje od jakiegoś czasu autorka, nie daje dobrego efektu. I przebłyski poczucia humoru oraz lekkość stylu nie dają rady tej ponurej mieszanki zrównoważyć.

No nic, jeszcze "Feblik" :) Czeka w kolejce na pozycji 4 i dzięki ogólnie niezłej "Wnuczce..." ma szansę załapać się wcześniej niż po 2 latach :mrgreen:
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sob 09 Lip, 2016 18:36   

Caroline piękna recenzja :rotfl: :oklaski: Moim zdaniem Musierowicz może w ogóle nie powinna już pisać :wink: i styl jej siadł i humor - cały czas jedzie na odgrzewanych kotletach , te przebłyski które jeszcze się trafiają, na mnie robią wrażenie wypracowanych sporym wysiłkiem i mające dać efekt "wysokiego poczucia humoru i kultury - patrzajcie no , jaka to ja jestem wykształcona i inteligentna, że o Bułhakowie i kocie wiem :cool: " :roll: - po cholerę od razu Bułhakowa wcinać w wiejskiego kota :roll: a już w ogóle to raczej bułhakowowski , nie bułhakowski , bułhakowski byłby , gdyby Bułhak o nim pisał :-P

Mnie we Wnuczce dobiła Ida przecinająca czyrak w warunkach stodoły , czemu zresztą dobitnie dawałam wyżej wyraz :mrgreen:

A Feblik ciągle jeszcze nie wpadł mi w ręce, zresztą nie starałam się o to nawet, i o zgrozo wstyd sie przyznać, ale całkiem o nim zapomniałam :zawstydzona2:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 09 Lip, 2016 23:54   

Tamaro, brak zgrozy i wstydu.
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 29274
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 06:43   

Cytat:
Ogólną konkluzję mam jednak taką, że Jeżycjada powinna się skończyć kilka tomów temu
Dla mnie się skończyła bodaj na Pulpecji - kilka kolejnych tomów czytałam, ale to już były odgrzewane kotlety dla mnie - nie zachwycało mnie więc z następnymi dałam sobie spokój :P

Dzięki za recenzję :kwiatek:
_________________

 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1650
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 09:07   

Tamara napisał/a:
a już w ogóle to raczej bułhakowowski

Prawda, w ogóle jakieś kiksy korektorskie pojawiły się w tekście. Akapit Press się nie przykłada.
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24029
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 09:10   

Caroline, dzięki za recenzję :kwiatek:
Wnuczkę czytałam, acz bez zachwytu, Feblik wypada lepiej, chociaż daleko mu do dawnej Jeżycjady.
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10387
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 10:15   

Ja już nawet nie wiem, na którym tomie skończyłam :mysle:
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1650
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 11:30   

Zgłębiam w tekstach internetowych istotę "podupadania" Jeżycjady :lol: i trafiłam na parę ciekawych artykułów:
Bardzo krytyczny tekst z "Książek" GW
http://wyborcza.pl/1,7541...__Ksiazek_.html
Momentami brzmi jednak jak pretensje do żyrafy, że nie jest słoniem.

A tu ad vocem wpis z bloga - żarliwa, bezkrytyczna obrona :) Zgadzam się częściowo. Choćby w kontekście feminizmu - przedstawianie bohaterek takich jak pani Jedwabińska czy Józefina Bittner jako pozytywny przykład "samorealizowania się" czy też "wyznaczania granic własnej autonomii" jest strzelaniem sobie w kolano. Te kobiety miały problem - trochę ze sobą, trochę z rolą, jaką wyznaczyło im społeczeństwo.
http://foch.pl/foch/1,132...Malgorzaty.html

Tu jest ciekawie, aczkolwiek znów czepialsko:
http://www.krytykapolityc...yta-musierowicz

Ale najtrafniej chyba opisał problem Tomasz Piątek. Chyba najlepiej uchwycił subtelność zmiany w Jezycjadzie. Docenił pozytywny "eskapizm" Jeżycjady, celnie diagnozując postępującą obrazę na świat i utratę kontaktu z rzeczywistością:
http://www.krytykapolityc...130118/mcduszno
Rzeczywiście pewne elementy były już wcześniej - tradycyjny model rodziny, kult Matki-Polki, dystans (później niechęć albo wręcz pogarda) do świata innego niż inteligencka enklawa zapchana klasykami. Jakoś wcześniej to tak bardzo nie przeszkadzało.
A może inaczej - mi przeszkadzało na przykład, że Cesia zrezygnowała z medycyny na rzecz fizyki (do tej pory nie rozumiem dlaczego). Albo że Pulpecja nie skorygowała, ale natychmiastowo zmieniła swoje plany życiowe na rzecz zamążpójscia. Podskórnie czuło się, że jest coś nieprzyjemnego w naśmiewaniu się z Kopiec Arlety i jej sióstr o wymyślnych imionach.
Najwyraźniej jednak "plusy dodatnie" przeważały minusy :D A teraz już nie przeważają.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 18:17   

Cesia zrezygnowała z medycyny na rzecz wychowywania trójki dzieci , nie fizyki :-P
W pierwszych tomach te nazwijmy to "bogoojczyźniane" cechy nie były tak natrętnie podkreślane jak w późniejszych częściach , autorka miała lepszy kontakt z rzeczywistością , na przykład w Kłamczusze nie ma w ogóle żadnego wartościowania bohaterów - wredna dyrektor Dąbek-Nowacka jest opisana równie bezstronnie jak matka-Polka ciotka Anieli , matka bliźniaków (kurde, zapomniałam imion , ot, SKS :frustracja: ) i wyzwolona ciotka Lila .W pierwszych tomach Musierowicz rejestruje rzeczywistość , potem stopniowo ją wartościując,i dochodząc w końcu do podziału na naszą słuszną i złowrogą pozostałą , co jest absolutnie - dla mnie - niestrawne :?
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1650
Wysłany: Nie 10 Lip, 2016 18:47   

Cesia rzeczywiście finalnie skończyła na macierzyństwie, ale jeśli dobrze pamiętam, poszła studiować fizykę za Hajdukiem :D
Ciekawe, że takie nieszablonowe postacie jak Kłamczucha kompletnie zniknęły z Jeżycjady (co tylko potwierdza opisany przez Ciebie kierunek).
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 11 Lip, 2016 08:16   

Nieee , medycynę skończyła .
Tak samo femme fatale Danusia czy uwodziciel Pawełek - jednym słowem bohaterowie z krwi i kości , pozostali wzniośli i nieskazitelni "nasi" typu Józinek co to i i śrubę przykręci i w mordę da i Szekspirem zarzuci i od wszelkich słabości wolny , albo wredny , głupi i niewychowany cały pozostały świat :roll:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
behemotka 
behemotka


Dołączyła: 12 Wrz 2008
Posty: 240
Wysłany: Wto 16 Sie, 2016 16:45   

Cesia mówi "pójdę na fizykę" w ramach nastolatkowej egzaltacji i pchana wyrzutami sumienia co do Jurka, z tego samego powodu czyta Feynmanna i wątpię czy ona sama traktowała to poważnie (tak jak zawiść zawodową o Marię Callas ;) )

zdaje się, że w Brulionie... Aniela przemyśliwa, że Cesia wprawdzie medycynę skończyła ale ugrzęzła w dzieciach

a co do wyśmiewania rodziny Kopców, robią to ludzie którzy maja w rodzinie NORĘ GÓRSKĄ
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 08:14   

Tak , w Brulionie, kiedy szukają ratunku z powodu niezrozumiałej fizyki w szkole , a dentysta Anieli też nic nie rozumie, i idą szukać pomocy do ojca Cesi , otwiera im drzwi Cesia obklejona różnego rozmiaru dziećmi i , i w rozmowie z Anielą pada właśnie, że skończyła medycynę, ale najlepiej jej wychodzi wychowywanie dzieci :mrgreen:

Kopiec Arleta to zjawisko , kiedy wyszukanym imieniem próbuje się podnieść sobie niską pozycję społeczną i dodać wartości, zjawisko dobrze opisane , natomiast niestety śmiech budzi zderzenie prozaicznie bądź nawet komicznie brzmiącego nazwiska z wydumanym imieniem bajkowej księżniczki , bohatera/rki filmowej czy nawet po prostu obcojęzycznym , typu Brajan Kapusta .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 14:49   

Moj tato do dzis wspomina swojego kolege, ktory smial sie ze slowianskich imion moich i brata, a sam majac prozaiczne nazwisko Łaciak dal dzieciom imiona Amanda i Aureliusz.

A z drugiej strony, czy Musierowicz nie podchodzi z cieplem do wydumanych (w gruncie rzeczy) imion Wolfganga, czy Hildegarda, ale tylko dlatego, ze po znanych postaciach kultury i sztuki? Kopiec Arleta miala w zalozeniu wzbudzac smiech i szyderstwo, a Hildegarda Shoppe juz raczej sympatie.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 05 Wrz, 2016 16:39   

Hildegarda ma niemieckie nazwisko , więc jest spójnie .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
behemotka 
behemotka


Dołączyła: 12 Wrz 2008
Posty: 240
Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 16:07   

aż się zastanawiam co próbowała sobie podnieść prozaiczna pani Pyziak, kiedy swym córkom nadawała imiona Róża i Laura (chyba tylko nadzieję, że szybko pójdą za mąż i zmienią na Radziwiłł czy inny Tyszkiewicz) bo to zestawienie brzmi dla mnie tak samo pretensjonalnie jak Kopiec Arleta - i jeszcze to wieczne stawianie nazwiska Kopiec zawsze przed imieniem, niezależnie od tego o którym Kopcu mówimy
nie mówiąc już o Damazym Kordiałku, Celestynie Żak, Mamercie Kowaliku czy przywołanej już Norze Górskiej
starym czytelnikom zestawianie nie wydają się co najmniej dziwne, bo są po prostu przyzwyczajeni a postacie często są opisywane samym imieniem lub pseudonimem a nie jak Kopce zawsze w "zestawie podwójnym"


to po prostu klasyczny podwójny standard musieryczny - co wolno Borejkom, to nie tobie smrodzie, nie tylko w kwestii imion obowiazujący
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 17:35   

behemotka napisał/a:


to po prostu klasyczny podwójny standard musieryczny - co wolno Borejkom, to nie tobie smrodzie, nie tylko w kwestii imion obowiazujący


no wlasnie o to mi chodzilo - nawet jesli niemieckie imie z nazwiskiem sa spojne, nie sa spojne ogolnie. Co wolno Borejkom itd...
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40451
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 17:47   

A ja tego tak nie odbierałam. Po prostu te wszystkie imiona celowo są wymyślne - żeby zapadały w pamięć. Ale też Jeżycjadę zakończyłam na Kalamburce.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 24029
Wysłany: Wto 06 Wrz, 2016 20:08   

Nie czepiajcie się Celestyny-Cielęciny :-P Sympatyczna bohaterka, więc zestawienie kompletnie mnie nie razi. Gorzej, jeśli imię wydumane, a postać odstręczająca :wink:
_________________
NO MATTER WHAT HAPPENS: BADUK ETIQUETTE. WIN QUIETLY, LOSE GRACEFULLY.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 11616
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Sro 07 Wrz, 2016 07:29   

Ani Laurze, ani Róży stringi nie wyłaziły ze spodni jak Kopiec Arlecie , i to jest kwintesencja różnicy .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo czyli kanalia o zdradzieckiej mordzie :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40451
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 07 Wrz, 2016 12:02   

Nie zwracam uwagi na takie szczegóły. U mnie rządzi synteza, a nie analiza ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 07 Wrz, 2016 13:36   

Tamara napisał/a:
Ani Laurze, ani Róży stringi nie wyłaziły ze spodni jak Kopiec Arlecie , i to jest kwintesencja różnicy .


a stringi to synonim tandety? Majtole to synonim Seneki i Aureliusza?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.