Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kontynuacja "Rozważnej i Romantycznej"
Autor Wiadomość
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Sro 28 Mar, 2007 22:35   

zali to jednak był koniec?
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
AineNiRigani 
Fingin żyje !!!


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11134
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 28 Mar, 2007 22:44   

http://forum.northandsout...p?p=74251#74251
_________________
Ferro ignique - róże na górze, fiołki na dole, tak mi się nie chce, że ja p*****(autocenzura).
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine

 
 
lady_ania 
Królowa fal...


Dołączyła: 19 Lut 2007
Posty: 126
Skąd: Stawiguda
Wysłany: Pią 30 Mar, 2007 12:30   

Dziewczyny dobra nowina!! Kolejny kawalek:
"Marianne pozostawała milcząca od swojej prośby. Po powrocie do domu pożegnała się i od razu udała się spać. Ale niestety sen nie nadszedł. Widok pana Willoughby z żoną był bardzo przygnębiający. Przypomniała sobie jak mocno go kiedyś kochała. Ale on porzucił miłość dla pieniędzy. Teraz ma ich więcej niż może wydać. A co ona ma? – Łzy popłynęły po policzkach Marianne. Usiadła przy oknie i patrzyła na śpiące miasto i gdzie niegdzie przejeżdżające powozy. – Ona ma kochającego męża, który tak wiele jej daje i dla niej robi.
Długo siedziała tak przed oknem w milczeniu. Widok byłego ukochanego skłonił ją do rozmyślań. Czuła się taka osamotniona. Mimo, że zegar w salonie wybił godzinę drugą w nocy Marianne ubrała szlafroczek i poszła do sypialni męża. Czuła, że nie może być teraz sama. Czuła, że potrzebuje czyjegoś wsparcia i pomocnej dłoni. Kiedy weszła do sypialni męża, ten spał. Podeszła po cichu do jego łoża i delikatnie pogładziła po policzku. Obudził się od razu.
– Czy coś się stało? – zapytał zaniepokojony widząc żonę.
Marianne uśmiechnęła się tylko i zapytała czy może u niego zostać. Pułkownik od razu się zgodził i przytulił żonę.
– Po prostu czułam, że nie mogę być dzisiaj sama. Potrzebuję Cię. – szepnęła.
Pułkownik tylko ją mocniej przytulił.
Pierwsze promienie słońca obudziły Marianne. Jakie to dziwne uczucie obudzić się przy boku męża. Wciąż ją przytulał. Uśmiechnęła się. Odsunęła się trochę i zaczęła się mu przyglądać. Spał spokojnie lekko się uśmiechając. Pogładziła delikatnie szorstki od zarostu policzek i złożyła lekki pocałunek na jego ustach. Delikatnie odsunęła się od męża i wstała. Już miała rękę na klamce, kiedy dobiegł ją jego głos.
– Dzień dobry. Wychodzisz?
– Dzień dobry. Nie chciałam Cię budzić.
– Nie spałem.
Pułkownik usiadł na posłaniu i wyciągnął w stronę żony rękę. Marianne zawachała się chwilę, ale ujęła dłoń męża. Brandon delikatnie ją do siebie przyciągnął, ucałował w czoło i przytulił.
– Wracajmy do domu. Chciałabym zobaczyć się z Elinor, zobaczyć jak jej mały synek wygląda. Od trzech miesięcy nas nie ma.
– Jeśli tego chcesz to możemy wrócić. – szepnął Pułkownik całując jej włosy.
Delikatnie uniósł jej twarz i złożył pocałunek na jej ustach. Żona oddała mu pocałunek z całą mocą.
– To kiedy możemy wracać? – po chwili ponownie odezwała się Marianne podnosząc wzrok.
– Jeśli bardzo Ci zależy na powrocie to możemy wracać nawet dzisiaj. Dla Ciebie wszystko najdroższa.
Znów ją pocałował. Delikatnie zaczął rozplatać jej włosy aż rozpłynęły się po jej plecach kaskadą loków. Uwielbiał jej włosy. Ciągle ją całując zaczął wodzić dłońmi po jej ciele okrytym koszulą nocną i szlafrokiem. Delikatnie zsunął z jej ramion szlafroczek i ucałował alabastrową skórę na ramieniu. Usłyszał ciche westchnienie. Poczuł palce żony delikatnie rozwiązujące wiązanie jego koszuli a po chwili dłoń, która wślizgiwała się pod materiał. Jednym ruchem zdjął koszulę i rozkoszował się dotykiem rąk żony, które przyjęły zaproszenie i rozpoczęły wędrówkę po jego nagim torsie. Brandon rozwiązał tasiemki koszuli żony i zaczął całować jej skórę niżej. W jego uszach brzmiał tylko dźwięk westchnień żony.
Marianne czuła, że brakowało jej bliskości z mężem. Po spędzonej razem nocy poczuła się spokojna. Teraz czuła się piękna i kochana. Czuła jak narasta w niej rozkosz, jak wybucha gwałtownie i czuła obecność męża przy sobie. Więcej nie było jej potrzebne. Zasnęła."
_________________


 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Pią 30 Mar, 2007 23:16   

:kwiatek:
dzieki
miłe czytanko na koniec męczacego tygodnia
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
MiMi 


Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1104
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Sob 31 Mar, 2007 20:20   

A już myślałam, że to koniec :smile: Dzięki :kwiatek:
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
lady_ania 
Królowa fal...


Dołączyła: 19 Lut 2007
Posty: 126
Skąd: Stawiguda
Wysłany: Sob 31 Mar, 2007 22:40   

Podobno jeszcze cos bedzie ale nie wiem ile tego cosia.
_________________


 
 
MiMi 


Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1104
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 19:59   

Aha... Oby jak najwięcej tego cosia :mrgreen: chociaż nie wiem, czy będę miała czas zaglądać tu przez najbliższe 3 dni, bo w szkole urwanie głowy :neutral:
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 20:34   

ja tam czas zawsze znajdę :)
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
lady_ania 
Królowa fal...


Dołączyła: 19 Lut 2007
Posty: 126
Skąd: Stawiguda
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007 21:05   

Obudziła się, kiedy słońce stało już wysoko. Z rozczarowaniem stwierdziła, że jest sama. Wstała z łóżka i poszła do gotowalni. W salonie przywitał ją mąż. Uśmiechnęła się do niego a on odpowiedział jej tym samym.
– Wszystko załatwiłem. – powiedział Pułkownik – Jutro możemy wyruszyć w podróż powrotną do domu.
Marianne rzuciła się Pułkownikowi na szyje z radości. Brandon patrząc na jej radość i zachowanie doszedł do wniosku, że ten wyjazd był bardzo potrzebny i dobrze zrobił jego żonie.
– Czy pójdziemy na spacer po śniadaniu? Chciałabym ostatni raz zobaczyć morze przed wyjazdem.
– Oczywiście, że pójdziemy. Dzisiaj jest wyjątkowo piękna pogoda.
Marianne bardzo szybko uporała się z posiłkiem i wyszli na ulicę. Dzień był upalny. Ulice były prawie puste. Wszyscy szukali schronienia w cieniach drzew w parku albo pozostawali w domach. Marianne szczebiotała jak słowik i jej mężowi zaczął się udzielać jej nastrój. Na spacerze spędzili kilka godzin. W drodze powrotnej w sklepiku ze słodyczami spotkali przez przypadek pana Willoughby. Uśmiech na ustach Marianne od razu zniknął, jej wesoły szczebiot zastąpiła powaga. Uprzejmie przywitała się ze znajomym, zamieniła kilka zdań i pożegnała się. Pułkownik milczał.
– Tak się cieszę, że wracamy do domu i już nie będę musiała się obawiać spotkania z nim. Jak ja mogłam kochać takiego egoistę. – mówiła do siebie Marianne.
– Już go nie kochasz? – dobiegł ją głos męża i dopiero zdała sobie sprawę, że mówiła na głos.
– Myślę, że to tak na prawdę nie była prawdziwa miłość. Nie mogę się doczekać powrotu do domu. Tak wiele mam do opowiedzenia Elinor. Ty się nie cieszysz? – zwróciła się do milczącego męża. Brandon tylko się uśmiechnął.
Po południu mieli wizytę. Lucy Ferrars ze smutkiem dowiedziała się, że jej przyjaciele, jak zaczęła określać państwa Brandon, już jutro zamierzają opuścić Plymouth.
– Droga pani Brandon nie możecie pozostać jeszcze dwa tygodnie? Spodziewam się wizyty grupy znajomych i bardzo bym chciała urządzić dla was wszystkich bal.
– Bardzo tęsknimy już za domem. Nie możemy dłużej obarczać Edwarda obowiązkami opieki nad wszystkim. A ja tak strasznie tęsknie za siostrą.
_________________


 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007 21:55   

:serce:
A ten Brandon ma z tą zoną.
Teraz mu się były ukochany żony pcha przed oczy.
Ech biedny Brandon
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
MiMi 


Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1104
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007 22:30   

Biedny, biedny... Ale Marianna też... Dobrze, że chociaż uświadomiła sobie, że nie kochała Willoughby'ego... Chociaż nie wiem, czy nie kochała, no ale przyjmujemy wersję z fanfiku :smile:
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007 22:49   

No najważniejsze, ze sobie to uświadomiła. Nie mozna pokcohac na nowo(chyba) mając w sercu resztkę nawet resztke dawnego uczucia.. tak mi sie wydaje.
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
AineNiRigani 
Fingin żyje !!!


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11134
Skąd: Hobbiton
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007 23:59   

można
_________________
Ferro ignique - róże na górze, fiołki na dole, tak mi się nie chce, że ja p*****(autocenzura).
http://cid-8bd6a8ab95d5fa.../Kuferek%20Aine

 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2007 09:39   

to ja wierzę na słowo.

I tak wszytko jest iluzja jak mawia mój brat :wink:
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
lady_ania 
Królowa fal...


Dołączyła: 19 Lut 2007
Posty: 126
Skąd: Stawiguda
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2007 20:07   

Wbrew pozorom mozna pokochac drugi raz nawet jesli w sercu pozostała czastka poprzedniej milosci. Zawsze zostaje w sercu czastka ukochanego poprzedniego ale z tym da sie pokochac innego. Ja jestem tego przykladem.
_________________


 
 
lady_kasiek 
Lady-Pesymizm


Dołączyła: 28 Lip 2006
Posty: 11287
Skąd: czarna dziura?
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2007 20:55   

no ja swoje twierdzenie oparłam na znanych mi przypadkach.
Pod górę było dpopóki nie porzuciło sie tego starego uczucia
_________________
w pogoni za rozumem.....
 
 
lady_ania 
Królowa fal...


Dołączyła: 19 Lut 2007
Posty: 126
Skąd: Stawiguda
Wysłany: Pon 09 Kwi, 2007 21:12   

ROZDZIAŁ 6

Wczesnym popołudniem państwo Brandon dotarli do Delaford. W drzwiach przywitała ich uszczęśliwiona Elinor z małym synkiem na rękach. Na widok siostry oczy Marianne wypełniły się łzami. Przywitała się z siostrą i wyciągnęła ręce do siostrzeńca. Z chłopcem na rękach weszła do domu.
– Dzień dobry panie Pułkowniku. – przywitała się Elinor. – Jak minął pobyt?
– Dzień dobry. Zmiana otoczenia dobrze wpłynęła na Marianne. Ale ostatnie wydarzenia chyba jeszcze lepiej.
– A cóż się stało, jeśli wolno zapytać?
– W Plymouth mieliśmy przyjemność spotkać się, pani, z Twoją bratową panią Lucy Ferrars. Zostaliśmy zaproszeni na wieczór do pani Ferrars i wśród gości był pan Willoughby.
– Willoughby?
– Tak. Wraz z żoną. Widok ten nie sprawił Marianne przyjemności. Bynajmniej był dla niej trudnym przeżyciem. Wstrząs, jaki przeżyła odmienił ją całkowicie. Po wyjściu od pani Ferrars zaczęła się uśmiechać, cieszyć ze wszystkiego. Zaczęła być otwarta. Ten jeden wieczór dokonał większych zmian niż nasz cały pobyt.
– Bardzo się z tego cieszę. Jesteś, pan, pewnie zmęczony po podróży. Posiłek na was oczekuje. Wszystko doglądaliśmy. Odzyskam tylko syna i opuszczę państwa. – powiedziała Elinor z uśmiechem wchodząc z Pułkownikiem do domu.
Marianne nie chciała się rozstać z siostrzeńcem, ale zmęczenie kilkudniową podróżą dało jej się we znaki, więc po posiłku poszła odpocząć.

Marianne powróciła do swoich codziennych zajęć. Wszystko powoli zaczęło się układać. Pewnego gorącego lipcowego dnia otrzymała list od swojego brata, Johna Dashwood, który pisał, że wraz z Fanny będą przejeżdżać niedaleko Delaford za 2 tygodnie i jeśli siostra wyrazi zgodę to mogliby odwiedzić ją i pozostać na tydzień czasu. Nie wiedząc, co odpisać dziewczyna udała się do swojej siostry, aby zasięgnąć porady. Elinor podeszła do sprawy prosto.
– To jest nasz brat czy chcemy tego czy nie. Myślę, że jeśli Pułkownik nie ma nic przeciwko to powinnaś ich zaprosić.
– Martwi mnie tylko, że... Nie ważne. Jeśli uważasz, że powinnam to zaproszę ich. Brandon nie powinien odmówić. W takim razie idę się go zapytać i odpiszę natychmiast na list.
Jak Marianne przewidywała Pułkownik nie miał nic przeciwko. Wyraził chęć bliższego poznania z bratem swej żony. Pani Brandon podziękowała i poszła do saloniku, aby odpisać.
_________________


 
 
Anetam 

Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 599
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:37   

Nie wiem jakim cudem,ale dopiero wczoraj wieczorem natrafiłam na ten temat :neutral:
Bardzo mi się spodobała ta kontynuacja i już nie mogę się doczekać,żeby przeczytać coś nowego i równie ciekawego :wink: .Dziękuję Lady_Aniu :przytul:
 
 
Anetam 

Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 599
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:41   

A na tej stronie znalazłam kontynuację losów Eleonory i Marianny: http://www.proszynski.pl/...?ksiazka_id=297 i Emmy :http://www.proszynski.pl/asp/fiszka.asp?ksiazka_id=625
Szkoda,że nie ma jej w naszej księgarni,bo zaraz bym ją kupiła :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez Anetam Sro 18 Kwi, 2007 11:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)


Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 682
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:48   

Anetam napisał/a:
A na tej stronie znalazłam kontynuację losów Eleonory i Marianny: http://www.proszynski.pl/...?ksiazka_id=297
Szkoda,że nie ma jej w naszej księgarni,bo zaraz bym ją kupiła

Oj serdecznie ODRADZAM!
czytałam i .... :thud: D N O
_________________
jak Mała Mi
 
 
Anetam 

Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 599
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:50   

Tak?Szkoda,bo zapowiadała się nawet fajnie :sad:
A jeśli wolno zapytać QaHo to znalazłaś ją w internecie czy kupiłaś?
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)


Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 682
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:53   

pożyczyłam jakis czas temu w bibliotece i ..... bardzo szybko oddałam, jak chcesz przeczytac to lepiej pożycz , nie kupuj
_________________
jak Mała Mi
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka


Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 471
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:55   

O ja też odradzam na szczęści nie musiałam kupować żeby się przekonać, miałam wyporzyczoną w bibliotece.
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
Anetam 

Dołączyła: 26 Sty 2007
Posty: 599
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 11:55   

Aha,dzięki za radę,a właściwie rady :wink:
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)


Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 682
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Kwi, 2007 12:01   

proszę bardzo :-)
_________________
jak Mała Mi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group