Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13226 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Wto 02 Wrz, 2008 14:08
A u mnie wszystkie ksiazki Austen są w zasadzie jedynymi oprócz WP Tolkiena utworami, które mogę czytać zaszwe. Nudzą mnie współczesne powieści.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Ostatnio zmieniony przez Admete Wto 02 Wrz, 2008 18:18, w całości zmieniany 1 raz
A u mnie wszystkie ksiazki Austen są w zasadzie jedynymi oprócz WP Tolkiena utworami, które mogę czytać zaszwe. Nudzą mnie współczesne powieści.
Może na złe powieści trafiasz :] Ja mam tak z Wiedźminem, nigdy mnie nie nudzi. A co do RiR to po premierze serialu trochę przesyt mam. Przejdzie mi.
nicol81 napisał/a:
Copycat napisał/a:
To jedyna książka Austen, którą czytałam po obejrzeniu filmu, więc pewnie dlatego.
Ze mną jest tak samo Ale film moim zdaniem nie dorównuje ksiązce (zwłaszcza postać Eleonory).
Rzadko kiedy jakikolwiek film dorównuje książce, chociaż może kilka przykładów bym znalazła. Do filmu mam duży sentyment, chociaż muszę powiedzieć, że serial zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza obsada. Świetnie dobrana, tylko trochę szkoda, że Brandon to nie Rickman.
_________________ Jest tylko jeden sukces - Możliwość spędzania życia po swojemu.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13226 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Czw 04 Wrz, 2008 16:59
Wiedźmina czytałam jak wychodził wlatach 90 Teraz odkryłam, że już nie mam ochoty do niego wracać. Chyba ogólnie za dużo w życiu przeczytałam i mam przesyt Jak jedna powieśc na 10 mi sie spodoba, to sukces. Wole teraz pozycje spoza beletrystyki.
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Sro 08 Paź, 2008 09:34, w całości zmieniany 1 raz
Zapowiedz nowego wydania "RiR":
A jednak z okladka ze zdjecie ze starszej wersji filmu...
Piękna! Ale... jedyne, czego w tym filmie nie lubię, to wyjątkowo brzydkie i niezgrabne suknie. Ta, którą nosi Emma Thompson na tym zdjęciu do nich należy.
_________________ Życie jest tym, co ci się zdarza, kiedy pilnie robisz inne plany
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 08 Kwi, 2010 10:20
Zaczęłam się zapoznawać z powieścią - tzn. czytać mi się nie szczególnie chce, niemniej w formie audiobooka . Trochę mnie wnerwia czytająca pani, bo słychać jak się zaślinia pędząc przez tekst, ale skupiam się na tekście.
Jakaż ta Marianna durna Wiem, młodzieńczo, romantycznie durna, ale durna.
No i proszę dla czterech kobiet troje służących, dwie kobiety i mężczyzna.
Ciekawe, ile ja bym w mojej sytuacji miała - pań, znaczy się, bo przy moim szczęściu i mieszanych, plebejsko-szlacheckich korzeniach byłabym niewątpliwie sama najwyżej damą do towarzystwa, lub guwernantką
Na posiadanie służby nie liczę aczkolwiek wiem, że moja babcia miała pannę służącą do pomocy
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Ja kiedyś poczytałam sobie taka książkę o życiu w XIX - wiecznym Krakowie i dopiero dotarł do mnie ogrom roboty, jakiego wymagało prowadzenie domu w czasach przed pralkowych, kuchenkowych, lodówkowych, przy braku detergentów, środków czystości i innych rzeczy, które teraz są dla nas oczywiste.
A Marianna - oj tak, miałam zawsze ochotę przełożyć ją przez kolano
_________________ Życie jest tym, co ci się zdarza, kiedy pilnie robisz inne plany
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 08 Kwi, 2010 10:52
A pułkownik Brandon ma raptem 35 lat - czemuż on w ekranizacjach wygląda z 10 lat starzej?
Ze oczyma nastoletniej Marianny wygląda na łamanego reumatyzmem staruszka to rozumiem , ale że go tak wizualnie postarzyli to zbrodnia
W sumie w wersji z Emmą Thompson większość kluczowych postaci jest niewspółmiernie wizualnie postarzona, czy to było zamierzone czy nie
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 08 Kwi, 2010 18:26
Na obronę Marianny muszę stwierdzić, że dużą sympatię budzi jej dziecięca czystość intencji i szczerość, aczkolwiek ufność ta zaprawiona jest równie dziecięcą naiwnością, że cały świat powinien być i niewątpliwie jest dokładnie taki sam dobry i szczery.
Willoughby serio musiał być durniem, żeby nie powiedzieć, gorzej, że sobie tak pogrywał z młodziutką gąską, on, bywający w znacznie szerszym świecie, musiał też dużo lepiej znać konsekwencje ich familiarnych spacerków i rozmów, a już o0fiarowywanie konia jest zgoła nieprzemyślanym pomysłem i nie mogło zostać przyjętym przez matkę niezamężnej ani nie zaręczonej z nim panny - chyba?
Natomiast Elinor i Edward są... khem... nie mówię, że źli, ale tak najnormalniej w świecie nudni i przewidywalni....
Dobrze się dobrali, jak nic, takie poczciwe dusze, z bardzo głęboko schowaną wrażliwością
Wiem, że żadnych odkryć ty nie dokonuję, tak tylko sobie piszę
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Z tym, że jeśli dobrze zrozumiałam książkę to gdyby nie uwiedzenie podopiecznej pułkownika Brandona i ostra reakcja ciotki Willoughby`ego to oświadczyłby się Mariannie. Mam wrażenie, że nie pogrywał z nią do czasu nagłego wyjazdu. Potem zachowywał się już wyłącznie podle.
to znaczy - na poczatku tez pogrywał wrednie, bo tylko się bawił Marianną, uwiedzenia raczej nie planował, bo za duze ryzyko, ale zamierzał mile spędzić czas. Potem sie zakochał, a wreszcie dopadła go przeszłość...
_________________ Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pią 09 Kwi, 2010 14:46
Mnie się jakoś nie wydawało, żeby w którejkolwiek sekundzie Willoughby poważnie myślał o Mariannie - owszem, spodobała mu się, ale nie aż tak, żeby zrobić ją żoną
Pojawili się Palmerowie
Opisani cudnie, skontrastowani fantastycznie, ale znać takich ludzi i przebywać w ich towarzystwie to...
Pan Palmer to House osadzony w czasach Austen
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 13226 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Pią 09 Kwi, 2010 16:09
Widać Hugh Laurie miał przeznaczone, żeby po panu Palmerze zagrać Housa
Fajnie, że czytasz DiU też zaczęłaś?
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pią 09 Kwi, 2010 22:31
Admete napisał/a:
Fajnie, że czytasz
słuchasz
Słucham sobie od czasu do czasu przy pracy - to w sumie ze 12 godzin, ewidentnie nagrywane jeszcze na kasetach - swoją drogą jak można wybrać do czytania kobietę, która nie umie przełknąć śliny pomiędzy zdaniami i robi to nieraz w środku to jest wkurzające nie mniej, niż rozpuszczone bachory, które się pojawiły - nie znoszę dzieciaków rozpuszczonych jak dziadowski bicz, ale zgadzam się w 100%, że dzieci potrafią i powinny być żywe i psocić, inaczej jest to podejrzane
Zawsze mam wrażenie, że ciche i spokojne dzieci, które w ogóle nie psocą wyrosną na psychopatów i będą "psocić" później
ad rem: jak ta banda dzieciaków mogła wyrosnąć na porządnych ludzi....? No nie mogła... Tylko na pasożyty i półgłówki
DiU czytam zaś
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
ad rem: jak ta banda dzieciaków mogła wyrosnąć na porządnych ludzi....?
takie dzieciaki wyrastają na burmistrzów i prezydentów, których nadal wszędzie pełno te ciche zaś na cichych psychopatów z uśmiechem na ustach albo stałych bywalców gospody
BeeMeR napisał/a:
A pułkownik Brandon ma raptem 35 lat - czemuż on w ekranizacjach wygląda z 10 lat starzej?
takie też niestety miałam wrażenie przy każdym płk Brandonie
_________________ - A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 29 Kwi, 2010 11:24
Im dalej idę w RiR tym bardziej zza humoru opisywanego towarzystwa wyziera gorycz jego zakłamania i pazerności na kasę przyszłego współmałżonka któregokolwiek (właściwie każdego) z krewnych i znajomych, tych bliskich i dalekich. Szczęście, w może i wszystko postrzegane jest przez niektórych przez pryzmat ilości funtów na rok, jakie otrzymuje potencjalny kandydat(ka).
Niby zrozumiałe, ale...
A Marianna dalej jest durna i egoistyczna - jak była wcześniej tak i po złamanym sercu. Szczęście w tym, że zauroczony nią Brandon dostrzega tylko jej pozytywne cechy: np. lojalność względem rodziny.
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6709 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 29 Kwi, 2010 11:42
Panny do zamążpójścia najwyraźniej też - ale żeby tak postponować godnych szacunku (wiem, kwestia względna- funty są najbardziej godne szacunku ) ludzi, tylko dlatego, że fortuna do nich się nie uśmiecha...
Nieładnie - acz bardzo typowe.
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum