PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Mary Barton
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 18 Lip, 2006 23:00   

Szkoda, ze u nas film niedostepny, ale coz, faktycznie mozna by bylo do PIWu uderzyc choc o "Mary Barton" i wspomniec o filmach: Zony i Corki i N&S.
Sprobuje sformulowac jakis list do wydawnictwa.
Reedycja z pewnoscia tansza niz nowe tlumaczenie.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 18 Lip, 2006 23:05   

Mysle, ze ogólnie trzeba im zwrócic uwage, że Gaskell jest teraz na fali i że to daje perspektywy. Jak oni nie będa zainteresowani, to można spróbować zapytać gdzieś indziej. Ja moge poszperac po wydawnictwach i zobaczyc do kogo ewentualnie mozna sie zwrocic z zapytaniem. W sumie wszystko jedno, czy wysylamy jednego maila czy kilka. A kto wydał Cranford?
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Wto 18 Lip, 2006 23:06   

Gosiu, a zobacz tutaj jak Gaskell wycofali z biblioteki, bo nikt nie wypożyczał :? ??:
http://marianna77.blog.onet.pl/

Ale dzięki Tobie możemy sobie fragmenty poczytać i powolutki delektować :wink:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 18 Lip, 2006 23:07   

Harry_the_Cat napisał/a:
A kto wydał Cranford?


Czytelnik w 1970 r. jako "Panie z Cranford"
I to nie jest zle :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 18 Lip, 2006 23:10   

Gitka napisał/a:
Gosiu, a zobacz tutaj jak Gaskell wycofali z biblioteki, bo nikt nie wypożyczał


Ludzie nie wiedza, co dobre ... :(
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1640
Wysłany: Sro 19 Lip, 2006 19:29   

U mnie w bibliotece też Mary Barton stoi cały czas na półce...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:28   

I wreszcie scena oswiadczyn Jema cz. 1

Tak się złożyło, że tego dnia, po długich i pełnych niepokoju rozmyślaniach, Jem Wilson postanowił „postawić cały los na jedną kartę". Mógł teraz zapewnić żonie dostatnie utrzymanie. Prawda, że jego matka i ciotka będą musiały mieszkać z nim pod jednym dachem; lecz taki stan rzeczy nie był rzadkością wśród ludzi ubo-gich, jeśli zaś obie strony łączyła stara przyjaźń, fakt ów nie mógł — myślał Jem — stanowić przeszkody na drodze do małżeńskiego szczęścia. Zarówno matka, jak ciotka (Jem w to nie wątpił) przyjmą Mary z otwartymi ramionami. Ach, jakąż gwarancję szczęścia zdawała się zawierać w sobie myśl o przywitaniu matki z synową!
Przez cały dzień był roztargniony i pochłonięty myślą o oczeku-jącym go wieczorem przedsięwzięciu. Niewiele brakowało, a byłby wyśmiał staranność, z jaką mył się i ubierał — że niby ta czy inna kamizelka mogłaby zdecydować o jego losie w tak niezwykle doniosłej sprawie. Podejrzewał, że guzdrząc się przed lustrem gra jedynie na zwłokę — z tchórzostwa, z bezgranicznego strachu przed dziewczyną! Próbował nie myśleć tak wiele o czekającym go prze-życiu — i myślał coraz więcej.
Biedny Jemie! Niezbyt fortunną wybrałeś sobie porę!
- Proszę wejść - powiedziała Mary, gdy rozległo sie stukanie: zatopiona w smętnych myślach siedziała nad szyciem, bo chcąc zarobić kilka groszy wykańczała w domu jakąż żałobę.
Wszedł Jem, bardziej chyba niż zwykle zakłopotany i zmieszany. Jednakże zastał Mary sama, tak jak tego pragnął. Nie poprosiła go, aby spoczął, lecz on postawszy chwilę usiadł blisko niej.
- Czy twój ojciec jest w domu, Mary? - spytał, aby nawiązać rozmowę, bo ona postanowiła snadź nie przerywać milczenia i szyła zawzięcie.
— Nie ma go, wyszedł, zdaje się, do swojego związku. — Znów umilkła. „Czekanie na nic się nie zda" — pomyślał Jem. W podnieceniu i zdenerwowaniu nie zdoła znaleźć słów, które naprowadziłyby go na tamten najważniejszy temat. Słuszniej zrobi, jeśli zacznie zaraz.
— Mary — rzekł, a osobliwy ton głosu kazał jej podnieść na chwilę oczy; lecz nawet w ciągu tych kilku sekund zdążyła domyślić się z wyrazu jego twarzy, co teraz nastąpi, i serce zabiło jej tak gwałtownie, że z ledwością mogła spokojnie usiedzieć. Jednego wszakże była pewna: cokolwiek Jem teraz powie, nie zdobędzie jej. Mary pokaże im wszystkim, kto z radością weźmie ją za żonę. Nie ochłonęła jeszcze po irytujących zaczepkach ojca. Jednakże jej oczy zamgliły się pod namiętnym spojrzeniem wpatrzonych w nią źrenic.
— Droga Mary! choć jak bardzo jesteś mi droga, tego nie potra-fię wypowiedzieć w słowach. Nie jest to nowa sprawa, ta, o której będę mówił za chwilę. Musiałaś już od dawna widzieć i domyślać się wszystkiego, bo odkąd byliśmy dziećmi, kochałem cię więcej niż ojca i matkę, i wszystkich innych ludzi na świecie. I we wszystkim, o czym myślałem w dzień, a także we wszystkim, o czym śniłem w nocy, tyś uczestniczyła. Nie miałem sposobu zatrzymać cię dla siebie na długo, a gardziłbym sobą, gdybym podstępnie próbował cię ze sobą związać, i żyłem w ciągłej obawie, że ktoś inny mi ciebie zabierze. Ale teraz, Mary, zostałem majstrem w zakładach, więc zechciej mnie, droga Mary, wysłuchać! - dodał błagalnie, gdy ona, me mogąc opanować podniecenia, wstała i odwróciła się od niego. On podniósł się również i zbliżywszy się do niej próbował ująć ją za rękę. Lecz mu jej wzbroniła, zbierając siły, by go raz na zawsze otrącić.
— A teraz, Mary, mogę ci już stworzyć ognisko domowe i ofiarować ci serce tak szczerze cię miłujące, jak tylko człowiek zdolny jest kochać. Pewnie nigdy nie będziemy ludźmi bogatymi, ale jeśli kochające serce i silne ramię może uchronić cię od trosk czy niedostatku, nigdy nie zaznasz niedoli. Nie potrafię mówić tak, jakbym tego pragnął. Moja miłość nie da się wyrazić słowami. Ale, Mary najdroższa, powiedz, że mi wierzysz i że będziesz moją!
Nie mogła od razu przemówić; słowa więzły jej w gardle.
— Mary, podobno milczenie jest przyzwoleniem. Czy to prawda? — spytał szeptem.
Teraz lub nigdy musi zdobyć się na wysiłek.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:30   

cz. 2

— Nie! Ze mną jest inaczej, Jem. — Mówiła spokojnie, choć drżała od stóp do głów. — Zawsze będę twoją przyjaciółką, Jem, ale nigdy nie zostanę twoją żoną.
— Nie zostaniesz moją żoną — powiedział żałośnie. — Och, Mary, zastanów się chwilę! Nie możesz być moją przyjaciółką, jeśli nie będziesz moją żoną. A przynajmniej mnie nie wystarczy być tylko twoim przyjacielem. Błagam cię, zastanów się chwilę! Jeśli powiesz: nie, odbierzesz mi wszelką nadzieję, wtrącisz mnie w rozpacz. Moja miłość nie zrodziła się wczoraj. Była fundamentem wszystkiego, co ludzie we mnie chwalą. Nie wiem, co się ze mną stanie, jeśli mnie odtrącisz. I, Mary, pomyśl tylko, jak ucieszyłby się twój ojciec! Może posądzisz mnie o chełpliwość, ale twój ojciec nieraz mi mówił, że bardzo pragnąłby widzieć nas poślubionych.
W mniemaniu Jema był to potężny argument, lecz dla Mary w jej obecnym stanie ducha bardziej niż wszystkie inne świadczył przeciwko młodzieńcowi, podszepnął jej bowiem z gruntu mylną i niedorzeczną myśl, że ojciec, pragnąc wydać ją za Jema, rozmawiał z nim na temat ich małżeństwa, a może nawet starał się go do tego nakłonić.
— Powiedziałam ci już, Jem, że to niemożliwe. Powtarzam ci raz jeszcze, że nie zostanę nigdy twoją żoną.
— A więc to ma być kres wszystkich moich nadziei i obaw? Kres mojego życia, bo dla mnie kończy się w tej chwili wszystko, co miało w życiu jakąkolwiek wartość. — Jego podniecenie wzrosło, dał się ponieść wściekłości. — Mary, być może usłyszysz jeszcze o mnie jako o pijaku albo złodzieju, albo mordercy! Pamiętaj, że kiedy wszyscy obrzucą mnie błotem, ty nie będziesz miała prawa mnie potępić, bo to twoje okrucieństwo uczyni mnie takim, jakim pewnie się wkrótce stanę. Nie zechcesz mi nawet przyrzec, że postarasz się lubić mnie troszkę, co, Mary? - dodał zmieniając nagle ton od pełnej pogróżek rozpaczy do nabrzmiałego namiętnością błagania, chwytając jej rękę i więżąc ją przemocą w swych dłoniach, jednocześnie zaś usiłując zajrzeć w jej odwróconą twarz. Milczała, lecz dlatego jedynie, że mówić nie pozwalało jej głębokie i gwałtowne wzruszenie. Nie mógł znieść czekania. Nie mógł rozbudzać w sercu nadziei, aby potem znów zostać odtrąconym. W swym rozgoryczeniu wolał raczej wybrać pewność cierpienia, zanim więc zdecydowała się odpowiedzieć, puścił jej rękę i wybiegł z mieszkania.
- Jem, Jem! — zawołała Mary słabym, zdławionym głosem. Za późno! Mijał ulicę za ulicą, biegł, jakby unosiły go skrzydła, w kierunku pól, gdzie z dala od ludzkich spojrzeń mógł dać upust swej głębokiej rozpaczy.
Zaledwie dziesięć minut upłynęło od chwili, gdy Jem wszedł do mieszkania i zastał swą ukochaną we względnym spokoju; teraz Mary na wpół leżała oparta o kredens, z twarzą ukrytą w dłoniach, a całym jej ciałem wstrząsało gwałtowne łkanie. W pierwszej chwili nie umiałaby wyjaśnić (gdybyście ją spytali i gdyby zdołała dobyć głosu, aby wam odpowiedzieć), czemu poddała się tak bezgranicznemu smutkowi. Wszystko zdarzyło się zbyt nagle, aby mogła myśleć lub analizować. Czuła jedynie, że z własnej winy życie jej będzie odtąd puste i bezbarwne. Niebawem bezmiar żalu wyczerpał ciało dziew-czyny; nie miała już siły do płaczu. Usiadła i wówczas myśli zaczęły cisnąć jej się do głowy. Zaledwie przed godziną nic nie było jeszcze powiedziane, ona zaś czuła się panią swego losu. Od jakże jednak dawna postanowiła, jeśli nadarzy się jej do tego sposobność, powiedzieć Jemowi słowa bardzo zbliżone do tych, które wyrzekła!
Było to tak, jakby w głębi duszy dwie różne osoby odpierały wzajemnie argumenty. Lecz jak żałośnie, jak przygnębiająco wypadło to spotkanie pomiędzy jej dawnym a obecnym ja! Ona z dnia wczorajszego, sprzed godziny — i ona z chwili obecnej! Wszyscy przecież wiemy, że niekiedy kilka zaledwie minut, z miesięcy i lat zwanych życiem, wystarczy, aby całą przeszłość i całą przyszłość ujrzeć najzupełniej nowym świetle; że jedna chwila może otworzyć nam oczy na próżność lub występność tego, co minęło, może tak zmienić nasze spojrzenie na to, co ma nadejść, iż z odrazą zaczniemy spoglądać na dotychczasowe przedmioty najżywszych naszych pragnień. Kilka minut zmienia niekiedy stosunek do zycia dając najzupełniej nowy kierunek naszym celom i dążeniom.
Wróćmy jednak do Mary. Zamierzała, jak wiemy, poślubić młodego Carsona, a zdarzenie, które rozegrało się przed godziną, było jedynie wstępnym do tego krokiem. To prawda. Lecz zdarzenie to pozwoliło jej zgłębić własne serce. Przekonała się, że kocha Jema więcej niż wszystko i wszystkich na świecie. Lecz Jem był biednym majstrem mającym na utrzymaniu matkę i ciotkę; matkę, która w sposób niedwuznaczny dała Mary do zrozumienia, iż nie życzy jej sobie za synową. Tymczasem pan Carson był bogaty, możny i wesoły i zapewni jej (o tym nie wątpiła) wszelkie wygody i zbytek, a bieda nigdy nie będzie miała dostępu do ich domu. Lecz czymże się stały dla niej te płoche próżnostki, gdy odkryła sekret swej duszy? Była bliska nienawiści do Henryka Carsona, który wabił ją błyskotkami. Zrozumiała teraz, jak czcze, jak bezwartościowe staną się dla niej wszystkie przyjemności i rozrywki, wszystkie radości i zbytki, jeśli nie będzie dzieliła ich z Jemem; tak, z nim, którego zaledwie przed chwilą tak bezlitośnie odtrąciła. Jeśli był biedny, kochała go za to tym goręcej. Jeśli jego matka sądziła, że Mary nie jest go warta, to czyż nie miała słuszności? — przyznawała to teraz z gorzką skruchą. Pogrążona w mroku szła dotąd na oślep ku przepaści; lecz w nagłym objawieniu minionej godziny ujrzała niebez-pieczeństwo i odwróciła się od niego stanowczo, nieodwołalnie.
Była w tym niejaka pociecha; mam na myśli to jej nagłe zrozumienie, czego nie wolno czynić, do jakich zwodniczych pokus nie powinna nigdy skłaniać ucha. Istniało inne jeszcze palące pytanie — to, jak naprawić krzywdę, którą wyrządziła sobie samej i Jemowi odtrąciwszy jego miłość.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 21 Lip, 2006 22:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:34   

Ale nas przetrzymałaś , Gosiu!

A Mary Barton akurat w bibliotece nie ma...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:36   

Skoro sie nie upominalyscie ;)
Ale ciekawie porownac te oswiadczyny z oswiadczynami Thorntona w N&S.
W koncu "Mary Barton" to wczesna, bodajże pierwsza ksiazka Gaskell.

No nic, milej lektury :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:48   

Oświadczyny Jema bardziej przypominaja mi oswiadczyny Gilberta niz Thorntona. Własciwie nawet bardzo brzmią tak jak te u Montgomery - nie mogłam przestać o tym mysleć, czytając cały ten fragment.

Jesli chodzi o Thorntona i Margaret - widać , że John jest starszym męzczyzna niz Jem. I chyba w sumie, poza niechęcią matki do potencjalnej synowej, to zadne podobieństwo sie nie narzuca.

A Wy co sądzice?
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 21 Lip, 2006 22:55   

Z pewnoscia Thornton jest dojrzalym mezczyzna i status spoleczny obojga jest nieco inny.
Wzmianka o matce i postac matki wydaje sie w obu ksiazkach troszeczke podobna.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 24 Lip, 2006 19:47   

A ja dopiero teraz czytałam oświadczyny. Jakoś nie przychodzi mi powiadomienie z tego tematu :? ??:
A tu taki dramat w tych fragmentach, które napisałaś Gosiu.
A swoją drogą jak facet przyjmuje kosza też świadczy dużo o nim samym.
Mnie trochę u tych dam denerwuje to, że gdy mężczyzna wyznaje miłość, ta się odwraca.
Emocje, emocjami ale to takie "niesmaczne". Parę razy już się z tym spotkałam.

"Ale teraz, Mary, zostałem majstrem w zakładach, więc zechciej mnie, droga Mary, wysłuchać! - dodał błagalnie, gdy ona, nie mogąc opanować podniecenia, wstała i odwróciła się od niego"
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 24 Lip, 2006 20:12   

Tez tego nie lubie, ale coż, moze to i jest normalna reakcja, jesli ktos namawia Cie na na cos czego nie chcesz, to tak jak uciec przed kims.
Ja bym sie nie odwracala, ale uciec bym chciala, bo bylam kiedys w podobnej sytuacji i mialam ochote znalezc sie w tym momencie gdzie indziej ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 24 Lip, 2006 20:28   

No widzisz, ale do końca zostałaś damą!
Nie odwróciłaś się :grin:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006 17:49   

A ja musze sie pochwalic, bo mnie rozpiera duma :D
Wlasnie otrzymalam przesylke z "Mary Barton", wydanie polskie, zakupiona na Allegro, nawet nie tak drogo.
A polowalam na te ksiazke pare miesiecy ! Dwa razy mnie przelicytowano.
I wreszcie sie udalo ! :banan:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006 18:06   

:grin: Gratuluję Gosiałku szczęścia i cierpliwości. :party: trzeba to uczcić.
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006 18:10   

Oj faktycznie. Cierpliwoscią trzeba sie bylo wykazac :D
Ale sie oplacilo ! :banan:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006 18:12   

Bardzo sie cieszę Gosiu!!! :grin:

:party: :party: :party: :party: :party:
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 10 Lut, 2007 19:54   

A ja mam pytanko i prosbeczke.
Znalazlam w necie takie info:
http://umcs.radom.pl/aktualizacje/konferencja.html
Rewolucja lat 1905-1907. Literatura – Publicystyka – Ikonografia, Radom 3-5 czerwca 2004.
Jednym z referatów był ten:
"Mgr Karolina Kołodziej (UŁ), Wspólne motywy w literackim obrazie strajku i lokautu w Manchesterze (E. C. Gaskell "Mary Barton") i Łodzi (M. Gawalewicz "Wir" i K. Laskowski "Lokaut")".

Materialy z konferencji zostaly opublikowane w ksiazce:
http://www.gandalf.com.pl...907-literatura/

Czy ktos przypadkowo ma dostep do tej ksiazki i moglby zerknac czy jest tam ten artykul opublikowany?

Edit: Mialam książkę w ręku, referat nie zostal w niej niestety opublikowany :(
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 25 Wrz, 2008 12:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sob 10 Lut, 2007 20:14   

Widziałam kiedyś tą ksiązkę, ale ją ominęłam, bo nie lubię tej tematyki...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.